poniedziałek, 1 lipca 2013

NAJWIĘKSZA ZAGADKA STULECIA (34)

13. Nie tylko hipotezy


13.1. O Tunguzce można bez ustanku


W minionych dziesięcioleciach na temat katastrofy tunguskiej powstało ponad 1.000 artykułów i innych prac, z których większość pochodzi z byłego ZSRR i dzisiejszej Rosji. Żadne wydarzenie nie wzbudziło takiego zainteresowania, żadne wydarzenie nie stało się takim wyzwaniem dla naukowców i laików, i żadne nie stanowi takiego tematu nieustannych sporów, jak ta katastrofa...

Ogromna mnogość hipotez bierze się stąd, że na ten temat może pisać i pisze każdy, kto ma jakiś pomysł na wyjaśnienie przyczyn tego wydarzenia. Bez względu na profesję i wykształcenie każdy chciałby podać swe wyjaśnienie problemu Meteorytu Tunguskiego. Poglądy zatem są szalenie zróżnicowane. Ludzie niezaangażowani w ten problem niejednokrotnie dziwią się widząc, jak uporczywe i jadowite są spory toczone wokół tego problemu.

Nie mam zamiaru ukazywać wszystkich hipotez, których jest niemal setka. Wystarczy, że ograniczę się do pokazania tych, które są najbardziej sensowne. Zajęliśmy się swego czasu pięcioma hipotezami: o meteorycie, o głowie komety, o antymaterii, o kolapsarze czy mikrokolapsarze oraz o eksplozji kosmolotu – ta ostatnia sugeruje, że przed niemal wiekiem w pobliże Ziemi dostali się kosmolotem jacyś Kosmici, którzy ulegli awarii przy próbie lądowania z wiadomym skutkiem. Jednakże istnieje kilka innych hipotez sformułowanych przez outsiderów, a które należałoby tutaj także wymienić.

Za to, żeśmy o tym wszystkim się w ogóle dowiedzieli, jesteśmy winni swoją wdzięczność mineralogowi i meteorytologowi Leonidowi Kulikowi, który w 1927 roku – czyli bez mała dwie dekady po tym wydarzeniu – jako pierwszy wkroczył na teren eksplozji. Co to był za obiekt, który potrafił połączyć w sobie tyle przeciwności? Który świecił silniej od Słońca? Którego trajektoria jest do dziś dnia sporna? Którego eksplozja spustoszyła co najmniej 6.000 km2 tajgi? Który miał niszczycielską siłę kilkunastu bomb wodorowych? ... – a porównanie to jest o tyle adekwatne, bo znaleziono przecież ślady radioaktywności w epicentrum katastrofy!?...[1]

Bądźmy cierpliwi, najpierw zajmijmy się hipotezami, które po upływie ostatnich 40 lat narobiły wiele hałasu, a o których w czasie mej wizyty w Moskwie mówił dr Zotkin.


13.2. Wiadomość z konstelacji Łabędzia?


I tak np. w 1964 roku, dwoje radzieckich uczonych – G. Altow i W. Żurawliowa opublikowali w marcowym numerze „Zwiezdy” artykuł, który wzbudził znaczne zainteresowanie Czytelników i szerokiej opinii publicznej. Oboje autorzy twierdzili w nim, że tunguska eksplozja jest de facto odpowiedzią ze strony pozaziemskiej CNT, która mylnie zrozumiała ogromny wybuch wulkanu Krakatau i następujące po niej atmosferyczne fenomeny. Owi Pozaziemianie – jak to założyli Altow z Żurawliową – zamieszkują planety w konstelacji Łabędzia (Cygnus), oddalone od Ziemi o 13 ly[2] i wzięli atmosferyczne fale radiowe wybuchu rzeczonego wulkanu za sztuczne rozumne posłanie radiowe Ludzkości! Według hipotezy obojga Rosjan – odpowiedzieli Oni wysłaniem laserowego impulsu, który doleciał do Ziemi z prędkością światła. Aby nie wyrządzić na Ziemi większych szkód, i nie zagrozić ludziom, Pozaziemianie wycelowali ten impuls w niezamieszkałe rejony Syberii.[3] Ziemianie albo nie dostrzegli odpowiedzi, albo ja w ogóle zignorowali. Drażliwa science fiction? – a może w tej idei jest jakieś racjonalne jądro? Dr Zotkin wkłada tą hipotezę między bajki.

W kręgach naukowców stale dyskutuje się nad jednym pytaniem innego rodzaju, a mianowicie – czy eksplozja tunguska była jedna jedyna i niepowtarzalna – i czy w przeszłości naszej planety możemy znaleźć podobne wydarzenia?

Stronnicy tej hipotezy zawsze stwierdzą, że spadek jakiegoś ciała kosmicznego na Ziemię jest ex definitio niepowtarzalne. Inni specjaliści wręcz na odwrót – twierdzą, że podobnymi do nich są eksplozywne erupcje wulkaniczne, przy których dochodzi do gwałtownego uwolnienia się gazów, popiołów i bomb wulkanicznych, ale nie do wylewów ogromnej ilości lawy.[4]

Typowym przykładem był tutaj wybuch azerbejdżańskiego wulkanu Wielikij Kwanizadag, który w roku 1950 wyrzucał gorące gazy, popiół i niewielkie ilości pyłu. Ognisty słup sięgał wysokości 1.800 m i to pod kątem 55o w stosunku do poziomu, a potem zamieniał się w ciemny obłok. Z krateru wystrzelał płomień w kształcie kul ognistych. Kula ognista była widziana przez świadków tego czerwcowego poranka 1908 roku, jak leciała z ogromną prędkością nad Syberią. Czy to tylko przypadek?

Swego czasu największym wybuchem była erupcja wulkanu Krakatau na Jawie.[5] W krytycznych sierpniowych dniach 1883 roku, do stratosfery została wystrzelona ogromna ilość popiołu wulkanicznego, pumeksu i tefry. Podobnie, jak w przypadku Podkamiennej Tunguskiej, nie powstał tam także żaden krater.[6] Jedynym świadectwem kataklizmu była spalona ziemia i zagłębienie w gruncie.[7] Główna eksplozja spowodowała falę uderzeniową w atmosferze, która obiegła cały świat dookoła i była zarejestrowana prawie wszędzie. Wyrzucona materia zawisła na wysokości 60 km, a huk eksplozji słychać było w odległości 3.000 km!

Wiemy już, że Leonid Kulik w okolicach Bagna Południowego (możliwego epicentrum) znalazł kilkanaście kraterów otoczonych pagórkami. Wszystkie one były wypełnione czarną cieczą. Pagórkowata kraina przypominała badaczowi „fale”, które rozbiegały się od punktu środkowego ku skrajom. Jego rodacy najbardziej czepiali się go za to, że po pamiętnej eksplozji w 1908 roku w tamtej okolicy nie powstało już żadne inne bagno, a grunt stał się tak pewnym, że uniesie każdego człowieka nie narażając go na niebezpieczeństwo utonięcia.

Grupa młodych radzieckich uczonych, która w 1968 roku dotarła do krytycznego obszaru w celu wyjaśnienia tunguskiej zagadki doszła do wniosku, że eksplozja ta została spowodowana przez olbrzymią erupcję gazów wulkanicznych i gazu ziemnego. Małą ilość próbek, którą zebrano z powierzchni ziemi, należy wyjaśnić tym, że centrum aktywności wulkanicznej należy szukać głęboko w tunguskim basenie
Rzeczywiście – dzięki naszej wiedzy geologicznej jesteśmy w stanie dowiedzieć się, co naprawdę dzieje się w najgłębszych warstwach skorupy ziemskiej. Stronnicy hipotezy wulkanicznej zakładają, że fatalnego dnia z głębi ziemi wydostały się pod ogromnym ciśnieniem gazy wulkaniczne; wedle nich pod obszarem tunguskim powinny znajdować się ogromne pokłady ropy naftowej i gazu ziemnego. Faktycznie – mamy do dyspozycji zeznania naocznych świadków, wedle których po wybuchu zaobserwowali oni wytrysk olbrzymiej fontanny, której podstawą byłaby tryskająca ropa naftowa.

Czyżby ta brudna i czarna ciecz, którą odkrył Kulik w rozpadlinach epicentrum eksplozji, była niczym innym, jak ropą naftową???...[8]




[1] Do tego problemu powrócimy jeszcze w podrozdziale 14.8.
[2] Autorowi chodzi o podwójną gwiazdę znana jako 61 Cygni skladającej się ze słońca A o jasności obserwowanej +5m,19 o klasie widmowej K5V oraz o mocy promieniowania równej 0,085 mocy Sol i słońca B o jasności +6m,02 i klasie widmowej K7V o mocy promieniowania równej 0,04 mocy Sol. Ich temperatura powierzchniowa wynosi ok. 3.500 K, zaś odległość od Ziemi – 11,16 ly. 
[3] Stwierdzenie to jest co najmniej dyskusyjne, bowiem drzewa i inne rośliny i zwierzęta tajgi   s ą   de facto istotami żywymi i ewentualni Cygnici musieli liczyć się z tym. Trudno nazwać „nieszkodliwą odpowiedzią” wymordowanie kilkudziesięciu tysięcy sosen, świerków, cedrów i modrzewi, zwierząt i innych roślin na rażonym laserem obszarze...
[4] Są to tzw. „suche” eksplozywne erupcje wulkanów typu Krakatau, Katmai czy Mt. St. Helens, w czasie których dochodzi do częściowego lub całkowitego zniszczenia stożka wulkanicznego i emisja ogromnych ilości rozpylonych materiałów piroklastycznych w atmosferę. 
[5] Dokładnie w Cieśninie Sundajskiej.
[6] Nieścisłe – eksplozja rozpyliła znaczną część stożka wulkanicznego Rakata o objętości  18 km3, więc krater jako taki   n i e   m ó g ł   powstać.
[7] Nieścisłe – po wybuchu pozostała quasi-kaldera wulkaniczna pod powierzchnią wód Cieśniny Sundajskiej.
[8] Kulik jako geolog nie mógłby zignorować takiego odkrycia, zwłaszcza, że zaczął się naftowy boom na Zachodzie w Teksasie i Kalifornii. Po drugie – nie wyobrażam sobie, jak ten gigantyczny (podobno) pożar ropy naftowej mógł zgasnąć samoczynnie bez pomocy ludzi?