poniedziałek, 16 grudnia 2013

Trójkąty Bermudzkie... (25)



Jeżeli idzie o katastrofę MF Estonia, to rzecz jest wyjątkowo skomplikowana i jesteśmy w tej chwili stuprocentowo pewni, że w katastrofie tej udział mają przede wszystkim elementy przestępczości zorganizowanej i służby specjalne. A chodzi o gigantyczny przemyt. Kwestią jest tylko to, co przemycano: jedni twierdzą, że była to broń inni że były to elementy techniki jądrowej przeznaczone na Bliski Wschód lub dla międzynarodowych terrorystów. I wszystkie te hipotezy są jednakowo uprawnione i jak na razie wszystko wskazuje na to, że coś w tym jest i prawdy nie dowiemy się prędko… I kolejny kwiatek z tej łączki – a jest nim konkretnie afera statku MS Arctic Sea, która mogłaby posłużyć za scenariusz do niejednego sensacyjnego filmu. Jeszcze jeden statek-widmo? Najpierw było „zagadkowe” zniknięcie statku; nocne przeszukanie na Bałtyku. W rejonie portugalskiego wybrzeża na Oceanie Atlantyckim „zagadkowo" zniknął statek Arctic Sea z rosyjską załogą – informuje redaktor rosyjskiej strony internetowej „Sowfracht” Michaił Wojtienko.

Według informacji pana Wojtienko statek 4 sierpnia powinien wpłynąć do algierskiego portu Bidżaja, jednak od 27 lipca nie można ze statkiem nawiązać kontaktu.
- Statek dosłownie zniknął – z załogą nie ma żadnego kontaktu, brak jest jakichkolwiek danych o położeniu frachtowca, rodziny nie posiadają informacji o losie załogi - relacjonuje Wojtienko. W poszukiwaniach statku wykorzystano System Automatycznej Identyfikacji - nie odnaleziono jednak nawet śladów frachtowca. Według danych fińskich mediów statek w nocy 24 lipca na Morzu Bałtyckim został przeszukany przez nieznane osoby. Po upływie 12 godzin wypuszczono frachtowiec, a rejs kontynuowano według zaplanowanej trasy. Szwedzka policja podejrzewa, że przeszukiwanie statku miało związek z przemytem narkotyków - informuje fińska gazeta „Helsingin Samomat”. (Onet.pl)

* * *

A więc jednak piractwo i przemyt, jak to przewidywaliśmy? Sprawa zakończyła się po kilku dniach pościgu za statkiem, który wreszcie został zatrzymany na wodach międzynarodowych. I…

* * *

Frachtowiec MS Arctic Sea, który zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach pod koniec lipca, poza oficjalnym ładunkiem fińskiego drewna przewoził rakiety ziemia-powietrze S-300 przeznaczone dla Iranu i pochodzące od rosyjskich mafiosów - poinformował austriacki dziennik „Salzburger Nachrichten”. Korespondent tej gazety w Jerozolimie, powołując się na „dobrze poinformowane źródła izraelskie, mające dobre kontakty z zachodnimi tajnymi służbami", twierdzi, że rakiety załadowano na statek, gdy na początku lata MS Arctic Sea znajdował się w porcie w Kaliningradzie, gdzie był naprawiany. Według tego dziennikarza Iran nawiązał kontakt z grupą rosyjskich mafiosów, do których należeli wojskowi, aby ci zorganizowali dostawę rakiet, zaliczanych do najnowocześniejszych na rynku.

O kontrakcie z Teheranem niesprecyzowane „zachodnie służby" powiadomiły następnie agentów rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). Moskwa postanowiła wówczas przechwycić ładunek. „To wyjaśnia, dlaczego Rosji zajęło tyle czasu, po porwaniu statku przez piratów, żeby przechwycić ładunek u wybrzeży Wysp Zielonego Przylądka, choć położenie jednostki było, według NATO, przez cały czas znane” - pisze „Salzburger Nachrichten”. Zdaniem gazety, wyjaśnia to też, dlaczego nie interweniowały zachodnie służby, dlaczego „piraci" podjęli takie ryzyko dla ładunku drewna o wartości 1,5 miliona euro, a także z jakiego powodu Rosja wysłała wielkie samoloty transportowe do ewakuowania 15 członków załogi i ośmiu „piratów". Austriacki dziennik pisze też, że taka wersja wyjaśnia powód wizyty izraelskiego prezydenta Szimona Peresa w Rosji 19 sierpnia, w czasie której „dostarczył on konkretne dowody, że Iran i Syria przekazują broń Hamasowi i Hezbollahowi". W czasie wizyty Peres oświadczył też, że Kreml przyrzekł przemyśleć planowaną sprzedaż Iranowi systemów rakietowych S-300.

Rosja podpisała kontrakt na dostawę S-300 do Iranu, lecz, jak pisze Associated Press, zwleka z ich dostarczeniem. System S-300 jest w stanie śledzić równocześnie 100 celów i zwalczać samoloty na odległość do 120 kilometrów. Zachodni eksperci twierdzą, że Iran kupił baterie rakiet S-300, żeby utrudnić ewentualny atak Izraela albo USA na swoje instalacje jądrowe. MS Arctic Sea miał zawinąć 4 sierpnia do algierskiego portu Bidżaja. Nie dopłynął jednak do celu.

Po raz ostatni kontakt z załogą nawiązano 28 lipca, gdy statek znajdował się w Cieśninie Kaletańskiej, prowadzącej z Morza Północnego na otwarte wody Atlantyku. Zarejestrowany na Malcie MS Arctic Sea, z 15-osobową rosyjską załogą, został odnaleziony przez rosyjską fregatę Ładnyj w poniedziałek w pobliżu Wysp Zielonego Przylądka. (Onet.pl)

* * *

A więc jak widać: przemyt, mafia i polityka – dokładnie tak, jak w Trójkącie Bermudzkim!!!


A teraz o innych wydarzeniach na Bałtyku, równie ciekawych, jak opisane poprzednio. Chodzi nam o obserwacje Nieznanych Obiektów Latających.