sobota, 12 lipca 2014

PROJEKT TATRY (37)


I wreszcie dochodzimy do ostatniej kategorii obiektów zaobserwowanych nad terenami PROJEKTU TATRY - są to Nieznane Obiekty Orbitalne - NOO albo w międzynarodowej nomenklaturze - Unknown Orbiting Objects - UOOs. Jak już pisałem, NOO są pozostałościami po wielkim konflikcie bogów, który rozegrał się jakieś 15-12 tysięcy lat temu, co stało się m.in. przyczyną zatopienia kontynentu Atlantydy, Lanki i Mu... Teraz, kiedy mamy już dość materiału obserwacyjnego - wszak NOO są statystycznie najczęściej obserwowanymi UFO - pozwolę sobie stwierdzić, że nie wszystkie NOO są tymi pozostałościami - co więcej - te NOO wykonują na wokółziemskich orbitach jakieś ściśle określone misje - już to zwiadowcze, już to naukowo-badawcze, co doskonale tłumaczyłoby ich aktywność na kilka lat przed otwartą wojną pomiędzy NATO a Jugosławią i II Wojną Asasynów pomiędzy USA a talibańskimi terrorystami Usamy ben-Ladena w 2001 roku.
Stawiając sprawę ze strony statystyki, to opisane w tej pracy UFO możemy podzielić na:

Kategoria UFO
Ilość
Dysk
Kula
Gwiazda
Inne
DD/Obiekt Dzienny
3
2

1

RV
1



1
RV/NOO
1


1

NL
9



9
NL/BOL
2

2


NL/NOO
10


10

Razem
26
2
2
12
10

Te 11 przypadków obserwacji NOO podaję poniżej:

121

W dniu 1 kwietnia 1997 roku, o godzinie 19:49 CW (17:49 GMT) w Jordanowie udało mi się sfilmować głowę komety Hale-Boppa. W pewnym momencie w wizjerze ujrzałem przelatujący obiekt, który kilka razy rozbłysnął i zniknął z pola widzenia. Używałem kamery Panasonic typu NV-RX7EN z zoomem 20x. Wszystko trwało około 2 sekund. NOO migotał z częstotliwością około 1 Hz białym lub biało-żółtym światłem, i był on nieco ciemniejszy od odwzorowania głowy komety H-B, której sumaryczna jasność wynosiła wtedy około -1m. Jasność NOO musiała wynosić około +3m, przy zoomie 7x.
Nie mógł to być ptak czy inne nocne latające zwierzę. Nie był to także ani samolot, balon czy helikopter - byłoby widać więcej świateł. Osobiście podejrzewam, że ów NOO znajdował się na LEO, a zatem na wysokości >120 km nad Ziemią.
Film został pokazany w czasie IV Ogólnopolskiego Kongresu Ufologicznego w Gdyni, w czerwcu 1998 roku. W dyskusji nikt nie potrafił mi podać jakiegoś wyjaśnienia, mimo tego, że był tam kwiat ufologii polskiej!...

122

Następny incydent z NOO miał miejsce w nocy 22/23 sierpnia 1997 roku, pomiędzy godzinami 22 a 23:30 w Mszanie Dolnej. Bohaterką jest pani mgr A. B. (wszelkie dane zastrzeżone), która zaobserwowała przelot jakiegoś bardzo szybkiego ciała w kolorze pomarańczowym, które ciągnęło za sobą smugę znikającą po około 2 sekundach. Całość zjawiska trwała około 5 sekund, więc mógł to być jakiś meteor. Ów NL przemieszczał się z NE na SE na H = 70o - prostoliniowo.
Analiza zdarzenia wskazuje na to, że mógł to być meteor z roju ι-Akwarydów Południowych promieniujących w dniach od 14 lipca do 29 sierpnia z radiantu o współrzędnych RA = 22h36m i DEC = -5o lub ι-Akwarydów Północnych promieniujących z miejsca o koordynatach RA = 22h27m36s i DEC = -15o30z różnymi Vg zawierającymi się w przedziale od 22,8 do 42,3 km/s, z częstotliwością 20 błysków na godzinę. Mogły to być także meteory z rojów: δ-Akwarydy i α-Kaprikornidy.
Istnieje także możliwość, że był to jeden ze sztucznych satelitów Ziemi - zbudowany i wystrzelony na orbitę niekoniecznie po 1957 roku...

123

Powróćmy do Jordanowa. 16 października 1997 roku, 13-letnia uczennica z Jordanowa Małgorzata M. wraz z jej dwoma koleżankami - Ulą B. i Angeliką W. zaobserwowały w godzinach 18:36-18:27 NL w kształcie „gwiazdy z nieregularnym krzyżem”, która szybko przemieszczała się po niebie z SW na NE na H = 60o. Po chwili NL znikł, a w chwilę później na jego miejscu pojawiły się trzy gwiazdy, ustawione w formację trójkąta równobocznego. Całe zjawisko zakończyło się po minucie.
Trudno wyjaśnić, co to być mogło... Na pewno nie były to:
v Meteory - bo obraz spadku czy przelotu przez atmosferę meteorów jest zupełnie inny od opisanego powyżej;
v Samoloty czy inne pojazdy powietrzne, bo Małgosia M. jest bystrą i inteligentną obserwatorką i doskonale rozróżnia ziemskie statki powietrzne;
v Latające zwierzęta
v Latawce, lotnie, itp. itd.
Jedynym wyjściem z sytuacji są albo NOO, albo samoloty podorbitalnego zwiadu fotograficznego i radio-elektronicznego typu Aurora czy Uragan - ale to nie wyjaśnia zakończenia obserwowanego zjawiska...

124

Wieczorem, dnia 4 lutego 1998 roku, wraz z jednym świadkiem - panią Małgorzatą W. z Jordanowa - około godziny 19:04 zaobserwowaliśmy na tle konstelacji Smoka silny błysk biało-niebieskiego światła o jasności około -2m,00 - którą porównaliśmy w jasnością gwiazdy Syriusz (α Wielkiego Psa),  -1m,4 - który to rozbłysk trwał 1-3 sekund. Wydawało nam się, że za tą „gwiazdą” ciągnęła się jasna smuga o długości jakichś 10 średnic NOL-a, ale nie jestem tego absolutnie pewny.
Być może był to meteor z roju Virginidów, promieniujących z punktu o współrzędnych: RA = 12h24m i DEC = 0o z Vg = 35 km/s, ale przeczy temu kierunek ruchu tego „bolidu” - z gwiazdozbioru Smoka, który jest jednym z gwiazdozbiorów wokół biegunowych, a błysk ów pojawił się mniej więcej na pozycji RA = 11h i DEC = +70o, a zatem nie mógł to być taki meteor. Ani samolot czy inny balon - może to był jakiś sztuczny satelita Ziemi, który wszedł w atmosferę i spłonął.

125

Ta obserwacja była dokonana aż z czterech punktów naszego kraju! Widziało ten NL wielu świadków i nie ma mowy o jakimkolwiek złudzeniu, czy planecie Wenus...
24 lipca 1998 roku, w godzinach 21:44-21:46, przy wygwieżdżonym niebie i lekkich cirrusach, zaobserwowano w Jordanowie, Krakowie, Miechowie i Warszawie przelot świecącego pomarańczowym światłem obiektu o jasności co najmniej -5m,00 (NOL był jaśniejszy od Wenus  - -4m,2 w maksimum blasku) i przesuwał się powoli od gwiazdozbioru Wężownika poprzez Orła, Tarczę Sobieskiego i Źrebię ku Wodnikowi, gdzie znikł. W ciągu 2 minut pokonał on 90o na niebie w azymucie i około 15o w elewacji.
Zrazu wydało mi się, że była to stacja orbitalna Mir, ale moje wątpliwości rozproszył pan Kazimierz Bzowski - któremu wysłałem kopię Karty zgłoszenia obserwacji NOL-a - w swym liście z dnia 5 sierpnia 1998 roku, który pozwalam sobie zacytować:

Panie Robercie!

Odpowiadając na Pana list z dnia 28 lipca br. załączam dwie strony >>Załącznika...<<.  Członek GB UFO z Warszawy - pan T. F. (...) ma na 11 piętrze budynku usytuowane obserwatorium do permanentnej obserwacji przestrzeni powietrznej obejmującej sektor od AZ = 0o do 180o i H = 0o do 90o. (...)
W dniu 4 sierpnia 1998 roku skonfrontowano podane przez Pana dane obserwacyjne z nagraniem video w nocy 27.07.1998 r. - dzięki temu ustalono, co następuje:
- Na kierunku 180o wynurzył się w podanym czasie zza strefy obserwacji świetlisty obiekt - jaśniejszy niż Jowisz w maksimum blasku. NOL ten mógł nadlecieć z południowego-zachodu. Pierwsza obserwacja: około 48-50o nad horyzontem i zniżał się do około 20o nad horyzontem. Trajektoria wschodnia. Łączny czas obserwacji około 3 minut - od godziny 21:43 do 21:46. (...)
W dniu 4 sierpnia 1998 roku usiłowałem połączyć się telefonicznie z prof. Budkiewiczem, który jest ekspertem ds. stacji Mir, ale nie zastałem go w domu. Tego dnia nie udało się - jak twierdzi pan T. F. zaobserwować stacji Mir, mimo intensywnych poszukiwań gołym okiem i teleskopem. (...)

Warszawa, 5 sierpnia 1998 r.                              

Kazimierz Bzowski

Kierownik GBUFO Warszawa

Tyle pan Kazimierz Bzowski - człowiek, który zjadł zęby na obserwacjach Mira, a także innych satelitów udających NOL-e. A potem obserwacje sypnęły się, jak z wora:

126

Znów Jordanów. 30 sierpnia 1998 roku, o godzinie 21:30, troje świadków obserwowało przelot dziwnego obiektu, który pojawił się na tle konstelacji Orła, gdzie świecił jako obiekt o jasności +0m,8 i przesuwał się w kierunku gwiazdy Altair - α Orła, po minięciu której rozbłysnął do jasności ponad -1m, a następnie przygasł do poprzedniej jasności, kierując się w stronę gwiazd: Deneb - α Łabędzia i Polaris - α Małej Niedźwiedzicy. Po minięciu Polarnej znów rozbłysnął do -1m i po chwili znikł pomiędzy gwiazdami Kohab (β UMi) i Megrez (δ UMa)...
Na pewno nie był to Mir czy inny satelita Ziemi. Żaden satelita tak się nie zachowuje, jak ten NL. Nie ma też takiego satelity, który pojawia się znikąd i znika jak Kot z Cheshire...