czwartek, 15 maja 2014

PROJEKT TATRY (7)


21


Następne zdjęcie quasi NOL-a przesłał nam do analizy mieszkaniec Gdyni – pan Piotr Siwek. Wykonał je on w dniu 10 września 1992 roku nad Morskim Okiem. Na zdjęciu widoczny jest pan Siwek na tle Mięguszowieckiego Szczytu, a nad nim – nieco powyżej – widać tajemniczy obiekt. Zdjęcie wykonano aparatem fotograficznym ZENITH xp na filmie ORWO 21 DIN, o godzinie 12:30.

Przesłałem zdjęcie do analizy Krzysztofowi Piechocie, a jego odpowiedź była krótka:

Jest to wielokątne odbicie światła w soczewkach systemu optycznego obiektywu aparatu fotograficznego...
Na powiększeniach widać wyraźnie, że ów NOL ma kształt 10-kąta, czyli dokładnie tyle, ile listków ma irysowa przysłona obiektywu ZENITHA xp. Szkolny błąd fotografa, który ustawił się z aparatem pod Słońce i spowodował powstanie efektu świetlnego na błonie filmu pana Siwka.

Tak jak w przypadku nr 19 jedynie odnotowuję go ad memoriam, jako przestrogę przed pośpiesznym wyciąganiem wniosków. Przypadek nie rejestrowany.


22


Ten incydent trudno jest zdefiniować, najbardziej pasuje do niego klasyfikacja CE-0  - aczkolwiek w jego trakcie nie widziałem żadnej żywej istoty czy maszyny rozumnej albo zwykłego robota...

Mieszkałem wtedy – w kwietniu 1994 roku – w tzw. „Celerówce”, czyli jednego z budynków należącego do kompleksu zabudowań Strażnicy SG Zakopane, leżącego vis-à-vis słynnej „Księżówki”.

Pewnej kwietniowej nocy obudziłem się z uczuciem lęku, że w pokoju jest ktoś obcy. Leżąc na boku, twarzą zwrócony w kierunku ku pokojowi, skontrolowałem wzrokiem jego wnętrze – było puste, ale mimo to wrażenie czyjejś Obecności nie ustępowało... Położyłem głowę na poduszkę i naraz na wysokości moich oczu ukazała się jasnożółta tarczka o średnicy jakichś 2-3 cm, która dryfowała powoli w stronę zamkniętych drzwi na korytarz. Naraz na jej powierzchni ukazało się wyrysowane cienką, czarną linią koło, w który wpisał się trójkąt, a po chwili drugi, tworząc tzw. Gwiazdę Dawida (heksagram), a po chwili gwiazda ta zwielokrotniła się tak, że przypominało to wielokątna fasetę brylantu. Całość znikła i tarczka przeniknęła na korytarz przez zamknięte na klucz drzwi... Spojrzałem na zegarek – była trzecia w nocy. Wrażenie czyjejś obecności znikło i wszystko wróciło do normy, a ja uświadomiłem sobie, że w czasie trwania tego zjawiska odczuwałem paraliżujący lęk. Wszystko trwało 3-5 sekund.

Przypadek nie zarejestrowany.


23


I jeszcze jedna obserwacja NOL-a w postaci Nocnego Światła (NL), która to obserwacja miała miejsce w dniu 28 kwietnia 1993 roku, w godzinach 20:30 – 20:32. kilkoro świadków niezależnie od siebie widziało gwiazdopodobny obiekt o jasności co najmniej  minus 5m,0 – który poruszał się z kierunku południowego (od strony Słowacji) nad Kasprowy Wierch, a ponad nim skręcił na wschód i w tym kierunku odleciał. Tego wieczoru widać było doskonale Księżyc, Jowisza i jasne gwiazdy wiosennych gwiazdozbiorów.

W trakcie czynności wyjaśniających udało mi się ustalić na lotnisku Poprad – Tatry na Słowacji, że o tej godzinie w przestrzeni powietrznej tego kraju   n i e   stwierdzono żadnej maszyny cywilnej czy wojskowej poruszającej się takim kursem – co więcej – radary lotniskowe, choć obiekt był doskonale widoczny gołym okiem, nie wychwyciły go... – co potwierdzili mi funkcjonariusze CP i słowackiego UC pracujący tamże (ich dane personalne są zastrzeżone). Wynikałoby z tego, że ów NOL leciał na wysokości powyżej 30.000 m – czyli poza zasięgiem stacji radiolokacyjnej w Popradzie.

Traf chciał, że w tych dniach w Zakopanem przebywał na urlopie redaktor naczelny Nieznanego Świata Marek Rymuszko...

WYJAŚNIENIE ALTERNATYWNE;

Wysokość lotu i jego szybkość sugeruje, że ów NOL mógł być de facto eksperymentalnym, bądź już w czynnej służbie, samolotem hipersonicznym wyprodukowanym w Rosji – Uragan, czy w USA – Aurora. Samoloty takie są używane najczęściej w misjach wywiadowczych nad krajami, w których toczą się wojny czy zagrażają im konflikty i – jak twierdzą Amerykanie – stanowią one tym samym zagrożenie dla światowego pokoju: Irak, Iran, Czeczenia, była SFRJ, Chiny i Tajwan, Kuba, kraje latynoamerykańskie i afrykańskie, w których masowo uprawia się rośliny dające narkotyki[1] oraz inne kraje niestabilne gospodarczo i politycznie. W USA samoloty te zastąpiły maszyny zwiadowcze U-2 czy SR-73 Blackbird, który poruszał się z prędkością 3,5 Ma na wysokości do 30.000 m. Aurory i Uragany poruszają się na wysokości ponad 60.000 m z prędkościami rzędu 10 Ma, czyli nieco ponad 3,3 km/s! Istnienie tych samolotów nie jest już tajemnicą i wszystko wskazuje na to, że ów NOL  był właśnie Aurorą, która wystartowała z którejś baz amerykańskich czy NATO we Włoszech – Bari, Otranto czy Gaeta albo Brindisi – w misję zwiadowczą nad Bośnią-Hercegowiną, Węgrami, Słowacją, Ukrainą i Rosją, a dalej via Morze Czarne do Izmiru w Turcji. To dystans niemal 10.000 km, czyli dokładnie tyle, ile wynosi zasięg Aurory – q.e.d. ...


24



Jeszcze raz droga nr 961 i ponowna obserwacja NOL-a nad Tatrami Bielskimi. Trójka świadków obserwowała przez 2-3 s biało świecący gwiazdopodobny obiekt w odległości około 1 stopnia kątowego na zachód od szczytu Murania. Nie odnotowano żadnych efektów towarzyszących.

W trakcie wyjaśnień, udało mi się od kolegów słowackich: npor. S. V. , kpt. J. Ž. oraz kpt. F. V.  z CP w Javorinie uzyskać informację, że takich NOL-i obserwuje się najwięcej w Javorinie, sąsiednim Ždiarze i Podspadach, nad Tatrami Bielskimi. także funkcjonariusze SG RP ze Strażnicy SG Jurgów kilkakrotnie opowiadali mi o zaobserwowanych przez nich, świecących białym światłem BOL-ach nad Tatrami Bielskimi.

WYJAŚNIENIE ALTERNATYWNE:

Istnieje pewna możliwość, że obserwatorzy ze strony polskiej i słowackiej widzieli tam nie UFO, ale... flary sygnałowe i oświetlające wystrzelane przez słowackich żołnierzy z elitarnych oddziałów strzelców górskich (zwanych popularnie „kamzikami”), a to dlatego, że na terenie Tatr Bielskich znajdował się do niedawna Vojenský Vycvikový Priestor – co po polsku znaczy tyle, co poligon wojskowy... Do tej sprawy powrócę jeszcze omawiając problem Księżycowej Jaskini i Tunelu o Szklistych Ścianach.

Obserwacja ta miała miejsce w dniu 19 stycznia 1994 roku, około godziny 18:35.


25


We wrześniu 1993 roku i marcu 1994 roku, udało mi się wyjaśnić jeszcze jedną zagadkę Tatr Wysokich. Otóż w tych miesiącach, jadąc do służby w godzinach 18:25 – 18:30 przy bezchmurnej pogodzie, kilkakrotnie wraz z chor. SG Piotrem B. obserwowaliśmy tajemnicze błyski na szczytach gór – a konkretnie na Łomnicy. Nie mogłem dociec, co to było, i wydawało mi się, że błyski te są jeszcze jedną zagadką gór... - do czasu, aż wpadłem na pomysł i przyjrzałem się temu błyskowi przez silna lornetkę. I co?

I okazało się, że był to jedynie... słoneczny „zajączek” odbity od okna górnej stacji kolejki linowej na Łomnicę! Ale najciekawsze jest to, że ów „zajączek” był widziany tylko z odcinka drogi 961 pomiędzy Stasikówką a Bukowiną Tatrzańską...

Trochę szkoda, że to nie był NOL czy jakieś inne promienie wynikające od których zimno i strach oblatuje – że zacytuję „spisek Chrośnieńskiego”, ale z drugiej strony przypadek ten daje do myślenia. Światełko przez nas obserwowane spowodowane było niezwykłym zbiegiem okoliczności – odpowiednim położeniem Słońca, okna stacji kolejki i naszego autobusu na określonym odcinku trasy. Dlatego też widok czerwonego światła na szczycie bulwersował jadących z nami turystów... – ciekaw jestem, ilu z nich pomyślało w tej chwili o UFO?...

Przypadek ten opisałem dla Nieznanego Świata, ale po zbadaniu sprawy natychmiast wycofałem artykuł z redakcji, dzięki czemu nie wygłupiłem się, jak Walery Uwarow z UFO na Kaukazie...


26


Najdziwniejsza, moim zdaniem, obserwacja Nocnego Światła miała miejsce w Zakopanem, w dniu 22 czerwca 1994 roku, wieczorem. Po silnej burzy elektrycznej, 3 świadków obserwowało przez niemal trzy godziny (!!!) dziwny obiekt w kształcie złocistego, wąskiego pierścienia z obiegającym go małym, białym światełkiem, jak przemieszczał się ze wschodu na zachód nad granią Długiego Giewontu[2] w kierunku Czerwonych Wierchów.

NOL był obserwowany przy pomocy lunety 10x z balkonu jednego z zakopiańskich domów przy Drodze do Tadziaków.

Przypadek zarejestrowany przez MCBUFOiZA.


27


I jeszcze raz 1994 rok, październik i Giewont oraz Czerwone Wierchy. Dwoje świadków obserwowało dziwnego, półksiężycowatego NOL-a, przelatującego ze wschodu na zachód. To Nocne Światło miało kolor intensywnie pomarańczowy.

Niestety, to było wszystko, czego dowiedziałem się o tym przypadku, bowiem świadkowie obawiają się o swą reputację w środowisku... Tylko tyle udało mi się od nich dowiedzieć. Nieszczęsna natura naszych współobywateli nie pozwala im mówić o rzeczach, które tradycyjna nauka odżegnała od czci i wiary... – a szkoda, bowiem ta obserwacja jest jedną z wielu relacji dotyczących skalnego gmachu Czerwonych Wierchów!


28


I wreszcie rok 1995, kiedy to w czerwcu i lipcu inż. Jerzy Łatak ze swymi przyjaciółmi obserwował częste przeloty nad Tatrami Nocnych Świateł koloru zazwyczaj białego, które wykonywały niesamowite ewolucje na niebie, a ich trajektorie były zazwyczaj liniami łamanymi, czego nigdy się nie obserwuje w przypadku samolotów czy sztucznych satelitów Ziemi...

Wedle Jerzego Łataka, NOL-e poruszały się najczęściej z północy na południe i vice-versa, wykonując czasami zwroty o 900 w prawo czy w lewo.

Incydenty te odnotował Bronisław Rzepecki z GBNOL Kraków.


29


A teraz będzie o wydarzeniach, które miały miejsce po drugiej stronie granicy – na Słowacji. pierwsze z nich wydarzyło się w marcu 1957 roku, a jego bohaterem jest astronom – dr Antonin Mrkos, który zaobserwował w Obserwatorium Astronomicznym Skalnate Pleso, o godzinie 04:30 gwiazdopodobne Nocne Światło.

Ów NL poruszał się początkowo na tle konstelacji Korony Północnej – Corona Borealis, potem przemieścił się do Herkulesa – Hercules, by zniknąć definitywnie w konstelacji Lutni – Lyra. NOL miał kształt kręgu i obserwowano go przy pomocy silnej lunety. Nie ma żadnego wyjaśnienia alternatywnego, bowiem wtedy oficjalnie nie było jeszcze statków kosmicznych, ale to właśnie wtedy obserwowano na niebie coś, co nazwano na Zachodzie „Black Baron” a w ZSRR „Cziornyj Princ” – a co nie było z całą pewnością poza-atmosferycznym pojazdem ziemskim...[3]


30


Drugi przypadek ze słowackiej strony Tatr miał miejsce 14 listopada 1991 roku, w godzinach 09:50 – 09:55, kiedy to dr Eduard H. z Bratysławy z żoną obserwował nad Tatrami dziwnego trójkątnego NOL-a, który nadlecia znad Łomnicy i zataczając w powietrzu koła powoli splanował nad Nižne Hagý, gdzie definitywnie zniknął...

Przyznaję, że kiedy czytałem tą relację dr Miloša Jesenský’ego – to przypomniała mi się relacja Gašpara Haina z Lewoczy o obserwacji jakiegoś stwora latającego nad Tatrami w czasie trzęsienia ziemi – o czym pisałem już w pkt. 3. Dr Jesenský widzi w tym dinozaura, ale ta rzecz dziwnie splotła się z „inwazją” na Benelux czarnych, trójkątnych NOL-i... być może właśnie jeden z nich nadleciał nad Tatry i tam zrobił dla ciekawskich pokaz akrobatyki lotniczej nie z tej Ziemi...
Jednego dr Jesenský jest całkowicie pewien – nie była to robota słowackich sił powietrznych. Nie był to żaden słowacki samolot prywatny czy klubowy. Co więcej – ten „pterodaktyl” czy „łże-samolot” nie był widoczny na radarze! Wiec co to naprawdę było? – jakiś „quasi-pterodaktyl-stealth”???... A może po prostu NOL? A właściwie na pewno NOL – co jest poza wszelką dyskusją.


˜˜˜˜


[1] Traktuje o tym szerzej moje opracowanie pt. Ufologia a polityka, Jordanów 2001 (skrypt).
[2] Trzykilometrowa jednostka geologiczna Giewontu składa się z trzech części licząc od zachodu: Mały Giewont o wysokości 1.728 m n.p.m., Giewont o wysokości 1.894,5 m n.p.m. i Długi Giewont o wysokości w najwyższym miejscu grani wynoszącej około 1.800 m n.p.m.
[3] Szerzej na ten temat pisze m.in. A. A. Wojciechowskij w książce Czto eto było? – Tajna Podkamiennoj Tunguski, Moskwa 1990, przekład mój w antologii Bolid Syberyjski na stronie internetowej MCBUFOiZA.