poniedziałek, 9 czerwca 2014

PROJEKT TATRY (18)

11. INNE TAJEMNICE TATR I BESKIDÓW


Obserwacje Dalekie, Bliskie Spotkania z NOL-ami i ich Pasażerami, tajemnicze zgony i pląsające w lesie nocne światła, to jeszcze nie koniec tatrzańskich i beskidzkich tajemnic. Jedną z tych najdziwniejszych tajemnic tych ziem jest...


94


... Tunel pod Babią Górą.

Pisałem już o tym w pracy pt. UFO na granicy (Kraków 2000), gdzie przedstawiłem historię odkrycia tego Tunelu przez prof. dr inż. Jana Pająka z Dunedin University na Nowej Zelandii, twórcy teorii magnolotu[1] i tropiciela śladów pobytu Obcych na naszej planecie.

Nie będę powtarzał historii opowiedzianej mu przez jednego z mieszkańców podbabiogórskich wiosek, bo rzecz jest znana. Od siebie dodam jedynie tyle, że bardzo to mi się kojarzy z „Teorią Pustej Ziemi”, która zakłada istnienie Obcej CNT (lub poprzedniczki naszej CNT), ukrytej   p o d   powierzchnią Ziemi. Owa Cywilizacja komunikuje się z powierzchnią Ziemi przy pomocy systemu tuneli, którymi Ich statki latające wydobywają się w naszą atmosferę i w Kosmos. Informator prof. Pająka - niejaki Wincenty - był ponoć świadkiem wylotu takiego statku latającego z Tunelu w Babiej Górze!...

Nie neguję możliwości istnienia takiej CNT, ale wydaje mi się, że wiele elementów z relacji Wincentego jest zbieżnymi z relacją A. F. Ossendowskiego o Agharty, w której także wspomina się o:
v Zamierzchłej cywilizacji, która ma sobie liczyć około 60.000 lat istnienia i działania we wnętrzu Ziemi - sic!;
v Cudownych, świetlistych pojazdach, którymi wysłannicy tej cywilizacji - Agharty - poruszają się w podziemnych korytarzach i komorach, od czasu do czasu wylatując na zewnątrz, by realizować misje powierzone im (czyli kapłanom goro) przez Władcę Świata - Brahytmę i jego dwóch doradców: Mahytmę & Mahyngę;
v Istotach, które mają niewidzialny wpływ na wszystkich i na wszystko, co się dzieje na świecie.

Także prof. Pająk pracując na Nowej Zelandii znalazł dowody na potwierdzenie takiej właśnie teorii w postaci szklistych tuneli w Morona - Santiago (Ekwador), Nullabor Plain (Australia), Mt. Chester (USA) i Fiordland (Nowa Zelandia). Czyżby więc podobny szklisty tunel wypalony w skale przez NOL-e znajdował się na południowo-zachodnim stoku Babiej Góry? Jak dotąd nie znaleziono wyjścia do tego tunelu, mimo poszukiwań prowadzonych przez francuskiego awanturnika Michela Jarlut w 1995 roku przez dwa letnie miesiące. Sam prof. Pająk twierdzi, że wylot tunelu został zamaskowany dokładnie przez Ludzi w Czerni, bo widocznie Obcy zorientowali się, iż ludzie wykorzystują te tunele, jako schrony na wszelki wypadek... W kontekście tego, co napisałem poprzednio, Oni mogą obawiać się naszej agresji, która mogłaby zniszczyć Ich świat Agharty.

Dnia 8 października 1996 roku, otrzymałem ciekawy list od pana Kazimierza Pańszczyka z Nowego Targu, dotyczący tajemnic Babiej Góry, a oto jego fragmenty, które rzucają światło na ten najbardziej tajemniczy masyw Beskidów:

Szanowny Panie Robercie,
... Z tego, co wiemy na dzień dzisiejszy, groty na Babiej Górze powinny być cztery - trzy z nich powinny znajdować się na jej południowym stoku: pod Cylem (Mała Babia Góra) - 1515 m n.p.m.; poniżej Diablaka - 1725 m n.p.m. i poniżej Kępy - 1251 m n.p.m., a jedna po stronie północnej- poniżej przełęczy Brona - 1408 m n.p.m.
Dwie groty znajdować by się miały po stronie słowackiej, przy czym przynajmniej jedna mogłaby pasować do opisu, jaki jest w Pańskim artykule. Mianowicie chodzi tutaj o wysokość 1200 m n.p.m. - jedna z rzekomych jaskiń jaka ma się znajdować pod Cylem, miałaby znajdować się na wysokości ⅓ Cylu, około 1300 - 1400 m n.p.m. Cyl jest niższym szczytem Babiej Góry, a zatem mogło chodzić o niego, a nie o Diablaka czyli Babią Górę właściwą...

Być może pan Pańszczyk ma rację i być może rację ma prof. Pająk i rzeczywiście ów Tunel znajduje się w słowackim stoku Babiej Góry. Istnieje jednak kilka przesłanek, które pozwalają na stwierdzenie, że szklisty Tunel ma związek z innym cudem Tatr, a mianowicie...

95


... z Księżycową Jaskinią, albo Studnią o Ścianach z Metalu - jak nazwał ją Thomas de Jean w swej książce pt. Księga tajemnic 2.

Sprawę rozpoczął dziennik powstańca słowackiego, dowódcy kompanii - kpt. dr Antonina Horáka - który w październiku 1944 roku, ranny w boju z hitlerowcami został zabrany z pola walki wraz z dwoma ciężej ranionymi żołnierzami z jego kompanii przez chłopa z okolicznej wioski - niejakiego Slavka. Ten ostatni ukrył ich w jakiejś jaskini, której zakończeniem był ogromny szyb o dziwnym kształcie - jego przekrój miał kształt regularnego półksiężyca i był wyłożony dziwnym metalem, który nie był znany dr Horákowi. Dziennik ten został zrazu opublikowany przez US National Speleological Society Bulletin w 1965 roku i wywołał niezłe zamieszanie, także w byłej Czechosłowacji. Na początku lat 80. poszukiwania zaczęli speleolodzy czescy, ale niczego nie znaleźli. Podane przez dr Horáka współrzędne geograficzne wprawdzie lokalizowały Księżycową Jaskinię w Niskich Tatrach, ale de facto jej tam nie było, co sumiennie sprawdzono.

W 1993 roku sprawą zajął się dr Miloš Jesenský  - czego rezultatem stał się jego raport zamieszczony w Wizjach Peryferyjnych i Tygodniku Podhalańskim. Odzew na nie był minimalny, ale sprawa wzbudziła zainteresowanie w kraju, jak i za naszą południową granicą, bo jak się okazało - była tam niemal nieznana szerszej publiczności.

Według dr Jesenský’ego - Księżycowej Jaskini należy szukać nie w Niskich Tatrach, ale w Tatrach Bielskich, Spiskiej Magurze lub na obszarze Lewockich Wierchów. Przemawiają za tym następujące przesłanki:
v Na tych obszarach znajdują się skały wapienne i występują zjawiska krasowe;
v W pobliżu leżą miejscowości o nazwach: Ždiar, Plavnica i Lubovňa - fonetycznie podobne do nazw Yzdar, Plavince i Lubocna występujących w raporcie dr Horáka;
v Autor raportu podaje także dokładne współrzędne położenia Księżycowej Jaskini: 49002’ N i 20007’ E - co rzeczywiście wskazuje na Niskie Tatry - punkt pomiędzy wsiami Vikartovce a Liptovská Tepličká. Czesi przebadali ten teren, ale bezowocnie. To jest I lokalizacja jaskini;
v II lokalizacja jaskini znajduje się w punkcie o koordynatach: 49012’ N i 20017’ E, na południowym stoku Stežki, co dyskwalifikuje ją od razu, bo autor lokalizuje ją w skałach wapiennych na piaskowcach, a nie w litych granitach Tatr Wysokich;
v III lokalizacja, to punkt o współrzędnych: 49015’ N i 20017’ E - i jest to Babia Dolina w Tatrach Bielskich. Są to góry zbudowane właśnie z wapieni i tam mogłaby znajdować się Księżycowa Jaskinia, zwłaszcza, że w pobliżu znajduje się miejscowość o nazwie Ždiar, gdzie wyniósł się Slavek z córkami: Anną i Olgą.
v IV lokalizacja znajduje się w punkcie 49018’ N i 20017’ E - na południowym stoku Soliska - 1123 m n.p.m. Przytaczamy to tylko dla porządku, bo dr Jesenský przypuścił, iż autor nie był zorientowany dokładnie, gdzie się znajduje i skutkiem tego podał nieprawidłowe współrzędne geograficzne i kierunki. I wreszcie...
v ... V lokalizacja - na obszarze Levočskich Vrchov. Tam także znajdują się wapienne skały i kras oraz dwie miejscowości o nazwach Plavnice i Stara Lubovňa, gdzie rzekomo kompania powstańców SNP miała stoczyć swój ostatni bój z hitlerowcami.

Niestety, dr Jesenský nie ustalił położenia Księżycowej Jaskini, a to dlatego, że te tereny są poligonami wojskowymi i wstęp cywilom jest tam najsurowiej wzbroniony. Tak zatem na odkrycia trzeba jeszcze poczekać...

Mnie ta legenda bardzo przypomina właśnie opowieść Wincentego o Tunelu pod Babią Górą, a to dlatego, że zachodzą w obu tych opowieściach niepokojące zbieżności:
1.                           Obie te formacje leżą po słowackiej stronie granicy, jej przebieg nie zmienił się w rejonie Tatr i Babiej Góry od 1938 roku;
2.                           Okoliczni ludzie wykorzystują te formacje jako schrony na czarną godzinę i utrzymują ten fakt w tajemnicy przed obcymi. To akurat nie jest dziwne, bo górale mają pewne tradycje w traktowaniu gór jako skarbczyka... - od czasów legendarnych Janosików, Ondraszków i potomków inkaskich Synów Słońca... - o czym będzie jeszcze mowa w appendyksach;
3.                           Obie formacje mają wyraźnie sztuczny charakter i nie są li tylko dziełami przyrody.
4.                           Obie formacje nie zawierają szaty naciekowej, którą musiałaby posiadać każda jaskinia w skale węglanowej, co jest absolutną regułą
5.                           W pobliżu obu tych formacji odnotowuje się aktywność NOL-i!
6.                           W obu przypadkach w nazwach formacji terenowych towarzyszącym jaskiniom występuje rdzeń „Babia” - Babia Góra i Babia Dolina - a to ostatnie pasuje jedynie do Lokalizacji III w Babiej Dolinie w Tatrach Bielskich!

I żeby już całkowicie zakończyć tą sprawę, dodam pewien bardzo dziwny fakt. W kwietniu 1996 roku otrzymałem list od pewnego mieszkańca Kowar na Dolnym Śląsku, w którym przekazał mi m.in. i taką informację:
[...] 3. Krzaczyna - nie odkryte podziemne zakłady lotnicze.
Na powierzchni po wojnie, oprócz części lotniczych pozostało dużo miedzi w tym cienkie rurki miedziane. Płyta ołowiana o wymiarach 1 m x 1 m x 0,2 m. jedna z podziemnych hal ma kształt ¼ koła o promieniu około 120 m!

Informacje te dotyczyły... Karkonoszy!!! A zatem? - jeżeli rację ma mgr B. W. z Kowar, to znaczyłoby to, że dr Horák mógł natrafić albo na ultra-tajną instalację hitlerowców w Tatrach[2], porzucona dla nieznanych powodów, albo relikt poprzedniej cywilizacji - np. platońskiej Atlantydy - który może mieć coś wspólnego z rumowiskami Wantul czy Wąwozu Kraków... - ale to już temat na inne opracowanie.[3]

Z Babią Górą wiążą się jeszcze dwie ponure tajemnice. Pierwsza z nich jest dość starej daty, ale fascynująca - jest nią...


96


... tajemnica porwania szlachcica Jana Wawrzyńca Twardowskiego! Tak, tak! -   t e g o  Twardowskiego! - polskiego szlachcica i polskiego odpowiednika doktora Johannesa Fausta - Faustusa, którego unieśmiertelnił Johann Wolfgang Goethe! Niektórzy badacze traktują te dwie   r ó ż n e   osoby, jako jedną postać historyczną. Jednakże historycznego istnienia tej postaci dowiódł Łukasz Górnicki w swym Dworzaninie... , zaś Roman Bugaj w swej doskonałej pracy Nauki tajemne w dawnej Polsce - Mistrz Twardowski twierdzi wprost, że Twardowski vel Dhurus alias Duranus - wszystko to po łacinie oznacza tyle, co „twardy” - był naprawdę podkoniuszym króla Zygmunta Augusta. To on właśnie zaaranżował słynny seans spirytystyczny, w czasie którego wywołał on ducha  Barbary Radziwiłłównej i z najzimniejszą krwią go przeprowadził, z fatalnym dla króla, a najbardziej siebie - skutkiem. Naraził się tym potężnemu, ambitnemu i żądnemu władzy magnatowi Mniszchowi i na jego rozkaz został zamordowany, w okolicach Węgrowa. Tyle Roman Bugaj i historycy specjalizujący się w tamtej epoce.

Istnieją poszlaki wskazujące, że Twardowski był z pochodzenia Włochem z Rzymu i tam usiłował uciec czując zagrożenie ze strony Mniszchów. W drodze z Krakowa do Rzymu zatrzymał się na popas w karczmie leżącej w widłach rzek Skawy i Stryszawki, gdzie dzisiaj znajduje się miasto powiatowe Sucha Beskidzka. Tam dopadli go diabli pod wodzą Mefistofelesa i porwali w stylu przypominającym najlepsze CE4. Po drodze do Piekła, strwożony perspektywą zatraty duszy i wydania jej na pastwę płomieni piekielnych (to słynne pozdrowienie „Diaboli perfectum - Na chwałę płomieni!” z filmu Krzysztofa Gradowskiego...) Twardowski zaczął śpiewać Godzinki - co słysząc Mefistofeles porzucił go w połowie drogi do Piekła - na Księżycu! - gdzie ponoć siedzi do dziś dnia, czekając na Dzień Sądu Ostatecznego...

Kto wie, czy nie było to klasyczne CE4 - czyli „wzięcie” jak nazywamy to dzisiaj - które przydarzyło się już w XVII wieku, w czasach, kiedy Rzeczypospolita Szlachecka gorzała pełnym blaskiem na Europę, a Polska była od morza Bałtyckiego do Morza Czarnego! W czasach, kiedy Polska miała swe wielkie pięć minut w historii, a na jej terytorium Obcy rozbudowywali swoją sieć informacyjno-zbiorczą z głazów eratycznych - o ile wierzyć poglądom głoszonym przez szkołę ufologii psychotronicznej inż. Miłosława Wilka i Zofii Piepiórki. Właśnie tutaj, w dzisiejszej Suchej Beskidzkiej, doszło do uprowadzenia na pokład UFO i porzucenia przez Obcych w stanie „lunatycznym” - tzn. w stanie okaleczenia psychicznego - szlachcica Jana Wawrzyńca Twardowskiego. Obcy mogli pokazać mu z bliska Księżyc, jak to czasami się zdarzało w XX wieku, czego umysł imć Twardowskiego nie wytrzymał i sfiksował...  - jest to klasyczny wręcz akademicki przykład na incydent typu Rip van Winkle!!! Twardowski przeżył ten incydent, ale już nigdy nie wrócił do siebie i najprawdopodobniej wkrótce zmarł. Pozostała po nim legenda - piękna, acz nie ze wszystkim prawdziwa. I jeszcze jeden fakt, bardzo ważny dla tej sprawy: otóż w odległości 12 km od Suchej Beskidzkiej znajduje się szczyt Diablaka - Babiej Góry!

Dziś w Suchej Beskidzkiej znajduje się wspaniała, stylowa karczma „Rzym” i Twardowskiego tam się wspomina, a w herbie tego miasta jest koń, który stoi na półksiężycu! - nawet z widocznymi kraterami!!!... A nie zapominajmy, że Twardowski był podkoniuszym królewskim!

Jeszcze jedna sprawa. Twardowski mógł być po prostu jednym z Obcych - był Ich agentem wpływu. Jego możliwości były niesamowite - latał w powietrzu, leczył ludzi z morderczych chorób XVII wieku - dżumy i ospy. Miał swą pracownię na krakowskich Krzemionkach i kontaktował się z diabłem - a może ze swymi mocodawcami i ziomkami - przy pomocy zwierciadła. NB, przy pomocy wypolerowanych „glassów” kontaktował się z duchami słynny na całą Europę mag i lekarz - dr John Dee - Devius - też jedna z najbardziej niezwykłych postaci tamtych czasów. Ze zwierciadłami eksperymentowali swego czasu tacy słynni magowie i alchemicy, jak  rabbi Löve (Jehudi) Ben Becalel, Allessandro hr. Cagliostro, Giuseppe Balsamo,  Christian Rosenkreutzer, hrabia Saint - Germain i cały legion innych. Czy wszyscy ci niezwykli - nawet u progu XXI wieku - ludzie mieli Kontakt z Obcymi? Wszak nawet Władca Świata Brahytma z Agharty kontaktował się z Bogiem poprzez zwierciadła, które obsługiwał dla niego Marzy - Książę Śmierci, a którego opis do złudzenia przypomina człekokształtnego robota C3PO z lucasowskich Wojen gwiezdnych czy Niszczyciela - Zływroga z powieści Siergieja Sniegowa - Dalekie szlaki...
I jeszcze jedna tajemnica Babiej Góry.




[1] Mam nadzieję, że prof. Pająk wybaczy mi ten termin, który bardziej odpowiada duchowi naszego języka, niż wstrętny barbaryzm - „magnokraft” - którego on używa.
[2] Pisaliśmy o tym także w WUNDERLANDZIE... - aczkolwiek wydaje się być mało prawdopodobnym, że hitlerowscy uczeni pracowali w Tatrach nad broniami V, to jednak okazuje się, że przeprowadzali oni eksperymenty z super-dalekonośnym działem V-3 strzelając z Krowiarek ku odległemu o 50 km, służącemu za cel łańcuchowi górskiemu Tatr Wysokich - na co są świadkowie i dokumenty!
[3] Zob. M. Jesenský - Bohové atomových válek,  Ústi nad Labem 1998, przekład mój.