sobota, 10 maja 2014

PROJEKT TATRY (3)

  
Istnieje jeszcze inne, całkiem egzotyczne, ale za to prawdopodobne wyjaśnienie tych fenomenów. Aby je zrozumieć, należy cofnąć się w czasie o dobrych 20 tysięcy lat. Zgodnie z teorią Aleksandra Mory, którą wyłożył on w cyklu artykułów zamieszczonych w Kamenie (Lublin, 1979) pod wspólnym tytułem Atomowa wojna bogów, w owym czasie na Ziemi istniała wysoce rozwinięta technicznie cywilizacja, która pozostawiła po sobie ślady swej świetności, m.in.: „geodę z Coso”, budowle megalityczne Ameryk i Eurazji, piramidalne budowle na Księżycu i Marsie i inne artefakty, z którymi współczesna nauka nie potrafi sobie dać rady... Owa CNT opanowała także pobliże Ziemi: Księżyc, Marsa, planetoidy i być może księżyce planet-olbrzymów, gdzie założyła swe kolonie. Około 12.000 lat temu doszło do okrutnej wojny pomiędzy dwoma blokami politycznymi czy religijnymi, która spowodowała straszliwą dewastację Ziemi i jej przyczółków kosmicznych. Używano najbardziej wymyślnej broni  - od klasycznej do rakietowo-jądrowej, laserowej (LBR), broni psychotronicznej (PSI) i innych. W rezultacie tego    o b i e   walczące strony uwsteczniły się do poziomu człowieka pierwotnego i ponownie startował on od zera... – a co przekazały nam wszystkie święte księgi tego świata. Podejrzewam, że Apokalipsa św. Jana tak naprawdę pokazuje nam to, co już było! – a nie to, co dopiero będzie!...
Finalne starcia tej wojny przeżyły jedynie bez szwanku... roboty! I to właśnie one były bogami naszej planety. Natomiast wszystkie te UFO i USO są jedynie ich pojazdami. Brzmi to strasznie, ale jest prawdopodobne. Po wojnie na stabilnych orbitach wokółziemskich kręciły się jeszcze niewykorzystane pociski wielogłowicowe z broniami ABC. Obiegały one Ziemię i od czasu do czasu, wskutek różnych czynników zewnętrznych, na nią spadały. Jedną z takich głowic był słynny Bolid Tunguski, który spadł na Ziemię rankiem 30 czerwca 1908 roku w rejonie Podkamiennej Tunguskiej. W tym układzie byłaby to 81 hipoteza na ten temat...[1] Taką „spóźnioną głowicą” mógłby być także sławetny Wielki Bolid Polski z dnia 20 sierpnia 1978 roku, czy inny bolid zaobserwowany w październiku 1993 roku nad Zachodnim Wybrzeżem USA. Głowice takie mogłyby również eksplodować w Kosmosie, jak to miało miejsce np. w dniu 3 maja 1994 roku nad Zieloną Górą, co obserwowali mnodzy jej mieszkańcy, w tym także astronom z tamtejszej WSP – prof. dr hab. Janusz Gil, który stwierdził, że był to ogromny wybuch   t e r m o j ą d r o w y   poza atmosferą Ziemi!... Czego to dowodzi? Ano tego, że po orbitach wokółziemskich krążą jakieś pozostałości po Wielkim Konflikcie Bogów Astronautów, zawierające różne paskudztwa: głowice A, B, C, czy D (dezintegracyjne, zawierające być może antymaterię – sic!!!). tym doskonale można wytłumaczyć nawroty różnych „czarnych morów” w Średniowieczu czy Odrodzeniu... – a i dziś światu grożą różne epi- i pandemie grypy, BSE/CJD, HIV/AIDS, Ebola, Lassa, i innych chorób o letalności powyżej 0,9[2] – oraz także epizootie różnych chorób zwierzęcych! Nikt jeszcze nie dociekł źródeł pochodzenia wirusów i prionów, boż nikt nie wpadł na pomysł szukania ich na orbicie wokółziemskiej czy nawet wokółsłonecznej![3]
Alternatywna teoria głosi, że takimi wektorami wirusów i innych najprymitywniejszych form życia są komety. O tym mówią najnowsze teorie o budowie komet, które powstały po misjach próbników kosmicznych w ich pobliże. Dlatego teraz jakże śmieszne wydają się nam poglądy średniowiecznych i renesansowych uczonych na ich temat!   A jak pisał prof. Kasper Ciekanowski:
Kometa iest wapor gorący y suchy, tłusty y lipki, mocą Gwiazd z Ziemię wyciągniony aż pod Spherę Ognia wyniesiony y tamże zapalony, bieg swoy wraz z trzecią Powietrza krainą w koło Ziemię odprawuiący... Osobliwie trojaki zwykł się rodzić Kometa: to iest, z Ogonem, kiedy materya exhallacyi wyciągnie się długo, kiedy exhallacya iest subtelna y spuści się w dół, kiedy exhallacya w pośrzodku iest gęstsza, a w cirkumferencyey subtelnieysza...
Kometa znaczy śmierć Monarchów, Królów y Wodzów... Kometa znaczy Powietrze, znaczy Woynę. Komety wywierają złość na Podmiesięczne  rzeczy.
Kometa może spowodować Koniec Świata, aleć ia obowiązany nauką Mattheusa Świętego... – luboć to niektórzy chcąc się chcąc się wzbić nad Astrologiczną naukę, dla pokazania się Komety, y inszych Obrotów Niebieskich, Sądny Dzień opowiadaja, ia to zostawuję Świętemu Enochowi, y Eliaszowi, y inszym Prorokom...
... w swym dziele pt. Abryz Komety z Astronomiczney y Astrologiczney Uwagi, wydanemu w Krakowie w 1681 roku, z którego wynika, iż w tamtych czasach kometą uznawane było każde zjawisko niebieskie, a nie tylko ogoniasta gwiazda. Kto wie, czy nie właśnie spadki orbitalnych głowic BMR z tamtej wojny nie utożsamiano z kometami i meteorami?
Także i Tatr nie ominęło takie nieszczęście – i kto wie, czy właśnie takie głowice nie uderzyły w Tatry Zachodnie w czasie Wielkiego Konfliktu, powodując odłupanie części turni Dziurawego i zarwanie ówczesnej jaskini tam, gdzie dzisiaj straszy ponura rozpadlina Wąwozu Kraków???...  Trzecie rumowisko zostało spowodowane uderzeniem w kopułę Sławkoskiego szczytu głowicy chemicznej, albo – co najbardziej prawdopodobne – biologicznej, co mogło spowodować wybuch epidemii „czarnego moru”.
W Średniowieczu i Odrodzeniu niejednokrotnie obserwowano różne latające belki, beczki i płonące pochodnie – czego dowodem są grawiury i ryciny z ówczesnych ksiąg i kronik, ot – choćby z dzieła Conrada Lycosthenesa – pod bombastycznym tytułem Kronika niezwykłości i złowróżbnych znaków, które zaszły wbrew właściwemu porządkowi rzeczy i prawom natury, tak w górnych jak i dolnych rejonach Ziemi, w okresie od początków świata aż do czasów nam współczesnych – wydanego w Norymberdze w 1557 roku. Często po pojawieniu się takich „meteorów”, „komet” czy „waporów”  Europę nawiedzała epidemia „czarnej zarazy” – był to li tylko zbieg okoliczności, czy żelazna prawidłowość?
Hipoteza ta jest karkołomna, to fakt, ale jednocześnie tłumaczy wszystkie znane nam fenomeny od A do Zet.


0.    OBSERWACJE I BLISKIE SPOTKANIA Z NOL.


Oczywiście NOL-e obserwowano i spotykano się z nimi już od zarania ludzkiej działalności w Tatrach. Jak to podaje prof. Jacek Kolbuszewski w swych pracach – ludzie szli w góry po to, by odebrać dane im przez Boga skarby i drogocenne kruszce oraz kamienie szlachetne. W Tatrach niewiele tego było, tak że wszyscy ci XVI, XVII, XVIII i XIX – wieczni poszukiwacze skarbów niewiele się tamże wzbogacili... Złota i srebra w Tatrach nie było wiele, a o szlachetnych czy półszlachetnych kamieniach nie mogło być mowy, może z wyjątkiem turmalinów znanych i znajdywanych w okolicach Kopy Kondrackiej w masywie Czerwonych Wierchów i turkusów znajdowanych w słowackich Tatrach Wysokich. Było tam nieco rud żelaza, antymonu i miedzi, co zostało uwiecznione w tatrzańskich nazwach: Koprowa Dolina, Koprowy Szczyt, Koperszady, Meďodoly – to od miedzi; Szpiglasowy Wierch i Szpiglasowa Przełęcz – od antymonu, Kuźnice – to od znajdujących się tam dymarek, w których wytapiali żelazo ówcześni właściciele Homolacs’owie, itd. W czasie II wojny światowej i krótko po niej, Niemcy i Rosjanie poszukiwali intensywnie rud uranowo-torowych, ale ich nie znaleźli – nie ta budowa geologiczna.
W tak zwanych „spiskach”, które dla nas brzmią tak, jak dla astronoma wypociny Ciekanowskiego, naprawdę znajdują się zaszyfrowane opisy dróg tatrzańskich (czy sudeckich na Dolnym Śląsku) – niejednokrotnie wspomina się o dziwnych, wypalonych z roślinności miejscach, o prądach powietrza od których strach przejmuje i innych tego rodzaju sensacjach. Podaje prof. Kolbuszewski za autorem Metallognomii następujące osobliwości Tatr i miejsca, gdzie rzekomo takowe mają się znajdować:
1.                          Trawa na tym miejscu nie może róść wielka, a kiedy się trafi śroń... to na trawie zostają się takie miejsca, bo z metalów exhallacyja wynikaąca oziębłości się przeciwi i dlatego śroń i śnieg ginie.
2.                          Gdzie są takie Scyntillacyje i skrzenia, albo światła, czyli promienie wieczorem lubo przed dniem pokazują się
3.                          Śnieg na tem miejscu prędzej topnieje, jako na inszym.
4.                          Rosy na tem miejscu nie ma, bo ią ostry wapor wysusza.
5.                          Zieloności na tem miejscu nie masz, ale jak upałem słonecznym wypalone i wytrawione prezentuje się...
6.                          Znak wielki jest zakopanych skarbów, jest niespokojne duchy na tym miejscu, które dotąd pokazują się na tym miejscu, albo odzywają, póki kto skarbu nie odnajdzie i nie weźmie.
7.                          Strach i drętwienie ciała zimne przez człowieka na tym miejscu przechodzącego bywa.
8.                          Gdy bez żadnej przyczyny światło na tym miejscu gaśnie.
9.                          Gdy widać we dnie lub w nocy płomień wynikający, z którego strach obejmuje...
10.                      Gdy na tym miejscu są porosłe drzewka, nie mogą być wielkie dziwnego koloru liście na nich rośnie: to siwe, to modre lub inszego koloru nadzwyczajnego, co podczas wiosny rozeznać najlepiej.
Proszę! – na dwanaście przesłanek aż 10 można odnieść do zjawisk zachodzących na miejscach Lądowań Nieznanych Obiektów Latających! W Tatrach owe duchy i inne zjawiska miały pokazywać się w następujących miejscach:
1.      Czarny Staw nad Morskim Okiem;
2.      Lejkowy Staw pod Łomnicą;
3.      Wymyte;
4.      Zelene Kežmarske Pleso;
5.      Miedziane Ławki koło Wideł;
6.      Żabie Jeziorko w ścianie Lodowego Szczytu;
7.      Żleb Wysranka;
8.      Jaskinia Poszukiwaczy Skarbów w Wąwozie Kraków;
9.      Jaskinie w Cubrynie.
W tych wszystkich miejscach znajdują się znaki wyryte w skale przez poszukiwaczy skarbów. Tam także mogło dojść do Bliskich Spotkań (dalej CE) z NOL-ami i ich Pasażerami. To właśnie te wszystkie „duchy”, „promienie” i „płomienie”... NB, wszystkie te zjawiska stwierdzano także w górach Pennine i Alpach Skandynawskich!!!...
I wreszcie „spiski” wskazują na dni, kiedy te cudowności miały się najczęściej przydarzać poszukiwaczom skarbów, są to:
1. Dzień Trzech Króli – 6 stycznia;
2. Dzień Matki Boskiej Gromnicznej – 2 lutego;
3. Dzień Zwiastowania NMP – 25 marca;
1.      Wielki Piątek – ruchome;
2.      Tydzień Wielkanocny – ruchome;
3.      Wigilia Wniebowstąpienia – 15 maja;
4.      trzy dni Zielonych Świątek – ruchome;
5.      Dzień ŚŚŚ Trójcy – 2 czerwca;
6.      Boże Ciało przez całą oktawę – ruchome;
7.      Wigilia św. Jana Chrzciciela przez całą oktawę – 23 – 30 czerwca;
8.       Dzień Nawiedzenia NMP – 31 maja;
9.      Dzień św. Krzysztofa – 25 lipca;
10.  Dzień św. Jakuba – 6 maja;
11.  3 dni Wniebowstąpienia NMP – 15 sierpnia;
12.  Dzień Różańcowy – 7 października;
13.  Dzień Wszystkich Świętych – 1 listopada;
14.  Dzień Przemienienia Pańskiego – 6 sierpnia;
15.  Dzień Niepokalanego Poczęcia NMP – 8 grudnia;
16.  Wigilia i Dzień Bożego Narodzenia – 24 i 25 grudnia.
Tabela ze „spisku Chrośnieńskiego”  podaje jeszcze inne dni szczęśliwe, w których skarby „dawały się brać”:
W styczniu: 1, 2, 3, 4, 5, 15 i 16
W lutym: 1, 2, 3
W marcu: 1, 2, 3
W maju: 15 i 17
Na jesieni: 4, 15, 16 i 22.
Jak z tego widać, to dni takich było raczej dużo. Osobiście nie wierzę w te magiczne skarby, ale w te dni mogły się aktywizować NOL-e, które obserwowano nad Tatrami, a od czego potem poszły legendy o diabłach od skarbów odstępujących czy ich pilnujących. W ufologii istnieje pojęcie periodyczności obserwacji NOL-i, co czasami prowadzi do zabawnych passusów. Jednym z nich było oświadczenie inż. Lloyda Dattona, który stwierdził, iż jest w stanie przewidzieć lądowanie NOL-a z dokładnością do 200 km. Brzmi to mocno, ale po analizie okazuje się być zupełna bzdurą. Wyobraźmy sobie bowiem, że NOL ma wylądować w kole o średnicy 200 km z centrum w Nowym Sączu. Otóż takie koło o promieniu 100 km obejmuje swą powierzchnią część obszaru województwa małopolskiego po Andrychów, część województwa podkarpackiego aż po Rzeszów, część północnej Słowacji po Koszyce i Liptovský Mikulaš, a jest to obszar o powierzchni niemal 31.400 km2! Kompletna bzdura, ale jakże efektownie brzmi! Oczywiście w takim wielkim kole zawsze wyląduje jakiś NOL... Na wygłaszanie takich głębokich „mądrości” nie trzeba być inżynierem – konstruktorem lotnictwa!...
A co współcześnie? Współczesne obserwacje NOL-i nikt nie kojarzy z duchami czy wiedźmami lecącymi w Noc Walpurgii na Łysą Górę, tak więc bardziej przemawiają do nas opowieści o samolotach, sputnikach i innych latających maszynach produkowanych i używanych przez ludzi, niż jakieś tam chtoniczne czy aerialne istoty. Pierwszą zarejestrowaną przez JORDANOL[4] obserwacją NOL-a nad Tatrami jest:



[1] W 2000 roku zmieniłem zdanie i obecnie sądzę, że Meteoryt Tunguski mógł być kosmolotem, który w pobliżu Układu Słonecznego uległ awarii, względnie była to maszyna zwiadowcza należąca do jakiejś CNT zamieszkującej obiekt planetokształtny, oznaczony przez astronomów jako TMR-1C w konstelacji Byka, odległy od nas o 460 ly.
[2] Tzn. że na każde 10 zakażeń, 9   m u s i   zakończyć się śmiercią chorych.
[3] Szerzej na ten temat traktuje książka dr Miloša Jesenský’ego – Bohové atomových válek, (Ústi nad Labem, 1998) – przekład mój, w Internecie na stronie http://www.ufo-centrum.prv.pl .
[4] W 1998 r. JORDANOL został włączony w skład Małopolskiego Centrum Badań UFO i Zjawisk Anomalnych jako oddział terenowy w Jordanowie, zaś od lipca 2000 r. przejął on obowiązki Centrali MCBUFOiZA.