poniedziałek, 25 lutego 2013

OPERACJA ZIEMIA (23)


ROZDZIAŁ XXIII – Król Jacquerii.

W książce tej ukazałem kilka niezwykłych aspektów zjawisk towarzyszących fenomenowi NOL-i. przywodzi to na myśl mit puszki Pandory, z której wyszły na świat MiB, wrogie nam NOL-e i inne niezwykłości, żyjące w niewidzialnych światach, sąsiadujących z naszą planetą.

W roku 1966, większość autorów przyjęła za pewnik pozaziemskie pochodzenie NOL-i, i jest on zawsze brany pod uwagę przez szanujących się badaczy. Jednakowoż przyjęto równoległą hipotezę, innowymiarowego pochodzenia Przybyszów, którzy penetrują nasz 4-wymiarowy Wszechświat. [...]

We wcześniejszym rozdziale przedstawiłem pokrótce prace i przewidywania Edgara Cayce’a. Jednakże nie sposób ominąć tutaj drugiego proroka i jasnowidza z XVI stulecia – Michela de Nostre Dame zwanego Nostradamusem (1503-1566).[1] Ten zdumiewający człowiek przewidział – i to poprawnie – m.in. powstanie Cromwella, Rewolucję Francuską, podał dokładną datę upadku Linii Maginote’a w czasie II Wojny Światowej, rozbicie sił „Osi”, i inne wydarzenia, które miały miejsce w 400 lat po jego śmierci. Jest też wiele przepowiedni Sądu Ostatecznego. Proroctwa te się jakoś nie spełniły, mimo tego, że wielu ludzi wierzy w nie i niejednokrotnie prasa podawała fakty gromadzenia się ludzi na szczytach gór w oczekiwaniu na Armageddon.

Jednakże obaj: Cayce i Nostradamus są klasą samą dla siebie. Cała bowiem trudność prognozowania polega na przewidywaniu rozwoju łańcucha przyczyn i skutków. Im dłuższy jest ten łańcuch, tym bardziej niepewna jest przepowiednia. Kompilacja wielu czynników stwarza zasadniczą trudność w bardziej czy mniej trafnym przepowiadaniu przyszłości, więc na dobrą sprawę sytuacja przedstawia się tak: im dalej w przyszłość, tym stopień pewności sprawdzenia się danej prognozy asymptotycznie zbliża się do zera.

Przepowiednie Nostradamusa są tak fantastyczne, ae w wielu przypadkach się sprawdziły. Tak czy owak – Nostradamus widział przyszłość, a to, co w niej dojrzał – zawarł w 900 czterowierszach. Jeden z nich jest bardzo ważny i mówi o wydarzeniach mających nastąpić w 1999 roku:

W roku 1999 i w siódmym miesiącu
Z nieba przybędzie potężny Król
Ponownie powstanie wielki Król Jacquerii
Przed nim i po nim będzie rządził Mars.[2]

Nostradamus nazywa go alarmująco potężnym królem i mówi, że przybędzie z nieba, a będzie potężnym przez swą wiedzę, możliwości i umiejętności. Samo słowo król może oznaczać również rząd, organizację czy coś podobnego, a idee przezeń reprezentowane będą rzeczywiście nie z tego świata, i nie będą one akceptowane przez ludzi pragnących zachować status quo ante, a zatem sytuację ekonomiczna i materialistyczno-hedonistyczny styl życia jak dawniej.[3] Ci ludzie nie pogodzą się z Jego przybyciem, ale ten Gość nie wprowadzi swych nowatorskich idei w życie.

Część ludzi pójdzie jednak za tymi ideami i zacznie żyć po nowemu, co jak określa Nostradamus – będzie powrotem Króla Jacquerii. Określenie Jacqueria – żakieria – jest bardzo ważne i symbolizuje dwie rzeczy: 1o – niezależność naszej planety, i 2o – stosunki kulturalne z innymi światami.

A cóż to właściwie znaczy – żakieria? Odpowiedź można znaleźć w „Encyclopaedia Britannica” wydanie 11, i brzmi ono tak:
Żakieria – rewolta chłopska, która wybuchła we Francji, w Île de France i Beauvais, w końcu maja 1358 roku. Powodem były znaczne straty poniesione przez chłopstwo w Wojnie Stuletniej, ucisk przez szlachtę oraz starcia pomiędzy chłopami, a uzbrojoną w piki milicję ze St. Leu, w dniu 28 maja 1358 roku. Zamieszki te przerodziły się w otwarty bunt. W wyniku rebelii zniszczono wiele zamków w okolicach Oise, Breche i Therain. Rebelia została zdławiona przez króla Nawarry – Karola Złego w bitwie pod Mello w dniu 10 czerwca 1358 roku, a szlachta wzięła straszliwy odwet na chłopstwie, dokonując krwawej masakry i prześladowań przywódców rewolty[4].[5]

Wydarzenia te miały miejsce jeszcze przed Nostradamusem, ale słowo żakieria oznaczające chłopstwo było wciąż w obiegu, w chwili, gdy pisał on swe proroctwa. Oczywiście nie miał on na myśli tego, że w roku 1999 Król z Nieba stanie się królem chłopstwa w którymś z departamentów Francji. Użyto tego słowa w znaczeniu wszystkich uciskanych ludzi na całym świecie. Można zatem powiedzieć, że wielki władca narodzi się właśnie wśród tych ludzi[6].[7]

a



[1] H. G. Roberts – „The Complete Prophecies of Nostradamus”, Londyn 1960; S. Robb – „Prophecies of World Events by Nostradamus”, Nowy Jork 1961.
[2] W „Astrologii i polityce” Leszek Szuman podaje ten czterowiersz następująco:

W 1999 i w siódmym miesiącu
Zejdzie z nieba wielki Król
Opanuje kraj terrorem
Lecz przed nim i po nim będą jeszcze wojny.

W lipcu 1999 roku nie doszło do żadnych wydarzeń tego rodzaju, co dowodzi, że tego rodzaju przepowiednie są niewiele warte… Ale każdy wierzy w to, w co chce wierzyć i dlatego właśnie te i inne proroctwa cieszą się taka popularnością.
[3] Jak wiadomo, przepowiednia ta nie sprawdziła się, co do jakichś gwałtownych wydarzeń na świecie. Być może chodzi tutaj o rok 1999 według innego kalendarza, np. muzułmańskiego – zatem byłby to nasz rok 2621, co biorąc pod uwagę fakt, że islamski rok zaczyna się w dniu 16 lipca. Stanowiłoby kolejną wskazówkę, a zatem owo tajemnicze wydarzenie mogłoby się rozegrać w dniu 16 lipca 2621 roku i będzie miało ono związek ze światem islamu – uwaga tłum.
[4] „Encyklopedia Brytyjska”, wyd. 11, t. 15, s. 122.
[5] Polskie encyklopedie podają jeszcze, że termin żakieria został utworzony od pogardliwej nazwy francuskich chłopów – Jacques (Jakub, Kuba) – przyp. tłum.
[6] B. le Poer-Trench – „Men...”, ibidem.
[7] W połowie lat 90. XX wieku zwrócono uwagę na ten czterowiersz i interpretowano go, jako możliwość kolizji Ziemi z asteroidą, co spowodowałoby znaczne zmiany społeczno-gospodarcze i polityczne na naszej planecie – uwaga tłum.

czwartek, 21 lutego 2013

OPERACJA ZIEMIA (22)


ROZDZIAŁ XXII – Droga do gwiazd.

Jak wcześniej powiedziano, astronomowie zgadzają się ze stwierdzeniem, że we Wszechświecie znajdują się miliardy gwiazd, a większość z nich ma zamieszkałe planety.[1]

Czynnikiem, który osłabia wiarę w pozaziemskie pochodzenie NOL-i jest ogrom odległości oddzielających gwiazdy od siebie. Naszym najbliższym kosmicznym sąsiadem gwiezdnym poza Słońcem jest gwiazda Proxima Centauri albo Toliman C[2] – odległa od nas o 4,27 ly. zrozumiemy to bardziej, kiedy odległość tę wyrazimy w kilometrach – wynosi ona aż 41.000.000.000.000 – czyli 4,1 x 1013 km! Tyle właśnie wynosi odległość do najbliższej gwiazdy. A ile takich gwiazd znajduje się w Galaktyce? A ile galaktyk we Wszechświecie? Doprawdy, astronomowie liczby te nie bez kozery kojarzą z odległościami w Kosmosie!

A teraz popatrzmy na to z innej strony – nie ograniczonej naszym sposobem myślenia. Jest oczywistym, że na milionach planet rozwinęło się życie, i to rozumne. Jeżeli przyjmiemy ten pogląd, to dopuścimy także myśl o możliwości istnienia cywilizacji o wiele starszych i bardziej rozwiniętych, niż nasza własna – w sensie technicznym i duchowym.

Nasza ziemska cywilizacja liczy sobie około 2.000 lat rozwoju technologicznego.[3] Przez tysiące lat byliśmy na poziomie konia i koła. Naraz pojawiła się maszyna parowa, potem samochód, kolej, laser, samoloty tłokowe i odrzutowe, radio, TV, radar, Telstar, Concorde, loty kosmiczne i rozwój całych gałęzi związanego z nimi przemysłu.[4] Te wszystkie wynalazki, które wymieniłem powyżej, to produkt ostatnich dwóch stuleci!

Jasne. A teraz wyobraźmy sobie, co mogą osiągnąć istoty rozumne, zamieszkujące światy w odległościach tysięcy lat świetlnych i wyprzedzające nas w rozwoju o 1.000, 10.000, milion czy miliard lat. Czyż nie jest do przyjęcia fakt, wynalezienia przez Nich sposobów przebycia tych kosmicznych odległości?

Wielu uczonych twierdzi, że podróże takie w zasadzie są niemożliwe, a to z powodu ograniczonej prędkości, z jaką mógłby się poruszać statek kosmiczny, a która mogłaby wynosić znaczny ułamek prędkości światła – c. Ta prędkość jest największą i zarazem graniczną prędkością w Kosmosie, zgodnie z OTW i STW Alberta Einsteina. Ale to nie tak do końca, bowiem Einstein twierdził, że prędkość światła jest punktem, w którym masa obiektu wzrasta do nieskończoności.[5]

Kilku uczonych stwierdziło, że istnieje możliwość poruszania się z v > c, i kiedy przekroczymy barierę świetlną, to przekroczymy też granice naszej czasoprzestrzeni i wejdziemy w nieskończoną teraźniejszość, o której mówią mistycy.[6]

Po przekroczeniu progu c, znane nam pojęcie czasu przestanie istnieć, co spowoduje dziwne konsekwencje. Czas zatrzyma się w miejscu, a my sami przeniesiemy się w inny wszechświat, w inne continuum. Wygląda więc na to, że Oni używają jakiegoś paranormalnego rodzaju energii, jak np. siły myśli w celu przemieszczania się na tak wielkich dystansach.[7] Być może Oni są w stanie wytworzyć mentalne pole siłowe, które eliminuje grawitację. A kto wie, czy nie jest to jeszcze coś innego, o czym nie mamy jeszcze zielonego pojęcia? [...]

a



[1] Dzięki metodzie opracowanej przez polskiego astronoma prof. dr Aleksandra Wolszczana, jemu i innym uczonym udało się odkryć do roku 2003 prawie 50 planet krążących wokół innych gwiazd (tzw. planet pozaukładowych). Tym samym został obalony pogląd sugerujący, że Układ Słoneczny jest czymś unikalnym w skali Kosmosu, a zatem jest to przewrót w myśleniu równy przewrotowi kopernikańskiemu – przyp. tłum.
[2] Proxima Centauri jest trzecim składnikiem układu gwiezdnego gwiazdy α Centaura (Toliman, Tolimak, Rigil Centaurus), który aktualnie znajduje się najbliżej Układu Słonecznego. Za około 0,5 mln lat najbliższym Ziemi będzie właśnie układ Toliman A i B – uwaga tłum.
[3] Jest to szacunek zbyt skromny i należałoby go powiększyć do co najmniej 5.000-8.000 lat, biorąc pod uwagę istnienie chociażby cywilizacji Egiptu, Indii czy Chin – uwaga tłum.
[4] Do tego należy dodać burzliwy rozwój informatyki i telekomunikacji, który stanowi signum temporis przełomu tysiącleci – uwaga tłum.
[5] Autor pominął tu jeszcze dwa efekty relatywistyczne wynikające z Teorii Względności: dylatację czasu i zmiany rozmiarów obiektu na wszystkich osiach współrzędnych – uwaga tłum.
[6] Jest to koncepcja nad- lub podprzestrzeni, w której nie ma wymiaru czasu (trójgeometria), którą swego czasu rozwinął  prof. J. Wheller – uwaga tłum.
[7] Nawiasem mówiąc myśl ta nie jest taka nowa, jak to się Autorowi wydaje, bowiem już w XIX wieku w ten sposób wyprawił swego bohatera francuski pisarz science-fiction Gustavo de la Rouge – „Więzień na Marsie” (Warszawa 1985), w podróż kosmiczną na Marsa statkiem kosmicznym napędzanych siłą woli hinduskich jogów – uwaga tłum.

środa, 20 lutego 2013

Operacja Ziemia (21)


ROZDZIAŁ XX – Odniesienia.

Szekspir w „Hamlecie” wygłosił niepodważalną prawdę: Jest wiele rzeczy na niebie i ziemi, o których się nawet filozofom nie śniło. No cóż – mówi się, że poeta ponad wszystkich artystów jest bliższy Bogu. Może i tak jest... Szekspir nie był nie był tylko dramaturgiem, ale i natchnionym poetą. Być może poeci będący tak blisko Boga, są w stanie przechwycić przebłyski kosmicznych tajemnic, niedostępnych nam – zwykłym śmiertelnikom. Intuicyjnie wyczuwają istnienie innych światów i wymiarów, gdzie Inne Istoty pędzą swój żywot. [...][1]

a

ROZDZIAŁ XXI – Łączność.

Słowo „łączność” jest najprawdopodobniej najważniejszym słowem w Kosmosie. Gdybyśmy mogli i umieli porozumiewać się nawet pomiędzy sobą, to o ile mniej wojen, gwałtów i zbrodni byłoby na tej planecie. Prawdziwa łączność jest prawdziwym aktem Miłości, Przyjaźni i Braterstwa. Jest czymś oczywistym, że nasze sposoby komunikowania się nie są doskonałe, a system komunikowania się jest błędny w swych założeniach i metodach.

Żyd nie czuje się szczęśliwy na widok Araba i vice-versa. Biali nie cierpią czarnych i na odwrót. Podobnie ma Wschód z Zachodem, Północ z Południem, Rosja z Chinami. Jednym słowem nasz świat, to jeden potworny bałagan.[2] [...]

W roku 1968 opublikowano w „The Allende Letters” artykuł B. Steigera pt. „Found: A Language of Space”, w którym opisano fascynującą pracę dr W. Johna Weilgarta z zawodu psychoterapeuty o nauczaniu języka aUI – Języka Kosmosu.[3] Według Steigera: ... język aUI zawiera 30 dźwięków i odpowiadających im symboli. Można się go nauczyć w czasie godziny. Sam pomysł tego języka narodził mu się w wieku 5 lat, a potem opisał go w poemacie pt; >>Johnny’s Message<<. Piękno języka aUI leży w tym, że jest on miły dla ucha. Nie ma w nim synonimów, homonimów, podwójnych znaczeń i gry słów. Gdyby rozpowszechniono ten język, to nie byłoby wojen, ponieważ wtedy wszyscy mówilibyśmy językiem Miłości, w którym wrogość nie ma swego odpowiednika!

Wydaje mi się, że to jest ta właściwa odpowiedź. Tak prosta i łatwa do przyswojenia – jednakże pod warunkiem, że język aUI będzie uczony w szkołach na całym świecie, a także studiowany dogłębnie przez uczonych, polityków i wojskowych.

a



[1] Ze względu na to, że Autor roztrząsa w tym rozdziale problematykę społeczno-ekonomiczną Zachodu w latach 60. i 70. XX wieku, zdecydowałem się na podanie tylko głównej myśli przewodniej – przyp. tłum.
[2] T. Mundy – „Old Ugly Face”, Filadelfia, PE, 1950.
[3] B. Steiger – „Found: A Language of Space” w „The Allende Letters”, Londyn 1968.

środa, 13 lutego 2013

Operacja Ziemia (20)


ROZDZIAŁ XIX – Pomost.

Przeciwko tej książce można wytoczyć dwa zarzuty: 1o – poświęcono tutaj zbyt wiele miejsca ciemnym i negatywnym siłom, i 2o – praca ta nie trzyma się sensu stricte tematu obserwacji NOL-i, ale zbacza także w kierunku metafizyki i innych paranauk lub nauk z pogranicza wiedzy i fantastyki. Odpowiedzi są jasne. Odnośnie pierwszego zarzutu, to oczywistym jest, że tematyka ufozjawiska nie może być rozpatrywana jako barwne show dla przeciętniaków. Nikt nie lubi negatywnej strony zjawiska NOL, jednakże błędem jest jej lekceważenie. Spotkania z wrogo nastawionymi NOL-ami i aktywność MiB nie może być zignorowana. Stoimy w obliczu narastającego zagrożenia ze strony niewidzialnych światów i przestrzeni otaczających naszą planetę...

A teraz zarzut drugi. Temat NOL-i, to temat naprawdę szeroki. temat ten zawiera wszystko, co we Wszechświecie, a także... poza nim. Jeżeli istnienie NOL-i zostanie otwarcie zaakceptowane przez Ludzkość, to wszystkie książki o nich będzie można wyrzucić na przemiał. Natomiast wszelkie domniemania z zakresu matematyki, fizyki, astronomii, religii, historii, inżynierii, itd. itp. ulegna drastycznej przemianie.

W ciągu trwania naszej historii Kosmici utrzymywali z nami kontakt, bez względu na to, że kontakt spontaniczny zerwał się parę tysięcy lat temu, to tym niemniej Oni kontaktują się z pojedynczymi osobami.[1] I to jest właśnie zjawisko „nawiedzenia” czy jak kto woli – „objawienia”.[2] Klasycznym przykładem na powyższe jest seria kontaktów z dziećmi, znana pod nazwą „objawienie fatimskie”.[3] I jak zawsze, tak i w tym wypadku „objawienia fatimskiego”, Oni byli widziani przez ludzi, którzy nie mieli pojęcia o kontaktach z pozaziemskimi cywilizacjami.[4] Mówiąc w skrócie i jak najogólniej, spotkania te nie miały przebiegu takiego, jak w popularnych komiksach w stylu „Marsjanie lądują” czy „Prowadź mnie do szefa”, a miały kilka stadiów i nie były bezowocne, nawet biorąc pod uwagę fakt, że w naszym skłóconym i podzielonym świecie nie często trafiają się ludzie o otwartych umysłach. Gorzkie to, ale niestety – prawdziwe. A jednak ludzie ci tworzą kilka zintegrowanych grup, które komunikują się ze sobą na całym świecie. Wysoce możliwym jest to, że następnym posunięciem Kosmitów będzie grupowy kontakt z nami, jako krok przygotowawczy do otwartego i pełnego Kontaktu z Ludzkością.[5]

Tymczasem działalność ciemnych sił Zła, wojen, głodu, przemocy i ucisku ma wciąż – niestety – wzrastający wskaźnik. Może zatem stać się tak, że Oni będą czekać na stronie aż do wyklarowania się sytuacji na Ziemi. Nie znaczy to, że zostaniemy przez Nich opuszczeni. Ależ skąd! Oni nie zostawią nas samych. To jest kwestią Prawa Kosmosu, które brzmi: NIE ZOSTAWIA SIĘ SŁABSZEGO SAMEGO WOBEC KOSMOSU I... SIEBIE SAMEGO. Jest czymś normalnym, że wyższe cywilizacje nie ingerują w sprawy cywilizacji niższych. Czym się to kończy – wiemy sami. Kiedyś wykończyliśmy fizycznie i psychicznie dzikie plemiona poprzez wprowadzanie w nie misjonarzy, szerzących chaos przy pomocy „Biblii” i butelki wódki. Natomiast Kosmici wiedząc, jak niebezpieczną jest taka ingerencja, siedzą – jak na razie – cicho.[6] Z tego powodu pozostawili nasz rozwój nam samym, i jedynie obserwują nas, a od czasu do czasu podrzucając nam niektóre pomysły i rozwiązania.[7] I na tym koniec.

W naszym odczuciu planeta Ziemia   m u s i   być uwolniona od wszystkich swych bolączek   p r z e d    otwartym Kontaktem z Nimi. A zanim ten czas nadejdzie, możemy zobaczyć ostatnie podrygi utożsamianych ze Złem ciemnych sił, (których przedstawiciele zamieszkują niewidzialne otoczenie naszego globu), usiłujące opanować umysły mieszkańców powierzchni Ziemi.[8]

Pewnego krytycznego dnia Bogowie–Kosmici zaczną nawiązywać z nami grupowe kontakty i to we wzrastającej liczbie. Jednak zaznaczam, że wszystkie grupy muszą działać delikatnie i ostrożnie. „Biblia” wprost ostrzega przed fałszywymi prorokami, bowiem ci, którzy żyją w niewidzialnych światach chcieliby zablokować postęp tych kontaktów i w rezultacie zająć miejsce Bogów Przestrzeni Kosmicznej. Ale i tak ci z nas, którzy są do tego przygotowani, będą wiedzieli instynktownie, a w słowach A POZNACIE ICH PO OWOCACH odnajdą właściwą wskazówkę.

Obecnie na Ziemi istnieje międzynarodowa organizacja o nazwie Contact International.[...][9] Ludzie ci chcą stworzyć tytułowy POMOST przez który Bogowie-Kosmici mogliby skontaktować się z życzliwymi im mieszkańcami Ziemi, będącymi na najlepszej drodze do Prawdy. Właśnie cos takiego jest piramidalnie ważnym w czasach, kiedy upadają niepodważalne sądy, opinie i autorytety, nie wspominając już o ugruntowanych teoriach.

Kilku wielkich Nauczycieli rzekło: Wy możecie zdobyć Królestwo Niebieskie! To prawda oczywista, możemy – ale nie poprzez szkodliwe moralnie, mentalnie i somatycznie narkotyki. Mieli Oni na myśli coś, co było rezultatem nagłego, przemożnego Objawienia, które czasami nachodzi człowieka tak, jak św. Pawła na drodze do Damaszku.

a


[1] Oczywiście telepatycznie z tzw. kontaktowcami. Rozbieżności w ich relacjach wskazują na to, że albo podlegamy procesowi dezinformacji, co do Ich działalności na Ziemi, albo mózgi kontaktowców nie są w stanie prawidłowo interpretować przekazywanych im informacji. Wydaje się, że pierwsza próba takiego kontaktu miała miejsce w Średniowieczu i Odrodzeniu, ale została ona udaremniona przez Świętą Inkwizycję, która zniszczyła ludzi mogących ten kontakt utrzymać. Ta zbrodnia popełniona przez Kościół katolicki pociągnęła za sobą opóźnienie procesu doskonalenia Ludzkości przez Kosmitów. Aktualnie widzimy symptomy powracającego masowego kontaktu z Nimi, i ten trend będzie wzrastającym. Poza tym masowo pojawiające się agroformacje też są pewnym signum temporis nadchodzących zmian – przyp. tłum.
[2] Zob. E. von Däniken – „Objawienia“, Warszawa 1985 – przyp. tłum.
[3] Objawienie to do dziś dnia budzi kontrowersje, co tworzy dość dziwną otoczkę wokół tego wydarzenia. Podobnym (ale nie uznanym przez Kościół objawieniem) jest objawienie w Miedziugorie (była Jugosławia), gdzie jednak jest uprawiany kult Matki Boskiej. W miarę zbliżania się roku 2000, ilość różnych objawień w świecie chrześcijańskim wyraźnie wzrosła, co wykorzystywane jest przez różne ugrupowania religijne głównie do celów komercyjnych – przyp. tłum.
[4] P. Thomas – „Flying Saucers Through the Ages”, Londyn 1963, 1973; M. Alexander – FSR, vol. 4, nr 1/1958; A. Ribera – “FSR, vol. 10 nr 2/1964; G. S. Ingfield – FSR, vol. 10, nr 3/1964; J. Vallée – „Anatomy of Phenomenon”, Chicago, IL, 1965, Londyn 1974.
[5] Wydaje się, że ten krok został poczyniony od dawna, jego przejawem są m.in. agroformacje i zjawisko tzw. Bedroom Visitors, które to fenomeny działają na umysł człowieka i stanowią prolog do kontaktu psychicznego Kosmitów z ludźmi – uwaga tłum.
[6] Patrząc na znane nam incydenty z UFO przez ten pryzmat,  można spokojnie założyć, że wszelkie opowiastki o ufokatastrofach są totalną bzdurą lub dezinformacją, jako że Obcy przede wszystkim nie dopuściliby do dostania się Ich technologii w ludzkie ręce, bowiem obróciłoby się to przeciwko ludziom i Im samym – uwaga tłum.
[7] Zostało to ciekawie pokazane m.in. w filmie science-fiction pt. „Szerokość geograficzna zero” reż. Inoshiro Honda, w którym podmorska, wysoko rozwinięta cywilizacja wywiera pozytywny, stymulujący wpływ na rozwój ziemskiej nauki i techniki – uwaga tłum. 
[8] Byłoby to pewnym wyjaśnieniem dla obserwowanych ostatnimi czasy masowo zjawisk typu Nieznanych Obiektów Kosmicznych czy Orbitalnych, które nasiliły się w okresie lat 1980 – 2004, a jak dotąd nie mających żadnego jasnego wytłumaczenia – przyp. tłum.
[9] Opuszczono tutaj opis działalności CI, który ma jedynie wartość historyczną – uwaga tłum. 

wtorek, 12 lutego 2013

OPERACJA ZIEMIA (19)


ROZDZIAŁ XVIII – Rewolucja młodości.

Wielu ludzi ze starszego pokolenia spogląda z niepokojem na wzrastającą młodzież, która odbija się od ich towarzystwa. Ci rebelianci przeciwko egzystującemu establishmentowi noszą długie włosy, często do ramion i kolorowe, niecodzienne stroje. A przecież wielu z nich nie wie, że za czasów Karola I długie włosy były szczytem elegancji i mody, co łatwo można sprawdzić w każdym sądzie.[1]

„Odrzuceni” od społeczeństwa młodzi ludzie znani są dzisiaj pod nazwami Beatników, Dzieci Kwiatów i Hippisów.[2] Jednakże od pewnego czasu zarówno krytycy jak i sympatycy ze starszego pokolenia zdali sobie sprawę z tego, że to ci właśnie „młodzi gniewni” zajmą kiedyś miejsce w ogniwach decydenckich. W ostatnim z serii trzech interesujących artykułów, ich autorka Sheila More napisała tak: ...Wielu z nich idealizuje antyczne wartości duchowe i ogłasza przeżytek wyższych klas. Drudzy pracują na roli, starając się żyć bliżej natury dążąc do samowystarczalności.[...][3] [...].[4]

a



[1] Oczywiście na terytorium Zjednoczonego Królestwa i krajów Commonwealth’u – przyp. tłum.
[2] Nazwy subkultur młodzieżowych z lat 60. i 70. XX wieku – przyp. tłum.
[3] S. More – „The Restless Generation 3” w „The Times” z dn. 18.12.1968 r.
[4] Opuszczono tutaj socjologiczny wykład Autora na temat ruchów spod znaku tzw. New Age, gdyż nie miał on wielkiego znaczenia dla tematyki ufologicznej poruszanej w tej książce – przyp. red.

środa, 6 lutego 2013

OPERACJA ZIEMIA (18)


ROZDZIAŁ XVII – MiW – Ludzie w Bieli.

Parę miesięcy temu, w rozmowie na temat NOL-i, którą nadało londyńskie radio, spiker napomknął o aktywności Ludzi w Czerni. Natomiast w swej długiej wypowiedzi, pewna pani dowodziła, że istnieją także Ludzie w Bieli – Men in White. Ci Ludzie w Bieli są wśród nas, bez przerwy i w każdym czasie. Nie noszą Oni żadnych białych szat, ale znani są dzięki Jasności Dobroci, którą rozsiewają wokół siebie. Byli wśród Nich tacy ludzie, jak: Jezus z Nazaretu zwany Chrystusem, książę Siddartha Guatama Śakjamuni zwany Buddą, Kriszna – Ósmy Avatar Wisznu, Mahomet – Muhammad ibn Abd Allāh i inni cudowni nauczyciele oraz uzdrawiacze ciał i dusz. W naszych czasach takimi cudownymi ludźmi byli bracia Mandus i Harry Edwards oraz inni – emanujący szczęściem i dobrą wolą.[1]

Ludzie w Bieli próbują uleczyć nałogowych alkoholików i narkomanów pracując nad nimi w szpitalach i hospicjach oraz takich organizacjach, jak Czerwony Krzyż, Czerwony Półksiężyc, Armii Zbawienia i innych stowarzyszeniach charytatywnych.

Ludzie w Bieli pracują najczęściej jako strażacy, policjanci, lekarze pogotowia, ratownicy wodni, morscy i górscy – wszędzie tam, gdzie mogą pomóc ponosząc osobiste ryzyko. Listę tą można by ciągnąć na wiele stron, ale wystarczy powiedzieć, że nasza planeta jest błogosławiona dzięki obecności tych wszystkich dobrych ludzi przez duże L. I chociaż nasz świat jest pełen zła i zbrodni, to nie zginie dzięki temu, że Ludzie w Bieli są wśród nas...

a


[1] W Polsce takim Człowiekiem w Bieli był Marek Kotański (1942-2003) twórca ruchu MONAR – przyp. tłum.