sobota, 11 stycznia 2014

Trójkąty Bermudzkie... (38)

Ale jest jeszcze jedna zagadkowa eksplozja, która miała miejsce po drugiej stronie Pacyfiku. Tak pisze o niej jeden z rosyjskich autorów. Pisze o niej rosyjski autor Michaił Burlieszin:


Bladym świtem dnia 12 sierpnia 1945 roku, na trzy dni przed ogłoszeniem kapitulacji Japonii, w Morzu Japońskim, w niedalekiej odległości od północnej części Półwyspu Koreańskiego rozległ się potężny wybuch. W niebo wzbiła się ognista kula na wysokość 1.000 metrów. W ślad za nią w niebo wzniósł się ogromny obłok w kształcie grzyba. Według hipotezy amerykańskiego eksperta ds. broni jądrowej Charlesa Stone’a, w tym miejscu została zdetonowana pierwsza i zarazem ostatnia bomba atomowa Cesarstwa Japonii.


Czy japońskie „urządzenie jądrowe”? Jak bardzo prawdopodobnym jest stwierdzenie, że japońska armia przeprowadziła taki eksperyment na terytorium dzisiejszej KRL-D? Oświadczenie Stone’a, że Japonia prowadziła eksperymenty nad bronią atomową w tokijskich laboratoriach, centrach badawczych w Mandżurii, a także w kompleksie przemysłowego miasta Hynnam (Hyngnam) w Korei, spotkało się z wątpliwościami wśród amerykańskich uczonych. Dr Edward Dry sądzi, że Japonia miała zbyt niski stopień rozwoju technologii, żeby ich uczeni byli w stanie skonstruować i odpalić takie „urządzenie jądrowe”. Także historyk John Dower jest sceptycznego zdania o rewelacjach Stone’a. Ocalone materiały na temat japońskiego cyklotronu, który został zbombardowany przez Amerykanów, świadczą o tym, że był on całkiem prymitywnym urządzeniem w porównaniu z jego amerykańskim odpowiednikiem. Ale tego, że w dniu 12 sierpnia 1945 roku w Morzu Japońskim eksplodowała japońska bomba A, wykluczyć się nie da...


Jakie mamy przesłanki przemawiające za prawdziwością sensacyjnego oświadczenia Stone’a? Przywiodły go do tego badania archiwów wojskowych USA. Japońska bomba A – jak uważa Stone – miała być wykorzystana przeciwko wojskom amerykańskim w ramach planu obrony Wysp Japońskich, znanego pod kryptonimem „Ojczyzna”[1], ale dla jej użycia zabrakło już czasu. W dniu eksplozji atomowej, kompleks badawczy w mieście Hynnam został zdobyty przez wojska radzieckie. W tamtejszych zakładach chemicznych można było śmiało wytworzyć i poskładać wszystkie komponenty japońskiej bomby atomowej. Przedsiębiorstwa, w których wytwarzana jest broń jądrowa, często mają właśnie wygląd zwyczajnych kombinatów chemicznych.


Prawdziwość domysłów Stone’a potwierdzają dane uzyskane przez amerykańskiego zwiadowcę Theodore’a McNellie. Pod koniec II Wojny Światowej służył on w wywiadzie analitycznym w pacyficznym sztabie generała Douglasa Mac Arthura (1880-1964). W swym artykule pisze on, że amerykański wywiad dysponował danymi na temat wielkiego japońskiego centrum badań atomowych w Hynnam, ale utrzymywał tą informację w tajemnicy. Rankiem, 14 sierpnia 1945 roku, amerykańskie samoloty przywiozły próbki powietrza, wzięte nad Morzem Japońskim, u wschodnich wybrzeży Korei Północnej. Badania tych próbek dały oszałamiające wyniki – wychodziło na to, że w Morzu Japońskim dokonano eksplozji „urządzenia jądrowego”!


Przed II Wojną Światową Japonia była jednym z liderów w zakresie badań nad fizyką jądra atomowego. Japońscy fizycy jądrowi znajdowali się w ścisłej czołówce rankingu uczonych z tej dziedziny. Europejskie centra fizyki jądrowej podupadły wskutek masowej emigracji uczonych pochodzenia żydowskiego do USA. W ZSRR jednych fizyków powołano do wojska, innych wysłano do gułagu, i prawdziwe prace nad atomem prowadzono już po wojnie. W USA, gdzie wyemigrowała większość jądrowców, było ich więcej, niż trzeba. I wszystkich zatrudniono w programie badań. Podobnie było w Japonii, gdzie kolektyw uczonych też pracował nieprzerwanie.


Pierwszym, który w Japonii zajął się problematyką broni A był gen. por. Takeo Yasuda – szef  Wydziału Naukowo-Technicznego Sztabu Sił Powietrznych Cesarstwa Japonii. Generał ten zwrócił uwagę na artykuły, w których stwierdzano, że: „reakcja łańcuchowa wyzwalana poprzez rozpad uranu jest w stanie doprowadzić do wybuchu o niewyobrażalnej mocy.” Jeden z byłych nauczycieli generała Yasudy – prof. Riokichi Sagane napisał dokładny referat, w którym dowodził, że najnowsze odkrycia fizyki jądrowej mogą być wykorzystane w celach wojskowych. Minister wojny w rządzie Japonii – Hideki Tojo (1884-1948) na referacie profesora napisał dekretację: „Ten problem powinien być rozpracowany przez ekspertów.” Zgodnie z tą dekretacją, gen. Yasuda zorganizował Instytut Badań Fizyczno-Chemicznych w 1941 roku, którego dyrektorem został prof. Yosio Nishina – uczeń słynnego Nielsa Bohra (1885-1962).[2] Poza tym odkomenderowano z armii do IBFC około 100 uczonych i specjalistów, którym wydano polecenie skonstruowania bomby atomowej.[3]


A teraz o surowcach potrzebnych do wyprodukowania bomby A. Uranu to oni nie mieli, ale Niemcy regularnie eksportowali go do Krainy Wschodzącego Słońca. Kiedy sytuacja wojenna III Rzeszy znacznie się pogorszyła, to Japończycy mogli liczyć tylko na dostawy drogą morską – na okrętach, tak więc Hitler postanowił kontynuować te transporty przy pomocy transportowych okrętów podwodnych. W morze wyszedł przystosowany specjalnie do przewozu uranu okręt podwodny U-401. To była pierwsza – i na szczęście dla Aliantów – ostatnia próba dostarczenia Japonii tego ważnego surowca strategicznego przy pomocy U-bootów.


Koniec wojny zastał U-401 w połowie drogi do Japonii  i po długich deliberacjach Korwettenkapitän Haase zdecydował się wynurzyć okręt i poddać Amerykanom. Na wieść o tej decyzji wszystkich czterech japońskich oficerów łącznikowych popełniło tradycyjne rytualne samobójstwo – seppuku. Ale według Stone’a, Japończycy do tego czasu już zgromadzili dostateczną ilość uranu do tego, by dokonać detonacji swej bomby atomowej.


Informacja o eksplozji pierwszego japońskiego „urządzenia jądrowego” pozwala odpowiedzieć na dwa zagadkowe pytania, które dotyczą zakończenia wojny na Dalekim Wschodzie: po pierwsze – co okazało się być bezpośrednią przyczyną bezwarunkowej kapitulacji Kraju Kwitnącej Wiśni? I po drugie – czemu miała ona miejsce właśnie 15 sierpnia?


Odpowiedział na nie w swej książce pt. „2013 god: wspominania o buduszcziem” A. Poljucha, który napisał tak:

Staje się zrozumiałym, - dlaczego Japończycy zdetonowali swoje „urządzenie jądrowe” w niedużej odległości od miasta Hynnam. W nocy z 13 na 14 sierpnia 1945 roku do Hynnamu wkroczyły wojska sowieckie. Albo były to niezaplanowane testy bomby, albo zdetonowano ją po to, by nie wpadła w ręce wroga – bowiem istniało niebezpieczeństwo, że całe i sprawne „urządzenie jądrowe” wpadnie w ręce nieprzyjaciela, i japońscy wojskowi postanowili kosztem swego życia unieszkodliwić ochraniany obiekt.


Zrozumiałe są w tym kontekście przyczyny, dla których rząd Japonii zdecydował się na kapitulację właśnie w dniu 15 sierpnia 1945 roku. w tym przypadku o palmę pierwszeństwa ubiegały się USA i ZSRR. Pierwsi dowodzili, że japońskie kręgi rządzące zrozumiały bezsens wszelkiego oporu wobec nieprzyjaciela posiadającego broń masowej zagłady, zaś ci drudzy twierdzili, że to właśnie przystąpienie do wojny ZSRR wbiło nóż w plecy japońskiemu militaryzmowi w dniu 9 sierpnia 1945 roku i pokazało także Japończykom bezsens dalszych działań zbrojnych na dwa fronty. Ale najbliższa chronologicznie dacie 15 sierpnia jest data 13/14 sierpnia, kiedy to Armia Czerwona wkroczyła do Hynnamu. Jak widać straciwszy „kuźnię” dla swych atomowych „mieczy” nieustraszeni samuraje zginęli nie mając już na co liczyć...


I jeszcze jeden realny i obiektywny dowód na to, że Japonia prowadziła swego czasu poważne prace nad stworzeniem własnej BMR. Krótko przed 11 września 2001 roku, amerykańska administracja ogłosiła swój „akt dobrej woli” zwracając Japonii wywiezione stamtąd w 1945 roku tajne dokumenty i materiały związane z pracami japońskich uczonych nad BMR w czasie Drugiej Wojny Światowej.


Japońskie kręgi rządzące nie były z tego zadowolone, bowiem w swej świadomości Japończycy wykreowali siebie na ofiary atomowego ataku, że chcieliby raz na zawsze zapomnieć o swych osiągnięciach w tej dziedzinie...


* * *



[1] Plan Ketsu-go zakładający wykorzystanie do walki z Amerykanami m.in. 5.000 lotników kamikadze oraz nurków fukunuri.
[2] Zainteresowanych odsyłam do internetowego kącika wspomnień 39. Grupy Bombowej - http://39th.org/39th/hc/hc_japan_a_bomb.html.
[3] Warto przeczytać także „Tajemnice Dolnego Śląska i inne – Uranowy U-boot” – http://hausherr.blog.onet.pl/2,ID25192127,index.html - w którym to materiale jego autor przedstawił nieco inną wersję tych wydarzeń.