piątek, 9 maja 2014

PROJEKT TATRY (2)

CZĘŚĆ PIERWSZA – Raport Końcowy



0.    PODZIĘKOWANIA



Autor niniejszego Raportu wyraża swe serdeczne podziękowania Panu Bronisławowi Rzepeckiemu z Krakowskiej Grupy Badań Nieznanych Obiektów Latających i jednocześnie redaktorowi naczelnemu kwartalnika Czas UFO, za udostępnienie niektórych materiałów ufologicznych, Panu red. Markowi Rymuszko – redaktorowi naczelnemu miesięcznika Nieznany Świat za propagowanie PROJEKTU TATRY na gościnnych łamach swego czasopisma, Panu Jerzemu Łatakowi za udostępnienie mi rejestratów obserwacji NOL-i nad Tatrami i realizację filmu telewizyjnego pt. UFO nad Tatrami, a także ekipie TVP Kraków, która tenże film nakręciła.
Dziękuję także wszystkim funkcjonariuszom polskiej i słowackiej Straży Granicznej i Urzędów Celnych z przejścia granicznego w Łysej Polanie, a także Strażnic SG w Zakopanem, Palenicy Białczańskiej i Jurgowie za pomoc i udzielone mi informacje o NOL-ach widzianych nad Tatrami po naszej i słowackiej stronie granicy.
Tąż samą drogą pragnę podziękować Panu dr Milošowi Jesenskiemu  z Fenomenologickiego Klubu w Koszycach za pomoc i rozpropagowanie celów i założeń PROJEKTU TATRY u naszych południowych sąsiadów w czasie III Środkowoeuropejskiego Kongresu Ufologicznego w Koszycach, co miało miejsce w dniu 25 listopada 1994 roku.
Podziękowania kierują także do tych wszystkich, którzy pomogli mi od strony technicznej i w różnym stopniu przyczynili się do powstania i publikacji tej pracy.
Największe podziękowania kieruję do moich Kolegów i Współpracowników z Małopolskiego Centrum Badań UFO i Zjawisk Anomalnych, a szczególnie Marcina Mioduszewskiego z Krakowa, bez którego inspiracji, pomocy i zachęty ta praca nigdy by się nie ukazała drukiem. Nie miałaby się nawet szansy ukazać i zaistnieć w powodzi zachodniej szmiry, która zalała nas pod koniec XX wieku.


Robert K. Leśniakiewicz
Jordanów,  28 października 2001 r.


---oooOooo---


1.    WSTĘP – GENEZA, ZAŁOŻENIA I CELE „PROJEKTU TATRY”.



PROJEKT TATRY jest swego rodzaju próbą sporządzenia bilansu naszej wiedzy na temat działalności Nieznanych Obiektów Latających – czyli NOL-i na obszarze Tatr i Podhala na przestrzeni ostatniego półwiecza, tzn. lat 1945 – 1995, z tym, że niektóre wydarzenia sięgają aż zamierzchłych czasów przeszłości Ziemi i naszej cywilizacji, a także roku bieżącego – 1996.
Pomimo tego, co ogłosiłem na łamach miesięczników Sfinks i Nieznany Świat, nie udało mi się zrealizować części folklorystycznej i historycznej PROJEKTU, a to z braku materiałów źródłowych i czasu na analizę ludowej twórczości bajkopisarskiej związanej z regionem Tatr i Podhala. Tematyka ta jest wyeksploatowana przez etnologów i etnografów, że nie było sensu jej tu dublować, bo niczego nowego do niej nie dodałbym. Drugą – znacznie trudniejszą do pokonania przeszkodą jest niewiara w istnienie fenomenu NOL-i i jego ignorowanie ze strony oficjalnej nauki oraz ludności, poza kilkoma wyjątkami.
PROJEKT TATRY – znany początkowo pod kryptonimem PROJEKT TATRY’90 realizowano jedynie siłami Grupy Badań UFO „JORDANOL” z Jordanowa, przy wsparciu GBNOL Kraków Bronisława Rzepeckiego i w fazie końcowej – Wydawnictwa „AQUARIUS” Jerzego Łataka z Zakopanego, dzięki któremu zanotowano kilka nowych i nikomu wcześniej nieznanych przypadków obserwacji UFO z okolic Zakopanego.
Inne informacje ufologiczne napłynęły w ramach prowadzonej przeze mnie akcji pod tytułem „UFO na granicy”[1] w latach 1988 – 1991 przy współudziale nieistniejącego już miesięcznika Wojsk Ochrony Pogranicza (poprzednika Straży Granicznej) Granica. Akcja ta spowodowała zainteresowanie tematyką NOL-i żołnierzy WOP i potem funkcjonariuszy SG, a także funkcjonariuszy Urzędów Celnych i ludności pogranicza oraz innych ludzi z pograniczem związanych.
Założeniem głównym PROJEKTU TATRY było to, że Tatry są jakimś wyróżnionym przez NOL-e i stojącą za nimi Inteligencję, obszarem Ziemi – tak jak to miało miejsce w przypadku brytyjskiego PROJECT PENNINE czy szwedzko – norweskiego PROJEKTEN HESSDALEN. W obu tych PROJEKTACH chodziło o udowodnienie przyjętej a priori tezy głoszącej, że góry te – Pennine Mts. i Góry Skandynawskie – są nawiedzane o wiele częściej przez NOL-e, niż reszta tych krajów. Udowodnienie tej tezy było właśnie jednym z celów PROJEKTU TATRY.
Drugim celem PROJEKTU TATRY było sformułowanie hipotez wyjaśniających zaobserwowane fenomeny. Rezultaty tych poszukiwań zawarto w niniejszym Raporcie.
Terytorialnie PROJEKT TATRY realizowano na obszarze trzech powiatów: powiatu tatrzańskiego, nowotarskiego i suskiego[2]. Osobną część Raportu stanowią inne obserwacje, które terytorialnie nie należą do tych powiatów, ale zamieszani są w nie ludzie, którzy na tych terenach zamieszkują, a zaobserwowane przez nich fenomeny i o nich relacje były w jakimś stopniu pomocne przy formułowaniu hipotez.
Realizując zadania PROJEKTU TATRY uzyskano informacje pozwalające na zarejestrowanie kilkudziesięciu wydarzeń, które można śmiało uznać za przejawy działalności NOL-i. W kilku przypadkach można było pokusić się o podanie także tzw. WYJAŚNIEŃ ALTERNATYWNYCH, które tłumaczyły te fenomeny inaczej niż jako Nieznane Obiekty Latające.
Poza obserwacjami NOL-i i Bliskimi Spotkaniami, zarejestrowano także przypadki dziwnych i do dziś dniach niewyjaśnionych zniknięć i zgonów ludzi na terenie Tatr Polskich i Słowackich – w tym ostatnim przypadku chodziło o obywateli polskich i innych krajów, którzy w Tatry dostali się ze strony polskiej. Podaje także hipotezy, co do ewentualnych losów tych osób. Niestety, lektura ta pozostawia pewien niedosyt, a to ze względu na szczupłość źródeł i hermetyczność środowisk, których członkowie boja się głownie ośmieszenia czy drwin innych osób... Niektóre środowiska – zwłaszcza akademickie – są bezlitosne dla „odszczepieńców” – stąd ten lęk jest całkowicie zrozumiały. Wszak przedstawiciele naszej nauki, a zwłaszcza jej odłam betonowo – konserwatywny, dla których historia zakończyła się gdzieś w 1956 roku - jest jeszcze daleko poza awangardą Europy i reszty świata, a co gorsze – w wielu przypadkach stanowi polityczne lobby mające wpływy w rządzącym establishmencie, co widać choćby na przykładzie naszych atomistów...
Porównując dane liczbowe PROJEKTU TATRY z danymi z reszty kraju mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że Tatry   n i e   s ą   wyróżnioną przez Obcych częścią powierzchni Ziemi...  Trochę szkoda, ale przynajmniej można postawić hipotezę głoszącą, że geologicznie młode góry nie przyciągają takiej intensywnej uwagi Obcych. A oto kronika wydarzeń:


2.    TAJEMNICA TRZECH RUMOWISK.



Na nieba firmamencie od wczora
Wszyscy my ze zgrozą zoczyli wapora[3]
Bezzębną gębą pluł żary
Ogon mu wlókł się jak mary

I czuli my wszytkie z odrazą,
Że mary te nas wszystkich porażą
Pomrą i ludzie i woły
I puste będą stodoły

Wiktoria Z. Leśniakiewicz – Wapor y pleban, 1994 r.

Kiedy patrzymy na mapę Tatr, to w oczy rzucają się nam przede wszystkim łańcuchy szczytów górskich i zielone plamy reglowych lasów. Poza nimi w Tatrach znajdują się także trzy rumowiska skalne, które stanowią zagadkę nie tyle dla geologów, ile właśnie dla ufologów czy w ogóle dla poszukiwacza tajemnic. Zagadkowe jest nie samo ich istnienie, ile przyczyna ich powstania. Pierwszym z nich jest...


1


... rumowisko zwane Wantulami.
O ile wierzyć temu, co pisał Józef Nyka w swym Przewodniku po Tatrach Polskich (Warszawa 1973), to Wantule są niczym innym, jak obwałem z turni Dziurawego. Pisze on o tym tak:
Las poniżej Wielkiej Świstówki kryje słynne Wantule wywodzące nazwę od gwarowego słowa „wanta” – głaz, blok skalny. Zajmują one około 0,25 km2 i tworzą zakątek rzadkiej piękności. Objętość niektórych głazów dochodzi do 1.250 m3, zaś ogólna masa jest szacowana na 22.000.000 m3... Jak wiadomo, Wantule są rezultatem wielkiego obrywu skalnego, jaki nastąpił pod koniec ostatniej epoki lodowcowej ze zboczy Dziurawego. Zwały głazów przesunęły się na lodowcu o 0,5 km w dół doliny.
Ostatnie zlodowacenia zakończyło się około 12.000 lat temu. Ciekawe, dlaczego akurat wtedy nastąpił ten silny obwał – czyżby spowodował go wstrząs ziemi, kiedy w naszą planetę trafił asteroid, zatapiając Atlantydę? Byłbyż to kolejny   d o w ó d   na katastrofę Atlantydy???
Argumentem przeciw jest    o g r a n i c z o n o ś ć   tego obwału tylko i jedynie do obszaru Doliny Miętusiej. Gdyby katastrofa, która spowodowała obwał części turni Dziurawego, była ogólnoświatowym kataklizmem, to takich rumowisk byłoby w Tatrach zdecydowanie więcej. Wygląda na to, że obwał został spowodowany lokalnym trzęsieniem ziemi o sile aż 80MSK, ale co go z kolei mogło spowodować? Impuls wybuchu? A może spadek meteorytu? Z przyczyn naturalnych można podać tą ostatnią, bo kto mógł spowodować wybuch 10 – 12 tysięcy lat temu? A może doszło tam do awarii NOL-a – co jest bardzo mało prawdopodobne (o czym później), ale z braku innych możliwości jest to jedyne wyjaśnienie tłumaczące ten obryw.
Drugim takim tatrzańskim dziwem Przyrody, które koresponduje z Wantulami – a dokładniej leży po drugiej stronie Twardego Upłazu, będącego północno-zachodnim ramieniem Czerwonych Wierchów – jest Wąwóz Kraków.


2


Wąwóz Kraków stanowi wschodnie odgałęzienie Doliny Kościeliskiej. Ta w swych dolnych partiach mroczna rozpadlina jest naprawdę resztkami korytarza dawnej jaskini, której strop zapadł się pod wpływem trzęsienia ziemi. Jak podaje J. Nyka za Z. Kotańskim:
Ta partia wąwozu jest częścią dawnego korytarza jaskini, o czym świadczą liczne erozyjne formy krasowe.
Zgadza się co do joty. Pozostało pytanie – co spowodowało trzęsienie ziemi o sile co najmniej 6 – 80MSK, które zawaliło tą jaskinię? Czy chodziło znów o kataklizm Atlantydy? Wąwóz Kraków liczy sobie około 10.000 lat, więc być może odpowiedzialne za jego powstanie jest to samo zjawisko, co w przypadku rumowiska Wantul.
Zwraca uwagę przede wszystkim fakt, że obie te formacje leżą w niewielkiej odległości od siebie – wszystkiego 2 km w linii prostej.
Obawiam się, że dziś nie docieczemy przyczyn powstania tej osobliwości Tatr Zachodnich. Gdyby chodziło o uderzenie meteorytu w szczyt Ciemniaka, czy w jego stok, to byłyby także inne ślady w postaci choćby witryfikacji skał czy kraterów poimpaktowych w sąsiednich formacjach górskich. Tymczasem astroblemów takich nie ma, ergo hipoteza meteorytu upada.
Pozostaje jedynie katastrofa Atlantydy, co już wykluczyłem, albo... – katastrofa NOL-a, co także wykluczam z pewnych względów.


3


O ile dwie wymienione w poprzednich punktach formacje powstały w niewyjaśnionych okolicznościach, to trzecie rumowisko skalne powstało dosłownie na naszych oczach! Odnotował ten fakt w swej kronice kronikarz słowackiego miasta Lewoczy – pan Gaszpar Hain, który w dniu 2 lub 6 sierpnia 1662 roku odnotował silne trzęsienie ziemi:
... od którego zarysowały się ściany domów w Lewoczy, Kieżmarku i Spiskiej Nowej Wsi, a nawet pozapadały się piwnice. Ci, którzy w chwili trzęsienia ziemi patrzyli w stronę Tatr, mogli na własne oczy dojrzeć, jak wali się w gruzy cały wierzchołek Sławkoskiego Szczytu, jak skalna lawina miażdży lasy, jak nad górami tworzy się wielka czarna chmura. Obdarzeni zaś największą spostrzegawczością widzieli sprawcę całego nieszczęścia – ogromnego smoka lecącego nad Tatrami.
Co więcej – Gaszparowi Hainowi udało się zlokalizować leże owego smoka – była to okolica wsi Hochwald – dzisiejsza Štrba. Niestety – nie ma dziś po nim ani śladu – a szkoda! – jak konkluduje prof. Jacek Kolbuszewski, któremu zawdzięczam informację o tej relacji.
Znamienity w swej ojczyźnie ufolog – dr Miloš Jesenský z Krasna nad Kysucou – twierdzi, że nie musiał to być akurat smok, a mógł to być np. pteranodon czy inny latający gad mezozoiczny, który jak słynny Rodan Ptak Śmierci z filmów Inoshiro Hondy gdzieś spokojnie spał sobie w jakiejś jaskini w Sławkoskim Szczycie, aż owego fatalnego dnia 6 sierpnia 1662 r. obudziło go ze snu trzęsienie ziemi o sile co najmniej 50MSK, co spowodowało go do ucieczki z gór do lasów w okolicach Štrby... – a tam na pewno egzorcyzmował go jakiś co bardziej zawzięty na diabła zakonnik czy ksiądz.
Osobiście jestem zdania, że było to UFO, które po prostu albo uderzyło w szczyt Sławkoskiego Szczytu, albo zeń po prostu... – wyleciało! A tak, bo zgodnie z teorią magnolotu prof. dr inż. Jana Pająka, NOL-e wyposażone w komory oscylacyjne są w stanie przemieszczać się nie tylko w atmo- czy hydrosferze, ale nawet w lito- i astenosferze naszej planety!
Tak czy owak, sprawa ta nie została wyjaśniona do dziś dnia.
Nawet, kiedy założymy, że był to meteoryt, to mógł on należeć do następujących rojów:

Radiant
Okres aktywności roju
Ilość błysków - N/h
δ-Akwarydy Północne
14.VII. - 25.VIII.
20
δ-Akwarydy Południowe
21.VII. - 29.VIII.
30
α-Kaprikornidy
15.VII. - 10.VIII.
30
ι-Akwarydy Południowe
15.VII. - 25.VIII.
15
ι-Akwarydy Północne
15.VII. - 20.IX.
15
Perseidy
23.VII. - 23.VIII.
70
κ-Cygnidy
9.VIII. - 6.X.
5

Ich prędkość geocentryczna – Vg – waha się w granicach 31 – 45 km/s, a zatem istnieje znikoma możliwość, że był to meteoryt, ale... nie ma śladów witryfikacji skał i śladów impaktu w postaci kuleczek stopionej energią uderzenia skały!... A zatem hipoteza meteorytowego pochodzenia Sławskoskiego rumowiska skalnego bierze w łeb.


---oooOooo---





[1] Książka o tym samym tytule została wydana przez wydawnictwo Bronisława Rzepeckiego pod koniec 2000 r.
[2] Po podziale terytorialnym z 1998 roku.
[3] Wapor – para wodna, opar, mgła – tu: kometa.