środa, 8 stycznia 2014

Trójkąty Bermudzkie... (36)



Ta zagadkowa zbrodnia jest do dziś dnia nierozwikłaną zagadką. W dwa dni po zabójstwie Palmego - 2 marca 1986 roku - do GPK Świnoujście, gdzie wówczas służył Robert Leśniakiewicz, zgłosił się niejaki mjr Svante Ingvar Svensson[1]  z portu lotniczego Sztokholm-Arlanda, który zwrócił się z prośbą o pomoc w zorganizowaniu zabezpieczenia przejść granicznych ze Szwecji do innych krajów. Na rozkaz moich przełożonych zapoznano go z systemem ochrony Terminalu Promowego. Major Svensson wszystko sobie obejrzał, zanotował i popłynął z powrotem do Ystad. O ile nam wiadomo, w bazach promowych Ystad, Malmö, Visby, Öxelosund i innych została potem wzmocniona ochrona policyjna. Jak wiadomo, mordercy premiera nie znaleziono nigdy, chociaż...


We wrześniu 1986 roku, do Polski przypłynął obywatel Szwecji - niejaki Lars Bertil Karlsson[2], który najpierw pojechał do Szczecina, gdzie stanął w pewnym podmiejskim hoteliku, a następnego dnia udał się do Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, gdzie... poprosił o azyl polityczny twierdząc, że jest on członkiem Komunistycznej Partii Szwecji. Wezwano funkcjonariuszy SB, którzy „przemaglowali go” w czasie 48 godzin i stwierdzili, że Karlsson jest człowiekiem umysłowo chorym, mitomanem, a następnie ciupasem odwieziono go do Świnoujścia, gdzie wsadzono go na MF Wawel i wyprawiono z powrotem do domu, z wizą administracyjno-pobytową w paszporcie, jako niepożądanego w PRL.


Przed wyjazdem Robert Leśniakiewicz porozmawiał z nim, i Karlsson nie sprawiał wrażenia maniaka, wręcz odwrotnie: płynnie mówił po angielsku i nieźle po rosyjsku. Miał zeszyt, w którym prowadził swe notatki z podróży do Polski i innych krajów pisane po angielsku... egipskimi hieroglifami! Twierdził, że hieroglify są bardziej ekspresyjne od łacińskich liter czy grażdanki. Już wtedy zadał sobie pytanie - czy aby naprawdę był on nienormalny? Czy mógł zamordować Palmego? Z pewnością tak. Jego inteligencja i wiedza pozwalała mu na podejście do Olofa Palmego i jego żony Lisbeth, oddanie dwóch strzałów z rewolweru Smith & Wesson kaliber .357 - czyli 9 mm - a następnie zniknięcie w głębi Sveavägen. Miał on wygląd lumpa-narkomana, ale głupim nie był. Głupcy nie posługują się językami obcymi i nie prowadzą dzienników zakodowanych egipskim pismem hieratycznym...


Kim był ten człowiek? Czy wtedy właśnie otarłem się o wyjaśnienie tajemnicy śmierci Olofa Palmego? Czy nie był to może radziecki „towariszcz”, który właśnie w ten sposób zabezpieczył sobie „legendę” przed szwedzką policją polityczną SÄPO, korzystając z gościny SB? Czy był to zatem radziecki ślad w sprawie tego morderstwa? Tego się chyba nie dowiemy nigdy… Z drugiej strony to zabójstwo nie miało dla Rosjan żadnego sensu, podobnie jak zamach na życie Jana Pawła II, bo nic ono nie dałoby, a tylko podgrzałoby antyradzieckie i antyrosyjskie nastroje w Polsce.
   

Podsumowując stwierdzamy, że dotychczas znane mi fakty pozwalają na zanegowanie hipotezy o nie-ziemskim pochodzeniu Nieznanych Obiektów Podmorskich, które obserwowano u wybrzeży Szwecji i innych krajów skandynawskich w późnych latach 70. i przez całą dekadę lat 80. W tym okresie państwa skandynawskie podlegały intensywnemu rozpracowaniu i penetracji wywiadowczej, które były działaniami poprzedzającymi inwazję na te kraje i zarazem co za tym idzie - początek III Wojny Światowej. To samo dotyczy również Trójkąta Bermudzkiego i akwenów przyległych - co atoli jest inną i równie pasjonującą historią.


 Na szczęście nie wszystkie te obserwacje dotyczyły tylko i wyłącznie radzieckich, amerykańskich czy natowskich (nie zapominajmy, że państwa NATO szpiegują podobnie jak USA kraje neutralne i inne) „midgetów”. Jest pewna niewielka część obserwacji, których nie da się zakwalifikować inaczej, jako TRUSO - True USO - Prawdziwe Nieznane Obiekty Podmorskie. Wydaje się zatem, że wszystkie poczynania Sowietów były monitorowane przez Nieznanego Kogoś, komu nie był obojętny los naszej planety.


Ale to już zupełnie inna historia...

a



[1] Nazwisko zmienione na życzenie zainteresowanego.
[2] Nazwisko zmienione.