środa, 8 maja 2013

NAJWIĘKSZA ZAGADKA STULECIA (20)


10.4. Reakcja na list pewnego czytelnika.


Także i w ZSRR hipoteza obu Amerykanów stała się przedmiotem zażartej dyskusji. Pojawiły się rozmaite punkty widzenia. W roku 1974, aspirant Instytutu Fizyki w Moskwie A. G. Ponariew odpowiedział na łamach magazynu „Ziemia i Wszechświat” nr 5,1974 na list czytelnika – J. L. Poljakina, który zajmował się sprawą Tunguskiego Meteorytu oraz hipotezą Ryana i Jacksona. Stwierdził on m.in., że dowodem na prawdziwość ich hipotezy jest kanadyjski Chabb Crater o średnicy 3,5 km. W swym liście wskazywał on na ten krater, jako możliwe miejsce wylotu tego mikrokolapsaru z wnętrza kuli ziemskiej. Na takie dictum A. G. Polnariew dyplomatycznie odpisał, że:
... jak dotąd nikt nie doszedł do tego, co naprawdę było przyczyna tunguskiej eksplozji, czarna dziura czy coś innego.

Powstanie krateru przy wylocie kolapsaru z wnętrza Ziemi nie jest prawdopodobne, ale Polnariew chciał wykluczyć i takiej możliwości.[1]

Mój konsultant dr A. A. Jawnel – renomowany członek WBM AN ZSRR nie chciał sobie zawracać głowy tą hipotezą.
- No i tym sposobem czytelnik ten nie otrzymał odpowiedzi, ani nikt nie wyprostował mu jego błędnych poglądów – powiedział on. W celu zweryfikowania prawdziwości hipotezy amerykańskich uczonych należy wykonać następujące czynności:
v dokonać badań możliwości występowania w Naturze miniaturowych kolapsarów o rozmiarach liczonych w μm;
v zbadać, jaką reakcję wywołałoby wejście do atmosfery takiego mikro-kolapsara;
v zbadać, jakie efekty uzyskałoby się w przypadku uderzenia takiego mikro-kolapsara w grunt i czy pokrywają się one z efektami zaobserwowanymi w czasie katastrofy tunguskiej.

- Polnariew w odpowiedzi na list czytelnika, niestety – mimo posiadanych przezeń informacji – nie ujawnił danych na temat energii eksplozji tunguskiej – mój konsultant uściślił swe uwagi. Za to wspomniał po łebkach o oświadczeniach naocznych świadków mówiące o >>niebieskim słupie ognistym<< . Widocznie ta okoliczność rozzłościła Jawnela i tego nie skrywał przede mną.

Oczywiście dr Jawnel stwierdził, że cały wniosek jest oparty na niesprawdzonych wiadomościach, więc jest  oczywiście niewiarygodny, bo żywcem wyjęty z artykułu Amerykanów. Oczywiście – wg dr Jawnela – nie można powoływać się na dane uzyskane z badań Zikulina i Zotkina, bo istnieją rażące różnice pomiędzy tym, co piszą Amerykanie, a rzeczywistością. Obraz wywału drzew wyraźnie wskazuje na działanie synergiczne fal uderzeniowych: sferycznej i cylindrycznej. Poza tym kolapsar w czasie przelotu przez atmosferę nie zmniejszyłby swej masy – a na odwrót – zaś tutaj nastąpiło znaczne rozpylenie materii meteoroidowej. To właśnie dlatego doszło do znacznego zapylenia atmosfery i białych nocy, co – wedle dr Jawnela – powoduje to, że hipoteza Jacksona i Ryana musi być odrzucona, bo jest bezsensowna i nie przystaje w ogóle do faktów.

Także próby poszukiwania śladów wylotu kolapsara na dnie północnego Atlantyku są bezsensowne – twierdzi on. Hipoteza Poljakina jest do niczego, bowiem:
Ten kanadyjski krater – jak wykazały to badania geologiczne – powstał już przed epoką lodową, a zatem nie istnieje tutaj żadna koincydencja z zagadkowym wydarzeniem w tajdze w czerwcu 1908 roku...


10.5. Pogląd przeciwko poglądowi.


I tak to jeden pogląd naukowy stanął przeciwko drugiemu. I niczego nie udowodniono!

Nie udało się w żaden sposób zanegować tego, że „kosmiczny kanibal” swego czasu dosięgnął także Układu Słonecznego. Wedle najnowszych danych astronomicznych, jedna czarna dziura zmierza w kierunku naszego wycinka Kosmosu, i gdyby te wyliczenia były bezbłędne, to taka możliwość stałaby się realną rzeczywistością, ale za długie tysiąclecia czy nawet dziesięciotysiąclecia! Astronomiczne odległości czasami mają swoje dobre strony!!!

Naukowcy szacują ilość kolapsarów w Kosmosie na miliardy sztuk. Black Holes mają różne wielkości – istnieją kolapsary o wielkości naszego Słońca i jeszcze większe[2] oraz także miniaturowe czarne dziury wielkości ziaren piasku. Cechą wspólną wszystkich tych ciał astronomicznych jest ogromna masa i potężna siła grawitacji. Ich powstanie ma związek z pierwotnym wybuchem kreującym nasz Wszechświat – czyli Big Bangiem.

Hipotetycznie rozważano możliwość, że wybuch na Syberii wywołał mikro-kolapsar o średnicy ziarenka kurzu, ale o masie 8 mln ton – ale co do prawdopodobieństwa tego zdarzenia, to tutaj drogi badaczy się rozchodzą...

Już katolicki teolog i filozof Pierre Teilhard de Chardin w jednej ze swych mądrych prac zauważa:
Współczesna fizyka nas poucza, że w przestrzeni kosmicznej nawet najbardziej fantastyczna możliwość może stać się prawdą...



[1] Jeżeli na ten mikrokolapsar patrzeć, jak na pocisk przebijający Ziemię na wylot, to faktycznie krater wylotowy powinien być większy od wlotowego – i tak właśnie byłoby! Krater te byłby wybity nie przez kolapsar, bo jego średnica jest zbyt mała na to, ale przez towarzyszące mu fale uderzeniowe poruszające się w ośrodku stałym – w tym przypadku skałach skorupy ziemskiej. Pod tym względem hipoteza Poljakina jest poprawna!.
[2] Autorowi chodziło najprawdopodobniej o jądra galaktyk, co do których są przypuszczenia, że są one gigantycznymi kolapsarami o masie wielu milionów Słońc!