środa, 14 maja 2014

PROJEKT TATRY (6)

15


I jeszcze raz o NNOL-ach, które tym razem zostały uwiecznione na błonie filmowej. Na samym początku października 1988 roku wybrałem się w góry przy wspaniałej pogodzie i bezchmurnym niebie. To było coś takiego, co w raportach meteorologicznych określa się mianem CAVU – Clear Air & Vision Unlimited – czyste powietrze i widzialność nieograniczona. Przeźroczysta aeria – jak napisałby z pewnością Stanisław Staszic. Trasa mojej wycieczki przebiegała z Kuźnic na Polanę Kalacką i dalej na Kopę Kondracką via Przełęcz pod Kopą Kondracką i dalej granią do Kasprowego Wierchu, skąd poprzez Myślenickie Turnie powróciłem do Kuźnic i do mojego mieszkania w Strażnicy SG. To był cudowny, jesienny spacer. Miałem przy sobie dwa aparaty fotograficzne – lustrzankę ZENITH-11z obiektywem o f = 58 mm, załadowany slajdami o czułości 18 DIN (65 ASA) i SILUET-ELEKTRO też z obiektywem o f = 58 mm, załadowany filmem czarno-białym o czułości 22 DIN (100 ASA). Nie używałem filtrów, bo najwyższym wyniesieniem na trasie była Kopa Kondracka o wysokości 2.008 m n.p.m., zaś cała reszta trasy przebiegała po szlakach poniżej 2.000 m n.p.m.

Na Polanie Kalackiej wykonałem dwa zdjęcia – pierwsze w kierunku wapiennych turniczek Nosala, a drugie w kierunku Kopy Kondrackiej – dokładnie w kierunku przeciwnym. Po powrocie do domu dałem film do wywołania i...

I osłupiałem, kiedy zobaczyłem na dwóch sąsiednich klatkach filmu sylwetki NOL-i. Rzecz dziwna – jeżeli to był jeden i ten sam NOL, to poruszał się on po trajektorii z kierunku od Nosala do Kopy Kondrackiej, a to oznacza, że ten NNOL (bo nie widziałem go w momencie robienia zdjęcia) leciał bardzo wolno – z prędkością jakich 10 km/h po identycznej trasie, co NOL z dnia 17 stycznia 1979 roku!!!...

WYJAŚNIENIE ALTERNATYWNE:

Wizerunki NOL-i powstały poprzez niedbalstwo wywołującego film fotografa, takie plamy mogą powstać poprzez wylanie na film kropli utrwalacza, na wywołany i wykapany film w czasie procesu suszenia.

Przypadek ten został opisany na łamach Nieznanego Świata nr 7-8,1993 przez Bronisława Rzepeckiego.


16


Następne zdjęcie dziwnego obiektu wykonałem w dniu 22 lutego 1989 roku z Upłazu Kalackiego. I w tym przypadku pogoda była CAVU. Wykonałem jedno zdjęcie w kierunku południowym na błonie 6 x 6 cm czarno-białej o czułości 18 DIN, aparatem DRUCH o f = 60 mm i przysłonie 16, z T = 1/60 s, w kierunku Kasprowego Wierchu. I znowu na negatywie wyskoczyła mi dziwna, soczewkowata plama – przypominająca NOL-a.

Oczywiście mógł to być NOL, ale nasuwa się inne...

WYJAŚNIENIE ALTERNATYWNE:

Być może była to formująca się właśnie chmura z gatunku Altocumulus lenticularis, na co wskazuje soczewkowaty kształt i srebrzystobiały kolor, a także fakt zawiśnięcia w jednym miejscu. Niezwykłość tej chmury polega jednak w tym przypadku na tym, że w opisywanym czasie nie było wiatru halnego...  Byłby to zatem NNOL, który podświetlony ostrym górskim słońcem ujawnił się na jakichś warstwach powietrza, jak na ekranie???...
Innym wyjaśnieniem jest efekt katadioptryczny.


17a


Ta obserwacja miała miejsce w dniu 26 grudnia 1989 roku w godzinach 15:00 – 15:30, a dokonał jej żołnierz WOP – por. WOP Stanisław P. oraz jego koleżanka Teresa L. wraz z jej synem Patrykiem, którzy jechali samochodem ze Szczawnicy do Zakopanego. Przed wjazdem do Nowego Targu na drodze nr 47, por. P. zauważył nad południowo – zachodnim horyzontem dziwny obiekt latający w kształcie komety z czarną „głową”. Po wjeździe na drogę numer 47 w kierunku Zakopanego, pani L. podjęła obserwacje tego obiektu, którą przerwała dopiero na Ustupie, przy stacji paliwowej. NOL zniknął za grzbietem Ralów Wierchu.

Według relacji por. P. NOL wisiał na wysokości około 450 nad horyzontem i miał biało-perłowy „ogon”, długi na jakieś 300. Czarna „głowa” tej „komety” skierowana była ku zachodzącemu Słońcu. Świadkowie nie stwierdzili żadnego wpływu NOL-a na otoczenie.

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że w dwa dni później – 28 grudnia 1989 roku – Teleexpress pokazał amatorski film ukazujący tego NOL-a zrobiony w... Japonii! Pewien student sfilmował go kamerą video w okolicach Kobe.

Nie ma tu żadnego wyjaśnienia alternatywnego, być może to był jakiś samolot, ale jak dotąd nic mi nie wiadomo o samolocie, który miałby kształt czarnej kuli z biało-perłowym „ogonem” – długim na 300...

Przypadek ten został zarejestrowany przez jordanowski oddział MCBUFOiZA.

17b

UFO nad drogą nr 7 [47] obserwowano jesienią - w pierwszej połowie października 1990 roku para moich znajomych: sierż. WOP Józef K. z żoną Elżbietą K. jechali swym „maluchem” z Krakowa do Nowego Targu. Było już ciemnawo i poza terenem zabudowanym Krakowa, kiedy po wschodniej stronie „zakopianki” na niewielkiej wysokości nad horyzontem H = 20o pojawił się czerwono świecący BOL i przez cały czas trzymając się wschodniej strony drogi - leciał za samochodem państwa K. BOL znikł dopiero wtedy, kiedy państwo K. wjechali pomiędzy pierwsze zabudowania Klikuszowej... 


18


W styczniu i maju 1990 roku, w czasie nocnych patroli wzdłuż odcinka drogi nr 961 w okolicach przejścia granicznego Łysa Polana, udało mi się ujrzeć dziwne zjawisko, a mianowicie – migoczące w lesie ogieńki podobne do płomyków zapałek czy zapalniczek. W styczniu podniosłem z tego względu alarm graniczny sądząc, że to sprawka przemytników czy innych naruszycieli granicy, którzy dokonali NPG do czy z Polski. Podjęta akcja poszukiwaczo-likwidacyjna siłami GPK i Strażnicy SG Łysa Polana oraz z drugiej strony Strażnicy CP Javoriná nie przyniosła żadnego rezultatu. Pas śnieżny wzdłuż linii granicznej był „czysty” po obu stronach i nie było na nim widać żadnych nowych śladów. Po naszej stronie przeszukano odcinek terenu od Palenicy Białczańskiej do tzw. Języków Teściowej (są to 4 bardzo ostre i długie zakręty na drodze nr 961 w odległości ok. 2 km od przejścia granicznego Łysa Polana), zaś po słowackiej stronie przeszukano teren od Doliny Białej Wody do Javoriny. Po obu stronach wynik był negatywny – ani żywego ducha...

Za drugim razem już nie podniosłem alarmu, ale starałem się obserwować w gęstym deszczu zwodnicze światełka. Niestety, ulewa wzmogła się do tego stopnia, że światełka literalnie wsiąkły w las porastający okolice Łysej Skały. Do dziś dnia nie wiem, czym one były. Okazało się, że podobne zjawiska znane są z gór Pennine Mts. W Anglii, o czym donoszą raporty Andy’ego Robertsa, Anthony’ego Dodda i innych badaczy związanych z PROJECT PENNINE. Być może w rejonie Łysej Polany zamanifestowało się podobne zjawisko, które ukazuje się highlanderom na pennińskich wrzosowiskach... jak dotąd, to nie mam zielonego pojęcia o fizykalnej stronie tego zjawiska, aczkolwiek – jak widać to ze „spisków” – zjawisko tego rodzaju znane jest także w Tatrach, Karkonoszach i innych polskich górach. To są właśnie te wszystkie niespokojne duchy, światła czyli promienie wynikające, od których drętwienie ciała i strach przejmuje...

Przypadki nie zostały zarejestrowane. Po pierwszym z nich pozostał ślad w dokumentacji GPK Łysa Polana i Strażnicy SG Łysa Polana w postaci wpisów do Książek Służby obu tych jednostek, dokonane przez Kierownika Zmiany GPK i Dyżurnego Operacyjnego Strażnicy.



19


Kolejne zdjęcie NOL-a było co najmniej sensacyjne. Rzecz miała miejsce w lipcu 1992 roku. Młoda mieszkanka Krakowa – pani K. F. wykonała je w połowie drogi pomiędzy Stasikówką a Bukowiną Tatrzańską – na stromo wznoszącym się w górę odcinku drogi nr 961.

Na zdjęciu przedstawiającym Tatry Wysokie widoczny jest w prawym górnym rogu kadru, tajemniczy obiekt w kształcie dwuwypukłej soczewki. Zdjęcie to wraz z negatywem redakcja Nieznanego Świata przesłała do znanego warszawskiego ufologa – Krzysztofa Piechoty, który jednoznacznie stwierdził, że nie ma żadnego UFO – a jedynie jest odprysk emulsji fotograficznej od podłoża filmu – o czym napisał on w artykule zamieszczonym na łamach Nieznanego Świata w nr 7-8,1993. Szkoda!... – bo obiekt ten wygląda rzeczywiście jak Dzienny Dysk! Gdyby nie zbadanie tego zdjęcia przez renomowanego badacza zagadnienia, jakim jest Krzysztof Piechota i odpowiedzialność redakcji Nieznanego Świata, która mu to powierzyła, to zdjęcie to mogłoby dostać się w ręce jakiegoś mistyfikatora w rodzaju Walerego Uwarowa, czy idącego na łatwiznę popularyzatora ufologii w rodzaju Michaela Hesemanna i mamy gotowy kolejny pasztet w rodzaju UFO nad Tatrami! - à la sławetny humbug pt. UFO na Kaukazie...

Przypadek ten włączyłem do dossier PROJEKTU TATRY ze względu na związek z ufologią i terenem działania MCBUFOiZA, ale nie zarejestrowałem go z wiadomych względów...


20


I jeszcze jeden przypadek „legendarny”, tzn. taki, o którym dowiedziałem się od osób trzecich.

Obserwację BOL w dniu 5 czerwca 1992 roku zaliczyli pasażerowie autobusu linii Zakopane – Łysa Polana, na odcinku drogi nr 961 pomiędzy Karpencinami a Głodówką. Było to około godziny 06:30. dwaj świadkowie – chor. SG Kazimierz S. oraz leśniczy inż. Marian W.  zaobserwowali przelot czerwono świecącej kuli na niebie nad Tatrami Bielskimi. Przelot trwał kilka sekund, tak że świadkowie nie byli pewni, czy to co widzieli im się nie przywidziało, dlatego tez nie zarejestrowałem tego przypadku.