czwartek, 23 stycznia 2014

Trójkąty Bermudzkie... (45)


Publikacja ta autorstwa Aleksandra Driemina ukazała się w rosyjskim czasopiśmie „Kalejdoskop NLO” nr 48 z dnia 24.11.2003 roku. Traktuje ona o dziwnych przyczynach i niektórych okolicznościach podwodnych dramatów, które stały się udziałem okrętów podwodnych na wszystkich akwenach Wszechoceanu. Dotyczy ona między innymi tajemnicy katastrofy USS Thresher.

Jedną z największych w historii żeglugi podwodnej była katastrofa, która wydarzyła się w dniu 10 kwietnia 1963 roku. Amerykański okręt podwodny z napędem nuklearnym – USS Thresher SSN-593 powinien w ten dzień zakończyć próbny rejs po kapitalnym remoncie w stoczni. Zaliczył on już kilka zanurzeń na niewielkie głębokości, a w nocy wyszedł poza zasięg szelfu kontynentalnego w zatoce Maine na wysokości Bostonu. Miał on 129 osób załogi. Thresherowi w rejsie towarzyszył okręt pomocniczo-ratowniczy USS Skylark, wyposażony w systemy podwodnej łączności z okrętami podwodnymi i niezbędnym sprzętem ratowniczym. Na okręcie znajdowała się także grupa nurków głębinowych.

Tego właśnie dnia, o godzinie 06:23 EST, USS Thresher wypłynął na głębokość peryskopową, w celu określenia swego położenia przed głębokim zanurzeniem. W tym czasie okręt podwodny znajdował się nad rozpadliną Wilkinsona, gdzie głębokość Atlantyku ostro wzrasta od 300 m do 2400 m. O godzinie 07:47 dowódca Threshera - kpt. Harvey wydał rozkaz go głębokiego zanurzenia. O godzinie 08:25 okręt doszedł do głębokości o 90 m mniejszej od maksymalnego zanurzenia, a o godzinie 09:02 kpt. Harvey nadał meldunek, że USS Thresher położył się na zadany kurs na tej samej głębokości.

Ale o godzinie 09:10 okręt podwodny nie odpowiedział na wezwanie, zaś o 09:12 z jego pokładu nadano niezrozumiały meldunek, z którego udało się wyjaśnić, że z nieznanych przyczyn okręt ma dyferencję na sterach i załoga będzie przedmuchiwała zbiorniki balastowe. Po chwili na Skylarku usłyszano ostatni meldunek z pokładu Treshera, z którego zrozumiano jedynie dwa słowa: „głębokość przekroczona”, a w ślad za nim usłyszano stłumione uderzenie...

Poszukiwania okrętu prowadzone w latach 1963-1964 częściowo się powiodły: na dnie morskim znaleziono i sfotografowano szczątki tzw. kadłuba lekkiego  okrętu podwodnego i niektórych urządzeń okrętu podwodnego umieszczonych na kadłubie sztywnym, które podniesiono z dna przy pomocy DSV Trieste.  Żadna z postawionych przez ekspertów hipotez nie odpowiadała na pytanie, co w rzeczywistości stało się z tym SSN.

W fatalnym roku 1968 miały miejsce cztery zagadkowe katastrofy okrętów podwodnych należących do różnych państw. SSN-589 czyli USS Scorpion był dumą podwodnej floty Stanów Zjednoczonych. W ciągu kilku lat eksploatacji miał on sławę jednego z najlepszych okrętów US Navy. W maju 1968 roku, USS Scorpion z setką marynarzy na pokładzie wypłynął do Norfolk, gdzie jego ETA[1]  opiewała na dzień 27 maja. 21 maja, znajdując się w odległości 250 mil morskich na południe od Azorów, o godzinie 20:00 EST, okręt wysłał do bazy rutynowy radiogram z podaniem swych współrzędnych. Był to ostatni seans łączności ze sztabem US Navy.

Chociaż na całym szelfie kontynentalnym u wybrzeży USA jest rozmieszczona cała sieć hydrofonów i sonarów biernych systemu SOSUS, to żadne z nich nie zarejestrowało przepłynięcia Scorpiona. Pod koniec lipca 1968 roku, dowództwo US Navy uznało okręt za prawdopodobnie zatopiony.

Tymczasem do prasy przedostały się informacje o tym, że dowództwo US Navy posiada nagranie magnetofonowe ostatniego meldunku z pokładu USS Scorpion, świadczący jakoby o tym, że okręt podwodny był śledzony przez Nieznany Obiekt Podmorski, który poruszał się z ogromną prędkością.

W dniu 26 stycznia 1968 roku, okręt podwodny INS Dakar  należący do marynarki wojennej Izraela z załogą złożoną z 65 członków załogi na pokładzie, wypłynął do Portsmouth w Anglii. Tam wypełnił on swe zadanie i położył się na kurs powrotny. Niestety, okręt ten już nie wrócił do portu macierzystego. Zniknął bez śladu we wschodniej części Morza Śródziemnego. Poszukiwania, w których wzięło udział 30 okrętów i kilkadziesiąt samolotów, zaś dowództwo izraelskiej marynarki wojennej nie potrafiło podać jakiegoś sensownego wyjaśnienia, co do zniknięcia okrętu.

Wiadomo tylko, że dowódca Dakara – kmdr ppor. Jacob Raanan w tym czasie otrzymał rozkaz z Tel-Awiwu zatrzymania się na dobę na wysokości Kairu.

Nocą 26/27 stycznia 1968 roku, załoga greckiego trawlera rybackiego, który łowił w odległości 40 mil morskich na północny-wschód od miejsca, z którego Dakar po raz ostatni podał swą pozycję, zaobserwowała ogromny, błyszczący, owalny i nieruchomy NOL wiszący nisko nad powierzchnią morza. Rybacy dowiedziawszy się o zniknięciu okrętu podwodnego przekazali swe spostrzeżenie odpowiednim władzom.

INS Dakar został odnaleziony na dnie Morza Śródziemnego, w odległości 270 mil morskich od wybrzeży Izraela, na głębokości 2500 m, w maju 1998 roku – w 30 lat po katastrofie...

Ale to jeszcze nie koniec, bowiem w tym samym czasie, w dniu 27 stycznia 1968 roku, w czasie manewrów morskich w okolicach Tulonu, Francja, na dużej głębokości zatonął francuski dieslowski okręt podwodny Minèrve. Rankiem tego dnia, jego dowódca zameldował, że zamierza zanurzyć się głębiej, żeby namierzyć miejsce wydobywania się nienormalnego dźwięku, który prześladował okręt. Potem okręt podwodny wraz z 50 członkami załogi na zawsze znikł w morskich odmętach. Nie udało się wyjaśnić, czym było źródło dźwięku, które śledziło ten okręt...

W dwa lata później – a dokładniej 4 marca 1970 roku – w tym samym miejscu znikł bez śladu inny francuski dieslowski okręt podwodny – Eurydice. Tak, jak w poprzednim incydencie, Admiralicja nie była w stanie podać przyczyn katastrofy.

Nieco wcześniej w tym samym rejonie poszły na dno dwie inne francuskie jednostki: były niemiecki U-boot przejęty przez Francję po II Wojnie Światowej – U-2326 i okręt podwodny Sybille – były brytyjski okręt podwodny.

Zniknięcia okrętów – przy czym niektórych niemal w tym samym czasie – wywołuje niedowierzanie i niezrozumienie. Jest pewnym, że pomiędzy tymi wydarzeniami jest jakiś związek.

Czy nie doszło tam do mieszania się jakichś sił, które znajdują się poza naszymi możliwościami pojmowania? Tym bardziej, że istnieje dosyć oficjalnych dokumentów – wprawdzie ściśle tajnych – o istnieniu w morskich głębinach jakichś tajemniczych aparatów.

W styczniu 1960 roku, okręty patrolowe argentyńskiej marynarki wojennej wykryły w swych wodach terytorialnych dwa nieznane obiekty podwodne. W czasie ostrzelania ich bombami i granatami podwodnymi, oba USO wypłynęły na powierzchnię, a potem znów się zanurzyły, zaś na ekranach sonarów zaczęły pojawiać się cuda: najpierw widziano dwa USO, a potem cztery i w końcu – sześć. A potem ta cała flotylla USO rozwinęła niesamowitą prędkość i znikła w głębinach Atlantyku...




[1] Przypuszczalny czas przybycia do portu.