niedziela, 9 lutego 2014

Trójkąty Bermudzkie... (53)


Istnienie Syren, Trytonów, Nereid i innych morskich Istot ze świty Posejdona wydaje się być dowiedzione. Teraz należałoby tylko dociec, co to oznacza. Czy oznacza to tylko istnienie nieznanej nam formy życia we Wszechoceanie, czy całej cywilizacji biotechnologicznej albo psychotechnologicznej - tj. wykorzystującej nie - jak my - maszyny i inne urządzenia techniczne, ale konstrukcje biologiczne i łączność telepatyczną. Ta myśl nie jest wcale taka głupia, jak się to wydaje. To my, tworząc naszą cywilizację broni i środków łączności, zapomnieliśmy naszych naturalnych - a teraz dla nas samych cudownych - możliwości. A Oni poszli w inną stronę i zrealizowali być może wizję Aleksandra Bielajewa, którą ukazał w powieści „Ichtiander”. To im otworzyło bramy do błękitnego kosmosu Wszechoceanu. A my?... No cóż - nam tylko na razie pozostaje czekać, czekać jak Sindbad na RQM 58 na objawienie tej prawdy. Oby nie za późno.

No właśnie – Ichtiander – zbitka sów ichtys + andros – człowiek + ryba. Syrena, Rusałka. Może nie taka atrakcyjna i ładna, jak z serialu „H2O – wystarczy kropla” czy filmu „Syrena”, ale…[1]

Setki relacji świadczyły i świadczą o tym, że widziano w głębinach mórz człekopodobne istoty pokryte łuskami. Są także materialne dowody na istnienie w głębokich jeziorach, morzach i oceanach, nieznanych nauce form życia. Materiał ukazał się w rosyjskim magazynie „NLO” nr 7/2006 z dnia 13 lutego 2006 roku, a jego autorem jest Aleksander Passiert.

Czy człowiek jest w stanie – przy całej swej biologicznej odmienności – oddychać pod wodą jak ryba? Takie eksperymenty wykonywano na ludziach w wielu krajach, wszystkie były tajne i prowadzone oczywiście w celach wojskowych. W latach 30. ubiegłego wieku, problemem tym bardzo interesował się specjalny oddział OGPU ZSRR (później KGB ZSRR), zaś pisarz-fantasta Aleksandr Bielajew (1884-1942) jakoby wiedział coś niecoś na temat tych eksperymentów i napisał znakomitą powieść SF pt. „Człowiek-amfibia”. (Pod tym samym tytułem sfilmowano ją w 1962 roku)

Wszystko zaczęło się od tego, że w 1932 roku, do spec-oddziału OGPU wpłynął meldunek od jednego z agentów uplasowanych w Karelii, a brzmiał on tak:

W rejonie jeziora Tiemnooziero, położonego 120 km od Pietrozawodska już od kilku dni krążą pogłoski wśród miejscowej ludności, ze w jeziorze pojawił się diabeł, który wciąga do wody bydło i atakuje ludzi. Wygląda na to, że mamy tu do czynienia z ideologicznymi wrogami komunizmu.

Podobnego tonu i treści informacje przychodziły do spec-oddziału i wcześniej, ale tym razem czekiści zainteresowali się tym problemem na poważnie. Czym się skończyło polowanie na rusałki z Tiemnooziera, tego nie wiadomo, ale wiadomo za to, że właśnie w Karelii była założona tajna baza w której przeprowadzano eksperymenty na ludziach. W annałach nauki nawet jest zapisane imię i nazwisko człowieka, któremu udało się przeszczepić skrzela rekina! A przecież tkanki człowieka i ryby są zupełnie różne i przeszczep został niemal natychmiast odrzucony tak, że wartość praktyczna tego eksperymentu wynosiła praktycznie zero...

Tym niemniej, jeżeli przygotuje się sterylny roztwór soli fizjologicznych, podgrzeje do temperatury ciała człowieka i nasyci tlenem, to takim roztworem można oddychać jak powietrzem. (St. Szymborski & K. Szymborski – „Wszechocean”, Warszawa 1981, ss. 283-284) Wiadomo, że takie doświadczenie powiodło się angielskim uczonym na myszach, gryzonie przeżyły na dnie akwarium napełnionego takim roztworem kilka godzin. Podobnież eksperymentowi takiemu poddali się ludzie, ale ich wyników nigdy nie opublikowano. (Jak podają powołani tu St. i K. Szymborscy – psy poddane temu eksperymentowi zmarły w czasie opróżniania ich płuc z roztworu soli i wody)

Wieloryby, delfiny i inne morskie ssaki doskonale przystosowały się do życia w wodzie, ale i one muszą od czasu do czasu wynurzyć się, by oddychać powietrzem atmosferycznym. Poza nimi w Przyrodzie istnieją zwierzęta-amfibie, które mogą oddychać na dwa sposoby: skrzelami i płucami. (I nie tylko, bowiem płazy mogą pokrywać nawet 80-100% zapotrzebowania na tlen oddychaniem skórnym – przyp. tłum.) Są to prymitywne stworzenia wodno-lądowe ryby i płazy, które nijak się nie mają do człowieka-amfibii. Absolutnie wszystkie ryby – poczynając od akwariowych głupików, skalarów czy welonów, a na ogromnych rekinach wielorybich kończąc – w wodzie do oddychania posługują się skrzelami, które nie nadają się do oddychania powietrzem atmosferycznym. (Pewnymi wyjątkami są ryby dwudyszne [skoczek mułowy] i labiryntowe [gurami], które mogą oddychać powietrzem atmosferycznym) Jeżeli pamiętacie film „Człowiek-amfibia”, to w jego finale Ichtiander i jego ukochana rozstają się na zawsze: on więcej nie może oddychać powietrzem atmosferycznym, a ona nie może żyć pod wodą. A jednak...

A jednak w Przyrodzie istnieją jakieś Istoty, które są podobne do ludzi i zamieszkują głębiny Wszechoceanu, i potwierdzają to tysiące relacji. (D. Farson & A. Hall – „Tajemnicze potwory”, Warszawa 1994, ss. 146-157) Czy są jakieś materialne dowody Ich istnienia? Jak odnosili się do tego problemu nasi przodkowie?

Dawni Słowianie wierzyli, że w wodnych głębinach mieszkają Wodnice i Rusałki. Rusałka to młoda kobieta, która kiedyś się utopiła i potem spod wody przywoływała do siebie potencjalnego kawalera, by zszedł do niej na dno. Co to takiego? Zwyczajna bajeczka dla dzieci? Nie bardzo, gdyż europejskie XIV, XV i XVI-wieczne kroniki wspominają o Bliskich Spotkaniach z Wodnymi Ludźmi. I tak np. w holenderskiej kronice z 1305 roku wspomina się, że tamtejsi rybacy wyłowili stworzenie wodne będące Rusałką. Należy nadmienić, że była to klasyczna morska Rusałka (Syrena) z rybim ogonem zamiast nóg. W Japonii złowiono w 1400 roku syrenokształtnego człowieka, który po kilku dniach niewoli zmarł z wysuszenia. Te zagadkowe istoty – półludzie-półryby opisano dokładnie w dawnych dokumentach, a sądząc po tych opisać nie sposób było Ich pomylić z rybami czy innymi morskimi stworzeniami... (=> H. Ph. Lovecraft – „Widmo nad Innsmouth”, to opowiadanie z gatunku weird fiction zostało napisane właśnie na tej podstawie, poza tym polecamy polskiemu Czytelnikowi dwie powieści SF L. Penciak – „Neurony zbrodni”, Warszawa 1980, mimo słabej fabuły, ale w której opisano podwodną kolonię i eksperymenty wiodące do opanowania Wszechoceanu przez ludzi-amfibie oraz M. Hughes – „Bunt na Konszelfie 10”, Warszawa 1981, oraz powieść awanturniczą C. Cussler – „Hawajski wir” [„Wir Pacyfiku”], Warszawa 1994, w których poruszono techniczne i biologiczne aspekty życia człowieka pod wodą)

Współcześni badacze głębin morskich także spotykali się ze stworzeniami, w których realność można wątpić. I tak w 1993 roku, amerykański dziennikarz Don Stoutill opublikował w amerykańskich i rosyjskich gazetach sensacyjny artykuł na ten temat. Pisze on, że w 1993 roku, w czasie podwodnych ćwiczeń wojskowych w jeziorze Bajkał, rosyjscy nurkowie spotkali na dużej głębokości ogromnych – mierzących 4 m wzrostu – ludzi. O ile można się było zorientować, te podwodne Istoty miały na głowach jedynie przezroczyste hełmy. Nurkowie zameldowali o obserwacji swemu dowódcy i otrzymali rozkaz ujęcia żywcem jednego z „naturystów”, ale jakaś nieznana siła wyrzuciła ich na powierzchnię wody... Ich kompetencja i doświadczenie były niewątpliwe do tego stopnia, że w obecnie obowiązującej nurków Armii Rosyjskiej instrukcji znajduje się punkt zabraniający im kontaktów z nieznanymi stworzeniami podwodnymi!...

Wszystkim ludziom zamieszkującym na brzegach jeziora Issyk-Kul jest znana legenda o podwodnym mieście gigantów, które ponoć znajduje się na dnie tego głębokiego akwenu. Pracujący i mieszkający tam robotnicy opowiadali badaczom, że w czasie II Wojny Światowej, w tamecznych jaskiniach znaleziono kilka ogromnych ludzkich szkieletów i mnóstwo metalowych ozdób pokrytych zagadkowymi rysunkami. Los tych artefaktów jest nieznany. (Jak zwykle w takich przypadkach zaginęły bez wieści.)

Rok 1925, USA – została tam wydana książka napisana przez gruzińskich emigrantów – rodzeństwa Papaszwilich pt. „Wszystko się może zdarzyć”. Książka opowiada o wysokogórskim jeziorze na terytorium Gruzji. Sensacja polegała na tym, że pewnego razu grupa młodych speleologów-amatorów odkryła na dużej głębokości wejście do jaskini. Zapłynęli w podwodny labirynt i ta przygoda omal nie pozbawiła ich życia – spąg jednej z pieczar był usłany szkieletami gigantycznych ludzi o wzroście 3-4 metrów, z ozdobami zrobionymi ze złota i srebra. Młodzi ludzie odczuli mistyczny strach, w panice uciekli z jaskini i potem nie mogli jej znaleźć.

Najprawdopodobniej chodzi tutaj o przedstawicieli jakiejś przedludzkiej rasy, która niezmiernie dawno stworzyła potężną cywilizację, która potem upadła. Niestety, póki co, pozostałości po gigantach są niedostępne dla badaczy. Pozostaje zaś zagadką także to, czy ci ludzie byli amfibiami, czy uciekli pod wodę zachowując możliwość oddychania powietrzem atmosferycznym? A może być tak, Oni teraz skryli się przed nami w głębinach Wszechoceanu?

Wydaje mi się, że Aleksander Passiert połączył ze sobą dwie różne zagadki historii naszej planety: cywilizację Gigantów i cywilizację Wodnych Ludzi i istnieje możliwość, że nie są one ze sobą w ogóle powiązane. Jednak fakty są wymowne – coś się dzieje w głębinach Wszechoceanu. Ludziom ukazują się dziwne istoty, wieloryby migrują w nieoczekiwanych kierunkach – vide ostatnie wypadki na naszym Wybrzeżu oraz wypadek nadziania się japońskiego wodolotu na wodnego UMA w Zatoce Kagoshima... Czyżby te podwodne Istoty zabierały się na serio za zmianę swych dotychczasowych siedlisk, którym zaczyna zagrażać człowiek i jego technika? Przypomnę tutaj awarie i katastrofy amerykańskich i radzieckich/rosyjskich atomowych okrętów podwodnych z bronią jądrową na pokładzie. Ten atomowy złom leżący na dnie Wszechoceanu jest nadal diabelsko niebezpieczny dla nas i nade wszystko dla Nich. I wcale Im ale się nie dziwię, że Oni to robią – wszak Im chodzi o Ich życie...



[1] Już po napisaniu tego rozdziału pojawiły się na kanale Animal Planet filmy na temat istnienia Syren i Wodnych Ludzi, które Robert Leśniakiewicz skomentował na swym blogu: http://wszechocean.blogspot.com/2012/05/jeden-powod-wiecej-by-obawiac-sie-plaz.htmlhttp://wszechocean.blogspot.com/2013/01/syreny-w-mrokach-wszechoceanu.html i inne.