niedziela, 16 marca 2014

Trójkąty Bermudzkie... (72)


Ostatnio różni autorzy straszą nas zbliżającym się przebiegunowaniem Ziemi. Ma ono nastąpić gdzieś w okolicach 2010-2020 roku (w czasie zmiany Epoki Zodiakalnej) i spowodować straszliwe kataklizmy na naszej planecie. To prawda – od czasu do czasu następuje przebiegunowanie naszej planety – świadczą o tym wyniki badań paleomagnetyzmu ziemskiego skał zalegających dna oceaniczne i pokryw lawowych na kontynentach. I co wynika z tych badań? Ano to, że w czasie ostatnich 4,5 mln lat istnienia naszej planety, przeżyła ona 4 epoki paleomagnetyczne: Gilberta (biegunowość odwrócona – R); Gaussa (biegunowość normalna – N); Matuyamy (R) i dzisiejsza – Brunhesa (N). Każda z nich miała swe epizody, które odwracały bieguny o 1800 na czas 100 tys. – 1 mln lat. W opisanym czasie takich epizodów inwersji Biegunów (tzw. zdarzeń) było 22! – przy czym trzy ostatnie (tzw. wycieczki) miały miejsca: 49.000, 30.000 i 18.000 lat temu. („Encyklopedia Fizyki Współczesnej”, Warszawa 1983, ss. 850-860) I co z tego? – ktoś zapyta. A to, że w zapisie kopalnym nie ma żadnych – podkreślam – żadnych wskazówek co do tego, że w tym czasie miały miejsce jakieś straszliwe kataklizmy! Nawet Epizody Wielkiego Wymierania nie wpisują się w schemat pulsowania magnetosfery Ziemi...

A zatem jeżeli w roku 2012 – to ostatnio bardzo popularny rok ze względu na mający nastąpić w nim Koniec Świata – dojdzie do przebiegunowania Ziemi, to poczujemy to tylko dlatego, że będziemy mieli kłopoty z łącznością radiową i nawigacją, a nocami nad głowami zapalą się nam bajecznie kolorowe zorze polarne, bo tych biegunów może być 7 a nawet 11 – jak to przewidują uczeni. I to wszystko! Aha, i jeszcze jedno – przebiegunowanie Ziemi to proces rozciągnięty w czasie na tysiące lat, a zatem nie będzie to jakieś spektakularne zjawisko, a raczej powolny proces rozciągnięty na kilka pokoleń.

Za efekty trzęsień ziemi i tsunami jesteśmy odpowiedzialni sami. Kataklizmy te pokazały nam, jak bardzo niedoskonała jest organizacja i zabezpieczenie materiałowe służb ratowniczych i wczesnego ostrzegania o kataklizmach. I tutaj leży odpowiedź o przyczyny tej tragedii, a nie upatrywanie jej w interwencji Boga, Kosmitów czy amerykańskich tajnych broni. NB, czytając fragmenty tego artykułu na temat HAARP-u odniosłem wrażenie, że cofnąłem się w czasie o 30 lat i jestem na jakimś zebraniu POP, na którym winę za wszystkie braki w sklepach zrzucano na Amerykanów i podły Zachód... Nie zapominajmy, że rosyjscy komuniści i nacjonaliści straszyli nas (i nadal straszą) jak nie tajemniczym ELIPTON-em to super-rakietami TOPOL-M i ich systemami, więc kreowanie się na gołąbki pokoju z takim arsenałem BMR jest co najmniej śmieszne! Tak zatem jeżeli w 2012 roku sami nie zrobimy sobie atomowego Armageddonu czy innego błazeństwa z BMR – chociażby takim GFO/GPW, to ze strony naszej Matki-Ziemi nic nam nie grozi...

I jeszcze jedna ciekawa informacja o wysokiej fali i możliwego użycia jakiejś broni wykorzystującej wody morskie:


Tajemnicza fala zabiła na plaży 12 osób

(09.08.2009/03:29) - Niezwykłe zjawisko miało miejsce w ostatnich dniach w afrykańskiej Algierii, Jak informuje w biuletynie algierskie Centrum Badań Astronomicznych., Astrofizycznych i Geofizycznych (CRAAG), do wybrzeża zachodniej Algierii dotarła niewielka fala,, która wdarła się w głąb lądu w okolicach miasta Mostaganeni i pozbawiła życia 12 osób. Możliwości wyjaśnienia tego fenomenu są dwie. Jedna z nich zakłada pojawienie się fali tsunami powstałej na skutek trzęsienia ziemi, które wystąpiło pod dnem Morza Śródziemnego, W ostatnich dniach ten region nawiedził wstrząs o sile 4,6 stopnia w skali Richtera, Druga możliwość, która jest zdecydowanie bardziej prawdopodobna, to powstanie fali na skutek działań militarnych, które prowadzone są w tej części morza przez Hiszpanią, Francją i Włochy, Falę mógł w tym przypadku wyzwolić wybuch jakieś bomby. Okoliczności niezwykłego zjawiska wciąż są trudne do określenia, Władze regionu nie chcą podać kiedy dokładnie do mego co szło   Wiadomo tylko, że miało to miejsce w piątek (03.08), ale nie jest pewne o której godzinie, Znając tą informacją można byłoby dokładnie określić, czy dotarcie fali miało związek z trzęsieniem, czy też wystąpiło o zupełnie innej porze.  Wstrząs tektoniczny nawiedził region o godzinie 23;08 czasu polskiego, a więc już w momencie, kiedy na wybrzeżach Algierii panował zmrok, Śmierć mogli ponieść ludzie, którzy zdecydowali się na nocny spacer wybrzeżem Morza Śródziemnego, Nie zauważyli oni zmierzającej ku nim fali z powodu ciemności. Algierscy naukowcy podkreślają, że fala uderzyła tylko w jedną plażę, co mogłoby świadczyć na korzyść działań militarnych, a nie trzęsienia ziemi. (Źródło - www.twojapogoda.pl.)


Quod erat demonstrandum – co należało udowodnić.


Także na temat tsunami pisze inny autor Wiktor Samarin w artykule pt. „Śmiertelne zagrożenie z morza”, w którym ukazuje on związki wielkich fal ze sztuką artystów Dalekiego Wschodu. Na grawiurze „Wielka fala w Kanawaga” znany japoński malarz Katsusika Hokusai (1760-1849) pokazał gigantyczną morską falę tsunami. Na tym obrazie fala ta wydaje się być większą od świętej góry Fuji-san! To jest oczywiście wizja artysty. (Wielką falę widać także na obrazie innego japońskiego mistrza Utagawa [Ando] Hiroshige [1797-1858] pt. „Grota na wyspie Enoshima”) Ale rzeczywiście, fale tsunami dysponują straszliwą, nienaturalną i niszczycielską mocą.


Mordercze fale

Wiedzę na temat tych morderczych fal i wywołanych przez nie katastrofy mają wyspiarze i mieszkańcy wybrzeży Oceanu Spokojnego. Potężnymi, taranowymi uderzeniami tsunami miażdżą wszystko, co napotkają na swej drodze, a potem znikają pozostawiając po sobie zniszczone krainy. To właśnie one zniszczyły w Chile miasta Puerto Saaverda i Puerto Monti, zabiły 50.000 mieszkańców Lizbony i 27.000 mieszkańców wyspy Honsiu, a po wybuchu wulkanu Krakatau zmyły one nawet glebę z wysp Seibuhu i Sobezi. Pod koniec 2004 roku fale tsunami spowodowały straszliwe zniszczenia na wybrzeżach Azji Południowo-Wschodniej, a szczególnie w Indonezji, oraz zabiły prawie 300.000 ludzi.

Tsunami powstają na oceanach wskutek podwodnych trzęsień ziemi. Na otwartym oceanie, dla płynących po nim statków są one praktycznie niedostrzegalne, a całą swą morderczą energię wyładowują na brzegach, wtaczając masy wodne daleko w głąb lądu...

Zjawisko to jest stare jak świat. W czasie wykopalisk prowadzonych w okolicy arabskiej wioski Ras-Shamrah (Ras Shamra) w Syrii znaleziono bibliotekę glinianych tabliczek, datowaną na II tysiąclecie p.n.e. Archeologom udało się odczytać zapis klinowy i przeczytali o tym, że ogromna fala o niewidzianej dotychczas wysokości runęła na stolicę dawnego państwa Ugarit i całkowicie zdemolowała miasto. (Ugarit zostało całkowicie zniszczone przez inwazję tzw. „ludów morza” w roku 1200 p.n.e., a zatem chodzić może o wydarzenie z okresu poprzedzającego największy rozkwit tego miasta w latach 1600-1300 p.n.e.)


W jednej z kronik w zapisach z roku 358 n.e. można znaleźć zapis, że w sierpniu tegoż roku ogromna fala uderzyła we wschodnie wybrzeża Morza Śródziemnego, przykrywając po drodze wodą niewielkie wyspy, a w Aleksandrii wrzuciła statki z portu na dachy domów!