środa, 4 grudnia 2013

Trójkąty Bermudzkie... (18)



Incydent Kołobrzeg’57

Podobnie zresztą, jak inny incydent z okolic Kołobrzegu, cytowany przez wielu autorów, a który ja także opisałem na potrzeby „Granicy” w roku 1988 oraz w opracowaniu „UFO na granicy” (Kraków 2000). Na powołanej stronie internetowej znalazłem takie oto informacje:

Marzec 1959 roku, Kołobrzeg, Polska. Na polskim wybrzeżu, nieopodal Kołobrzegu żołnierze jak morze silnie wzburzyło się jak trójkątny obiekt o długości 4 metrów wynurzył się z wody, obleciał koszary i odleciał z ogromną prędkością.

Oczywiście podane są źródła tej informacji:

Jacques Vallée – „Anatomy of Phenomenon”, wydanie z 1965 roku, s. 141
 „Courrier Interplanétaire”, nr 56.
Leonard de Cramp – „UFOs and Anty-Gravity”, wydanie z 1966 roku, s. 129 – w którym podaje się datę wydarzenia na kwiecień 1957 roku;
Jacques Vallée – «Passport to Magonia», 1969, s. 275
Janet & Colin Bord – “Unexplained Mysteries of the 2oth Century”, 1989, s. 163.

A także zamieszczono fragment z artykułu odnoszącego się do roku 1957:

Potem, w dwa lata później napłynął bardziej dokładny raport o obserwacji koło Kołobrzegu, tuż przed Wielkanocą. Antoni W. Szachnowski, prezes Anglo-Polskiego Klubu Badań UFO tak pisze o tym wydarzeniu:

Uwaga [żołnierzy] WOP i cywilów została przyciągnięta na miejsce w którym morze zostało silnie wzburzone. Naraz z fal wśród fontann wody wystrzelił trójkątny obiekt o długości od 13 do 17 stóp. Wzniósł się w górę i okrążył najbliższą okolicę. Następnie wzniósł się jeszcze wyżej i wznosząc się znikł w przestrzeni [kosmicznej]. Jednostki wojskowe przybyły na miejsce w celu dokonania drobiazgowych poszukiwań na plażach w okolicy miejsca startu UFO. To samo, tylko pod wodą zrobiono następnego dnia. Jak dotąd nikt nie wie, jakie były efekty tych działań.

Źródła:

L. Farish i D. Tilter – “Mysteries…”, ss. 38-41 oraz 52-56.
„UFOCAT PRN” – 32074 (Vallée)

Incydent Koszalin’57

Nawiasem mówiąc Lucius Farish i Dale Titler podają jeszcze jedną informację o obserwacji typu USO/UFO, która miała miejsce w Koszalinie. Piszą oni tak:

Czerwiec 1957 roku, pomiędzy doskonale udokumentowanymi obserwacjami USO znajdują się trzy obserwacje z wybrzeży Bałtyku i z regionu Jezior Mazurskich w Polsce.

W pierwszych dniach czerwca 1957 roku, pojawiły się pogłoski z terenu okupowanej przez Sowietów Polski o tajemniczych obserwacjach w okolicach Koszalina, nadmorskiego miasta. Widziano tam dwa tajemnicze obiekty, które wynurzyły się z głębiny nieopodal brzegu. One wzniosły się w niebo i z wielką prędkością odleciały.

Źródło: L. Farish i D. Tilter – “Mysteries…” s. 41.

No i wreszcie sławetny Incydent Gdyński’59, najsłynniejszy i najbardziej tajemniczy z tych wszystkich, które tutaj opisano! Na jego temat powoli wypisuje się morze atramentu i tuszu do drukarek, co nie zbliżyło nas w ogóle do rozwiązania tej zagadki. Tak czy inaczej powstaje pytanie: na ile autentyczne są te wszystkie informacje o obserwacjach UFO i – jeżeli tak – to czym owe UFO/USO były  naprawdę?  Podkreśliłem to ostatnie słowo dlatego, że nie wierzę w to, by były to obiekty pozaziemskie. Nie wierzę, bo to, co się działo wtedy na Ziemi było wystarczająco tajemnicze i zagadkowe, tak że niepotrzebni są mi żadni Kosmici i ich statki do wyjaśnienia tej tajemnicy.

„Latający lejek” z okolicy Łeby na rysunkach Dezsö Sternoczky’ego przypomina mi dość dokładnie rysunki projektów rakiet fotonowych z lat 50. i 60. XX wieku. Powiększoną kopię rysunku-rekonstrukcji takiej rakiety może dzisiaj każdy zobaczyć sobie w Republice Czeskiej, a dokładniej w czeskich Karkonoszach. Wszystkie one mają właśnie kształt odwróconego lejka, w którym w najszerszej części ma znajdować się zwierciadło odbijające fotony, które powstają w procesie dezintegracji materii i antymaterii. To jest właśnie clou tego projektu. Rzecz była bardzo modna i na topie właśnie w tych czasach, dlatego mnie niezbyt zdziwiło, kiedy ujrzałem na własne oczy tą rekonstrukcję. Niestety także nie przekonuje mnie, że mieliśmy do czynienia z TRUFO. No, chyba że…

Nieco inaczej było w okolicach Kołobrzegu, gdzie w grę mogły wchodzić radzieckie testy z odpalaniem rakiet balistycznych z pokładu okrętów podwodnych. Właśnie wtedy to był ostatni krzyk techniki wojskowej i takie strzelania były przeprowadzane przez obydwa supermocarstwa – USA i ZSRR. Być może właśnie tutaj Rosjanie strzelali rakietami na którymś ze swoich poligonów broni podwodnej i rakietowej? Rzecz jest całkiem możliwa zważywszy fakt, że zarówno w okolicach Łeby i Kołobrzegu znajdowały się hitlerowskie poligony broni „V”, które zostały przejęte przez Północną Grupę Wojsk Radzieckich w PRL, a i do Bornego-Sulinowa nie było daleko… W schemat ten doskonale wpisują się wydarzenia z okolic Koszalina – osobiście sądzę, że chodzi tutaj o Mielno lub Ustronie Morskie albo okolice Darłowa.

Kim pan jest panie Szachnowski???

Ale jest jeszcze jedna kwestia, która stanowi punkt wspólny dla tych wszystkich wydarzeń. Tą kwestią jest niezmiernie ciekawa osoba człowieka, który te wydarzenia rozpropagował na Zachodzie. Osoba Antoniego W. Szachnowskiego, która przewija się gdzieś w tle tych incydentów.

We wszystkich książkowych publikacjach dotyczących wczesnego okresu polskiej ufologii pisze się o Antonim W. Szachnowskim i jego Anglo-Polskim czy Brytyjsko-Polskim Klubie Badań UFO, ale nigdzie nie udało mi się znaleźć jakichś informacji na temat jego prezesa. Poszukałem w Internecie i znalazłem tylko taki strzęp z jakiejś angielskiej gazety datowanej z 4 października 1962 roku na jego temat:          

PRÓBUJĄC RZUCIĆ ŚWIATŁO NA FOO-FIGHTERS

W ciągu ostatnich lat, z całego świata napływają dziesiątki listów, fotografii i wycinków z gazet do domu w Penge, gdzie są one sortowane, klasyfikowane w jednej z najdziwniejszych bibliotek informacji o istnieniu Latających Talerzy.

Nie jest to za sprawą tego, że miejscowość ta cieszy się szczególnym zainteresowaniem Kosmitów lub jest ulubionym miejscem lądowań Latających Spodków w przeszłości, ale dlatego, że Penge jest domem organizatora 300-osobowego Anglo-Polskiego Klubu Badaczy UFO, którego członkowie mieszkają w różnych krajach.

Pan Antoni Szachnowski wpierw przybył do Wielkiej Brytanii wraz z II Korpusem Polskim zimą 1945 roku. kiedy wybuchła wojna miał on 16 lat, Armia Czerwona wyekspediowała go w bydlęcym wagonie do Archangielska, gdzie osadzono go w obozie koncentracyjnym zanim ZSRR dołączył do Aliantów, a potem on wstąpił do Wojska Polskiego.

Pełnił on służbę kolejno na Środkowym Wschodzie, Północnej Afryce i Włoszech a potem pojechał do Anglii, gdzie spotkał wielu polskich lotników walczących w siłach Aliantów w czasie wojny.

Podwójna iluzja

Kilku z nich opowiadało mu historie o dziwnych światłach i pojazdach, które były widziane w czasie misji bojowych. Oni ochrzcili je „foo-fighters” i sądzili, że są one tajemniczym niemieckim przeciwdziałaniem.

Później pan Szachnowski stwierdził, że niemieccy lotnicy byli dokładnie tego samego zdania i sądzili, że jest to jakaś tajna broń Sprzymierzonych.

Pan Szachnowski zawsze interesował się astronomią i te historie go zaintrygowały. Przypomniało mu się, jak to pewnego razy brytyjskie i niemieckie baterie plot. ostrzelały jakiś dziwny lśniący i świecący obiekt na niebie.

Pod koniec wojny on, podobnie jak wielu jego rodaków i towarzyszy broni, pozostać w Anglii. Reszta rozproszyła się po wszystkich stronach świata lub powróciła do kraju. Pan Szachnowski postanowił powołać do życia korespondencyjny klub, który pozwoliłby mu na utrzymanie kontaktu z kolegami rozproszonymi po świecie.

A takim tematem interesującym w tych czasach wszystkich były właśnie „foo-fighters” i Nieznane Obiekty Latające. Zaczął on zbierać wszelkie materiały na ten temat. Ilość tych informacji rosła i w 1955 roku klub ten stał się oficjalną organizacją.

Pan Szachnowski przeniósł się na ulicę Oakfield Road w Penge pięć lat temu. (tj. w 1958 roku) Jest on aktualnie wyższym urzędnikiem w dużym przedsiębiorstwie żeglugowym, ma dwuletnią córkę, ale wciąż znajduje czas na prowadzenie klubu.

W ostatnim tygodniu otworzył on inauguracyjne spotkanie BUFORA, która została powołana do poważnego badania tego zagadnienia.

Przyznaje on, że było i jest w jego posiadaniu bardzo dużo fałszywych zdjęć i innych materiałów o UFO, ale poza nimi wciąż jest jeszcze ogromna ilość niewyjaśnionych incydentów i dowodów.

(Ze strony internetowej X-Dream: http://www.xdream.freeserve.co.uk/UFOBase/1962.htm.)    


Interesujący życiorys – nieprawdaż? No i ciekawy jest ten Angielsko-Polski Klub Badań UFO, który jako żywo sposobem działania przypomina słynny w czasach PRL Klub Kontaktów Kosmicznych prowadzony przez red. Lucjana Znicza-Sawickiego (1922-2004)! Wydaje się zatem, że nasz Mistrz wykorzystał jako wzorzec działalność klubu Antoniego Szachnowskiego. Nawiasem mówiąc była to organizacja nadzwyczaj sprawna, jak na owe czasy, kiedy o szerokim dostępie do zachodnich mediów i publikacji ufologicznych mogliśmy sobie tylko pomarzyć…!