sobota, 16 marca 2013

NAJWIĘKSZA ZAGADKA STULECIA (3)


2.3. Niebezpieczeństwo dla Ziemi.

Opisany powyżej impakt komety Schoemaker-Levy 9 w atmosferę Jowisza, który miał swe miejsce w dniu 20 lipca 1994 roku, porządnie wystraszył naszych uczonych. NASA od razu wystąpiła z projektem Przeciwkometarnego Programu Obronnego. Podstawą tego projektu jest stała obserwacja tych 4.000 komet i innych ciał kosmicznych mogących zagrozić Ziemi, oraz monitoring ich orbit.[1] Zaczęto od razu wyliczać ich orbity. Dotąd wiadomo było o 200 takich kosmicznych przybłędach, co stanowiło zaledwie 5%   z n a n e g o   ogółu! Obrona polegałaby na tym, że w przypadku zbliżenia się do Ziemi takiego ciała kosmicznego, rakiety z głowicami jądrowymi umieszczone na satelitach miałyby za zadanie zepchniecie intruza z jego złowieszczej trajektorii.[2]

Według wyliczeń naszych uczonych, naszej planecie grozi jak najbardziej realne niebezpieczeństwo za 124 lata ze strony komety P/Swift-Tuttle, której orbita skrzyżuje się z orbitą Ziemi w 2126 roku.[3] W tej operacji nie może być nawet minimalnej pomyłki.
Każda pomyłka może kosztować nas życie. Minimalne opóźnienie odpalenia głowic i kometa zwali się na naszą planetę obracając wszystko na niej w perzynę. Fale uderzeniowe impaktu rozniosłyby wszystko literalnie w proch i pył. W atmosferę zostałyby wstrzelone miliony ton pyłu, który odciąłby Ziemię od światła słonecznego. Na Ziemi zapadłyby egipskie ciemności.

A potem byłby już tylko finał w kilku etapach.

Najpierw byłoby potężne trzęsienie ziemi, przy którym chilijskie terremoto to kaszka z mleczkiem. W jego wyniku powstałyby gigantyczne burze ogniowe[4] i ogromne fale pływowe[5], które zalałyby wszystkie niżej położone tereny na wszystkich kontynentach. A to wszystko, co przeżyłoby to piekło, zostałoby dobite najgorszą plagą - jest nią tzw. zima poimpaktowa.[6] Zima taka może trwać dziesięciolecia.[7]

Takiego horroru nie przeżyłaby żadna żywa istota, w tym ludzie, zwierzęta i rośliny.

No, ale mamy jeszcze kilkanaście lat na przygotowanie obrony. To jest dosyć czasu na to, by wypracować skuteczne sposoby walki z takimi kosmicznymi zagrożeniami naszej rodzime planety.[8]


2.4. „Próba generalna” na Syberii.


- Wszystko już było - jak enigmatycznie pisze o tym prorok z naszej chrześcijańskiej Biblii. Może więc biblijny opis Potopu Generalnego Świata wskazuje na to, że kiedyś, o brzasku naszej cywilizacji doszło do spadku na Ziemię jakiegoś ciała kosmicznego? Od tego poszła potem legenda o potopie i pałęta się ona po wszystkich mitach i religiach całego świata. Także i olbrzymi krater meteorytowy w Arizonie (USA) - znany na całym świecie jako Crater Canyon (Cañon) Diablo czy też Barringer Meteor Crater - stanowi bezsporny dowód na to, jakie „rany” odnosi nasza planeta w ciągu miliardów lat swego istnienia wskutek kolizji z meteoroidami.

Nie trzeba się nam zapuszczać tak daleko w czasie - wystarczy, jak cofniemy się tylko kilkadziesiąt lat wstecz.

Dokładnie do 1908 roku.

Tego roku, a dokładniej w dniu 30 czerwca, o godzinie 07:17 czasu lokalnego (czyli o godzinie 00:17 GMT), poranne niebieskie niebo nad Syberia przeciął jakiś niezwykły, ognisty obiekt latający, który po kilku sekundach eksplodował wyzwalając energię wybuchu kilkunastu bomb wodorowych.

Potworny wybuch zniszczył las na powierzchni ponad 6.000 km2, kilka milionów drzew spłonęło wskutek potężnego błysku termicznego eksplozji, albo skosiły je fale uderzeniowe. Kosmiczny posłaniec śmierci zabił także tysiące zwierząt: reniferów, niedźwiedzi, wilków i innych drobniejszych mieszkańców tajgi. Zginęli także i ludzie - myśliwi, zbieracze czy rybacy, którzy pędzili swe życie w syberyjskich lasach. Nikt nie zna  ostatecznej liczby ofiar - w carskiej Rosji, pod rządami cara Mikołaja II nie istniał obowiązek meldowania się na pobyt stały.[9]

Trzeba przyznać, że Ludzkość miała wielkie szczęście, iż ten kosmiczny granat, którego natura do dziś dnia pozostaje tajemnicą, eksplodował nad niemal bezludnymi terenami. Gdyby ten kosmiczny pocisk wybuchł nad Europą, to sprawy przedstawiałyby się zgoła inaczej, i tak np. taka Belgia - której terytorium odpowiada mniej więcej powierzchni zniszczonej wybuchem - zostałaby spustoszona doszczętnie! - zaś około 75% jej ludności zostałoby zabitych!

Spróbujmy pójść śladem tych wydarzeń i chronologicznie opisać przebieg syberyjskiej katastrofy w dorzeczu Podkamiennej Tunguski. Nie od rzeczy byłoby tutaj w tym przypadku rozpatrzyć możliwość wybuchu jądrowego.

Żadna z naukowych ekspedycji przeprowadzonych w byłym Związku Radzieckim, które w ciągu dziesięcioleci wydobywały z epicentrum eksplozji coraz to nowe fakty na światło dzienne, nie znalazła dla nich racjonalnego wyjaśnienia. Jak dotąd, ta „największa zagadka XX wieku” broni swej tajemnicy, i nawet we współczesnej Rosji opiera się ona jakiemukolwiek akademickiemu wyjaśnieniu, czy choćby jego próbie...

Istnieje około setki prób wyjaśnienia, teorii i hipotez na temat tego fenomenu.[10] Większość z nich jest absurdalna, oderwana od rzeczywistości i realiów naukowych, a zatem z naukowego punktu widzenia ich wartość równa się zeru. Jednakże niektóre z nich przetrwały do dnia dzisiejszego i wciąż się nad nimi dyskutuje. Wedle mojego punktu widzenia, pięć z nich jest najbardziej prawdopodobnych - idzie bowiem o te, które twierdzą, że w dniu 30 czerwca 1908 roku na tunguską tajgę spadł:

v Meteoryt;
v „Głowa” komety;
v Odłamek antymaterii;
v Mikroskopijna czarna dziura
v Pozaziemski statek kosmiczny - co jest najbardziej fantastycznym wyjaśnieniem, które cokolwiek wyjaśnia od A do Zet, a głosi że na pokładzie tego statku doszło do eksplozji przy próbie lądowania na Ziemi.

Wszystkie te możliwości rozpatruję właśnie w niniejszej pracy.


[1] Realizuje się to przy pomocy specjalnego teleskopu LINEAR zbudowanego w Nowym Meksyku (USA), dzięki któremu odkryto wiele nowych komet i planetoid.
[2] Jest to Projekt Orion.
[3] Jeszcze wcześniej, bo w 7 sierpnia 2027 zbliży się do Ziemi na niebezpieczną odległość asteroida 1999AN10, a w rok później - w 2028 roku - zagrozi nam inna asteroida oznaczona jako 1997XF11.
[4] Silne, wielkopowierzchniowe pożary o ogromnej sile zniszczenia.
[5] Autorowi prawdopodobnie chodziło o fale tsunami, które powstają wskutek trzęsień ziemi.
[6] Uczeni nie liczą się z tym, że w takim przypadku może dojść do zniszczenia naszych cywilnych i wojskowych instalacji i urządzeń jądrowych i w takim przypadku dojdzie w Europie i Ameryce do skażeń, które pójdą w miliony i miliardy bekereli na metr kwadratowy!!! Coś takiego stałoby się w przypadku zmasowanego użycia broni jądrowej i termojądrowej w ewentualnej następnej wojnie światowej.
[7] Szacunki mówią, że zima taka trwałaby od 6 miesięcy do 10 i więcej lat.
[8] Jak dowodzi tego Impaktowa Teoria Wielkich Wymierań, nasza Ziemia raz na 26 mln lat jest bombardowana przez asteroidy i komety, a życiu to jakoś specjalnie nie zaszkodziło, boż dowodem na to jest to, że istniejemy! Impakty mogą wyzwalaczem zmian, zaś życie na Ziemi zawsze przejdzie zwycięsko przez najgorsze kataklizmy, jak np. impakt na granicy Kredy i Paleogenu (granica K/Pg) czy Oligocenu i Miocenu - tj. około 2 mln lat temu, co oznacza, że za jakieś 24 mln lat Ziemia zostanie znów zbombardowana przez hipotetyczny deszcz komet...
[9] Wyjątkiem byli więźniowie i zesłańcy polityczni, podlegający kontroli ze strony carskiej policji politycznej - Ochrany. Powszechny obowiązek meldowania się na pobyt stały wprowadzili dopiero komuniści po przewrocie 1917 roku, na mocy dekretu Lenina o bezpieczeństwie państwa.
[10] Zob. także „Bolid Syberyjski” pod redakcją R. K. Leśniakiewicza, w którym przedstawiono 90 hipotez na temat pochodzenia i natury TM.