wtorek, 10 grudnia 2013

Trójkąty Bermudzkie... (21)

„Dziennik Polski”, 21.02.1994 r.

Rosyjski (?) okręt podwodny w polskich sieciach

Niezidentyfikowany okręt podwodny wplątał się w sobotę w sieci dwóch kutrów rybackich WŁA-7  i WŁA-17 przebywających na łowisku położonym około 13,5 mil morskich na południowy-wschód od Jastarni. Nie przyniosły rezultatu podejmowane przez jednostki MW próby zmuszenia obcego okrętu do wynurzenia się.

Jak poinformował dziennikarza PAP Wiesław Jasiński inspektor operacyjny Ratowniczego Ośrodka Koordynacyjnego PRO, po południu polskie kutry zdołały uwolnić się z uwięzi.

Nie wiadomo, jakiej bandery był okręt podwodny, który wpłynął na polskie wody terytorialne. Powołując się na informacje uzyskane w Ośrodku Dowodzenia MW, gdańskie Radio PLUS podało, ze prawdopodobnie była to rosyjska łódź podwodna zmierzająca w kierunku Kaliningradu.

W akcji uczestniczyły ścigacz i śmigłowiec MW oraz statek ratowniczy PRO Halny, którego zadaniem była ochrona rybaków. Jednostkom MW nie udało się nawiązać łączności z obcym okrętem. Jeden z kutrów zdołał wybrać w całości sieć, natomiast drugi uwolnił się po zerwaniu sieci i liny trałowej. Oba kutry były przez pewien czas ciągnięte przez nieznaną łódź podwodną.

Rzecznik prasowy dowódczy MW, por. Janusz Walczak stwierdził, że: trudno określić, o jaką przeszkodę zaczepiły kutry rybackie. Rejon, w którym doszło do incydentu jest patrolowany przez siły ZOP marynarki wojennej.

Według informacji Kapitanatu Portu we Władysławowie, kuter WŁA-7 zgłosił, że jest ciągnięty przez łódź podwodną o godzinie 7:45, a Stanowisko Dowodzenia MW otrzymało sygnał o zaczepieniu przez niego sieci o podwodną przeszkodę o godzinie 9:55. Podobny sygnał przekazał o 11:45 łowiący w tym samym rejonie kuter WŁA-17. O godzinie 14:10 WŁA-17 zdołał wyciągnąć liczącą 570 m długości sieć. Kuter WŁA-7 uwolnił się o godzinie 14:28 tracąc znaczną część ze stumetrowej sieci.

* * *

„Dziennik Polski”, 22.02.1994 r.

Nie okręt, nie wieloryb, czyli… Tajemnica Bałtyku

(INF. WŁ) Nadal nie wiadomo, co było przyczyną zaplątania się sieci dwóch kutrów rybackich WŁA-7 i WŁA-17, które w sobotę rano przebywały na łowisku położonym ok. 13,5 mil morskich na południowy-wschód od Jastarni.

Przypomnijmy, że w przypadku kutra WŁA-7 tylko cud uratował załogę przed zatonięciem jednostki w głębinach Morza Bałtyckiego. Sieć tak mocno zaczepiła się o niezidentyfikowany do dziś obiekt podwodny, że przechył w każdej chwili groził katastrofą. Całe szczęście, że liny nagle puściły, a fale nie były zbyt wysokie. Rybakom dzięki temu udało się wyprowadzić kuter „na prostą”. Tajemniczy jednak pozostaje obiekt, o który zawadziły sieci WŁA-7 i WŁA-17.
- Sami chcielibyśmy poznać przyczyny zaplątania się w sieci dwóch kutrów rybackich – mówi kapitan Olgierd Romanowski z Wydziału Bezpieczeństwa Żeglugi Urzędu Morskiego w Gdyni – Dowództwo Marynarki Wojennej cały czas zachowuje się tak, jakby chodziło o jakąś wybitnie strzeżoną tajemnicę państwową.

Zdaniem kapitana Romanowskiego, dno Bałtyku w tej części morza powinno być naprawdę „czyste”. W rachubę nie mogą wchodzić żadne wraki statków, o które mogłyby się ewentualnie zaczepić sieci kutrów rybackich z Władysławowa.

Tymczasem rybacy z WŁA-7 są przekonani, że liny trafiły na obiekt ruchomy. Jeśli nie był to wrak, ani okręt podwodny – o czym zapewnia Dowództwo MW – to co?

Jedna z teorii jeszcze w niedzielę po południu dopuszczała pojawienie się w Bałtyku wielorybów. Sprawdziliśmy w Wydziale Bezpieczeństwa Żeglugi UM – od czterech lat nie widziano tych ssaków w rejonie zatok, ani naszych wód terytorialnych – zapewniał kapitan Romanowski.
- Wiadomo, że w 100% nie jesteśmy w stanie określić obiektu, który spowodował przechył kutra WŁA-7 – twierdzi porucznik Janusz Walczak rzecznik prasowy Marynarki Wojennej w Gdyni. – Na pewno nie był to jednak okręt podwodny – przekonywał porucznik.

Rzecznik MW nie wykluczył jednak występowania w tym miejscu wraków
- Dno naszych wód terytorialnych jest na tyle źle zbadane, że tak naprawdę nie wiemy, co znajduje się na głębokości ponad 90 metrów – powiedział rzecznik.  

Porucznik Walczak zapewniał nas, że wszystkie okręty należące do MW cumowały w sobotę w porcie. – Nie mogły zatem zaczepić o sieci kutrów. – Jest to nieprawdopodobne tym bardziej, że rejon w którym łowili nasi rybacy z kutrów WŁA-7 i WŁA-17 w ogóle nie jest brany pod uwagę w przypadku jakichkolwiek ćwiczeń naszych okrętów podwodnych – stwierdził rzecznik MW.

Sprawa jest o tyle dziwna, że rybacy na pewno nie wyssali sobie całej historii z przysłowiowego palca. Liny zahaczyły o to „coś” i poniesiono określone straty. Trudno było liczyć na wspaniałomyślność kapitana okrętu podwodnego, który w geście dobrej woli – wypłynąłby na powierzchnię i przyznał się do winy. W takim przypadku musiałby ponieść, niestety konsekwencje finansowe. Nie wiadomo tylko: czy był to okręt polski czy może obcej bandery (np. rosyjskiej?). Wieloryby na pewno nie mogły zawadzić w sobotę o sieci…
Andrzej Dunajski

* * *

Ale to nie wszystko, jako że tajemnicze wydarzenia miały miejsce na innych akwenach Bałtyku. Wspomnieć tu należy o zagadkowym zatonięciu kolejnego polskiego kutra rybackiego – tym razem na wodach duńskich koło Bornholmu, materiał został wzięty z byłego blogu CBZA:  

WŁA-127 ZAGINĄŁ...

W moich poprzednich materiałach pisałem juiż niejednokrotnie na temat tajemniczych wydarzeń, które miały miejsce na Bałtyku. Były to niezwykłe obserwacje świateł nad wodami tego "płytkiego talerza z kluskami", obserwacje "UFO w kształcie świetlistej meduzy" nad Pietrozawodskiem, a także tajemnicze świecące czerwienią BOL, które atakowały kutry polskich rybaków na akwenie wschodniego sektora Zatoki Gdańskiej. Znikały także kutry rybackie z różnych przyczyn - najczęściej w sztormach i paskudnych warunkach atmosferycznych.


Podobna historia przydarzyła się z kutrem rybackim WŁA-127 z Władysławowa. A oto przebieg wydarzeń wg. polskich portali internetowych Onet.pl, Interia.pl, Sfora_pl i WP.pl: