poniedziałek, 13 sierpnia 2012

BOGOWIE ATOMOWYCH WOJEN (19)


VI.

Dalsze wyniki uzyskane przez kolejne wyprawy Apollo dostarczają nie mniej fascynujących informacji, niż z pierwszych wypraw. Badania magnetyzmu księżycowego dokonane z pokładu Apollo-16 wykazały, że Księżyc obecnie nie posiada globalnego pola magnetycznego, niemniej jednak próbki skał księżycowych wykazywały ślady dawnego działania tego pola.[1] Namagnesowanie to jest jednak nieznaczne i wynosi około 1/100.000 tego, co mamy na Ziemi.[2] Nie jest ono jednolicie rozłożone na powierzchni, lecz koncentruje się w siedmiu regionach. Wszystkie te regiony leżą na zewnętrznej stronie największych kraterów.[3]
Odkryto również istnienie dwóch pasów ferromagnetycznego materiału, o długości około 1.000 km, leżących na głębokości 100 km pod powierzchnią Księżyca. Pochodzenie i przeznaczenie tych ogromnych utworów, podobnych do dźwigarów czy wzdłużników w kadłubie okrętu stanowi dotychczas zagadkę, podobnie jak odkryte przez wyprawę Apollo-16 ślady pordzewiałego żelaza w próbkach skał księżycowych. Ponieważ rdza świadczy o obecności wody, dawna teoria mówiąca, że Księżyc był zawsze pozbawiony zawierających wodę minerałów, powinna być poddana rewizji. Niezaprzeczalny dowód istnienia wody na Księżycu pojawił się wówczas, gdy instrumenty pozostawione przez poprzednie wyprawy Apollo niespodziewanie wykryły chmury pary wodnej rozciągające się na przestrzeni setek kilometrów. John Freeman z Rice University twierdzi, że wszystkie odczyty przyrządów pomiarowych wskazują na bezsporny fakt, iż para wodna pochodzi z głębokiego wnętrza samego Księżyca.[4]
W ciągu tysięcy lat żywe były na Ziemi legendy mówiące, o istniejących na Księżycu miastach.[5] Według zapisów, jakie znajdujemy w książce Charlesa Forta, europejscy astronomowie twierdzili w swych publikacjach naukowych, że widzieli takie ruiny na Księżycu jeszcze w XIX wieku.[6] Amerykańskie czasopisma astronomiczne publikowały fotografie i rysunki piramid, kopuł, krzyży i mostów, jakie obserwowało się na powierzchni Srebrnego Globu. Zeszyt czasopisma Uniwersytetu Harvarda „Sky and Telescope” z kwietnia 1954 roku  zawiera artykuł na temat mostu sfotografowanego na powierzchni Księżyca, łączącego dwa grzbiety górskie w pobliżu Mare Crisium.[7]  Według opinii redaktora naukowego „The New York Herald Tribune” – Johna O’Neila oraz dwóch astronomów angielskich H. P. Wilkinsa i Patricka Moore’a, fotografia ta przedstawia definitywnie most, a nie przypadkową formację skalną tego kształtu.[8] Jeżeli Mare Crisium było kiedyś prawdziwym „oceanem”, wówczas most ten można by porównać do Mostu Złotej Bramy – Golden Gate Bridge w San Francisco, który również spina dwa grzbiety górskie w pobliżu oceanu. H. P. Wilkins obliczył, że długość tego księżycowego mostu wynosi około 20 km.[9] Spędził on również wiele czasu na katalogowaniu ponad 200 białych kopuł, o średnicach przekraczających 200 m, a obserwowanych w ostatnich czasach w coraz większych ilościach, które czasami znikają w jednym miejscu, aby znowu pojawić się w innym. Zaskakujące jest to, że wiele spośród tych księżycowych kopuł zaobserwowano w pobliżu wyjątkowo prostej ściany o wysokości około 450 m i długości ponad 100 km.[10] Po przeciwnej stronie tej ściany, na przeciwległej stronie Księżyca[11] znajduje się pęknięcie o szerokości 2 km i długości 240 km.[12]
Jeszcze bardziej zadziwiające są zespoły gigantycznych głazów, znajdujące się na Mare Tranquillitatis i Oceanus Procellarum. William Blair uczony antropolog porównuje te budowle do Stonehenge o prostokątnych zapadlinach zerodowanych ścian, które zawaliły się ku środkowi oraz monolitycznych iglicach wyższych od jakiegokolwiek budynku na Ziemi. Radzieckie zdjęcia wykonane przez Łunę-9 wskazują, że niektóre spośród tych iglic mogą w gruncie rzeczy mieć kształt piramid.[13]
Starożytna cywilizacja zamieszkująca w przeszłości na powierzchni Księżyca musiała dokonać ogromnego dzieła terraformując powierzchnię Srebrnego Globu. Astronomom od wielu lat znane są duże obszary tej powierzchni pokryte siatką krzyżujących się linii przypominających siatkę południków i równoleżników rysowanych na mapach Ziemi. Odnosi się wrażenie, że te uskoki, grzbiety górskie, wąwozy i łańcuchy kraterów ułożone są wzdłuż równoległych linii przecinających się z innymi pod kątem prostym. Taki system krzyżujących się linii jest zupełnie nienaturalny i uczeni nie potrafią znaleźć dla niego żadnego wytłumaczenia.
Zdjęcia przesłane przez amerykańskie sondy z powierzchni Merkurego, Wenus i Marsa[14] wskazują na to, że los tych planet był podobny do Księżycowego. Można na ich powierzchni znaleźć kratery tworzące wzory podobne do księżycowych. Niektórzy fizycy oceniają, że energia potrzebna do utworzenia takich kraterów – których średnice osiągają 1.300 km – przekracza tysiące razy siłę wybuchu największych bomb wodorowych.
Tak straszliwa siła wybuchu mogła zniszczyć planetę, która kiedyś krążyła pomiędzy Marsem a Jowiszem, a po której pozostał tylko pas asteroidów.[15] Kiedy ta grupa fragmentów skalnych została odkryta w roku 1802 przez niemieckiego astronoma Heinricha W. M. Olbersa,[16] astronomowie byli przekonani, że jakaś planeta została kiedyś zniszczona wskutek straszliwej eksplozji. Teoria ta jest wciąż żywa wśród astronomów radzieckich. Obliczyli oni na początku lat 60., że średnica owej planety wynosiła około 6.000 km.[17] Z drugiej strony jednak wiadomo, że nie istnieje żadna naturalna przyczyna eksplozji planety. Amerykański astronom Gerard P. Kuiper – dyrektor Obserwatorium Astronomicznego University of Arizona w Phoenix - twierdzi wprawdzie, że Pas Asteroidów powstał wówczas, kiedy 5 – 10 oddzielnych planet znajdujących się na orbitach pomiędzy Jowiszem a Marsem przypadkowo zderzyło się ze sobą, jednak nie posiada on konkretnych dowodów potwierdzających tą teorię, zaś ze statystycznego punktu widzenia taka przypadkowa kolizja jest niemal niemożliwa w przestrzeni, jaka istnieje pomiędzy Jowiszem a Marsem. Naukowcy z NASA byli zaskoczeni, kiedy sondy Pioneer-10 i Pioneer-11 przeleciały bez żadnej kolizji przez Pas Asteroidów, zawierający około 100.000 odłamków skalnych. Najprawdopodobniej nie zwrócili uwagi na fakt, że średnia odległość pomiędzy każdą z tych asteroid wynosi około 6,5 mln km!
W każdym razie wiadomo, że największe rozmiary zniszczeń podczas tej starożytnej wojny miały miejsce pomiędzy Marsem a Jowiszem. Być może planeta lub planety istniejące w tej części Układu Słonecznego były głównymi bazami militarnymi i dlatego musiały zostać zburzone. Starożytne środki bojowe mogły również dokonać zniszczenia czterech księżyców Saturna, co spowodowało powstanie jego pierścienia[18]. Astronomowie twierdzą, że księżyce te rozpadły się, kiedy zbytnio zbliżyły się do planety.[19] Nie ma jednak żadnych realnych dowodów na poparcie tej teorii, tym bardziej, ze ci sami astronomowie przyznają, iż księżyce te nie mogłyby rozpaść się, gdyby były z popękanej litej skały. Ponadto – Saturn byłby jedyną planetą w Układzie Słonecznym, której księżyce uległyby rozpadowi w tak niezwykły sposób. A może i one także były ważnymi bazami wojskowymi i dlatego musiały zostać zniszczone?[20]
W ostatnich latach świat naukowy dowiedział się, ze temperatura na powierzchni Jowisza wynosi ponad 50.000oC, a więc przekracza nawet temperaturę powierzchni Słońca.[21] Czy potężne bombardowanie za pomocą nuklearnych środków zniszczenia nie mogło zapoczątkować reakcji termojądrowych na tej planecie?[22]
W książce zatytułowanej „Złoto bogów” Erich von Däniken dyskutuje możliwości istnienia w Starożytności wojny, w której cywilizacje pochodzące z innych systemów gwiezdnych walczyły ze sobą, i ci, którzy tę wojnę przegrali szukać musieli schronienia na Ziemi. W tych to zamierzchłych czasach nasz system słoneczny mógł zostać zniszczony przez istoty lub „bogów” pochodzących z innych układów planetarnych.
Wydaje się jednak, ze nie ma powodów, dla których ci Kosmici mieliby wybrać sobie jako teren do załatwiania swych porachunków tą zapadłą okolicę Galaktyki, odległą przynajmniej o kilkadziesiąt lat świetlnych od miejsca, w którym przyczyna sporu powstała. Bardziej uzasadnione wydaje się twierdzenie, że wysoko rozwinięta cywilizacja powstała tu na Ziemi, przed kilkudziesięcioma czy nawet kilkuset tysiącami lat. Ta wspaniała cywilizacja osiągnęła już etap planetarny – rozpoczęła kolonizację znajdujących się w obrębie ekosfery[23] [słonecznej] planet Układu Słonecznego, stając tam na niebywale wysokim poziomie rozwoju technicznego i cywilizacyjnego.
Zdaje się jednak, że postęp moralny nie przebiegał równolegle z technologicznym. Znane wady ludzkości, zwłaszcza dominacji jednych nad drugimi, zwielokrotnione niesłychanymi możliwościami zaawansowanej techniki i wiedzy, doprowadziły do otwartej rywalizacji pomiędzy mieszkańcami sąsiednich planet. Rezultatem tego była straszliwa wojna, w wyniku której z jednej z planet pozostał tylko Pas Asteroid, zaś powierzchnie Księżyca, Marsa, Merkurego i Wenus zamieniły się w skalne rumowiska o zatrutej i śmiertelnej dla każdego życia atmosferze. Ci nieliczni, którzy przeżyli ukryci w bunkrach i skalnych schronach na stosunkowo najmniej zniszczonej Ziemi, stali się nosicielami kultury i cywilizacji – „bogami” wśród ocalałych człekopodobnych istot zamieszkujących dzikie ostępy i dżungle Ziemi, mając nadzieję wskrzesić na gruzach dawnej świetności „złoty okres” – nowe cywilizowane życie.


[1] Zob. w „New Scientist” 1980, t. 85, s. 66 – przyp. aut.
[2] Dla porównania: pole magnetyczne A = 2,9 kOe, Z = 0,42-0,7 Oe, natomiast B = 1,7-3,5 µOe – uwaga R.K.L.
[3] „New Scientist” 1979, t. 84, s. 373 – przyp. aut.
[4] Istnienie wody na Księżycu potwierdzone zostało w 2001 roku przez misję orbitera sondy Lunar Prospector , który wykrył jej koncentrację wokół obu Biegunów Srebrnego Globu i niektórych zacienionych kraterach tamże – uwaga R.K.L.
[5] Wiek Srebrnego Globu, wedle datowania radionuklidami metodą 87Pb – 87Sr, 40K – 40Sr i U-Th-Pb skał z Mare Tranquillitatis wynosi 3,7 mld lat, zaś postępy erozji próżniowej wynoszą 1 metr na 1 mld lat, a zatem ruiny tych miast mogą być niewiarygodnie stare i liczyć sobie niemal tyle samo lat, co sam Księżyc – uwaga R.K.L. 
[6] Polski pisarz Jerzy Żuławski w pierwszym tomie swej trylogii księżycowej: „Na Srebrnym Globie” opisał takie właśnie miasto, a właściwie jego ruiny, na Mare Imbrium – na pozycji: 9o14’W i 43o38’N, w pobliżu której znajduje się grupa skał oznaczona na mapach grecką literą β. Niewykluczone jest, że właśnie on sam je zaobserwował w Obserwatorium Astronomicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, kiedy opracowywał materiał do swego monumentalnego dzieła – uwaga R.K.L.
[7] Most ten łączył dwa przylądki: Promonthium Olivium i Promonthium Lavinium w zachodniej części powierzchni Mare Crisium – obecnie znajduje się tam niewielki krater – uwaga R.K.L. 
[8] Formację tą nazwano nawet Mostem Achillesa lub Mostem O’NeilaPons Achillesi albo Pons O’Neili (O’Neil’s Bridge) – uwaga R.K.L.
[9] Ponadto zawieszony on był około 1.600 m nad powierzchnią Księżyca, zaś jego szerokość wynosiła około 3.200 m – uwaga R.K.L.
[10] Jest to formacja zwana Prostą Ścianą – Rupes Recta – na Mare Nubium – uwaga R.K.L.
[11] Oczywiście strony widocznej z Ziemi – uwaga R.K.L.
[12] Chodzi tutaj od Dolinę w AlpachVallis Alpes - zwaną także Poprzeczną Doliną– uwaga R.K.L.
[13] Piramidy na Księżycu i Marsie spotyka się niejednokrotnie i stanowią one normalny „standard architektoniczny” tamtejszych hipotetycznych cywilizacji. Zainteresowanych odsyłam do pracy Davida Hatcher-Childressa – „Archeologia pozaziemska” (Warszawa, 2001) w której zamieszczono kilka interesujących zdjęć piramid zrobionych przez obserwatoria astronomiczne i z pokładów statków kosmicznych – uwaga R.K.L.
[14] Szczególnie Mars jest intrygujący ze względu na zjawiska tam zaobserwowane – zamarznięte oceany wody pod warstwą pyłów – a także dziwne budowle w rodzaju piramid, zaobserwowane na powierzchni jego „lądów” przez orbitery tych sond – uwaga R.K.L.
[15] Zaproponowano dla niej nazwę Faetona. Ze swej strony zaproponowałem dla niej symbol PH – od Phæton, analogicznie do symbolu Plutona – PL (w astrologii także używa się symbolu Ý) – uwaga R.K.L.
[16] Pierwszą asteroidę 1 Ceres odkrył J. Piazzi w 1801 roku, zaś Olbers odkrył dwie inne: 2 Pallas w 1802 i  3 Westa w 1804 roku – uwaga R.K.L. 
[17] Według ich poglądów, Faeton miał masę 89 razy większą od masy Ziemi i krążył po orbicie o nachyleniu niemal 90o do płaszczyzny ekliptyki. Część jego masy stanowi Pas Asteroidów, a reszta zaś krąży nadal po wydłużonej orbicie, jak kometa. Na ten temat pisał u nas m.in. dr Ahmad Jamaludin z Malezji, na łamach „Czasu UFO” nr 7,1998 – uwaga R.K.L.
[18] Aktualnie znamy aż kilkadziesiąt pierścieni Saturna, które tworzą wokół niego skomplikowany system pierścieni szeroki na 139.300 km i o masie 1018 ton, tj. 1/70 masy naszego Księżyca – uwaga R.K.L.
[19] Przekraczając tzw. granicę Roche’a, na której zostały rozerwane przez siły pływowe – uwaga R.K.L.
[20] Dziś wiemy, że każda wielka planeta posiada swój własny system pierścieni. Trudno przypuszczać, chociaż z drugiej strony wykluczyć się nie da, że każdy z tych pierścieni jest śladem po zniszczonej kosmicznej bazie wojskowej... – uwaga R.K.L.
[21] Autorowi chodzi chyba o temperaturę powierzchni jądra Jowisza, bowiem zewnętrzne warstwy jego atmosfery są wyziębione do 130 K, zaś na poziomie chmur ma ona temperaturę 300 K, natomiast pod chmurami już jest aż 700 K. Na głębokości 2.700 km temperatura atmosfery wynosi około 6.800 K przy ciśnieniu rzędu 104 MPa. Po przekroczeniu granicy 18.000 km od górnej warstwy obłoków temperatura wzrasta do 10.000 K zaś ciśnienie do 4 x 105 MPa!  Średnia temperatura fotosfery słonecznej wynosi 5-6 tys. K – uwaga R.K.L.
[22] Jowisz oddaje więcej energii, niż jej dostaje od Słońca, ale to właśnie tylko dzięki skurczowi grawitacyjnemu, a nie reakcjom termojądrowym – uwaga R.K.L.
[23] Polski astronom prof. dr Jan Gadomski sformułował pojęcie ekosfery jako nadającej się do życia przestrzeni w której znajdują się nadające się do zamieszkania przez istoty białkowe planety. W ekosferze Słońca znajdują się cztery takie biogeniczne planety: Merkury, Wenus, Ziemia, Mars i Księżyc – uwaga R.K.L.