sobota, 7 grudnia 2013

Trójkąty Bermudzkie... (20)



Na temat sławetnego incydentu Gdynia’59, z dnia 21 lutego 1959 roku nie piszemy, a to dlatego, że ma on swe wyjaśnienie, które przedstawiono w innym opracowaniu. Dodamy tylko tyle, że chodziło najprawdopodobniej o tajny eksperyment z broniami kosmicznymi – a konkretnie z działaniem radzieckiego „satelity-killera”, który miał za zadanie unieszkodliwić amerykańskiego satelitę SCORE. Eksperyment się udał, i SCORE wpadł do basenu nr IV portu w Gdyni, a potem został zabrany do ZSRR.[1]

Przypominamy tutaj te incydenty, które wzbudzają nasze największe wątpliwości. Chodziło nam o pokazanie tego, że na Bałtyku – tym przedprożu Związku Radzieckiego dzieją się równie dziwne rzeczy jak w TB czy MD. W latach 90. wydarzyły się ciekawe incydenty pomiędzy kutrami rybackimi a Nieznanymi Obiektami Podmorskimi. I tak dziennik „Polska Zbrojna” w nr 46/1992 z dnia 5 marca 1992 roku zadaje pytanie wprost:

Tajemnicze zatonięcie kutra HEL-128
Bałtyk ma swój „Diabelski Trójkąt”?

Agencyjne wiadomości o zatonięciu w wodach Bałtyku kutra HEL-128 błyskawicznie rozeszły się po Pomorzu. Wśród ludzi morza pracujących w tej dziedzinie gospodarki komentowano to wydarzenie jako kolejny sygnał zagrożenia pracy rybaków… Wydaje się, że w przypadku katastrofy jednostki PPDiUR „Koga” wszystkie wymagania bezpieczeństwa zostały spełnione. Panowała wówczas ładna i bezwietrzna pogoda. Sam połów został zakończony i właśnie załoga przystąpiła do wybierania sieci i magazynowania ich na pokładzie. Szybkość, z jaką kuter przechylił się na burtę oraz brak symptomów katastrofy zaskoczyły wszystkich. Odpowiedzialny za pracę w maszynowni członek załogi chcąc ratować jednostkę, zdążył tylko dojść do przedziału silnikowego. Zaraz potem kuter zaczął tonąć, uniemożliwiając ucieczkę z wnętrza. Z ośmioosobowej załogi uratowano siedmiu rybaków. .. Tajemniczości zdarzenia dodaje kilka faktów z tego rejonu Bałtyku. Wiele podobnych zagadek morza dotychczas nie rozwiązano… Czyżby „diabelski trójkąt” znajdował się także i u polskich wybrzeży?

* * *

Tajemnicze wydarzenia dzieją się wciąż – że wspomnimy chociażby incydent z kutrami rybackimi WŁA-7 i WŁA-17 na akwenie Zatoki Gdańskiej, z dnia 19 lutego 1994 roku. I znów, bo wypadków takich było kilkanaście, w sieci kutra WŁA-7 wplątało się coś, co pociągnęło kuter w kierunku północnym. W roku 1991 podobny wypadek zdarzył się innej załodze polskiego kutra, która złowiła rosyjskiego Foxtrotta. Oficjalnie adm. Władimir Jegorow zanegował możliwość kolizji kutra z atomowym okrętem podwodnym, bowiem takowych – podobno – nie było w Bałtijsku, ale okręty takie bazowały w Tallinie, gdzie był nawet reaktor jądrowy powielający paliwo atomowe dla rosyjskich Alf i w Leningradzie (dziś Sankt Petersburg), co dowolnie potwierdziły zdjęcia z satelity KH-11 opublikowane swego czasu przez „Newsweek”. Co do reszty tej sprawy, to niech Czytelnik wyrobi sobie zdanie sam:

„Rzeczpospolita”, 21.02.1994 r.

„Coś” porwało sieci rybaków
                 

Dwa kutry rybackie z Władysławowa zaczepiły sieciami o podwodną przeszkodę. Nadały sygnał, że są ciągnięte przez łódź podwodną. Marynarka Wojenna dementuje informacje o okręcie podwodnym.

Do zdarzenia doszło w sobotę w godzinach porannych, 13,5 mili morskich na północ od Jastarni na granicy polskiej strefy ekonomicznej. Szyper kutra WŁA-7 nadał sygnał, że odczuwa opór na narzędziach połowowych i jest ciągnięty przez okręt podwodny. Poinformowano stanowisko dowodzenia Marynarki Wojennej, która wysłała w rejon incydentu ścigacz ZOP[2] i dwa helikoptery. Według informacji por. Janusza Walczaka, rzecznika prasowego dowódcy MW, poszukiwania nie dały rezultatów. Ścigacz MW kilkakrotnie przekazał międzynarodowym kodem sygnał do natychmiastowego wynurzenia okrętu podwodnego, na co nie było żadnej reakcji.

Po kilkudziesięciu minutach inny kuter WŁA-17 również zaczepił przeszkodę ponad 500-metrowymi sieciami. W godzinach popołudniowych oba kutry zdołały się uwolnić z uwięzi. Przy czym jeden z nich po odcięciu sieci i lin trałowych. W tym czasie w rejonie akcji oprócz jednostek MW operował statek ratowniczy PRO[3] m/s Halny, którego zadaniem było zabranie rybaków w razie zatonięcia kutrów oraz jednostka Straży Granicznej.

Akwen patrolowano do zmroku. Zdaniem rzecznika MW, trudno określić na jaką przeszkodę natrafiły kutry rybackie.
- Siły Marynarki Wojennej nie uzyskały kontaktu akustycznego, który można by zakwalifikować jako okręt podwodny – podkreślił por. Walczak. Walczak określił manewry kutra WŁA-17 jako „nieodpowiedzialne”. Nie udało się uzyskać odpowiedzi na pytanie, co miał na myśli.

Oficerowie operacyjni MW, Morskiego Oddziału SG oraz Bosmanat Portu we Władysławowie odmówili komentarzy zasłaniając się trwającym postępowaniem wyjaśniającym.

Jedna z lokalnych rozgłośni radiowych utrzymywała, że w sieci rybaków mógł się zaplątać rosyjski okręt podwodny zmierzający do bazy w Bałtijsku k./Kaliningradu.

Piotr Adamowicz

* * *



[1] R.Leśniakiewicz – „UFO i kosmos”, „UFO i atom”, „UFO i Czas” (Tolkmicko 2010-2011).
[2] Zwalczanie Okrętów Podwodnych.
[3] Polskie Ratownictwo Okrętowe.