wtorek, 21 maja 2013

NAJWIĘKSZA ZAGADKA STULECIA (23)


11.5. Specjaliści są zdumieni!

Póki w ramach WBM istniały przesłanki po temu, by ocenić tunguski obiekt jako meteoryt, póty nic się nie zmieniło aż do roku 1958, kiedy to eksperci od wybuchów wrzucili swe trzy grosze do sprawy.
- W tym roku ukazała się książka Aleksandra Kazancewa pt. >>Gość z Kosmosu<<, w której autor sprecyzował swój pogląd z 1946 roku, że 30 czerwca 1908 roku, nad Podkamienną Tunguską doszło do katastrofy obcego statku kosmicznego przy próbie awaryjnego lądowania – mówi dr Jawnel. Książka ta spowodowała przed 42 laty prawdziwy boom turystyczny na miejscu katastrofy. Wszyscy szukali tam śladów po pozaziemskim statku kosmicznym czy UOSO.97 Ale kręgi naukowe, a zwłaszcza WBM AN ZSRR miały na ten temat swoje własne i odmienne zdanie. One wiedziały – podobnie jak dr Jawnel – swoje: Kosmiczny gość był bez jakiegokolwiek wątpienia naturalnego pochodzenia!

I koniec! I kropka!

I mało ich obchodziło to, że naukowiec takiej miary, jak Wasilij Fiesienkow z dnia na dzień zrezygnował z teorii o meteorycie na rzecz teorii o komecie. W swej pracy pt. „Podstawa tunguskiego przypadku: żaden meteoryt, tylko kometa” („Priroda” nr 8,1960) uczony ten wyszedł z dwóch przesłanek, które wydawały mu się zbyt kontrowersyjne, a mianowicie:
v Znaleziono małe kuleczki z krzemianów i magnetytu, i...
v ...zaobserwowano zagadkowe świetlne fenomeny na niebie w kilka dni po wybuchu w tajdze.

Pisze on dosłownie tak:
Nie udowodniono tego, że znaleziona materia meteorytowa ma akurat jakiś związek z wybuchem tunguskim i ma ona takie same pochodzenie, jak cała reszta materiału meteoroidowego na całej kuli ziemskiej. Nie było żadnej zwiększonej koncentracji tych cząstek98 i tak np. ekspedycja z AN Kazachskiej SRR99, która w 1948 roku miała zbierać spadły na Ziemię pył meteorytowy na lodowcach Tuju-Su i Zalijskiego Ałtaju, też niczego nie znalazła.[...]
Badania kuleczek dowiodły, że niektóre z nich mają podwójną budowę – a mianowicie składają się z dwóch związków chemicznych: magnetytu i krzemionki, a jak do tego mogło dojść, tego nie wiadomo.
Byłoby to logiczne, gdyby rozpatrywać Tunguskie Ciało Kosmiczne jako głowę komety, w których mogą istnieć tak złożone twory. Należałoby dodać, że magnetyt i krzemionka topią się w różnych temperaturach.100 Złożenie tych kuleczek świadczy o bardzo szybkich procesach topienia i stygnięcia tej materii mające związek z eksplozją, do której bez wątpienia doszło w głowie komety.
W takim przypadku te znaleziska są   d o w o d e m   w p r o s t   na to, że mają one ścisły związek z wydarzeniem tunguskim. Kuleczki te [...] nie mogły być wynikiem sedymentacji cząstek pyłu kosmicznego spoza Ziemi. [...]

Jest przy tym interesujące, że nie znaleziono w tajdze żadnego szczątka meteorytu, ba! – nawet najmniejszego odłamka! Zmusza nas to do wyciągnięcia wniosku, że ich tam wcale nie było i nie ma i to dlatego właśnie można sądzić, że u źródła tunguskiego fenomenu leży właśnie   k o m e t a ...

Także świetlne fenomeny, które podziwiano w trzy dni po eksplozji nie były dla Fiesienkowa żadną zagadką:
WBM AN ZSRR wysłał do wszystkich krajów świata dokładny kwestionariusz, dzięki któremu udało się z dużą dokładnością ustalić granice nadzwyczajnego pojaśnienia nieba po wybuchu. Na podstawie zgromadzonych danych można stwierdzić, że przed spadkiem Meteorytu Tunguskiego, np. w nocy 29/30 czerwca 1908 roku, ilość światła na niebie nie odbiegała od normy.
Inaczej się mają sprawy po wybuchu, bo doszło do wyraźnego nasilenia widma ciągłego nocnego nieba, jednakowoż bez   ż a d n y c h   linii emisyjnych. To świadczy o tym, że do górnych warstw atmosfery przeniknął obłok drobnego pyłu, który był zorientowany w stosunku do Słońca w przeciwnym kierunku...
Oznacza to zatem, że Meteoryt Tunguski posiadał pyłowy ogon, który dostał się do atmosfery i był skierowany odsłonecznie. Już sam ten fakt dowodzi tego, że ten obiekt   b y ł     k o m e t ą .

Radzieccy uczeni udowodnili w 1949 roku, że nagłe zanieczyszczenie ziemskiej atmosfery w lipcu i sierpniu 1908 roku było spowodowane tunguską katastrofą. Nie udało się jednak wyjaśnić niektórych anomalii zaobserwowanych wkrótce po wybuchu tego ciała niebieskiego.

To udowadnia, że sproszkowana materia nie dostała się do wyższych warstw ziemskiej atmosfery i nie oddaliła się od powierzchni Ziemi nie dalej, niż 30 km – skonstatował w 1960 roku prof. Fiesienkow. Czy będziemy zatem zakładać, że cząstki tej materii były równomiernie rozmieszczone nad całą północną hemisferą?  Jeśli tak, to łączna masa tych cząstek musiałaby pójść w miliony ton! Fiesienkow tak się do tego odniósł:
Zjawisko to najprawdopodobniej należy zapisać na karb gazowo-pyłowego śladu, który zostawia za sobą każda głowa komety przy przelocie przez ziemską atmosferę.


11.6. Czy była to może kometa P/Encke?


Dr Igor Zotkin – mój drugi rozmówca uczony, który w latach 60. wraz z dr Michaiłem Zikulinem próbował w warunkach laboratoryjnych odtworzyć tunguską katastrofę i ostatnią fazę lotu tego obiektu kosmicznego – także interesował się niezwykłymi zjawiskami świetlnymi na terenie Rosji oraz europejskich i pozaeuropejskich miejscowości, z których donoszono o ich pojawieniu się po wybuchu nad Syberią.

Wielka to szkoda, że związku pomiędzy ukazaniem się tych fenomenów atmosferycznych a Meteorytem Tunguskim dopatrzono się dopiero w końcu lat 20., a zatem bardzo późno. Dlatego też pozostały bez echa różne publikacje, które się nimi zajmowały...

WBM próbował w latach późniejszych to zaniedbanie nadrobić. W różnych dostępnych źródłach dostrzeżono dwie różne i sprzeczne ze sobą przesłanki, jednakże Zotkin dostrzegł i drugą stronę tego medalu. Nie liczyła się dla niego ilość, ale jakość informacji. Istniała potrzeba stworzenia dostatecznie jasnego i przejrzystego obrazu, który byłby możliwy do przyjęcia przez świat naukowy i wypełniał wszystkie kryteria stosowane tamże.

Zdjęcia robione w okresie pomiędzy 30 czerwca a 1 lipca 1908 roku wykazują znaczną intensywność świecenia obłoków. Srebrzyste obłoki były widoczne w wielu zakątkach Ziemi. Jest całkiem możliwe, że fenomen ten jednak nie miał nic wspólnego z Meteorytem Tunguskim...

Mój rozmówca ostro odciął się od obowiązującej wówczas teorii o zorzy polarnej i pochwalił brytyjskie czasopismo „Knowledge” oraz „English Mechanic”, w których opublikowano dziesięć artykułów poświęconych konkretnie temu dziwnemu zmierzchowi:
Obserwatorzy całkowicie wykluczyli możliwość, że była to zorza polarna. Nie zaobserwowano jakichkolwiek zmian pola magnetycznego, zaś nacisk położono na niezwykłość obłoków, które widziano, ich kolor, blask i kształty oraz brak źródła światła, które je rozświetlało.

Zotkin wyciągnął ten artykuł z tuzinem innych, które napisali niemieccy autorzy, a potem ten wysokiej klasy specjalista od tunguskiej eksplozji przystąpił do przedstawiania swej wersji problemu. Sam osobiście uczestniczył w latach 60. w trzech ekspedycjach do epicentrum tunguskiej katastrofy i dlatego był on w stanie podzielić się ze mną swymi poglądami na naturę zagadkowego obiektu kosmicznego.:
1 maja 1908 roku, zbliżyła się do Ziemi kometa P/Encke101 do punktu przysłonecznego swej orbity, co może oznaczać, że w momencie tunguskiego wybuchu, w pobliżu Ziemi znajdowała się część towarzyszącego jej gęstego roju meteorów. Można zatem spokojnie przypuścić, że anomalne zjawiska na naszym niebie spowodowane zostały przez ogon pyłowy przechodzącej wtedy przez peryhelium komety, i że ta ostatnia mogła być przyczyna tunguskiego zjawiska. Jednakże byłoby czymś bezsensownym łączyć kometę Enckego z Meteorytem Tunguskim, ale można przypuszczać, że ogromna kometa przyniosła ze sobą jakiegoś kosmicznego przybłędę o dużej masie.

Z czego to ciało się składało? Jak to się stało, że nikt go wcześniej do tej pory nikt nie widział? I główne pytanie: dlaczego nie znaleziono jego szczątków? Zotkin tak mi na to odpowiedział:
Już w latach 50. amerykański astronom Fred Whipple wykazał, że jądra komet są zbudowane z lodu zamarzniętych gazów – metanu, dwutlenku węgla i wody z domieszką cząstek stałych. Dochodzimy zatem do wniosku, że dnia 30 czerwca 1908 roku z Ziemią zderzyła się mała kometa, której jądro mierzyło kilkadziesiąt metrów średnicy i ważyło kilkaset tysięcy ton. Odmiennie niż meteoryty, komety poruszają się przy kolizji z prędkością nawet 40 km/s...102

Odważyłem się zaoponować: ależ dlaczego tego ciała nikt wcześniej nie widział i jak mogło niepostrzeżenie przeniknąć do naszej atmosfery?
Zostało to spowodowane tym, że wydawało się, że kometa ta przyleciała wprost od Słońca i dlatego nikt jej nie widział.[1] Widzialną stała się wtedy, kiedy weszła w gęste warstwy atmosfery ziemskiej – lodowa kula spadła na Syberię, zaś gazowo-pyłowy ogon ukazał się nad Europą.[2] Kiedy takie ciało wleci w atmosferę, to wywołuje tzw. balistyczna falę uderzeniową. Na Ziemi odczuje się to jako nagły skok ciśnienia, który w mniejszym stopniu potrafi wywołać samolot odrzutowy przekraczający 1 Ma. Meteoryt spręży przed sobą powietrze, co spowoduje wzrost temperatury do 10.000 K, jego materia wyparuje i wyemituje jaskrawe światło. Promieniowanie termiczne jest tak silne, że może ono wywołać pożar lasu. Na wysokości 5-10 km nad Ziemią opór powietrza i żar jest tak silny, że takie ciało jak meteoryt zacznie się topić. Zmieni się ono w pył i parę. Przy uderzeniu w barierę powietrza się momentalnie rozpadnie, a jego ogromna energia kinetyczna zamieni się w nadciśnieniową falę uderzeniową.
Bardzo uważnie wysłuchałem tego pokrętnego popisu oratorskiego mojego rozmówcy. Miałem ochotę na zadanie mu wielu pytań, czego nie ukrywałem przed dr Zotkinem. Co właściwie było przyczyną tego, że 2.200 km2 lasu zostało zniszczone, a drzewa na   d w u k r o t n i e   większej powierzchni poważnie uszkodzone?

To spowodowała fala uderzeniowa, o czym już nadmieniłem. Uderzyła ona w las od góry i skosiła drzewa wokół miejsca epicentrum. Do dziś dnia nie wiemy ze stuprocentową pewnością, co było przyczyną eksplozji TUNGUSKIEJ KOMETY. Czy był to proces rozpadu, czy przemiany ze stałego stanu skupienia w gazowy? To jest wciąż przedmiotem badań. Ja osobiście przychylam się do poglądu, że szło o rozpad; co popiera także prof. Fiesienkow. We wspólnym oświadczeniu – swego czasu – przedstawiliśmy stanowisko, że jądro komety było rozniesione przez siły aerodynamiczne, które wynosiły 30.000 kG/cm2 powierzchni!

Hipoteza ta wywołała spore kontrowersje pomiędzy zwolennikami teorii kometarnej. W roku 1975 dwaj akademicy: prof. Pietrow i prof. Stułow zaproponowali, że trzeba brać pod uwagę także możliwość odparowania tego ciała kosmicznego.



97 Unknown Outer Space Object – Nieznany Obiekt Kosmiczny.
98 Stwierdzenie to wkrótce przeinaczono – przyp. aut.
99 Dziś Kazachstan.
100 Krzemionka przechodzi w stan ciekły przy +1.470°C, a magnetyt przy +1.565°C.
101 Nazwana tak od nazwiska astronoma Johanna Franza Enckego (1791-1865), który pierwszy obliczył jej orbitę wokółsłoneczną na 3,3 roku – przyp. aut.
102 Nie jest to ścisłe, bowiem istnieją roje meteorytowe, których vG wynosi nawet 70,7 km/s – Leonidy, czy 69,4 km/s – ε-Geminidy, 66,4 km/s – Orionidy, 66,3 km/s – Aurigidy, 65,5 km/s – η-Akwarydy, 65 km/s – Komaberenicydy, 59,4 km/s – Perseidy, 58,4 km/s – τ-Hydraidy i kilka innych.
[1] Zostało to potwierdzone w 2002 roku, kiedy to Ziemia omal nie została trafiona przez asteroidę 2002 MN, która została wykryta w 3 dni po minięciu punktu perygeum!
[2] W opisywanym przypadku, gdyby kometa leciała   o d   Słońca, to najpierw Ziemia weszłaby w jej gazowo-pyłowy ogon i wszystkie świetlne fenomeny byłyby widoczne   p r z e d   wejściem jej jądra w atmosferę Ziemi. – co najmniej od połowy czerwca 1908 roku. Stanowiłoby to dowód wprost na to, że teoria o spadku komety na Podkamienną Tunguską jest ewidentnie fałszywa... Jednak niektóre fakty zdają się wskazywać na to, że tak właśnie było, co wynika z dalszych partii tekstu książki.