poniedziałek, 28 stycznia 2013

OPERACJA ZIEMIA (16)


ROZDZIAŁ XV – Przepisy BHP przy CE.

Prawdziwi Niebianie nie zagrażają Ludzkości, aczkolwiek wzrastająca ilość doniesień i raportów o spotkaniach z wrogimi NOL-ami w latach ubiegłych powoduje to, że zaczynamy pomawiać Ich o nie-kosmiczne pochodzenie i lokalizujemy Ich źródła w naszym najbliższym sąsiedztwie.

Ponieważ nasze władze nie potwierdziły oficjalnie realności tych Spotkań, nie mówiąc już o samym ufozjawisku, to nie mogły podać także swoistych „przepisów BHP”, które powinny obowiązywać w przypadku Bliskich Spotkań – CE z NOL-ami. Zamierzam zatem uzupełnić naszą wiedzę w tym zakresie, jest ona bowiem nam niezbędna. Trudno jest na pierwszy rzut oka odróżnić wrogiego NOL-a od przyjaznego, a ta niewiedza może nas drogo kosztować. Wiedzą o tym ci, którzy zostali poszkodowani w czasie podchodzenia do Latających Talerzy.[1]

Żaden człowiek nie stanie w pobliżu pracujących śmigieł lub silników odrzutowych albo rakietowych ziemskich pojazdów powietrznych lub kosmicznych. Jest to równie niebezpieczne, jak przebywanie bezpośrednio pod wiszącym w powietrzu UFO, lub zbliżenie się do niego w czasie lądowania. W ten sposób narażamy się na niebezpieczeństwo udaru magnetycznego lub porażenia promienistego, co może doprowadzić do poparzeń i choroby popromiennej. Musimy pamiętać o tym, że pojazdy te otacza otoczka bardzo silnego pola elektromagnetycznego. Oczywiście takie przypadki wynikają z naszej lekkomyślności i wcale   n i e   d o w o d z ą   wrogości pasażerów NOL-i. Mam obowiązek ostrzec Czytelnika przed takim sposobem myślenia!

Udokumentowano wiele przypadków lądowań NOL-i, których pasażerowie opuszczali pojazd w celu już to rozejrzenia się w terenie, czy już to by poczynić badania naukowe i w trakcie tego zostali zaskoczeni przez Ziemian. Piloci NOL-i w takich przypadkach używali pewnego rodzaju broni promienistej do czasowego obezwładniania intruzów. Umożliwiało to Im szybki powrót na pokład NOL-a i start. Obezwładnieni ludzie nie ponosili żadnych szkód poza czasowym paraliżem kończyn, który znikał po kilku czy kilkunastu minutach.

Typowym przykładem jest przygoda pewnego farmera, pana Masse’a, który zaskoczył swym pojawieniem się pasażerów owalnego NOL-a, który wylądował w dniu 29 czerwca 1965 roku, o godzinie 05:45 na polu w pobliżu Basses-Alpes na południu Francji. Monsieur Masse został wtedy sparaliżowany przez jednego z członków załogi tego pojazdu.[2]

Innym znowu przypadkiem zamieszczonym w FSR jest akcja funkcjonariuszy policji, którzy we dwójkę podjechali jeepem do płaskiego, owalnego obiektu wiszącego parę metrów nad ziemią. Incydent ten wydarzył się niedaleko miasta Olavarria w Argentynie. NOL wylądował nagle pomiędzy krzakami za pasem startowym, używanym przez lotnictwo wojskowe jako pas zapasowy, używany na wypadek awaryjnego startu czy lądowania.[3] Zacytuję tutaj fragment artykułu zamieszczonego w FSR, a opartego na nadesłanym przez pannę E. Greinert wydaniu „La Razon” z dnia 26 lipca 1968 roku:
... obok unoszącego się dysku stały także trzy dziwne postacie, mające ponad 2 m wzrostu i ubrane w srebrzyste uniformy. Krocząc powoli, osoby te skierowały się w kierunku garnizonu wojskowego. Zdziwiony i zaskoczony policjant usiłował zatrzymać je strzelając w powietrze, na szczęście nie trafiając nikogo. Naraz wszyscy trzej Ufici podnieśli ręce, w których mieli małe, świecące kule, co obezwładniło świadków tak, że nie mogli użyć broni. Tymczasem Przybysze powrócili do swego pojazdu, który zygzakując odleciał z wielką prędkością. Po Ich odlocie, świadkowie wrócili do zmysłów i pojechali do Olavarrii w celu zdania sprawy o tym wydarzeniu swym przełożonym.

Wielu z nas potępi takie zachowanie Przybyszów, zwłaszcza w stosunku do pana Masse’a, który był bezbronnym i nie miał w stosunku do Nich złych zamiarów. Jednakże nasz świat ma wielu niebezpiecznych mieszkańców, którzy często nawet bez powodu sięgają po broń, a incydent pod Olavarrią tylko potwierdza ten stan rzeczy. Musimy także wziąć pod uwagę i to, że Przybysze przylatują do nas z wielu światów, obszarów i wymiarów. Najbardziej rozwinięci z Nich nie mają potrzeby uciekania się do takiej taktyki – ostatecznie nasi Goście też mają swoje przepisy bezpieczeństwa w kontaktach z nami.[4]

Jednakowoż, jak wynika z tej książki, nie wszyscy Przybysze są aż tak przyjaźni, jak Ich malujemy. I cóż wtedy biedny policjant może zrobić w takim przypadku?
Większość lądowań NOL-i odbywa się na terenach odludnych – lasach, bagnach, tundrze, a nie np. na terenach podmiejskich czy parkach.[5] Jeżeli zobaczysz NOL-a wiszącego na małej wysokości ponad ziemią, czy podchodzącego do lądowania na niej, to najważniejszymi przykazaniami są:
1.     Trzymaj się z dala od pojazdu!
2.     Gdy w terenie zauważysz NOL-a, to w takim przypadku ukryj się za cokolwiek. Twoje zachowanie zostanie zauważone przez pilotów NOL-a i da im do zrozumienia, że jesteś istotą myślącą.
3.     Kiedy znajdziesz się już za jakąś zasłoną, wtedy obserwuj NOL-a, jego otoczenie i jego oddziaływanie na otoczenie.
4.     Jeżeli poczujesz fale gorąca na odsłoniętych częściach ciała, wtedy ukryj się całkowicie, wystawiając swe ciało jak najmniej na działanie gorąca.

Z drugiej strony, jeżeli NOL ląduje i załoga wychodzi na zewnątrz z przyjacielskim nastawieniem, to musisz sam podjąć decyzję czy wyjść zza ukrycia, czy nie. Co można jeszcze zrobić, by ponieść jak najmniejsze ryzyko w takich przypadkach? Po prostu przestrzegaj tej instrukcji.

Po odlocie NOL-a zawiadom jak najszybciej najbliższą jednostkę policji i jak najszybciej jak to jest możliwe napisz sprawozdanie o incydencie do FSR oraz do Contact International (Wielka Brytania), a jeżeli to miało miejsce za granicą, to prosimy powiadomić FSR i lokalną placówkę CI[6], a z braku takowej – miejscową grupę zajmującą się ufologią.
5.     Jeżeli przebywałeś w pobliżu UFO powyżej godziny, to zgłoś się do lekarza w celu stwierdzenia, czy nie uległeś napromieniowaniu promieniami jonizującymi, lub czy nie odniosłeś innych szkód.
6.     W żadnym przypadku nie okazuj paniki czy strachu, spokojnie obserwuj NOL-a zza ukrycia. Wszystko, co widzisz może być bezcenną informacją.
7.     Nie dotykaj żadnej części pojazdu, bez uprzedniego upewnienia się u jego pilotów, że jest to nieszkodliwe dla zdrowia i życia

Powyższe instrukcje zaczerpnąłem ze słynnej książki Michaela J. Champione’a pt. „UFOs: 20th Century Greatest Mystery”[7], w której zawarto przepisy BHP dla kierowców, pilotów i pieszych na wypadek spotkania z NOL-ami. Ponadto Champione kładzie nacisk na pewne kwestionowane praktyki, i tu zgadzam się z nim. Chodziło o wykorzystanie hipnozy do uzyskiwania informacji ufologicznych. Jeszcze nie udowodniono tego, że takie informacje uzyskaną tą drogą – drogą regresji hipnotycznej – są albo zmyśleniami, albo pochodzą od ludzi, którzy takie telepatyczne kontakty z Obcymi nawiązali. Oczywiście nie można zaprzeczyć, że ten sposób łączności jest możliwy i od dawna stosowany, ale jest on niestety jeszcze mało poznany, by można było mówić o obiektywizmie jako takim.[8]

Pogląd ten komunikuje się z poglądami Wellesley’a Tudora Pole’a, największego mistyka XX wieku, który już odszedł był od nas w inne światy. W. T. Pole – jak twierdzili Wtajemniczeni – był niewątpliwie najbardziej duchowo rozwiniętym człowiekiem naszych czasów i podobnie jak drugi mistyk, też już nieżyjący Joel S. Goldsmith zawsze wskazywał tym – co weszli na ścieżkę niebezpieczeństwa zejścia na psychiczne manowce. Musimy o tym pamiętać stykając się z kontaktowcami i innymi mediami.

W. T. Pole był wielkim rzecznikiem i obrońcą dobrodziejstwa medytacji oraz pogodzenia się ze swym wnętrzem. Jego wspaniała idea minuty ciszy Big Bena o godzinie 09:00 przez Radio BBC w czasie ostatniej wojny była inspirującym przykładem siły milczącej modlitwy i nieprzeliczoną wartością dla milionów ludzi, gdziekolwiek by oni byli.[9]

a


[1] Są to tzw. Bliskie Spotkania Szóstego RodzajuCE6 – w czasie których świadek doznaje obrażeń ciała lub psychiki lub nawet traci życie, co zaobserwowano w wielu przypadkach, zob. R. K. Leśniakiewicz – „Projekt Tatry” (Kraków 2002) – przyp. tłum.
[2] A. Michel i Ch. Bowen – FSR, vol. 14, nr 1/1968.
[3] G. Creighton – FSR, nr 5/1968.
[4] Problem ten poruszyli swego czasu K. Boruń i A. Trepka w książce „Kosmiczni bracia” (Warszawa 1956,  1987), w której ciekawie ukazali kontakt pomiędzy Ziemianami, a mieszkańcami planet układu Tolimana A ze strony jednego z przedstawicieli tej cywilizacji – przyp. tłum.
[5] Tym niemniej zdarzają się wypadki Lądowań na terenach miejskich czy wsi, co kilkakrotnie odnotowano także w Polsce – vide K. Piechota i B. Rzepecki – „UFO nad Polską” (Białystok 1997) – przyp. red.
[6] Oczywiście obowiązuje to na terytorium Zjednoczonego Królestwa i krajów Commonwealth’u – przyp. tłum.
[7] M. J. Champione – „UFOs: 20th Century Greatest Mystery”, Nowy Jork 1968.
[8] Hipnoza w takich przypadkach jest bronią obosieczną, bowiem Obcy są w stanie narzucić świadkowi własne sugestie, które skutecznie wyprą z jego ego i ID wszelkie wspomnienia o kontakcie z Nimi, zob. W. Strieber – „Wspólnota” (Warszawa 1998). Z tego samego powodu trudno mówić o obiektywizmie tego, co przekazują nam tzw. kontaktowcy, którzy mogą nam przekazywać wszelkiego rodzaju informacje spreparowane odpowiednio przez Obcych w celu zamaskowania Ich prawdziwych intencji, wyglądu i natury oraz celu Ich pobytu na Ziemi – przyp. tłum.
[9] W. T. Pole – „The Silent Road”, Londyn 1960.