środa, 11 czerwca 2014

PROJEKT TATRY (19)


97


Tajemnica ta dotyczy do dziś dnia nierozwiązanej zagadki ostatniego lotu samolotu An-24 o oznaczeniu SP-LTF, należącego do PLL LOT,  odbywającego rejs numer LO-165, który w dniu 2 kwietnia 1969 roku, około godziny 16:15 roztrzaskał się na północnym stoku Policy - 1369 m n.p.m. - tam, gdzie dziś znajduje się Rezerwat Przyrody im. Prof. Zenona Klemensiewicza, który wraz z 45 pasażerami samolotu i 5 osobami załogi poniósł tam śmierć na miejscu.
Wokół tej katastrofy krążą legendy: a to miał on być zestrzelony przez polską lub czechosłowacką OPLot., a to miał on być porwany przez jakiegoś uciekiniera na Zachód, a to załoga znajdowała się w stanie opilstwa, itp. brednie... A najciekawsze jest to,  że do dziś dnia ZUPEŁNIE NIC nie wiadomo o jej przyczynach i temat ten stanowi zupełne TABU!
Dzięki wydatnej pomocy red. Jerzego Pałosza  z Gazety Krakowskiej, udało się uzyskać informację, że w czasie dolotu samolotu LO-165 do Policy, operator radaru w Balicach widział nad Skawiną jakieś silne echo, które wziął za echo SP-LTF...  Wyglądałoby zatem na to, że to UFO „podszyło” się pod samolot i kontroler lotów po prostu został wprowadzony przezeń w błąd... - z wiadomym efektem: zmasakrowane zwłoki 51 osób rozsypały się na śniegach w lesie pod szczytem Policy.
Prawdy - jak sądzę, nie dowiemy się już nigdy, no chyba, że Obcy sami przyznają się do spowodowania tego wypadku, na co nie liczę. NB, w tych okolicach było więcej wypadków lotniczych, o czym traktuje druga część tego opracowania.


---oooOooo---


W ramach remanentów godzi się dodać jeszcze dwa przypadki obserwacji NOL-i, które zostały dokonane w Tatrach i w okolicach Jordanowa:


98


W sierpniu 1996 roku, w Tatrach Zachodnich odnotowano obserwację NOL-i typu RV. Pewien mieszkaniec Tarnowa, pan N. N. wykonał zdjęcie Jarząbczej Przełęczy. Po wywołaniu na pozytywie ujrzał 4 dziwne dyskoidalne zaciemnienia, które wyglądały, jakby zrobiły je obiekty poruszające się z ogromną prędkością.
WYJAŚNIENIE ALTERNATYWNE:
Zawodowy fotograf, który obejrzał te zdjęcia, stwierdził że były to tylko jakieś muszki, które latały przed obiektywem aparatu fotograficznego w momencie wykonywania zdjęcia. No cóż, wytłumaczenie jest, ale...
Rzecz w tym, że wykonałem kilka tysięcy zdjęć, i na ani jednym nie udało mi się uchwycić żadnej muszki. Są one zbyt drobne, by wychwycił je obiektyw i latają zbyt wolno, by pozostawić na negatywie tylko rozmazaną smugę. Podobne „muszki” fotografowano także w Czechach i Kolumbii Brytyjskiej, a zatem nie może chodzić tutaj o to zjawisko. NB, muchy występują tylko w niższych partiach gór, a nie na szczytach - a w opisywanym przypadku zdjęcie wykonano na wysokości prawie 2000 m n.p.m.!


99


Incydent ten wydarzył się dnia 3 grudnia 1996 roku, o godzinie 18:03. Jeden świadek zaobserwował przelot 2 dziwnych świateł w kolorach czerwonym i pomarańczowym, które wykonały łuki nad wzgórzem Banią przy ul. Komunalnej w Jordanowie i znikły. Leciały one z kierunku Myślenic ku Spytkowicom. Niestety, z powodu silnego zachmurzenia nie udało się zobaczyć niczego więcej. Jak dotąd nie znaleziono żadnego wyjaśnienia dla tego zjawiska...


---oooOooo---


I to są na razie wszystkie tajemnicze wydarzenia i zjawiska, z którymi spotkałem się w trakcie realizacji PROJEKTU TATRY. Czy znajdziemy dla nich jakieś wyjaśnienie? - tego nie wiem. Być może będzie tak, jak to przewidział znany polski jasnowidz i psychotronik dr Leszek Szuman, że prawdę poznany dopiero po wejściu Ziemi w nową epokę zodiakalną - Epokę Wodnika, co nastąpi w latach 2016 - 2025. No cóż - pożyjemy - zobaczymy, a graviora manent - najgorsze jest zawsze przed nami...




12. ZAKOŃCZENIE




Na zakończenie tej części Raportu - a powinien on być ex definitio napisany krótko i zwięźle - podaję garść moich refleksji:
q  REFLEKSJA PIERWSZA - Mimo tego, że coraz więcej ludzi widziało NOL-e i się do tego przyznaje, to oficjalna polska nauka przybiera postawę obronną i nie mogąc zanegować faktu istnienia NOL-i - po prostu je ignoruje. Aliści są chwalebne wyjątki - które - niestety potwierdzają ogólną regułę. Nietolerancja i głupota środowisk naukowych, tworzą klimat do rozwoju naukowej Plica polonica - czyli kołtuna, który jest elementem naszego ukochanego polskiego piekiełka. Uczeni nie maja odwagi się przyznać do tego, że wierzą w istnienie NOL-i, bo grozi to dezaprobatą ze strony co starszych i bardziej twardogłowych przedstawicieli „betonu” naukowego. Inna rzecz, że pewna część uczonych działa jako tzw. „zaciemniacze” - którzy wbrew bijącym w oczy faktom nie wahają się użyć wszystkich środków, by zdyskredytować ufozjawisko i ufologię. Ale nic z tego, bo LUDZIE PRZESTAJĄ SIĘ BAĆ ZADAWANIA PYTAŃ I ŻĄDAJĄ PRECYZYJNYCH ODPOWIEDZI NA PYTANIA ZWIĄZANE Z UFOZJAWISKIEM. I nie dają się już zbyć byle czym, co uważam za postęp.
q  REFLEKSJA DRUGA - Prowadząc prace PROJEKTU TATRY znaczną pomoc udzieliła mi młodzież. I nie wynikało to li tylko ze znudzenia życiem i ogłupiającą edukacją serwowaną jej przez różnych Handkech i Wittbrodtów oraz ich politycznych dysponentów, którzy przygotowują ją do warunków pracy w Unii Europejskiej jako wykształconych i wąsko wyspecjalizowanych pracowników na podrzędnych stanowiskach, ale z autentycznego zainteresowania możliwością istnienia innego życia i innych zamieszkałych światów. Ten tak bardzo znienawidzony przez Kościół katolicki i marksizm-leninizm ruch New Age w aspekcie ufologii wnosi w ich  życie coś nowego i jasnego, w porównaniu z szarą egzystencją wśród hurra-Bogo-ojczyźnianego bełkotu z prawej i obiecanek utopii materialistyczno-dialektycznych z lewicy i wrzasku o nieograniczonej wolności ograbiania bliźnich i nieograniczonego używania życia z  quasi-wolnościowego centrum. Mylą się ci, którzy utożsamiają ufologię z „ćpaniem”, sektami czy wolną miłością - choć przyznaję, znalazło się kilku kretynów, którzy z UFO zrobili sobie bóstwo, jak np. sekta Raelian czy Antrovis. Nie, to nie to.

***

 Ruch New Age, to nade wszystko działania na rzecz pogodzenia człowieka i jego cywilizacji z Matką Naturą. To pogodzenie się z Ziemią i uprzątnięcie tego chlewu, jaki zrobiła z naszej planety nasza nieprzemyślana i rabunkowa działalność. I wreszcie New Age, to otwarcie się człowieka na Kosmos i poszukiwanie w nim naszych Braci w Rozumie! To właśnie jest sens New Age - czy jak kto woli - Czasu Wodnika (Aquarian Age).

***

Ruch New Age jest bardzo niebezpieczny dla wszystkich kościołów chrześcijańskich i niechrześcijańskich oraz dla materializmu dialektycznego dlatego, że stanowi on „trzecią drogę” - alternatywę dla ludzi. Dążenie do wyzwolenia się człowieka spod presji dogmatów religijnych i ideologicznych  i rozwinięcie jego uśpionych, acz realnych, możliwości, które dzisiaj nazywamy możliwościami parapsychicznymi. Kto tego nie rozumie jest albo człowiekiem głupim, albo o złej woli. Dla Kościoła katolickiego jest to poza tym konkurent do kasy i dlatego jest on tak zaciekle zwalczany przez jego funkcjonariuszy - szczególnie oo. Dominikanów, którzy ongi stanowili trzon Świętego Officium - Inkwizycji...
q  REFLEKSJA TRZECIA - PROJEKT TATRY potwierdził kilka hipotez, a mianowicie:
1.      Hipotezę prof. J. Vallée o zainteresowaniach NOL-i naszymi instalacjami jądrowymi o charakterze wojskowym i cywilnym, w aspekcie wykorzystania w nich energii jądrowej, jej uzyskiwania i przetwarzania.
2.      Hipotezę o anihilacyjnym napędzie NOL-i i wykorzystaniu przez Nich antymaterii także w innych celach, np. badanie otoczenia, obrona, itd.
3.      Hipotezę o ingerencji Ufitów w bieg historii Ziemi.
4.      Hipotezę Al. Mory o „Wielkim Konflikcie Bogów” sprzed 15.000 lat - znanym jako „atomowa wojna bogów”.
5.      Hipoteza o posługiwaniu się przez Nich robotami w trakcie penetracji Ziemi i naszej cywilizacji.
6.      Hipoteza o wykorzystaniu przez Nich naszych sieci informatycznych - np. Internetu - do penetracji i kontroli życia Ludzkości.

Powyższe pozwala mi na wyciągnięcie wniosku, który sformułuję w postaci hipotezy - brzmi ona tak:
Jesteśmy dalekimi potomkami istot ludzkich, które po wielkim konflikcie sprzed 15 tys. lat musiały odbudować cywilizację od nowa. NOL-e są Ich pojazdami obsługiwanymi przez roboty pozostałe po tym konflikcie i podlegające nekroewolucji, która doprowadziła je do stanu takiego, że przypominają One istoty żywe - wraz z Ich anatomią i fizjologią.
A zatem sztuczne mózgi w biologicznych ciałach cyborgów. Podejrzewam, że w skrajnych przypadkach  chodzi tutaj o bezmózgie biologiczne maszyny, których sub-mózgi są jedynie przekaźnikami poleceń i wyników Ich działania.
A to wyjaśnia Ich zainteresowania życiem na Ziemi, naszym rozrodem, naszą techniką obronną i zbrojeniami rakietowo-jądrowymi, stąd te ingerencje w historię Ziemi w postaci epidemii, klęsk żywiołowych i niewyjaśnionych katastrof komunikacyjnych, stąd wreszcie Ich niezniszczalność i posługiwanie się bronią psychotroniczną - jako najefektywniejszą NLW[1] w stosunku do ludzi i zwierząt.
Tak postawiona hipoteza wyjaśnia niemal wszystko - od wierzeń najdawniejszych cywilizacji ludzkich, po ślady butów w skałach Trzeciorzędu i od epidemii BSE/CJD[2] po Meteoryt Tunguski. To właśnie wszystko dzieje się tak dlatego, że obserwują i manipulują nami   m a s z y n y   - nieludzkie, chłodne i precyzyjne. Maszyny, które naszą Rzeczywistość postrzegają jako coś, co już znają, a to dowodzić może tylko tego, że  na przestrzeni tych 65 milionów lat naszego ssaczego istnienia i rozwoju niewiele zmieniliśmy się jako gatunek. Miał rację prof. Bernard Huevelmans twierdząc, że prawdziwe potwory są wśród   n a s.



[1] Non Lethal Werapon - z ang.: broń, która nie zabija.
[2] Gąbczaste zwyrodnienie mózgu/Choroba Creutzfelda-Jacoba.