środa, 19 marca 2014

Trójkąty Bermudzkie... (74)


Krytycznego dnia, czyli 11 marca 2011 roku, w Rowie Japońskim, w odległości ok. 130 km od wybrzeży prefektury Sendai doszło do potężnego trzęsienia ziemi, które zrazu oceniono na 8,8°R a potem na 9,0°R. wstrząsy spowodowały potężne tsunami, które po ok. 30 minutach od wstrząsów zaatakowało wschodnie brzegi Japonii. W niektórych miejscach woda wdarła się na 8 km w głąb lądu! Uderzenie fal przełamało wszystkie zapory i zabezpieczenia. W rezultacie tego, masy słonej wody wdarły się do elektrowni jądrowej Fukushima I i spowodowały wyłączenie (czytaj: kompletną rujnację) trzech z sześciu jej reaktorów jądrowych. Rząd japoński do dziś dnia ukrywa wyniki pomiarów radioaktywności w 40-kilometrowej strefie wokół elektrowni. Mówi się, że poziom skażeń jest 4-5-krotnie wyższy od normy – w TV pokazano dozymetry, który pokazywały wartości 26,5 μSv/h i 0,242 mSv/h (w Jordanowie, gdzie piszę te słowa mam aktualnie 0,06 μSv/h). Uważam, że wzmocnienie fal tsunami mogło być spowodowane przez dodatkową eksplozję głębinowego złoża klatratów metanowych.

Trzęsienie ziemi o takiej mocy mogło i zapewne spowodowało zmiany ciśnienia i temperatury wody wokół złoża hydratów metanowych. Nastąpiło eksplozyjne wydzielenie się metanu do wody, a wydzielona energie dała dodatkowego „dubla” tworzącej się fali tsunami. Energie obydwu zjawisk zsumowały się i wynikiem tego był ciąg fal o wysokości 10 metrów na otwartym oceanie – co zaobserwowały załogi japońskich statków i łodzi…

Zjawiska takie są znane choćby z akwenów … Trójkąta Bermudzkiego, gdzie obserwuje się zjawiska występowania „białej wody”. O jest właśnie woda nasycona pęcherzykami metanu, dwutlenku węgla czy siarkowodoru pochodzącego ze złóż wodzianów tych gazów. Obserwowano także gwałtowne erupcje gazu z dna oceanicznego i to w okolicach Rowu Puerto Rico. Mogły one być spowodowane zmianami konfiguracji złoża spowodowanymi przez trzęsienie ziemi. 


A może jednak HAARP?


HAARP nie jest w stanie spowodować jakichś perturbacji w ruchu płyt oceanicznych, to jest niemożliwe, zważywszy na powolny ruch gigantycznej bezwładności (masy) Płyty Pacyficznej wciskającej się pod Płytę Azjatycką. Nie ma na tym świecie żadnego urządzenia, które byłoby w stanie je zakłócić. Gdyby było, trzęsienia ziemi i wszystkie zjawiska im towarzyszące byłyby opanowane. 

Ale zachodzi tu jeszcze jedno pytanie – i tutaj ukłon w stronę stronników poglądu o HAARP jako broni mikrofalowej, a dosadniej GPW/GFO – a mianowicie: czy przy pomocy takiego urządzenia jak HAARP można poprzez masy wody o głębokości kilku tysięcy metrów podgrzać zalegające na dnie masy klatratów metanowych i spowodować uwolnienie się metanu? Chyba raczej nie, bo woda słabo przepuszcza fale radiowe i w przypadku takiego użycia po prostu zaczęłaby się gotować na powierzchni pod wpływem mikrofal. Ale jeżeli uda się tą wodę podgrzać w strefie występowania klatratów metanowych, to być może zostanie zrealizowana kolejna szaleńcza i niebezpieczna idea stworzenia broni GPW/GFO, która byłaby naprawdę groźną BMR – bronią masowej zagłady.

Chodzi bowiem o to, że użycie GPW/GFO może doprowadzić do uwolnienia do atmosfery ogromnych ilości metanu, a ten gaz jest gazem szklarniowym, którego potencjał cieplarniany – wedle Wikipedii – jest 72 krotnie większy niż dwutlenku węgla (w skali 20 lat) lub 25 (w skali 100 lat), a średnia zawartość w atmosferze wynosi 1,7 ppm (w ciągu minionych dwustu lat wzrosła ponad dwukrotnie – stąd efekt szklarniowy na Ziemi – sic!). Metan wpływa także w niewielkim stopniu na degradację ozonosfery, a co za tym idzie napromieniowanie powierzchni naszej planety wysokoenergetycznym promieniowaniem UV.

Złoża klatratów występują pod osadami podmorskimi (głównie na stokach kontynentalnych) oraz na terenach wiecznej zmarzliny, a także na dnie jeziora Bajkał. Największe z dotychczas odkrytych występują w głębi Blake Ridge u wybrzeży Karoliny Północnej, bogate złoża znajdują się także w Zatoce Meksykańskiej oraz rowie Nankai u wybrzeży Japonii. Jak widać z załączonej mapki – złoża klatratów znajdują się także w Rowie Japońskim i to vis-à-vis Sendai… Wielkość zasobów jest bardzo różnie szacowana, ale nie ulega wątpliwości, że znacząco przewyższają złoża gazu ziemnego. Niektóre szacunki mówią, iż ilość węgla zawartego w hydratach dwukrotnie przekracza ilość zgromadzoną w złożach pozostałych kopalin. Ostrożniejsze oceny mówią o ilości metanu przekraczającej od 2,5 do 10 razy złoża gazu ziemnego. Znane w 2005 roku złoża metanu zawartego w klatratach na wodach przybrzeżnych USA ośmiokrotnie przewyższają zasoby gazu ziemnego w tym kraju. Bardzo duże złoża znajdują się w Kanadzie i u jej wybrzeży. Szacowane są 44–810 Tm³ metanu. Dla porównania znane światowe zasoby gazu ziemnego wynoszą 154 Tm³. (Wikipedia)

Jak widać z powyższego, zasoby metanu uwięzionego w wodzianach są ogromne i ich uwolnienie w przypadku użycia GPW/GFO spowodowałyby co najmniej dwa kataklizmy: megatsunami i skok temperatury atmosfery na całej kuli ziemskiej. Byłby to koniec naszej cywilizacji, bo nie bylibyśmy w stanie dać sobie z tym rady…

Semper paratus? – dobre sobie… A teraz o innym żywiole.


Ekstra-fale i ekstra-wiatry


U Przylądka Dobrej Nadziei w roku 1922 odnotowano falę o wysokości 30 metrów. Mogłaby ona całkowicie przykryć 10-kondygnacyjny budynek! Ale to jeszcze nie wszystko, gdyż na Pacyfiku zarejestrowano fale o wysokości 36-37 metrów.

Ludzie zamieszkujący średnie szerokości geograficzne nie doświadczali na sobie wszystkich negatywnych skutków energii tropikalnych huraganów i trudno jest im sobie wyobrazić to zjawisko Przyrody. Szacunki ilości wydzielonej energii średniej mocy huraganu wykazują, że zawiera on energię wystarczającą do zasilenia całych Stanów Zjednoczonych przez pół roku! Energia ta jest równa mocy setek i czasami tysięcy bomb jądrowych.

Tajfun jest w stanie spowodować powódź – prawdziwy potop – wskutek synergicznego działania ulewnych deszczy i gigantycznych fal, podobnych do fal tsunami, niszczących wszystko na swej drodze pod całymi wodospadami wody lecącej z niebios, co sprawia wrażenie, jakby zaczął się właśnie biblijny Potop Generalny...

W sierpniu 1909 roku, huragan przeleciał przez Cieśninę Jukatańską i stan Teksas, a następnie zawrócił do Meksyku. Zabił on ponad półtora tysiąca ludzi. Miasto Miami we wrześniu 1926 roku znalazło się w centrum huraganu, a następnie zostało zatopione przez fale. Pięciometrowa fala wyrzuciła na główna ulicę ogromny statek. Zrobiono z niego akwarium i od tej pory tkwi on pomiędzy domami przyciągając uwagę turystów...


Straszliwa, niszcząca siła...


Kiedy we wrześniu 1938 roku, u wybrzeży USA w stanie Nowa Anglia buszował potworny huragan, to poziom morza podniósł się o 8 metrów, a jego wody przeniknęły na 35 km w głąb kontynentu. Ulewy i fale zmyły glebę na ogromnych przestrzeniach. Zasiewy przepadły, sady i lasy. Wody zalały kilka miast i zginęło około 1000 osób. Zmienił się kształt linii brzegowej, zatok i kos (mierzei). W mieście Montpellier znajdującym się w odległości 220 km od wybrzeża na szybach okiennych osiadła morska sól – wiatr przyniósł wodę morską aż tutaj...

W roku 1959 tajfun Ise-Wan podniósł fale wiatrowe do wysokości 5 m i zatopił nadmorską część japońskiego miasta Nagoja. Woda nie opadała przez 10 dób. Ten huragan zabił 6000 ludzi...

Potopy zdarzają się także na brzegach Morza Północnego. W roku 1953 w Anglii zostało zatopionych 855 km kw. przybrzeżnego lądu, zaś na wybrzeżach Europy – 2500 km kw.

Najbardziej tragiczne powodzie spowodowane przez huragany zdarzają się nad Zatoką Bengalską. W październiku 1737 roku w czasie tajfunu powstały 12-metrowe fale, które zatopiły gęsto zasiedlone nizinne tereny delty Gangesu i Brahmaputry. Zginęło 300.000 ludzi! Katastrofa taka powtórzyła się 139 lat później, i wskutek niej 100.000 Hindusów straciło życie. W październiku 1864 roku w Kalkucie wskutek powodzi spowodowanej przez tajfun zginęło 50.000 ludzi.

W czasie huraganu ilość opadów sięga fantastycznych wartości. Rekordowa ilość deszczu spadła w lipcu 1361 roku w Charapuji (Indie). Gdyby nie to, że miasto jest położone na stoku, to zostałoby ono zatopione przez ulewę do wysokości czwartego piętra!!!


Zemsta Natury?


Pozwól mi Czytelniku na krótki komentarz. Przytoczone przez autora fakty zmuszają do zastanowienia. Ilość anomalii pogodowych, ich dynamika i niszczycielskie siły, które wyzwalają każą postawić pytanie: ile jest w tym winy Przyrody a ile człowieka? Opisane kataklizmy są naturalnymi procesami, które mają miejsce na Ziemi od początku jej istnienia i zdarzały się ZAWSZE. Tak było i jest.

A jak będzie? Jak na razie obserwujemy zmiany klimatyczne wywołane (bez)rozumną działalnością człowieka, który zmienia środowisko dostosowując je do swych potrzeb, niemal zawsze niezgodnie z prawami rządzącymi Naturą, co już zaczyna się odbijać negatywnie na całym środowisku planety – a przede wszystkim klimacie. Efekt cieplarniany jest bezspornym faktem i prognozy są nader ciemne.


Nie grozi nam żaden naturalny kataklizm i koniec świata w 2012 roku, jak straszą nas jacyś niedowarzeni publicyści i pseudonaukowcy. Realnie grozi nam właśnie efekt cieplarniany z całym „dobrodziejstwem inwentarza”: gwałtownymi zjawiskami atmosferycznymi, suszami, powodziami czy takimi, jak opisane powyżej. Po prostu planeta zaczyna mieć dość człowieka. Ale to my sami wpędzamy się w tą biedę, a nie żyjąca planeta Ziemia czy jacyś krwiożerczy Kosmici...