wtorek, 24 stycznia 2012

BOLID SYBREYJSKI (1)


A. I. Wojciechowskij -

CO TO BYŁO? - TAJEMNICA PODKAMIENNEJ TUNGUSKI.


0. OD TŁUMACZA.


Długo przymierzałem się do sporządzenia przekładu pracy A. I. Wojciechowskiego, odkąd miałem po raz pierwszy okazję zetknąć się z nią w 1992 roku, dzięki memu Koledze, ufologowi z Rosji polskiego pochodzenia mgr Władysławowi Bieleckiemu z Orenburga, który mi ją przysłał w ramach współpracy z Orenburskom Ufołogiczieskim Kłubom.
Zastanawiałem się nad tym dlatego, że niełatwo jest napisać coś nowego i zabrać głos w sprawie, która podobnie jak mityczna Atlantyda, nie schodzi z łamów prasy egzo- i ezoterycznej od 1908 roku.
Kim jest Autor? Dr A. I. Wojciechowskij[1] jest członkiem Biura Rady Naukowo-Technicznej Federacji Kosmonautyki Federacji Rosyjskiej (dawniej ZSRR), autorem kilku książek i broszur oraz referatów w prasie specjalistycznej. Głównymi tematami przezeń poruszanymi są: osiągnięcia naukowo-techniczne i perspektywy rozwoju kosmonautyki, współistnienie ludzkiej cywilizacji z Kosmosem, współczesna problematyka atlantologii.
Dla mnie spadek Meteorytu Tunguskiego, to także sprawa rodzinna. Dosłownie, bo mój dziadek ze strony matki - Franciszek Baranowicz - w czasie swych wędrówek po Syberii w latach 1905 - 1918, gdzie m.in. bił się z Japończykami w Port Arturze i na sopkach Mandżurii, znalazł się także w rejonie Podkamiennej Tunguskiej. Nie był wprawdzie w samym epicentrum eksplozji, ale rozmawiał z naocznymi świadkami spadku, którego sam był także świadkiem, widział on leśne wywały, opalone i spalone drzewa, i był w stu procentach przekonany o tym, że nie był to spadek meteorytu, bowiem miał także okazję widzieć spadek Meteorytu Łowickiego i mógł porównać oba te wydarzenia i relacje o nich. Były to dla niego dwie różne sprawy! Opowiadając mojej siostrze Wiktorii i mnie o nich, zawsze podkreślał różnice pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami...
Może ktoś powiedzieć, że temat się zestarzał. Być może - ale sprawa Bolidu Tunguskiego nie starzeje się nigdy, bo jest to prasowy evergreen - rzecz jak bigos wielokrotnie odgrzewana i za każdym razem tylko nabierająca smaku, nie tracąc bynajmniej na wartości. Ot, taki prasowy bigosik!... I taka ona będzie, póki nie znajdziemy zadowalającego wyjaśnienia, a znając życie wiem, że nawet gdyby takowe znaleziono - to zawsze znajdzie się ktoś, komu nie będzie to pasowało z tego czy innego względu, i odgrzeje ją znowu - jak bigos właśnie!
Starałem się dokonać jak najwierniejszego przekładu tej pracy. Wszelkie swe uwagi zamieściłem w przypisach i dodatkach, które - jak mam nadzieję - pogłębią wiedzę Czytelnika na ten temat. Mam nadzieję, że będziesz z tego Czytelniku zadowolony. Życzę przyjemnej lektury.

Jordanów, czerwiec - październik 1999 roku


[1] W oryginale „kandydat nauk technicznych”. W byłym ZSRR i dzisiejszej Rosji obowiązuje odrębny system stopni i tytułów naukowych, który w dalszych partiach tekstów sprowadzam do systemu obowiązującego w Polsce i Europie. Tytuł oryginału rosyjskiego brzmi: „Czto eto było? - Tajna Podkamiennoj Tunguski”, Moskwa 1991, przekład Robert K. Leśniakiewicz.©