czwartek, 28 listopada 2013

Trójkąty Bermudzkie... (14)

Sytuacja polityczna w obu przypadkach – tj. „fali” z lata 1946 roku i obserwacji USO w latach 1981-1987 była niemal identyczna! Do tego należy dołożyć jeszcze „falę” obserwacji UFO we wczesnych latach 30. XX wieku, która poprzedziła wybuch II Wojny Światowej. Napięcie pomiędzy Wschodem i Zachodem, które groziło wybuchem wojny w każdej chwili. W roku 1946, Stalin pragnął żeby Bałtyk stanowił osłonę północno-zachodniej flanki systemu obronnego ZSRR i dlatego prowadził wobec Finlandii, Szwecji, Norwegii i Danii rakietowy szantaż, który znany jest obecnie jako „rakietowe lato 1946 roku”.


Nie inaczej było na początku lat 80. W roku 1980 Leonid I. Breżniew poczuł, że jego imperium może mu się rozlecieć m.in. za sprawą polskiej „Solidarności”, która miała bardzo silne wsparcie, głównie finansowe, ze strony Watykanu i związków zawodowych AFL-CIO będących przykrywką dla CIA realizującej Operation Polonia. Wojska radzieckie w Afganistanie brały solidne cięgi od islamskich mudżahedinów i duszmanów, a sam Związek Radziecki na arenie międzynarodowej tracił punkty w Angoli, Etiopii, Salwadorze… Mimo pozornych sukcesów międzynarodowego komunizmu, włodarze Kremla zorientowali się, że Europa Środkowa zaczyna się im wymykać spoza Żelaznej Kurtyny, a to z kolei oznaczało, że prędzej czy później NATO stanie u rogatek ZSRR. Co wtedy?


Odpowiedź na to zawarli w swych książkach dwaj już tu wspomniani eksperci w dziedzinie wywiadu: Tom Clancy i Wiktor Suworow, a sprowadza się ona do jednego zdania: Związek Radziecki szykował się do rozpętania III Wojny Światowej. I ten sekret został przewieziony na Zachód przez płk Ryszarda Kuklińskiego. Nie chodziło tam tylko o stan wojenny w Polsce, ale przede wszystkim o opanowanie Europy Zachodniej przez ZSRR.

Jak miało do tego dojść? Bardzo prosto – wojska radzieckie i Układu Warszawskiego miały uderzyć nie tylko na RFN i inne kraje Europy Zachodniej, ale na Półwysep Skandynawski i Jutlandzki, przy czym Wojsko Polskie miało zająć Danię i część południowej Norwegii. Ale głównym celem miała być Islandia i część Grenlandii. Właśnie to uderzenie, zakończone w terminie W+2[1] miało dać Sowietom przewagę na Północnym Atlantyku i jego szlakami komunikacyjnymi USA/Kanada – Europa Zachodnia. Jednocześnie na Europę potoczyłby się radziecki walec złożony z kilku tysięcy czołgów (w samym NRD było ich około 3000) i transporterów opancerzonych, a na szczególnie mocno bronione punkty oporu poleciałyby jądrowe i termojądrowe głowice odpalane z samolotów, wyrzutni naziemnych, nawodnych i podwodnych.


W dniu W+3 Bałtyk stałby się radzieckim jeziorem wewnętrznym. Od tego była potężna flota wojenna składająca się z 5 krążowników rakietowych, 40 OP z czego 6 z uzbrojeniem rakietowo-jądrowym (SSBN i SSGN), 20 niszczycieli, 40 dużych fregat i korwet, 50 ODD (desant piechoty morskiej właśnie z tych okrętów widzieliśmy w dniu 13 grudnia 1981 roku w Świnoujściu) i 395 mniejszych jednostek wspieranych przez 180 samolotów, 20 samolotów ZOP, zaś na samym tylko Bałtyku miało być 400 myśliwców, 500 bombowców i 300 samolotów transportowych. Do tego wszystkiego 10 dywizji zmechanizowanych i 2 dywizje powietrznodesantowe.[2]


PRL miała to wesprzeć następującymi siłami: 1 niszczyciel rakietowy, 4 OP, 152 inne jednostki pływające, 680 samolotów, 200 helikopterów plus 300 samolotów radzieckich bazujących w Polsce. Poza tym Polska miała do dyspozycji 178 ładunków jądrowych, które mogła użyć wedle własnego uznania i rozeznania przeciwko armiom NATO. Podobnie rzecz się miała z wojskami CSRS, które wprawdzie nie miały broni jądrowej, ale jej składowiska znajdowały się na jej terytorium, w kompleksie podziemnych umocnień wewnątrz góry Tisovnik k./Strakonic.


Do tego wszystkiego dochodziły siły wschodnioniemieckie w postaci 168 jednostek pływających Volksmarine der DDR (głównie minowce i ścigacze rakietowe i torpedowe) wsparte przez 360 samolotów i 100 helikopterów plus 840 samolotów radzieckich bazujących w NRD. 


I dalej – do tego należy dodać siły uderzeniowe 14 dywizji pancernych ZSRR bazujących w północnej Polsce i NRD. Czy to było wszystko? Ależ nie – bo do tego trzeba dodać jeszcze wyrzutnie ICBM i MRBM stałe i ruchome w PRL i NRD oraz rakietowe pociągi krążące na terytorium ZSRR (a kto wie, czy nie innych krajów Układu Warszawskiego), które mogły dosięgnąć swymi pociskami każdy dowolny punkt Europy (i reszty świata też…). I tak właśnie w dniu W+14, a najpóźniej w dniu W+21 armie radzieckie miały zatrzymać się na Pirenejach i La Manche.


Jedno jest pewne – III Wojna Światowa mogła wybuchnąć już w lipcu 1984 roku, jako odpowiedź na natowskie ćwiczenia Able Archer, które rozegrano w listopadzie 1983 roku. W kwietniu 1984 roku brałem udział w ćwiczeniach dowódczo-sztabowych rozgrywających właśnie taki wariant wydarzeń. Przygotowania do opanowania w pierwszym rzędzie Skandynawii trwały przez całe rządy Breżniewa, Jurija Andropowa i Konstantina U. Czernienki. Przerwały je objęcie władzy przez Michaiła S. Gorbaczowa w 1985 roku, głasnost’ i pierestrojka. W roku 1987 aktywność USO u szwedzkich wybrzeży praktycznie ustała.


Czy to całkowicie wyjaśnia sprawę?


Niestety nie. Nie wszystkie przypadki obserwacji nieznanych obiektów podwodnych u wybrzeży Skandynawii da się wytłumaczyć obecnością radzieckich OP. Część z tych obserwacji sugerowała, że albo aparatura ZOP doznawała kociokwiku i pokazywała nieprawdziwe dane, albo marynarze i żołnierze mieli do czynienia właśnie z USO.  Temat ten potraktował na serio szwedzki pisarz Jan-Ove Sundberg, który w książce pt. „Fantom-ubåtarna” (Uddevalla 1993) stwierdza wprost, że wszystkie zaobserwowane w tym czasie fenomeny są pozaziemskiego pochodzenia i stanowią pojazdy Obcych, innymi słowy TRUSO – prawdziwe USO. Przyznaję jednak, że hipotezy Sundberga nie znalazły uznania w szwedzkim fandomie ufologicznym i jego książka jest traktowana jedynie jako pewien głos w tej sprawie.


To wydaje się być oczywistym – tam, gdzie pojawia się broń masowego rażenia, tam pojawiają się także Obcy. Szczególnie tam, gdzie znajdują się bronie rakietowo-jądrowe lub siłownie nuklearne służące celom militarnym (np. przetwórnie paliwa jądrowego dla okrętów nawodnych i podwodnych z napędem atomowym). To jest oczywisty pewnik i potwierdzają to obserwacje z całego świata, o których pisał m.in. Robert Duvall i Robert Hastings. Stąd właśnie wziął się skok aktywności UFO i USO nad całym basenem Morza Bałtyckiego w latach 1980-1987 i kto wie, czy zamach na premiera Szwecji Olofa Palme nie ma związku właśnie z tą sprawą? Ale to już jest inna ballada.



[1] Dzień W – tak popularnie określało się dzień wybuchu wojny.
[2] Dane wg SIPRI za rok 1985.