piątek, 7 lutego 2014

Trójkąty Bermudzkie... (52)

ROZDZIAŁ 9 – Syreny i Wodni Ludzie


No właśnie, czy istnieje na Ziemi równoległa do naszej cywilizacja, która wybrała życie nie na słonecznych lądach, ale w chłodnych i ciemnych głębinach Wszechoceanu?


Ty w kraj Syren zajedziesz, czarownic, co zdradzą
Tych wszystkich, jacy o nie tam zawadzą.
Szaleniec, kto się zbliży i Syren tych śpiéwy
Usłyszy! On nie ujrzy nigdy, póki żywy,
Ni małżonki swej, ni dziatek, ni ziemi rodzinnej:
Tak go sczaruje śpiew tych Syren słodkopłynny,
Które siedzą na łące, a w koło nich gnaty
Ludzkie leżą stosami i ciał ludzkich szmaty...

Homer - Odyseja, Pieśń XII, 39-48


Kwestia istnienia w wodach Wszechoceanu człekokształtnych istot rozumnych nie dawała nam spokoju od czasu spotkania informacji o Wodnych Ludziach w różnorakiej literaturze fantastyczno-przygodowej, podróżniczo-awanturniczej i naukowej wreszcie. Powyższy cytat z Odysei także potwierdzał to, czego domyślałem się wcześniej - we Wszechoceanie istnieje jeszcze jedna cywilizacja. Ludzka cywilizacja... Pisze Robert Leśniakiewicz:

Od najmłodszych lat moją pasją były dwa oceany: jeden czarny Kosmosu nad głową w nocy, i drugi - błękitny, który słał się do stóp w letnie dnie. Zadawałem sobie pytanie - czy jest tam ktoś? To, że w czerni bezkresnego Kosmosu żyją rozumne istoty, było dla mnie czymś oczywistym i jasnym. Jeżeli Kosmos jest tak wielki, to musi się w nim znajdować niejedna Ziemia, ale wiele takich planet, jak nasza poczciwa Staruszka, a na niej mieszkający Oni. Kosmici, Uranidzi, Obcy, czy jak tam Ich nazwiemy.

Z Wszechoceanem było inaczej. Uwielbiałem filmy przyrodnicze, a szczególnie te traktujące o życiu w morzu. Chodząc do podstawówki, strawiłem setki godzin oglądając w TV filmy zrealizowane przez Hansa i Lottę Hassów, Jacquesa Cousteau, Thora Hayerdahla czy Harouna Tazieffa. Zabawne, ale ci ludzie byli moimi bohaterami traktowanymi w mej dziecięcej wyobraźni na równi z postaciami z książek Karola May’a albo Jamesa Olivera Curwooda. Morze wydawało mi się być taką większą Skawą, nad którą bawiłem się puszczając na wodę łódki i tratwy z kory i wikliny. Dopiero w 1967 roku pojechałem na kolonie do Szczecina-Dąbia i po raz pierwszy zobaczyłem Bałtyk. To był szok dla mojej wyobraźni. Ogromna, niczym nie ograniczona, szumiąca, niebieskozielono siwa przestrzeń przyciągała, jak magnes. W dwa lata potem pojechałem do Rowów na obóz harcerski i przez trzy tygodnie pławiłem się w słońcu i wtedy jeszcze czystej morskiej wodzie. Wtedy to po raz pierwszy zadałem sobie pytanie o to, czy nie jesteśmy sami na tej planecie? Pytanie to powróciło z pełna mocą, kiedy w październiku 1979 roku podjąłem służbę na Bazie Promów Morskich w Świnoujściu. Zacząłem na serio interesować się morzem i dziwnymi zjawiskami, które nad nim, na nim i w nim zachodzą, a których nie wyjaśniła nasza nauka.

Zacząłem od nieznanych zwierząt i przestudiowałem naukowy super-bestseller, Biblię wszystkich kryptozoologów „Na tropach nieznanych zwierząt” Bernarda Huevelmansa, gdzie po raz pierwszy spotkałem się z naukowym rozpracowaniem problemu istnienia Syren. Oczywiście prof. Huevelmans stwierdził, że może chodzić o nieznane nauce zwierzęta w rodzaju krów morskich Stellera, czy jakichś odmian manatów albo fok. Nie było mowy o istotach rozumnych - i jak to widać z motto - niebezpiecznych dla ludzi...

W 1980 roku zająłem się na serio problemem Trójkąta Bermudzkiego, Morza Diabelskiego (Trójkąta Smoka) i innych Obszarów Zakazanych Wszechoceanu. Wszędzie tam spotykałem się z sugestią istnienia Wodnych Ludzi - którzy mogliby być skojarzeni z Syrenami opisanymi przez Homera w „Odysei”. Kto wie, czy to właśnie nie te Syreny vulgo Wodni Ludzie nie stoją za dziwnymi incydentami, które miały i wciąż mają tam miejsce... Tak, jak i w przypadku UFO czy węża morskiego albo Nessie, dowodów na ich istnienie jest sporo. Załączone zdjęcia dowodzą tego, że Syreny i Trytony znane były od zarania naszej cywilizacji. Ludzie spotykali je nie tylko w morzach, ale także w wodach śródlądowych, czego dowodzą choćby legendy i sagi o królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu, legendy o Parsifalu, legendy o Beowulfie, no i oczywiście nasza rodzima legenda o warszawskiej Syrenie!

W styczniu 2001 roku otrzymałem z Japonii od naszego stałego współpracownika Kiyoshiego Amamiya z „The UFO Researcher”  w Tenri (prefektura Nara), serwis fotograficzny zawierający kilka zdjęć dziwnych, ludzko-rybich Istot, które można by było nazwać Syrenami. Najpierw dziwna istota z Jeziora Górnego, która przypomina skrzyżowanie człowieka z rybą. Ten Tryton został wyłowiony na kanadyjskim brzegu Jeziora Górnego i dziś jest wystawiona w pewnym sklepie z indiańskimi wyrobami sztuki ludowej w okolicach Calgary (stan Alberta).

W Japonii, na południowym brzegu jeziora Biwa, w okolicach Kioto znajduje się niewielka świątynia, a w niej mumia jakiejś istoty wpół człowieka - wpół ryby. Relacja o jej (???) ukazaniu się w jeziorze jest przechowywana w archiwum świątynnym. Obraz także. Ponoć pochodzi z początków XIX wieku.

Inna mumia Syrenki z 1165 roku, została znaleziona w jednej ze świątyń w prefekturze Wakayama. I znów - pół człowieka - pół ryby. Rzecz ciekawa, że podobną istotę widziano i złowiono u wybrzeży Ameryki w dniu 17 lipca 1842 roku... Kiedy patrzę na te dwa wizerunki, to przypomina mi się demoniczna istota - Pth’thya-i’yi z Y’ha-nathlei położonego gdzieś na Atlantyku nieopodal tajemniczego Innsmouth, o której pisał Howard Phillips Lovecraft w swym opowiadaniu „Widmo nad Innsmouth”. Lovecraft musiał widzieć ten rysunek, bo jakoś dziwnie podobni doń są opisani przez niego mieszkańcy tego miasta, położonego gdzieś na wybrzeżu Massachusetts. A inne istoty wodne z bestiariuszy Konrada Gessnera czy Olafa den Storre (Olausa Magnusa)? Identyczne wodne istoty znajdują się także na stronach kronik chińskich i japońskich. Czy jest to li tylko przypadek? Nie, to nie przypadek. Nie ma takich przypadków!

I jeszcze jeden przykład. W jednej ze świątyń w prefekturze Akita, znaleziono obraz przedstawiający buddyjskiego czy chrześcijańskiego mnicha - ale chyba raczej buddyjskiego, bo obraz pochodzi z XIII wieku - wraz z... Istotą przypominającą Syrenę z nogami.

Domniemywamy, że Istoty te były obserwowane jeszcze w latach 20. i na początku 30. XX wieku. Potem nie ma żadnych relacji na ich temat, ale to nie znaczy bynajmniej, że ich w ogóle nie ma! Dziwny film żołnierza-botanika US Army z 18 sierpnia 1944 roku, który nakręcił na Sycylii, tajemnicze wydarzenia, które rozegrały się na Oceanie Indyjskim i zostały sfilmowane przez rosyjskiego rozbitka i wreszcie dziwne wydarzenie w czasie treningu komandosów SEAL czy SAS, kiedy to człekopodobna Istota porwała jednego żołnierza z pontonu i po tygodniu zwróciła go w stanie kompletnej dezintegracji osobowości - muszą coś znaczyć. Tajemnicze i do dziś dniach niewyjaśnione katastrofy amerykańskich i rosyjskich okrętów podwodnych z napędem dieslowskim i jądrowym - muszą coś znaczyć. Trójkąty Bermudzkie i Morza Diabelskie - muszą coś znaczyć. I znaczą...

I znaczą dokładnie to, że tajemnicze Istoty z Wszechoceanu wyraźnie sobie nie życzą ingerencji w ich życie w jego wodach, które pokrywają ¾ kuli ziemskiej. Ludzkość w swym szaleństwie zatruwa znaczne połacie mórz ropą naftowa i jej pochodnymi, które rozłożą się dopiero za setki lat, przy okazji pozbawiając życia setki i tysiące morskich stworzeń. Amerykanie i Rosjanie potraktowali Pacyfik jako wysypisko „gorących” produktów powstałych w toku reakcji w stosach atomowych, a potem dziwili się ekspansji koralożerczych rozgwiazd z gatunku korona cierniowa – Acanthaster plancii.


Nie lepsi są od nich Francuzi i Brytyjczycy, którzy w imię swych imperialnych pretensji zamienili połacie Pacyfiku w atomowy poligon. Sekundowali im dzielnie Amerykanie, którzy wysadzili w powietrze kilka wysp w tzw. „Ognistym Pierścieniu Pacyfiku”, a potem się dziwili, że trzęsienie ziemi omal nie zrównało z ziemią Kalifornii... Listę przerażających dokonań ludzi można ciągnąć i ciągnąć. Dlatego nie dziwię się, że Oni czują się zagrożeni i maja nas na oku, bo tylko tym można wytłumaczyć tajemnicze wydarzenia z Trójkąta Bermudzkiego i innych Obszarów Zakazanych...