niedziela, 28 kwietnia 2013

NAJWIĘKSZA ZAGADKA STULECIA (16)


8.4. Ognista kula nad Florydą.


W lipcu 1974 roku, cały szereg świadków obserwował spadek ognistej, rozżarzonej kuli w tonie jeziora Okeechobee na Florydzie, USA. Wedle ich relacji, do potężnego wybuchu doszło w momencie, gdy kula dotknęła gładzi jeziora. Ściągnięci natychmiast na miejsce pracownicy odpowiedniego wydziału NASA stwierdzili, że nie mogło iść w żadnym wypadku o spadek jakiejś stacji kosmicznej czy comsatu[1], a zatem musiał to być tylko meteoryt, jak to się powszechnie sądziło[2].[3]

Liczba badaczy na Wschodzie i na Zachodzie sądzących, że Meteoryt Tunguski był tylko meteorytem sukcesywnie spada.[4] Używany współcześnie termin Meteoryt Tunguski trudno rozumieć jako dosłowne oznaczenie konkretnego ciała kosmicznego, bo w żadnym przypadku nie jest on adekwatny w stosunku do naszego stanu wiedzy o tym fenomenie. Jest to tylko hasło wywoławcze tego konkretnego problemu i nic ponadto...


9. Antymateria?


9.1. „I stałem się śmiercią...”


Już w wieku płochych 26 lat geniusz Alberta Einsteina sformułował magiczny wzór na równoważność materii i energii:

E = mc2

Według tego prostego wzoru wszystka przestrzeń Wszechświata jest przeniknięta polami grawitacyjnymi, a właściwości materii są dokładnie takie same w całym Kosmosie. Odkrycie prof. Einsteina zostało wypróbowane w sposób straszliwy w dniu 6 sierpnia 1945 roku, a dokonała tego amerykańska bomba jądrowa o cynicznym kryptonimie Little Boy.[5]

Ta bomba zniszczyła Hiroszimę...[6]

I stałem się śmiercią, a świat zadrży w posadach przede mną – cytował akuratnie dr Julius Robert „Oppie” Oppenheimer jedną ze starożytnych ksiąg hinduskich, kiedy dowiedział się zagładzie Hiroszimy i Nagasaki. Był on bezpośrednio odpowiedzialnym za wyprodukowanie tam użytych bomb atomowych.[7]

Z każdego z 1.000 gramów uranu i plutonu użytego w bombach na lżejsze atomy rozszczepiło się 99,9% atomów, zaś niecały gram materii zamienił się w energię. Niby niewiele, ale wywołało to skutki porównywalne z biblijnym Armageddonem! Kolega „Oppiego” Bainbridge tak to wspomniał po 30 latach:
Kto to widział, ten nigdy nie zapomni. To było bezbożne i groźne widowisko!

Sprawność tego procesu nie wynosiła nawet 1%! – ale moc eksplozji wahała się w granicach 20-30 kt TNT. Uczeni długo myśleli nad tym, jak okiełznać te procesy, ale czy nie doprowadzi to do ogólnoświatowej katastrofy? A co się stanie, kiedy energia atomowa wyrwie się spod kontroli człowieka?[8]

Czy Einstein przewidział podobne niebezpieczeństwo? A może do końca go nie przewidział? Ta możliwość może być spokojnie wykluczona – stary naukowiec na krótko przed śmiercią powiedział, że istnieje pewna podstawowa koncepcja fizyczna, której nikomu nie zdradzi; i tym samym zdecydował się zabrać tajemnicę do grobu.[9]
O co w tym przypadku mogło chodzić? Tego nie wie nikt, ale wielu uczonych się domyśla, że Einsteinowi chodziło o   a n t y m a t e r i ę !

Już za jego życia uczeni zastanawiali się, czy może istnieć taka forma energii, do której materia przetransformowałaby się bez reszty. Taki super-materiał wybuchowy przewyższałby wielokrotnie energię bomby rzuconej na Hiroszimę. Byłoby to coś lepszego od bomby wodorowej.[10] Antymaterię udało się wreszcie zsyntetyzować, wprawdzie na ułamki sekund, ale lody zostały przełamane. Udało się uzyskać jądra antywodoru i antyhelu.[11]

- Czy Einstein milczał na próżno? – pytał dramatycznie pewien amerykański dziennikarz w swym artykule, kiedy dowiedział się o sukcesie swych rodaków z Lawrence Livermore Laboratory. Definitywnej odpowiedzi nie mamy do dziś dnia, ale zagadkowa eksplozja z dnia 30 czerwca 1908 roku mogłaby być pierwszą wskazówką. A zatem czy nie mogła być ta tunguska eksplozja spowodowana przez spadający na Ziemię odłamek z dalekiego antyświata?

Trzej renomowani amerykańscy uczeni – w tym dwaj nobliści – Willard Libby i Clyde Donovan wraz z fizykiem C. Atlurim już w 1965 roku opublikowali w „Nature” nr 4.987 godny uwagi  artykuł pt. „Possible Anti-Matter Content of the Tunguska Meteor of 1908”. Autorzy zawarli w nim podejrzenie, że tunguski obiekt mógł być wytworzony z antymaterii. Według ich poglądów, byłby to o jeden powód więcej, dlaczego ten przypadek był przez całe dziesięciolecia naukową zagadką.


[1] Comsat = COMmercial SATellite – satelita komercyjny.
[2] Próbowałem dowiedzieć się czegoś na temat tego obiektu kosmicznego, ale nie udało mi się niczego wyjaśnić  na jego temat w USA. Wydaje się, że mogła to być jakaś nieudana próba  bronią rakietową nowej generacji, i jako taka została utajniona, zaś relacja o meteorycie stała się tylko „legendą” maskującą ten fakt...
[3] Tak nawiasem mówiąc, to wydarzenie tego rodzaju przewidział na kilka lat wcześniej Stanisław Lem i opisał je w swym opowiadaniu s-f pt. „Szczur w pułapce”.
[4] Ale nie u nas w Polsce. Ten meteorytowy dogmat pokutuje nawet w najnowszych opracowaniach popularnonaukowych z końca lat 90. ubiegłego wieku i nie widać jakichkolwiek zmian w kierunku uznania czy choćby równouprawnienia innych opcji...
[5] Chłopczyk.
[6] Tak naprawdę, to była to druga eksplozja jądrowa. Pierwsza miała miejsce w dniu 16 lipca 1945 roku na Jordana de Muerte (Nowy Meksyk, USA) i nosiła kryptonim Trinity – czyli Trójca Święta. Niektóre fakty wskazują jednak na to, że jeszcze w czerwcu 1942 roku, Niemcy odpalili bombę atomową, skonstruowana w kompleksie badawczym „Olga” w Jonastal (Saksonia), na poligonie antarktycznym na Ziemi Królowej Maud (Neuschwabenland).
[7] Drugim odpowiedzialnym za to był dyrektor techniczny „Projektu Manhattan” gen. Leslie Groves, który używał wszystkich możliwych sposobów do jak najszybszego doprowadzenia do wyprodukowania bomb jądrowych.
[8] A przecież to już było, że wspomnę tylko awarie w Harrisburgu (Three Mile Island), Kysztymie, Sègre, Czarnobylu czy Tokaimura.
[9] Chodzi o tzw. unitarną teorię pola. W tym kontekście można zrozumieć, dlaczego Amerykanie zakonserwowali mózg genialnego uczonego – po prostu mieli nadzieję, że uda się z niego wydobyć wzory tej teorii!
[10] Dla niej zaproponowano już nazwę – broń D od słowa „dezintegracyjna”.
[11] Jest to antycząstka α składająca się z dwóch antyprotonów i dwóch antyneutronów.