środa, 13 listopada 2013

Trójkąty Bermudzkie... (8)

Przejawami obcej działalności na naszej planecie są Nieznane Obiekty Latające – UFO, po polsku NOL, po słowacku i czesku NLO. Ich hydrosferycznym odpowiednikiem jest zjawisko Nieznanych Obiektów Podmorskich – USO. I to właśnie im przypisuje się gros dziwnych incydentów na akwenach TB, MD czy TSJ – ale nie tylko. Fenomeny opisane w tutejszym opracowaniu, takie jak np. obserwacja dokonana przez Lapèrouse’a w maju lub na początku czerwca 1781 roku, o której Hans-Otto Meissner pisze tak:

… statki La Bussole i L’Astrolabe zbliżały się do wybrzeży Korei… Marynarze na bocianim gnieździe zameldowali przerażeni, ze ogromnie doskwierają im fale potwornego gorąca. W odstępie trzydziestu sekund następowały uderzenia palącego żaru, podczas kiedy w dole utrzymywała się – w miarę znośna – temperatura. Do dzisiejszego dnia nie wyjaśniono tego zjawiska, które podróżnicy skrzętnie i dokładnie opisali… Było to na Morzu Japońskim.

Zapamiętajmy ten fakt. Jeszcze do niego wrócimy w kontekście innego incydentu. Jak widać z podanego przykładu, wiele tajemniczych wydarzeń można spokojnie spisać na karb działalności Obcych i interwencją UFO bądź USO. Inne wyjaśnienia są po prostu nie do przyjęcia. 

Nieznane Obiekty Podmorskie są odpowiedzialne za obserwacje poczynione w 1968 roku z pokładu lotniskowca USS Wasp, który znajdował się nad Tongue of Ocean – jednej z najdziwniejszej głębi w rejonie TB. Ów USO poruszał się z prędkością około 152 kts (280 km/h)[1] – a trzeba tu przypomnieć, że najszybsze radzieckie okręty podwodne klasy Alfa[2] są w stanie osiągnąć pod wodą prędkość około 44 kts (80 km/h)[3] przy 105% obciążeniu reaktora i systemów transmisji napędu, i był on o kilka klas bardziej zwrotnym od jakiegokolwiek znanego okrętu podwodnego! Oczywiście ziemskiej konstrukcji.

Inne USO obserwowane na powierzchni wody poruszały się bezszelestnie i nie pozostawiały po sobie ani kilwateru ani odkosów dziobowych. Tego już nie potrafią żadne nasze – ziemskie – konstrukcje morskie, nawet typu stealth, jak np. szwedzkie pościgowce ZOP typu Smydge czy amerykańskie Sea Shadow. Można je bowiem wykryć radarem na podstawie zostawianych przez nie odkosów i kilwaterów, dlatego też idą one do skrytego ataku z prędkością maksymalną wynoszącą tylko… 13 kts! Natomiast USO o którym mowa, poruszają się z prędkościami >200 km/h w zanurzeniu, i wcale nie jest to kres ich możliwości… O tego rodzaju USO pisaliśmy m.in. na łamach „Nieznanego Świata” i innych opracowaniach, więc nie będziemy tu tego ponownie roztrząsać.

UFO i USO pokazują się często w rosyjskich wodach, jak pisze o tym Irina Stiekałowa w swym artykule w magazynie „NLO”. A oto ten materiał:


Magazyn „NLO” nie raz już gościł na swych łamach temat różnych, tajemniczych zjawisk związanych z Wszechoceanem, w tym także o świetlistych fenomenach pojawiających się na powierzchni mórz i atmosferze nad nimi. W odróżnieniu od tych publikacji, w tym artykule, zamieszczonym w „Kalejdoskop NLO” nr 11(278)/2003 z dnia 10 marca 2003 roku, piszę o obserwacjach dokonanych przez Rosjan na wodach terytorialnych WNP. Opowiadają o nich weterani naszej floty.

Świecące obłoki u brzegów Łotwy i Kamczatki...

Jeszcze w czasach istnienia Związku Radzieckiego, wieczorem, dnia 7 lipca 1961 roku, na Ryskim Wybrzeżu[4] była jasna, letnia pogoda. Tylko w północnej części nieba, nad Zatoką Ryską wisiała ławica kłębiastych obłoków. Około godziny 22:30, w niższej części ławicy chmur pojawił się jaskrawo świecący „kłębek”, którego rozmiary były dwukrotnie mniejsze od średnicy tarczy Księżyca w pełni. Świecił się on tak jasno, jak rozpalony do białości węgiel. W czasie 3-5 sekund „kłębek” pozostawał a tle obłoków, jego jasność wciąż się zwiększała, a położenie nie zmieniało się. Potem „kłębek” zaczął szybko przemieszczać się w kierunku horyzontu, przy czym jego światło raz jaśniało a raz przygasało. Wyglądało to tak, jakby ono poruszało się wewnątrz obłoku, przelatując przez odcinki o mniejszej ilości pary wodnej. Jego ruch trwał nie dłużej, niż jakieś pięć sekund. Błyski światła stawały się coraz słabsze i wreszcie znikły wraz z obiektem.

Prosty rachunek, jaki wykonał pewien naoczny świadek wykazał, że zaobserwowany przez niego BOL znajdował się w odległości około 10 km od niego, miał rozmiary około ½ księżycowej tarczy, co oznacza, że jego rozmiary kątowe wynosiły około ¼ stopnia. Oznaczałoby to, że ów BOL miał średnicę około 80 m. A teraz, zakładając, że trasę 1-1,5 km ów BOL pokonał w czasie 5 sekund, to jego prędkość ruchu wynosiła jakieś 200-300 m/s, czyli 720-1080 km/h, czyli maksymalnie niemal 1 Ma...

Podobne fenomeny utożsamiane z piorunami kulistymi obserwowano w wielu miejscach na kuli ziemskiej, ale nie objaśnionym jest ten fakt, że takie „pioruny kuliste” pojawiają się także tam, gdzie w ogóle nie ma zjawiska burz elektrycznych, czyli w basenie Północnego Oceanu Lodowatego.

W 1902 roku, rosyjski krążownik patrolujący u wybrzeży Kamczatki, zatrzymał japoński statek rybacki. Jego kapitan zaklinał się, że znalazł się na obcych wodach z winy błędnych wskazań kompasu. I rzeczywiście, wkrótce wyjaśniło się, że winnym zamieszania był świetlisty obłok, który naraz pojawił się zza horyzontu.[5]

... także nad Morzem Ochockim...

...rosyjscy marynarze niejednokrotnie spotykali się z takimi cudami. I tak np. za rufą płynącego statku pokazał się silny błysk zielonkawo-białego światła. Ta pływająca plama świetlna rosła i po chwili okrążyła płynący statek świetlistym okręgiem. Potem oddzieliła się od statku i w czasie 2-3 minut oddaliła się i znikła za horyzontem, pozostawiając jasny odblask w obłokach, jak łunę od gigantycznego pożaru. Jeżeli założyć, że linia horyzontu z wysokości pokładu statku była oddalona o 4-6 km, to wziąwszy skrajne wartości: 2 minuty czasu i odległość 6 km – otrzymamy prędkość ruchu tej „plamy światła” wynoszącą około 180 km/h – czyli niemal 97,1 kts!



[1] Kts – węzłów, 1 węzeł = 1 mila morska (1853 m)/h.
[2] Okręty podwodne projektu 705 - radzieckie okręty podwodne z napędem atomowym. W kodzie NATO okręty nosiły oznaczenie Alfa. Dzięki tytanowemu kadłubowi okręty te należały do najgłębiej zanurzających się okrętów podwodnych świata. Jedynie K-278 Komsomolec charakteryzował się pod tym względem lepszymi osiągami. Prace nad nowym okrętem podwodnym rozpoczęły się w ZSRR w 1957. Planowana jednostka miała spełniać bardzo wysokie wymagania. Od projektowanego okrętu wymagano, aby był w stanie dogonić każdą jednostkę pływającą nieprzyjaciela, wysoka prędkość miała także umożliwić uniknięcie ataków ze strony broni przeznaczonej do zwalczania okrętów podwodnych, a także umożliwić wyjście zwycięsko z konfrontacji z okrętami podwodnymi nieprzyjaciela. Okręt miał być trudny do wykrycia dzięki kształtowi kadłuba, niewielkim rozmiarom i zdolności do zanurzania się na bardzo duże głębokości. Nowe rozwiązania techniczne, które planowano zastosować na okrętach projektu 705, testowano na doświadczalnym pojedynczym okręcie projektu 661, który wszedł do służby w 1969. Budowę okrętów 705 rozpoczęto w 1974 w stoczni w Leningradzie i Siewierodwińsku. Pierwszy okręt wszedł do służby w 1977. Jednostki typu 705 traktowano jako platformy doświadczalne do testowania nowych rozwiązań technicznych w zakresie uzbrojenia, napędu i konstrukcji kadłuba. W 1983 po zbudowaniu 7 jednostki zakończono produkcję okrętów tego typu. Pierwszy okręt typu 705 został wycofany ze służby w 1987, cztery kolejne do roku 1992. Ostatni okręt wycofano ze służby w 1995. (Wikipedia)
[3] Prędkość nawodna – 20 kts.
[4] Obecnie Łotwa.
[5] Według Aleksandra Grobickiego akweny te są często nawiedzane przez zjawisko mgły magnetycznej, przemieszczającej się z rejonu Morza Diabelskiego i Trójkąta Smoka  – patrz: Al. Grobicki – „Nie tylko Trójkąt Bermudzki” (Gdańsk 1980).