czwartek, 19 czerwca 2014

PROJEKT TATRY (25)

APPENDYKS E


I w nawiązaniu do poprzedniego appendyksu, nasz ukraiński korespondent - dr Anton A. Anfałow z Symferopola na Krymie przesłał nam materiał, który został zredagowany na podstawie raportu astronoma z WNP - dr Siergieja W. Archipowa - sporządzonego dla magazynu Space Flight nr 37 z marca 1995 roku, s. 94, który to raport cytuje niemal w całości:

Szanowny Panie!

Wielki biały bolid o średnicy co najmniej 7 metrów, przeleciał nad Kurskiem, Biełgorodem i Charkowskim Rejonem, z północy na południe, o godzinie 17:45 GMT, w dniu 15 maja 1994 roku. Lot bolidu obserwowano na przestrzeni co najmniej 300 km. Zjawisko to widziało wiele osób, w tym także ekipa astronomów z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Charkowskiego, którzy meldowali przelot tego bolidu i ocenili czas przelotu na 10 sekund, co oznacza, że jego prędkość geocentryczna wynosiła co najmniej 30 km/s.

Miejsce upadku bolidu znajduje się w odległości około 40 km na południe - południowy-zachód od Charkowa, w okolicy wsi Ochoczije, i tak o tym pisze dr Władimir A. Zachożaj (dyrektor OAUC), który odwiedził to miejsce z ekspedycją OAUC, w dniu 27 maja 1994 roku:
Na skraju lasu zobaczyliśmy krater o średnicy 4 metrów i głębokości 1,5 metra, pochodzący z eksplozji, której energia musiała być taka, jak po wybuchu 60 kg TNT. Znaleźliśmy prawie 10 kg metalicznych odłamków w kole o promieniu 40-50 m od centrum eksplozji. Las był powalony w promieniu 10 metrów od krateru, a drzewa były opalone i podziurawione odłamkami.

Dwa drzewa były całkiem spalone po północnej stronie krateru, prawdopodobnym kierunku od przylotu. Wstępne analizy wykazały anomalne kompozycje związków chemicznych: zawartość żelaza była wyższa, niż w przypadku „normalnego” sztucznego satelity Ziemi czy załogowego statku kosmicznego. Koniecznym zatem staje się zbadanie miejsca impaktu w przyszłości.

Widziałem osobiście te odłamki, największy z nich miał kształt pokręconej i rozerwanej wybuchem rury o długości 50 cm i średnicy 2-3 cm, z płytkimi wyżłobieniami na powierzchni. Analiza chemiczna wykazała: Fe - 99%, Cu - 0,3%, Ni - 0,04% i Ti - 0,02%. Magnezu i glinu nie znaleziono w mierzalnych ilościach i skład chemiczny PASUJE BARDZIEJ DO CIĘŻKIEGO CZOŁGU, A NIE DO LEKKIEGO SATELITY!

Członkowie ekspedycji powiedzieli mi, że nie był to także wybuch jakiegoś niewypału czy niewybuchu z czasów II wojny światowej. Widziałem ablacyjne zacieki i ślady opalenizny na odłamkach. Dr W. A. Zachożaj usiłował skonsultować się w przedmiotowej sprawie z ekspertami wojskowymi, ale nie dało to żadnego rezultatu.
Najwidoczniej te artefakty nieznanego pochodzenia są obiecującymi kandydatami do uznania ich za szczątki „kosmicznego złomu” NIE BĘDĄCEGO DZIEŁEM RĄK LUDZKICH! - który zderzyły się okazjonalnie z Ziemią. Taka możliwość należy wziąć pod uwagę.

A. W. Archipow
Instytut Radioastronomii
Charków, Ukraina

Szokujące? No cóż - ile miał racji Stanisław Lem pisząc w jednym z opowiadań Cyberiady następujące słowa:

...I nic z owej magnaterii nie zostało, okrom spinek metalowych, które wieśniacy z osad Solary Małej znaleźli na swój brzeg przybojem mgławicznym wyrzucone...

Nic dodać, nic ująć.