piątek, 30 maja 2014

PROJEKT TATRY (14)

6. OBSERWACJE NOL-i NAD SIEPRAWIEM I SPYTKOWICAMI


... które to miejscowości znajdują się niemal na jednej linii prostej łączącej Kraków z Adriatykiem.
Obserwacje NOL-i w tych dwóch miejscowościach i w Jordanowie czasami uzupełniały się w przedziwny sposób, co postaram się tutaj ukazać:


82


Pierwszym dziwnym zjawiskiem obserwowanym w Sieprawiu była obserwacja formacji NL-i dokonana przez siostry – Alinę i Barbarę D. Jesienią 1981 roku.
Było to około godziny 18:00. obie siostry jechały do Krakowa na spektakl Zemsty nietoperza. Pogoda była dobra i widzialność też. Świadkowie szli od swego domu w kierunku szkoły po drodze biegnącej w dolinie. W pewnym momencie obie dziewczyny usłyszały metaliczny grzechot dobiegający z zenitu, zaś nieco w prawo od wieży kościelnej zauważyły 7 pomarańczowych świateł w kształcie kul, które wisiały w powietrzu nieco powyżej szczytu wieży. Po chwili BOL-e uniosły się w górę, zaś metaliczny grzechot przemieścił się w ich stronę. BOL-e po kilkunastu minutach znikły w zenicie...
Alina D. Usiłowała potem zainteresować tym zjawiskiem swego nauczyciela fizyki w Myślenicach, ale bezskutecznie. Nauczyciel nie potrafił jej podać zadowalającego wyjaśnienia, więc w 1995 roku skontaktowała się z MCBUFOiZA, gdzie jej obserwacja została zarejestrowana.


83


W drugiej połowie grudnia 1994 roku, mieszkanka Sieprawia – pani Michalina D. Zaobserwowała przelot nad Sieprawiem NL w kolorze niebieskawo – zielonkawego. Ten dość nietypowy BOL leciał z północnego-wschodu na południowy-zachód, pulsując z częstotliwością raz na 5-6 sekund. NOL poruszał się  na wysokości około 300 nad horyzontem. Jego trajektoria była podobna do ruchu „kaczki na wodzie”, poza tym NOL-a znosiło nieco na boki, co pozwala przypuszczać, że poruszał się on po spirali. Przypadek zarejestrowany przez MCBUFOiZA.
Z przypadkiem tym wiąże się historia niezwykłych nocnych odwiedzin niezwykłych istot w kształcie prostopadłościanów w kolorze zielonego brokatu, co miało miejsce w Jordanowie w nocy 29/30 grudnia 1994 roku.
Tej nocy kilkanaście osób w Jordanowie śniło niespokojne sny, których treścią był „brokatowy potwór”, który zbliżał się do ich łóżek, a mniej wrażliwi budzili się z uczuciem panicznego strachu!...
Latem 1996 roku zapytałem o opinię na temat nocnych odwiedzin „bedroom visitors” słynnego niemieckiego ufologa i pisarza dr Johannesa Fiebaga. Dr Fiebag odpowiedział mi, że niejednokrotnie w swej karierze zetknął się z NNOL-ami i Niewidzialnymi Obcymi, którzy odwiedzali ludzi w czasie nocy – stąd ich nazwa – „bedroom visitors”, o czym pisał on w swych książkach pt. Inni: Spotkania z pozaziemska inteligencją (Warszawa 1995) i Kontakt: Uprowadzenia do UFO w Niemczech, Austrii i Szwajcarii (Warszawa 1996).
Tymczasem 29 grudnia 1994 roku robiłem zdjęcia do mojej pracy i...


84


... wykonałem fotografię stoku Hyćkowej Góry, który w sierpniu 1959 roku ogołociła z lasu trąba powietrzna. Zjawisko to było niesamowite, bo pamiętam je jako najodleglejsze wspomnienie z dzieciństwa. Wiał straszliwy wiatr, strzelały pioruny i padał grad o wielkości gołębich jaj. Pamiętam, jak mama przyniosła dwie garście ogromnych brył lodu wołając – „Lody! Komu lody!!!”  I nazajutrz, pojechałem z dziadkiem furmanką na dworzec kolejowy, to ujrzałem straszliwe wiatrołomy i wiatrowały. Annały nie odnotowały takiego kataklizmu, jak ten z końca sierpnia 1959 roku.
29 grudnia 1994 roku wykonałem zdjęcie tego właśnie stoku z przyległościami, i na pozytywie ujrzałem coś, czego   n a   p e w n o   nie było w chwili fotografowania – niebieskawego łuku czy raczej soczewki wypukłej do góry opodal centrum kadru. Czyżby to był znów jakiś NNOL???...


85


I jeszcze jeden kadr, zrobiony w dniu 25 maja 1996 roku z tzw. „Zakrętów”. Zdjęcie przedstawia widok Jordanowa z odległości około 1,5 km od centrum. Tego dnia jechałem z Mąkacza do Jordanowa i około godziny 18:30 zatrzymałem się przed „Zakrętami”, by wykonać zdjęcie miejsca, gdzie stało drzewo rażone piorunem. NB, to także jedna z osobliwości tej okolicy – pomimo tego, że drzewa rosły w zagłębieniu terenu, w s z y s t k i e   zostały wystrzelane przez wyładowania atmosferyczne!
Kiedy wywołałem zdjęcia, to na pozytywie i negatywie zauważyłem widocznego na tle nieba NOL-a, podobnego do tych, jakie fotografowali ufolodzy z ekipy Kazimierza Bzowskiego nie wiem, czy był to rzeczywiście NOL, ale z drugiej strony ta okrągła plamka jest intrygująca i dlatego zdjęcie to włączyłem do dossier PROJEKTU TATRY. Wszystko wskazuje na to, że ów NOL wisiał gdzieś pomiędzy Rynkiem a ulicą 3 Maja.
Wracajmy do Sieprawia.


86


Te dwa jordanowskie przypadki – a przynajmniej opisany w pkt.84 - mają związek z incydentami w Sieprawiu. Kolejny incydent zdarzył się w dniu 13 października 1995 roku, w godzinach 18:20 – 19:00, przy temperaturze powietrza +150C i CAVU – było to wspaniałe, cudowne „indiańskie” czy jak kto woli – polskie „babie” lato. 9 osób, niezależnie od siebie, obserwowało przelot zespołu NOL-i, które wyglądały jak powoli obracające się wokół krótszej osi pionowej cygaro, poprzedzone jaskrawą „iskrą” czy też „gwiazdą”. NOL leciał z kierunku północnego-wschodu ku południowemu-zachodowi. Świadkowie różnie oceniają wysokość jego lotu – artystka malarka, mgr inż. architekt Ewa Masłowska szacuje ją na kilkaset metrów, zaś inny świadek – pan Gerard S. (NB, ex-żołnierz WOPK) aż na 10 km! NOL oddalił się i przepadł za łańcuchem wzgórz zamykających południowy horyzont – leciał on w stronę... Jordanowa!
Analiza lotu tego NOL-a wskazuje na to, że leciał on od Sieprawia, ponad Myślenicami, Stróżą, Zawadką, Tokarnią, Łętownią, Jordanowem, Spytkowicami, Piekielnikiem w kierunku słowackiej elektrowni jądrowej w Jaslanskich Bohunicach! I dalej nad Adriatyk via Austria i Słowenia. Niedaleko tej trasy leży słynny z niewyjaśnionych fenomenów masyw Untersbergu w Alpach Wapiennych, o czym piszą Peter Krassa i Reinhard Habeck.[1]


---oooOooo---


A teraz przenosimy się na drugi kraniec jordanowskiego odcinka Magistrali Adriatyckiej – do Spytkowic. Niedaleko centrum tej malowniczej wsi znajduje się góra Golgota, gdzie już od 1939 roku – a nawet wcześniej – ludzie obserwowali dziwne zjawiska:


87


Sierpień 1939 roku – przeddzień wybuchu II wojny światowej. Okoliczni ludzie zamieszkujący u podnóża góry Golgota – 693 m n.p.m. – zaobserwowali ukazanie się na jej szczycie   p ł o m i e n n e g o   k r z y ż a   - który z miejsca skojarzono z rozegraną tutaj bitwą spotkaniową pomiędzy napierającymi na północ, ku Krakowowi, pancernym kolumnom XXII Korpusem Pancerno-Zmotoryzowanym 14. Armii generała Bacha, a 10. Brygadą Pancerno-Motorową płk dypl. Stanisława Maczka trwającą od 1 do 3 września 1939 roku, na terenie od granicy ze Słowacją aż do Myślenic. Krwawa to była bitwa, bo „maczkowcy” twardo się bronili... – mimo stosunku sił w piechocie 3 : 1, broni pancernej i artylerii 5-6 : 1 na korzyść Niemców! Wyglądałoby zatem na to, że Ufici wiedzieli, co się stanie we Wrześniu – zresztą NOL-e pojawiają się tam, gdzie szykuje się jakiś konflikt zbrojny, jak to miało miejsce np. na Węgrzech, gdzie w żupaństwie[2] Baranya w 1990 roku obserwowano po obu stronach granicy z Jugosławią znaczną aktywizację BOL-i, o czym donosiły węgierskie i jugosłowiańskie służby graniczne. Podobnie było i w przypadku innych wojen, nie tylko w byłej SFRJ, a zatem dlaczego nie miałoby tak być i w przypadku II wojny światowej?[3]

            88


Grudzień 1987 roku – dwoje świadków: mgr farm. Renata K. i jej ojciec – artysta fotografik Franciszek O. w godzinach wieczornych, pomiędzy 21 a 22 obserwują nad Golgotą przedziwne zjawisko: nad szczytem góry widać dwa światła, które zachowują się dziwnie – kiedy zapala się jedno, to drugie gaśnie i vice-versa. Jedno wisi nad szczytem, zaś drugie znajduje się na szczycie i „rozmawiają” pulsującym, różnokolorowym światłem, w sekwencjach trzyminutowych...
Świadkowie początkowo sądzą, że to jakieś działania wojskowe, ale rychło odrzucają te hipotezę, bowiem w najbliższej okolice nie ma żadnej jednostki wojskowej, która by dokonywała jakichś ćwiczeń czy eksperymentów... 
Zdarzenie zarejestrowano przez MCBUFOiZA oraz GB NOL Kraków w 1996 roku.


89


Grudzień 1995 roku – okres pomiędzy Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem. Trzy niezależne grupy świadków obserwują Lądowanie NOL-a na szczycie Golgoty!
Pierwsza grupa w składzie mgr Renata K., jej mąż art. malarz Ryszard K. i dwoje dzieci: Magdalena i Bartosz K. obserwują tego NOL-a ze wschodu. Widzą oni trzy czerwone „krzewy” płomieni, które zmieniają konfiguracje w przestrzeni.
Trzecia grupa świadków pod przewodnictwem mgr Aliny L. widzi coś podobnego od zachodu, aczkolwiek konfiguracja trzech czerwonych „krzewów” światła jest zupełnie inna.
Najbardziej niesamowita jest obserwacja drugiej grupy obserwującej NOL-a od południa. Świadkowie – pani Jadwiga S. i mieszkańcy Spytkowic spod Golgoty zauważyli nie grupę świateł w kształcie „krzaków” czerwonych ogni, ale regularne kwadraty emitujące silne biało-żółte światło. Jadwiga S. sądziła początkowo, że jada na nią czołgi! – choć jak później przyznała, sama nie wie, dlaczego to jej się skojarzyło z czołgami... – bo nie słyszała żadnego ryku silników czy wizgu gąsienic.
Inni mieszkańcy mieli jeszcze ciekawsze wrażenia, bo czuli coś na kształt lekkiego trzęsienia ziemi, grunt lekko dygotał, dzwoniły szyby, kołysały się żyrandole...
W maju 1996 roku, połączone ekipy MCBUFOiZA (Anna Leśniakiewicz, Robert K. Leśniakiewicz) i GB NOL Kraków (Bronisław Rzepecki) udała się na miejsce tego CE2, by zbadać rzecz in situ. Przeprowadzono rozmowy ze świadkami i sfotografowano ślady Lądowania tego NOL-a w kształcie trzech kręgów trawiastych, w których trawa zmieniła swój kolor z szarobrunatnego na ciemnozielony i równoramiennego trójkąta takiegoż samego koloru. Nawet po pięciu miesiącach trawa zachowała swój odrębny kolor. Nie wykonano badań na radioaktywność, bo roztopy i kwietniowe deszcze zdekontamitowały radioaktywne cząstki w głąb gleby i spłukały je do cieków wodnych. Dokładny raport w tej sprawie sporządził Bronisław Rzepecki.
Wydarzenia to ma najprawdopodobniej związek z obserwacją w Jordanowie dokonaną przez Dominika J.


90


I jeszcze jedna obserwacja dokonana tym razem nie ze Spytkowic czy Sieprawia, ale z Hali Krupowej, przez dwóch chłopców: Pawła B. lat 13 z Jordanowa i Macieja O. lat 14 z Sidziny, którzy w nocy 18/19 sierpnia 1995 roku, w godzinach 23:00 – 02:00 na Hali Krupowej (Pasmo Babiogórskie Beskidu Wysokiego), obserwowali przy pomocy lornetki 7,5x niezwykłą „gwiazdę”, która wisiała nad północno-wschodnim horyzontem.
Niezwykłość tej „gwiazdy” polegała na tym, że była ona jaśniejsza od wschodzącej właśnie Capelli (najjaśniejszej gwiazdy konstelacji Woźnicy - α Auriga), koloru żółtego, ale w lornetce widzieli ją, jak migała niebieskim i czerwonym światłem, z częstotliwością 2 Hz. Najciekawsze jest to, że ów migocący NL mógł wisieć nad... Sieprawiem! Sprawdziliśmy, ale tej nocy niczego ciekawego tam nie zauważono, co bynajmniej nie znaczy, że czegoś tam nie było!...
NB, na podanym azymucie znajduje się jeszcze jedna osobliwość – chodzi o wychodnie piaskowcową w Rudniku, która jest nazwana „Diablim Kamieniem” i być może owo NL ma jednak z tym coś wspólnego – ale o tym później.


91


I to już ostatnia obserwacja bliskiego przelotu BOL-a, który można zakwalifikować do typu CE5, jako że świadek odczuwała po tym pewne dolegliwości neurologiczne, zatem było to Bliskie Spotkanie 5 Rodzaju z NOL-em – psi-CE.
Bohaterka tego wydarzenia jest mgr Elżbieta B. z Jordanowa, która w czerwcu 1980 roku w Szczawnicy, w późnych godzinach popołudniowych, zaobserwowała przelot czerwono świecącego BOL, w odległości 70 m od pani B. kierując się znad Szczawnicy w kierunku góry Húlina na Słowację i tam zniknął.
Najciekawsze są wszakże reakcje świadka – pani B. w momencie dostrzeżenia BOL-a wpadła w rodzaj stuporu i odczuła coś w rodzaju paraliżu, który uniemożliwił jej wykonanie jakiegokolwiek ruchu. Po zniknięciu BOL-a objawy ustąpiły powoli – możliwe, że może doszło tam nawet do „wzięcia”, jednakże świadek nie stwierdziła „brakującego czasu”, który jest najlepszym dowodem na uprowadzenie na pokład NOL-a.
Mimo tego, że owo CE miało miejsce w Pieninach, to umieściłem je w dossier PROJEKTU TATRY z dwóch powodów: primo – świadkiem była osoba zamieszkała w Jordanowie i secundo – Pieniny ukrywają pewną tajemnicę, ale o tym później.
Kontakty z Obcymi zdarzały się Jordanowiakom także poza granicami regionu. Były to Bliskie Spotkania z Ludźmi w Czerni – MiB-ami, o czym traktuje następny rozdział.



[1] I tutaj rzecz ciekawa, bo od 1998 roku w Polsce zaczęły się pojawiać tzw. kręgi i piktogramy zbożowe. Pierwszy zarejestrowany w Polsce krąg zbożowy pojawił się w sierpniu 1998 roku w miejscowości Polanka k/Myślenic, a drugi w okolicach Stróży też w sierpniu tegoż roku! Czyżby zatem NOL-e przelatywały po to, by wybrać te miejsca na utworzenie tam tych niezwykłych rysunków? Zainteresowanych odsyłam do lektury artykułów zamieszczonych na łamach Nieznanego Świata, Czasu UFO i  Czwartego Wymiaru z 2000 roku.
[2] Jednostka administracji terenowej na Węgrzech odpowiadająca naszemu województwu.
[3] Jeżeli konflikt bałkański z lat 90. XX wieku uznać za III wojnę światową – boż wojna, w której udział bierze 26 państw z trzech kontynentów w pełni na to miano zasługuje – to zwiastowana ona była przez wzmożoną aktywność NOL-i – także i w Polsce, na przełomie lat 1998-99.