poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Trójkąty Bermudzkie... (87)

Zaczęło się na Islandii

Wszystkie ważniejsze powieści Juliusza Verne’a stanowią pewnego rodzaju kod zrozumiały całkowicie dla współczesnych  nam ludzi i niemal niezrozumiały dla ludzi żyjących w XIX wieku. Stąd te wszystkie przeróbki i zmiany, które pan Verne musiał wprowadzać do swych powieści na polecenia wydawców, co wydaje się być oczywistym. Wszak swe wizje musiał podać w sposób zrozumiały dla Czytelnika, a do czegoś takiego idealnie nadaje się język fantastyki naukowej, który on właśnie tworzył jako prekursor.

Wydaje się, że Jules Verne zaczął pisać swe genialne dzieła po powrocie z Danii i Islandii, gdzie narodził się pomysł napisania powieści „Podróż do wnętrza Ziemi” (1864), która z miejsca stała się bestsellerem. Możemy tylko przypuszczać, co on tam zobaczył, co spowodowało go do napisania „Podróży…”? Może były to ślady pobytu Przybyszy z Kosmosu? A może to były ślady po poprzedniej cywilizacji Atlantydy? Teraz się już tego nie dowiemy, ale jednego jestem pewien – ta podróż była swego rodzaju przełomem w jego życiu. Przełomem, który zadecydował o powstaniu całego nowego kierunku literackiego – nowoczesnej powieści fantastyczno-naukowej!

Ale i nie tylko. Jak już tu napisałem, istnieje cały kod Juliusza Verne’a, który zawarty jest w jego powieściach. Mogę tutaj sobie pozwolić na porównanie Juliusza Verne’a z Nostradamusem. Obaj mieli wizje przyszłości, obaj je przetworzyli literacko i im obu te wizje niemal się spełniły. Różnica jest jedna: Nostradamus był przerażony tym, co widział i tego nie ukrywał, Verne był optymistą – wierzył w potęgę ludzkiego rozumu i w to, że człowiek jest w stanie zaprząc do swych potrzeb nawet najpotężniejsze siły Natury. Umarł on w roku 1905, kiedy jego naiwna wiara miała jeszcze jakieś realne podstawy. Obawiam się, że gdyby dożył do czasów Wielkiej Wojny, to jego optymizm nie byłby już tak świeży i młodzieńczy. A co byłoby, gdyby żył teraz? Gdyby widział, co ludzie zrobili z jego wizjami i jego przesłaniem? Z pewnością przeszedłby na stronę Nostradamusa…

* * *

I już na koniec chcemy napisać o najnowszej inicjatywie w sprawie m.in. Atlantydy, a konkretnie chodzi o wyprawę inż. Ivana Mackerlego do Mato Grosso, gdzie spodziewa się on znaleźć ślady pobytu Atlantów. Głównymi celami naszej wyprawy do Mato Grosso są:

1. Poszukiwanie Zaginionego Miasta płk Percy Fawcetta

Angielski pułkownik Percy Fawcett  wyruszył w 1925 roku na ekspedycję na niezbadane tereny Mato Grosso mając nadzieję znalezienia ruin ogromnego miasta z dalekiej przeszłości.  Niestety, zaginął on bez wieści i nigdy go nie znaleziono.[1] Jego Zaginione Miasto zostało najprawdopodobniej wybudowane przez zapomnianą cywilizację indiańską, której terytoria leżały pomiędzy rzekami Xingu  i Araguaią. Według wielu relacji mają tam być dziwne świątynie i zrujnowane domostwa, w których świecą się jeszcze tajemnicze światła: kamienne kule i kryształy w filarach, które pochłaniają światło i oddają je w nocy.

Zamierzamy znaleźć i przywieźć próbki tych niezwykłych świecących materiałów nieznanych nauce. Poza trym zamierzamy sfotografować to miasto i wszystkie inskrypcje (jeden z członków naszej ekipy jest archeologiem). Największym problemem jest zlokalizowanie tych ruin w nieprzebytej i dzikiej dżungli. Jedynym sensownym wyjściem jest penetracja dżungli z lotu ptaka.[2] Pilot może zbadać w ciągu minuty teren, który pieszo penetruje się w ciągu miesiąca. Nie możemy użyć helikoptera, bowiem jest to za drogie. Dlatego też optujemy za użyciem paralotni lub motorowej spadolotni – w praktyce jest to spadochron napędzany silnikiem spalinowym. Jeden z nas jest pilotem paralotniarskim. Na satelitarnych mapach Google Map znaleźliśmy kilka interesujących, anomalnych miejsc, które należałoby zbadać z powietrza a potem na nogach.

2. Poszukiwania jaskiń i wejść do podziemnego świata Gór Roncador

Początkowo chcieliśmy znaleźć jedynie Zaginione Miasto płk Fawcetta, ale po przestudiowaniu wszystkich materiałów i przeczytaniu  strony internetowej „The Great Web of Percy Harrison Fawcett”[3] stwierdziliśmy, że głównym celem jego wyprawy było dostanie się do podziemnego systemu tuneli i jaskiń ukrytego gdzieś pod Górami Roncador. Zmieniliśmy zatem nieco nasz plan i teraz zamierzamy także odnaleźć ten podziemny świat.

Mamy następujące informacje:

Brazylijski eksplorator Joao Roberto Oliveira pisze tak:

W czasie mej pierwszej ekspedycji wybrałem miejsce w pobliżu Xavantina, na którym spodziewałem natknąć się na ślady dawnej cywilizacji. Miejsce to nazwałem „Sanktuarium” ze względu na znaki, hieroglify i rzeźby, które się tam znajdowały. I tak np. wybrałem sześciopalczastą rękę inkrustowaną na kamiennej ścianie, prawdziwy cud technologii, pozostałości po piramidach, malowidła wewnątrz wielkiej jaskini, itd. oczywistym jest, że ich twórcami byli Atlantydzi. Ale mojemu zdumieniu nie było końca. Obfotografowałem wszystko dokładnie – i co ciekawe, w czasie jednej z sesji zrobiłem 20 zdjęć i tylko jedna fotografia była udana! Pozostałe były „in blank”[4] i nie wiadomo dlaczego.[5] Tylko jedno zdjęcie przedstawiające moją żonę jest jako-tako czytelne, ale wykazuje niezgodność kolorów i Hanne (moja żona) wygląda tak, jakby była pokryta jakąś świetlną plazmą.

Tak więc jeżeli chcecie zrozumieć Góry Roncador i ich tajemnice, to powinniście pierwej zrozumieć wiedzę metapsychiczną.

Oczywiście Tzerité opowiedział mi o bracie Villas-Boasa – brazylijskiego badacza i innych także spoza Brazylii. Jego ojciec wiedział wszystko o Wielkim Białym Człowieku – o którym opowiedział mi płk Fawcett, a Tzerité przekazał mi słowa ojca o płk Fawcettcie.

Materiały na temat plemienia Morcego są  badane do dziś dnia. Są oni plemieniem o ciekawej historii i atrybutach, mieszkają w dżungli w pobliżu tych gór. Znani są jako „Strażnicy Świętych Jaskiń”. Co to za Święte Jaskinie? Ich nazwa sugeruje coś nadprzyrodzonego. Co to oznacza? Morcegosi są znani jako dobrzy wojownicy używający „metafizycznych technik” walki. Są bardzo niebezpieczni, bo nigdy nie wiadomo, ilu z nich śledzi każdy twój krok w dżungli. Są o0ni niewidzialni i śledzą cię przez cały czas, a ty nie jesteś w stanie stwierdzić ich obecności! Nie są oni związani z klanem Xavante. Są oni innym typem Indian o krępej budowie ciała, ale także o ciemniejszej karnacji skóry, są oni silni i szybcy.

W krótkim czasie pojadę eksplorować ich tereny. Przygotowałem się na wszystkona ostrożne działanie. Może być, że te tereny są kluczem do tajemnicy Gór Roncador, ale nie tylko.

Masyw Roncadoru jest większy od Titanica i liczy sobie 3000 km długości. Ale najważniejszymi są tereny pomiędzy Ilha do Pantanal na rzece Araguaia a Xingu Park. Jak głosi legenda – to tam poszedł płk Fawcett.

Napisałem do administratora strony „The Great Web of Percy Harrisom Fawcett” niejakiego Emmanuila z prośbą o więcej szczegółowych informacji, a oto mój list:

W której części masywu Roncador znajdują się święte jaskinie i tunele? Czy w tej skalistej części południowej w pobliżu przebiegającej tam drogi, znanej każdemu ze zdjęć? Czy zna Pan kogoś, kto wie, gdzie są te wejścia? Sądzę, że dzisiejsi speleolodzy znają te jaskinie i eksplorowali je. Czy to prawda, że wejścia te są strzeżone przez Indian Morcegos do dziś dnia? Na internetowym YouTube widziałem dziewczyny i chłopaków wspinających się i wędrujących w skalnych labiryntach bez strachu przez Morcego czy Xavante. 

A oto odpowiedź:

Nie ma tam żadnych świętych jaskiń, tylko jaskinie, które wiodą do innego wymiaru poprzez portal. Istnieją one w Mato Grosso i żeby iść do nich musi Pan mieć ze sobą lokalnych przewodników. Poza tym proszę mieć na względzie to, ze Pańska ekspedycja musi być uzgodniona z wodzami plemienia Xavante (Chavante) i Fuli-o – którzy są bardzo ważnymi krajowcami znającymi te tereny doskonale i wiedzą, jak dogadać się z FUNAI[6]. Nie jest łatwo dojść w pobliże tych jaskiń, i jak mi wiadomo, nikt jeszcze nie dostał zezwolenia na eksplorację tego terenu bez wiedzy i zgody FUNAI i miejscowych plemion, czego nie da się załatwić bez pieniędzy. W mojej ekipie są ludzie, którzy wiedzą, gdzie znajdują się te jaskinie i jak można do nich dojść za pomocą Indian Xavante. To, że Morcegosi wciąż pilnują jaskiń nie jest potwierdzonym faktem, bo zamieszkują tam plemiona Xavante i trudno jest od nich uzyskać zezwolenie na penetrację tego terenu. To, co wiadomo na ich temat z naszych badań i historii Xavante[7], to że: potwierdzono istnienie Indian Morcegos, którzy są wysocy i ich wygląd jest zmienny. Są oni strażnikami tuneli i wejść do jaskiń, poza tym kontaktują się z Xavante. Oni są niewidzialni i ostrzegają Xavante przed niebezpieczeństwem. Choć nie ma ich zdjęć, to jednak nie ma podstaw, by realność ich istnienia poddawać w wątpliwość.

Emannouil Lalaios
Członek Królewskiego Towarzystwa Geograficznego
Międzynarodowy Konsultant Turystyczny (IATA, UFTAA, FIATA)
email: info@phfawcettsweb.org     

Sądzę, że musimy poprosić speleologów, strażników parkowych, leśników i ufologów w Nowej Xavantinie o więcej informacji na temat lokalizacji wejść do tych jaskiń. Nie sądzę, by była to aż taka głęboka tajemnica, jak opisuje to pan Lalaios.

W Nowej Xavantinie działa grupa zwąca się Sociedade Eubiose, której członkowie są przekonani co do tego, że płk Fawcett znalazł bramę do alternatywnej Rzeczywistości, gdzieś w górach Serra do Roncador. Wybudowali oni świątynię w okolicach Nova Xavantina i spodziewają się rozmawiać z Fawcettem, jak tylko znajdą ten magiczny portal. W czasie burz nad górami, ludzie ci widzą twarz odkrywcy w kształtach chmur…

Wiem, że jest to mistyczna sekta, ale mamy zamiar pogadać z nimi i zobaczyć ich świątynię.

3. Inne tajemnice tej krainy.

Legenda o Zaczarowanym Jeziorze.

Wéré’è: Niedaleko od wioski plemienia Xavante, w rezerwacie Kuluene, leży bardzo tajemnicze jezioro. Pamiętam jego stalowo-niebieski kolor i to, że Indianie bardzo boją się pływać w nim, a także boją się nurkować z powodu obawy, iż zostaną wciągnięci w dno jeziora przez złe duchy. Indianie wierzą, że złe duchy mieszkają w jeziorze, a dobre w wodach bieżących – czyli w rzekach, strumieniach, itd. 

Emmanouil Lalaios: Czy znasz nazwę jeziora, w którym Indianie boją się kąpać  z powodu wiary w jego demoniczne moce?

W.: Jezioro to jest zwane a lagoa encantada (Zaczarowane Jezioro) – a nazwane jest tak dlatego że nie ma w nim żadnego życia. Jeden z kacyków dwukrotnie widział UFO wiszące nad wodami tego jeziora. Sądzę, że jezioro ma kolor szaroniebieski – jak twarda stal.

E.L.: Znasz położenie tego jeziora?

W.: Nie znam jego położenia, jak  mapy tego terenu stały się przedmiotem zainteresowania wywiadu. Krążą pogłoski o tunelach, które mają połączenie z nim. Jest ono usytuowane po wschodniej stronie Parabubure, w rezerwacie Xavante. Na mapach jest to jezioro bez nazwy przy wschodniej granicy rezerwatu. Jest ono bezimienne. Nie sądzę, by to było właśnie to jezioro, i nie mogę sobie przypomnieć jakiejkolwiek wioski w okolicy, ale mogłem zapomnieć przez tyle lat…

Z kolei ja zapytałem Emmanouila:

Czy coś Panu jest wiadomo więcej na temat tego jeziora ponad to, co przekazał Pan na stronie internetowej?  Czy znane są przypadki wciągania Indian w jego głębiny? Co tam się działo? Na Google Map ustaliliśmy, że jezioro to leży w pobliżu drogi. Czy jest możliwym wejście tam bez zgody FUNAI? Czy to jezioro znajduje się wewnątrz Rezerwatu Parabubure, czy na jego krawędzi? Czy ktoś w ogóle badał to jezioro?

A oto jego odpowiedź:

Co się zaś tyczy Zaczarowanego Jeziora, to muszę Panu powiedzieć, że jest to długa historia o tym, co to jezioro ukrywa i co się w nim dzieje. To, co wiemy pochodzi od okolicznych mieszkańców – głownie Indian Xavante i historie te nie były nigdzie publikowanie i nie będą tak długo, póki nie zorganizujemy ekspedycji w celu zbadania tego jeziora. Jest ono wewnątrz rezerwatu Parabubure, i jak powiedziałem to wcześniej, Xavante nie pozwalają nikomu wejść i badać tego terenu oraz jeziora bez ich zezwolenia. Obawiam się, że FUNAI nie wyda Panu takiego zezwolenia bez ich akceptacji i nie zezwoli Panu na jakakolwiek akcję na ich terytorium.

4. Kryptozoologiczne tajemnice (UMA)

Chcielibyśmy zebrać opowiadania i pogłoski o UMA w rodzaju mapinguary, wielkich anakondach, minhacao, i in., a także o mięsożernych diabelskich drzewach. Harold Wilkins pisze o nich w swej książce pt. „Secrets Cities of South America”, gdzie lokalizuje ich występowanie właśnie na obszarze Mato Grosso. Innym morderczym drzewem jest ya-te-voo, które wysysa krew ze złapanych przez siebie ofiar.

Praga, 14 czerwca 2009 roku

* * *

Kiedy spotkaliśmy inż. Mackerlego w praskim hotelu Piramida w maju 1998 roku, to zainteresowany on był naszymi enuncjacjami dotyczącymi niebezpiecznych reliktów pozostałych po atomowych wojnach bogów-astronautów w okresie od 50 do 12 tysięcy lat temu, o których pisał dr Miloš Jesenský w jednej ze swych prac.[8] Zaginione Miasto Z kojarzy mu się z legendą o Agharcie – legendarnej krainie mędrców różnych religii znajdującej się gdzieś pomiędzy Himalajami i Transhimalajami.

Nam z kolei te wszystkie opowieści o Imperium Atlantydy kojarzą się z artefaktami znajdowanymi tu i ówdzie na kontynentach naszej planety. Jednym z nich jest tajemnicza Księzycowa Jaskinia, o której już pisaliśmy, a która to zagadka wreszcie znajdzie swe rozwiązanie. Gdyby udało się nam ją znaleźć – lub komukolwiek innemu – byłoby to wspaniałe potwierdzenie relacji Aristoklesa Ateńczyka zwanego Platonem i zarazem przewrotem w nauce historii, którą należałoby napisać na nowo, ab ovo!

a





[1] Pomimo kilku ekspedycji ratunkowych m.in. Mariano da Silva-Rôndona.
[2] Swego czasu zaproponowałem inż. Mackerle dokładne przejrzenie zdjęć satelitarnych o dużej rozdzielczości Mato Grosso i przyległych doń terenów. Przy tym zdjęcia te powinny być wykonane w podczerwieni, bowiem tylko takie fotografie ukazujące gradienty temperatur rzędu dziesiątych części stopnia Celsjusza są w stanie ujawnić wszelkie obce elementy skrywane przez dżunglę.  
[4] Prześwietlone.
[5] To akurat jest możliwe do wyjaśnienia bez uciekania się do metapsychiki i innych psychotronicznych objaśnień – otóż mogło dojść do prześwietlenia klisz wskutek znalezienia się ich w polu przenikliwego promieniowania atomowego – np. promieniowania gamma. 
[6] Federalna Agencja ds. Indian.
[8] M. Jesenský – Bohove atomowych valek, Ústi n./Labem 1998.