środa, 2 stycznia 2013

OPERACJA ZIEMIA 9


ROZDZIAŁ VIII – Blokady pamięci.

Zdumiewająca przygoda Betty i Barney’a Hillów przyciągnęła szeroką uwagę społeczeństwa po obu stronach Atlantyku. Pomimo tego, że przypadek ten ma ogromną literaturę, sądzę, iż nie od rzeczy byłoby przypomnieć go także i tutaj.[1]
Hillowie są mieszanym małżeństwem – Barney jest Murzynem, Betty jest biała kaukaskiego pochodzenia. 19 września 1966 roku oboje powracali z Kanady do swego miejsca zamieszkania w Portsmouth, NH. Naraz na wieczornym niebie zauważyli niezwykłą „gwiazdę”.
– To satelita – powiedział Barney, ale Betty była odmiennego zdania.
- Nie, to jest chyba coś bardziej niezwykłego – rzekła. Potem kilkakrotnie zatrzymywali się patrząc przez lornetkę na ten obiekt i wciąż spierając się o to, czym „to” jest. Naraz obiekt zaczął zniżać się i zbliżać do nich, nie wydając najmniejszego dźwięku. Przez lornetkę zobaczyli, że polśniewa on migocącymi światłami. Barney wysunął hipotezę, że jest to samolot pasażerski. Jednakże Betty zdumiało to, że miał on   d w a   rzędy oświetlonych okien.[2] Po dyskusji Barney wściekle zahamował, wyszedł z samochodu i spojrzał przez lornetkę. NOL powoli splanował na nich pod niewielkim katem, trochę powyżej trójwierzchołkowego wzgórza. Miał on kształt wielkiego dysku. Barney przeszedł szosę i wskoczył na pobliskie pole. Betty – wciąż siedząca w samochodzie – okrzyknęła go, ale nie zareagował. Barney wciąż patrząc przez lornetkę zauważył sześć Istot, które patrzyły nań przez okna pojazdu. Dysk podszedł do lądowania i wtedy Barney poczuł strach. Odwrócił się i z krzykiem pognał z powrotem do samochodu. Odjechali z dużą prędkością, a Betty powiedziała mu, że dysku już nie widać w tylnym oknie. Trochę później usłyszeli dziwny odgłos dobiegający z tyłu samochodu. Oboje poczuli nagłą senność. Dziwny, jakby „pingujący” głos pobudził ich do życia. Do domu dotarli o godzinie 05:00. już w domu stwierdzili, że na podbrzuszu Barney’a pojawiła się dziwna rana, zaś na tylnej masce samochodu jakieś dziwne znaki. Także buty Barney’a wyglądały dziwnie. Nie potrafili znaleźć odpowiedzi na pytanie, co wywołało te dziwne zmiany, a potem skonstatowali, że nie mogą sobie przypomnieć, co działo się z nimi w ciągu tych dwóch godzin na dystansie około 56 km. W parę dni po tym wydarzeniu, stan zdrowia Barney’a znacznie się pogorszył. Odwiedził on wielu lekarzy i w końcu trafił do dr Benjamina Simona – znanego neurochirurga. Dr Simon leczył ich hipnozą, wprawiając Hillów osobno w trans, no i prawda ujrzała wreszcie światło dzienne.
Po pierwszym „pingującym” głosie stanął silnik samochodu, po czym kilka Istot wprowadziło Hillów na pokład NOL-a, który stał już na ziemi. Tam rozdzielono ich i poddano badaniom lekarskim. Potem ponownie umieszczono ich w samochodzie, z pamięcią „zablokowaną” przez dowódcę NOL-a.
Historię tą przytoczyłem w gigantycznym skrócie, nie tylko w celu wzbudzenia czyjejś ciekawości sensacyjnością wydarzenia, ale także w celu unaocznienia faktu wyjścia na światło dzienne informacji o podobnych wypadkach. W maju 1968 roku, wydarzył się podobny przypadek, który dla ufologii może być tak samo ważny, jak przypadek Hillów.[3]
A to było tak: znany w Buenos Aires notariusz dr Geraldo Vidal udał się wraz z żoną na uroczystość rodzinną do Chascomus, które znajduje się w odległości około 120 km na północ od stolicy Argentyny. Gdzieś około północy Vidalowie opuścili przyjęcie i zdecydowali pojechać do domu swych krewnych mieszkających w Maipu, 150 km na południe od Chascomus. Vidalowie podążyli zatem za samochodem innych krewnych, którzy uczestniczyli w przyjęciu. Prowadzący dotarli do Maipu i zorientowali się po jakimś czasie, że Vidalów wciąż nie ma. Pojechali więc z powrotem do Chascomus w celu sprawdzenia, czy nie mieli oni jakiejś awarii czy wypadku. Nie stwierdzili niczego... Powrócili przeto do Maipu mocno podenerwowani.
Około 48 godzin po opisywanych wydarzeniach, przyjaciele Vidalów, niejacy pp. Rapallini otrzymali telefon z konsulatu argentyńskiego w... Meksyku – czyli z miejsca oddalonego o prawie 6.000 km! Telefonującym był sam... dr Vidal, który powiadomił przyjaciół, że są cali i zdrowi i powracają do Buenos Aires. Mimo tego pani Vidal została przewieziona z lotniska Buenos Aires - Ezeiza International do kliniki, bowiem znajdowała się w stanie szoku, zaś pan Vidal opowiedział nieprawdopodobną historię.
Opowiedział on tedy, że w pewnym momencie jadąc za samochodem swych przyjaciół po opuszczeniu przedmieść Chascomus wpadli w coś, co nazwali nagłą gęstą mgłą.[4] I od tego momentu – podobnie jak w przypadku Hillów – nie jest w stanie wyjaśnić, co się z nimi stało w czasie tych 48 godzin swego życia. Gdy wrócili do przytomności, to stwierdzili, ze stoją na poboczu drogi w zupełnie im nieznanej okolicy. Nie byli ranni, ale odczuwali bóle w karku i uczucie senności pozostające przez wiele godzin. Kolejnym dziwnym faktem był spalony lakier samochodu. Jest to o tyle ciekawe, że wiąże się z innymi tego rodzaju fenomenami spowodowanymi właśnie przez bliskość NOL-i.
W książce „Sky People” zacytowałem fragment artykułu z FSR, który wydaje się być tu jak najbardziej na miejscu, a oto jego treść[5]:
Załoga statku m/t Ella Hewett, znajdującego się na NE od wyspy Man, zauważyła NOL-a. Bosman Hugh Smith opisał go następująco:
>>... ogromny świetlik okrążył statek. Nie było żadnej wibracji, eksplozji – w samej rzeczy – niczego nadzwyczajnego.<< Kapitan trawlera Fred Sutton jednak nadał z Atlantyku następujący radiogram: >>Przydarzyło się nam w nocy coś dziwnego. Znikła cała farba, którą pomalowaliśmy mostek. Farba była zanim położyłem się spać, a rano pozostała jedynie czerwona minia.<< Następnego dnia armator Hewett Fishing Co. Ltd. przyjął następny radiogram o następującej treści: >>Wszystko wróciło do normy, biała farba znów wróciła na mostek.<< (!!!)
W tej samej książce zrelacjonowałem podobny wypadek, który miał miejsce w Norwegii, w 1956 roku. Jest to artykuł napisany przez Carla Olsena dla FSR. Bohaterem wydarzenia jest malarz Trygve Jansen, który wracał samochodem do swego domu z Oslo do Ski. Jadąc wzdłuż jeziora Gjersjøn zauważył on, że jest śledzony przez NOL-a. Gdy Jansen wrócił do domu, to żona zapytała go, czy kupił nowy samochód?
- Nie – odpowiedział – a dlaczego tak myślisz?
- No to popatrz – powiedziała żona pokazując mu na wóz. Ku swemu zdumieniu stwierdził, że lakier zmienił kolor z beżowego na jasnozielony! Tą zmianę potwierdziło także kilku świadków, zanim Jansen czy pani Bufot, która z nim podróżowała z Oslo, opowiedzieli o swej przygodzie z NOL-em. I co najciekawsze – następnego dnia wóz powrócił do swego dawnego koloru.[6]
A teraz powróćmy jeszcze do sprawy Vidalów. Stwierdzili oni, że poza utratą lakieru ich samochód był w porządku. Gdy zapytali miejscowych ludzi, gdzie się znajdują, ze zdumieniem usłyszeli, że są w Meksyku! Natomiast ich zegarki zatrzymały się – stały! Jest to wspólny fenomen dla wszystkich Bliskich Spotkań z NOL-ami. Jakoś Vidalom udało się ustalić, że przez 48 godzin byli nieobecni w Argentynie. Udali się przeto do konsulatu argentyńskiego w Ciudad Mexico i stamtąd zatelefonowali do swych przyjaciół w Maipu. Ich samochód, peugeot 403 został wysłany do USA, w celu przeprowadzenia badań w jednym z tamtejszych laboratoriów, zaś Vidalom wypłacono odszkodowanie. Jednocześnie mówi się, że konsul argentyński w Meksyku – Rafael Lopez Pellegrini poprosił Vidalów o zachowanie milczenia na temat tej afery.[7] Ciekawe, czy Vidalowie zgodzą się na podobną hipnoterapię, jak uczynili to Hillowie? Jeżeli tak, to ich zeznania mogą być niezwykle cenne dla ufologii. Niewątpliwie sprawa Vidalów jest najciekawszą, jaka ujrzała światło dzienne.[8]
I cóż z tego wynika? Czy były to Istoty z tego samego rodzaju, które badały Villas-Boasa czy Browne’a? podsumujmy wszystkie cechy wspólne tych czterech kontaktów:
1.                                 Wszystkie te osoby były badane pod przymusem. Słowo „przymus” użyte zostało dlatego, że ani Villas-Boas, Browne, Hillowie i Vidalowie nie weszli na pokład NOL-a z własnej woli.
2.                                 Nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń i wszyscy powrócili na Ziemię. Według mojej opinii nie były to Istoty, które utożsamiamy z Kosmitami. Nie pasuje do Nich porywanie i badanie ludzi wbrew ich woli. Z drugiej jednak strony, Istoty, które pokazywały się pani B. czy pani Appleton, a potem Adamskiemu oraz innym kontaktowcom, jak: Howard Menger, Truman Bethurum i Daniel Fry, stoją być może wyżej w skali duchowego rozwoju.[9]
Mamy więc wielu gości przybywających do nas z kilku światów i to nas zmusza do zachowania ostrożności. Tak jak matka ma zwyczaj mówić swej córce: Nie rozmawiaj z nieznajomymi, tak „Biblia” przestrzega nas przed tym mówiąc: Niech miłość braterska trwa, lecz nie zapominajcie przyjmując gości – przyjmujcie tylko tych Aniołów, których znacie. A może odpowiedź leży w innym wersecie brzmiącym: ...a rozpoznacie ich po owocach. Czyżby więc Ziemia była miejscem kosmicznych randez-vous obcych cywilizacji, albo punktem strategicznym w skali... całego Wszechświata???[10]

a


[1] J. G. Fuller – „Interrupted Journey”, Nowy Jork 1966; C. Lorenzen – „Flying Saucers Occupants”, Nowy Jork 1967; J. G. Fuller – „Aboard a Flying Saucer” w „Look”, nr 10/1966 oraz film pt. „Meeting with UFO”.
[2] Jedynie samoloty typu Boeing 747 Jumbo Jet mają dwa rzędy okien, ale zostały one wprowadzone do eksploatacji na początku lat 70. – uwaga tłum.
[3] R. Frondizi – „Raport w sprawie Vidalów” sporządzony dla autora, a także O. A. Galindez – FSR, vol. 14, nr 5/1968, ss. 3-4.
[4] Por. z relacjami o mgle magnetycznej znanej z akwenów Morza Diabelskiego i Trójkąta Bermudów – przyp. tłum.
[5] FSR, vol. 4, nr 1/1958, s. 4.
[6] C. Olsen – „Chased by the Flying Saucer” w FSR, vol. 2, nr 5/1956 s. 16.
[7] Konsul Pellegrini wykonywał jedynie polecenia rządowe, które z kolei były dyktowane przez CIA, czego dowodzi zabranie Vidalom samochodu na badania do USA – uwaga tłum.
[8] Jak dotąd, to krążą sprzeczne doniesienia na temat dalszych losów Vidalów. Osobiście jestem zdania, że jeżeli sprawą zajęła się CIA i służby argentyńskie, to Vidalom nakazano milczenie, zaś wszelkie informacje są po prostu sfabrykowane przez funkcjonariuszy tychże służb, i jako takie są całkowicie niewiarygodne – uwaga tłum.
[9] H. Menger – „From Outer Space to You”, Clarksburg, VA, 1959; T. Bethurum – „Aboard a Flying Saucer”, Los Angeles, CA, 1954; D. Fry – „The White Sands Incident”, Los Angeles, CA, 1954.
[10] A dlaczegóżby nie? Wszak istniejące na Ziemi warunki fizyczne są naprawdę unikalne w skali Układu Słonecznego, zatem możemy sądzić, że interesują one także Przybyszów z innych światów – uwaga tłum.