sobota, 4 stycznia 2014

Trójkąty Bermudzkie... (34)



W swej pracy pt. „Specnaz”, Wiktor Suworow podaje schemat organizacyjny Morskiej Brygady Specnazu. I faktycznie, w jej  strukturze znajduje się sekcja miniaturowych okrętów podwodnych do wykonywania zadań specjalnych. Wchodzą one w skład V Zarządu GRU i podlegają Dowództwom wszystkich czterech Flot. Oto, co pisze o nich Suworow:

Morskie brygady Specnazu są o wiele lepiej wyposażone w sprzęt techniczny, niż brygady lądowe ze zrozumiałych względów. [...] W Specnazie zwykły rangą i funkcją żołnierz może otrzymać bez problemu mały aparat, umożliwiający mu pływanie pod wodą z prędkością 15 km/h przez okres kilku godzin. Poza wyposażeniem indywidualnym spotyka się tam aparaty dla dwóch i trzech ludzi, zbudowane na bazie zwykłej torpedy , której nurek dosiada jak konia. Poza lekkimi aparatami do pływań podwodnych, używa się tam powszechnie miniaturowych łodzi podwodnych.


To ostanie zdanie jest szczególnie interesujące, bo oficjalnie ZSRR posiadał jedynie wojska, których zadaniem była obrona ZSRR i krajów UW, natomiast każdy okręt podwodny - nawet ten miniaturowy - jest bronią ofensywną i w wydaniu Specnazu stał się jeszcze bardziej niebezpieczny... Ale powróćmy do lektury Suworowa:

ZSRR rozpoczął w połowie lat 30. intensywne badania nad rozwojem miniaturowych łodzi podwodnych. [...] W roku 1936, komisja rządowa badała ładzie podwodne Moskito, Błoka, APSS i Pigmej. Wszystkie cztery typy można było przewozić małym frachtowcem lub okrętem wojennym. W tym czasie ZSRR ukończył prace nad rozwojem okrętu podwodnego typu K i planowano, że każdy okręt podwodny typu K będzie wiózł lekki samolot lub jedną miniaturową łódź podwodną.
W tym samym czasie prowadzono także eksperymenty, które miały potwierdzić możliwość transportowania innego typu kieszonkowej łodzi podwodnej (podobnej do APSS) w ciężkim bombowcu.

W roku 1939, ZSRR podjął   p r o d u k c j ę   miniaturowej łodzi podwodnej M-400 zaprojektowanej przez konstruktorów prototypu Flea. M-400 była skrzyżowaniem łodzi podwodnej i torpedy. Mogła przebywać pod wodą przez długi czas, a następnie wynurzyć się i atakować z dużą prędkością, jak torpeda. [...]

Wśród zdobyczy wojennych znalazły się niemieckie miniaturowe łodzie podwodne i ich plany konstrukcyjne. Sowieccy konstruktorzy potrafili wykorzystać i jedno i drugie.

Oczywiście, tego rodzaju łodzie są w stanie przerzucić na pole walki 4-5 osobową grupę dywersyjno-rozpoznawczą, co jest w stylu Specnazu. I wreszcie:

Obok realizowania zwykłych projektów prowadzi się intensywne prace nad stworzeniem hybrydy, która łączyłaby cechy łodzi podwodnej z ciągnikiem gąsienicowym. [...] W latach 70. ZSRR prowadził badania nad hydroplanem, który mógłby po wylądowaniu na wodzie zanurzyć się na kilka metrów. Nie znam rezultatów tych prac.


Autor ich nie zna, ale ufolodzy tak. Wspomniany już tutaj Islandczyk - Magnus Skepherdisson i Brytyjczyk Anthony Dodd - piszą na łamach „UFO Magazine”, że w całej dekadzie lat 90. XX wieku, tameczna policja i Straż Przybrzeżna niejednokrotnie obserwowała dziwne, czarne, trójkątne samoloty, które wpadały do wody lub spod niej startowały... Takie „latające trójkąty” widziano także nad Bałtykiem. Czyżby Rosjanom udało się jednak zbudować taki hydroplan? Jakże dziwnie zbiega się to z poczynaniami rosyjskiej Floty Północnej, której manewry w sierpniu 2000 roku dziwnie przypominały przygotowania do działań zaczepnych na morzu. Czym to by się mogło skończyć, gdyby nie katastrofa SSGN K-141 Kursk, która wstrząsnęła światem? Wydaje się więc, że to nie UFO, ale nowe i nieznane konstrukcje lotnicze z Rosji, które wykorzystuje się póki co do zadań wywiadowczych??? O Rosjanach w Polsce wyraża się zazwyczaj pogardliwie, a że chamy, a że Kacapy, itd. itp. Ale te chamy latają w kosmos i mają takie maszynki, na widok których przeciętny Polak otwiera oczy i usta ze zdumienia i mówi „o, UFO!” I nie tylko Polak…


Co nam to wszystko przypomina? W okolicach Sundsvall podwodna kamera wykonała zdjęcie dna Bałtyku, które jest pokryte śladami przypominającymi ślady gąsienic... A wszystko to jest prowadzone w określonym celu:

W czasie III Wojny Światowej, w wyniku wybuchów jądrowych ulegnie zniszczeniu wiele satelitów telekomunikacyjnych, a co za tym idzie zostanie przerwana łączność radiowa. W tym przypadku ogromna ilość informacji będzie wysyłana przez kable podziemne i podmorskie. Kable, to dla Specnazu kuszący obiekt. Specnaz będzie się starał je zniszczyć lub wykorzystać w sposób bierny (tj. za pomocą podsłuchu) albo aktywnie (poprzez podłączenie się do kabla i wysyłanie tą drogą fałszywych wiadomości). Aby być do tego przygotowanym, Morska Brygada Specnazu zajmuje się już w czasie pokoju poszukiwaniem kabli podmorskich na wodach międzynarodowych w wielu częściach świata.


I co? Czyż nie jest to prostsze i racjonalniejsze wyjaśnienie tego, co się działo w skandynawskich wodach terytorialnych, od naciąganych hipotez odnośnie Obcych i Ich aktywności we Wszechoceanie Ziemi? Czyżby wyjaśnienie tych fenomenów leżało nam, jak na dłoni?


Ale nie - realia III Wojny Światowej są o wiele bardziej skomplikowane. Wiktor Suworow podaje w swej pracy akweny, na których z całą pewnością operowały sowieckie miniaturowe okręty podwodne:

Obecność sowieckich miniaturowych łodzi podwodnych była odnotowywana w ostatnich latach na: Bałtyku, Morzu Czarnym, Morzu Śródziemnym, Tyrreńskim i Karaibskim (!!!) - operowały one także na Atlantyku, w niedużej odległości od Gibraltaru. Interesujące jest to, że podczas prowadzenia „badań naukowych” flota sowiecka korzystała nie tylko z załogowych łodzi klasy Argus, lecz również   a u t o m a t y c z n y c h   bezzałogowych łodzi podwodnych (!!!) klasy Zwuk.


Podkreślam tutaj to, co potwierdza tylko tezę o przygotowaniach ZSRR do III Wojny Światowej. Wszystkie te akweny mają kluczowe znaczenie strategiczne - i co ciekawe -  wszędzie na tych akwenach obserwowano aktywność USO...



Inną sprawą są okręciki podwodne typu Zwuk - czyli „Dźwięk”. Prawdopodobnie od tego, że są sterowane ultradźwiękami, bo ultradźwięki dla Wszechoceanu są tym, czym fale radiowe dla oceanu atmosfery i Kosmosu - doskonałym nośnikiem informacji. Zalety tych automatycznych „midgetów” są ogromne. Samo wyłączenie tego najbardziej zawodnego ogniwa, jakim jest człowiek znacznie poszerzyło obszar działania i zastosowań tej klasy jednostek morskich.