poniedziałek, 14 lipca 2014

PROJEKT TATRY (38)

127

Jordanów, 9 października 1998 roku, w godzinach 19:29-19:30 dwoje świadków obserwowało przelot świecącego jasnożółtym światłem NOL-a, który szybko przemieszczał się z okolicy gwiazdy Deneb i znikł na południe od gwiazdy Makrab (α Pegaza). Jego jasność wynosiła około -2m,9 - co było porównywalne z jasnością Jowisza. Obydwa te obiekty miały identyczną jasność...

Być może był to Mir, ale rzecz w tym, że obiekt ten był widoczny w 2h35m  p o   zachodzie Słońca, a zatem nie mógł to być Mir czy inny sztuczny satelita Ziemi krążący po LEO. Ogólny czas obserwacji - około 15 sekund. Nie stwierdzono żadnych zmian jasności tego NOO, co oznaczałoby, że emitował on własne światło i znajdował się w stożku cienia Ziemi, lub - zakładając, że świecił on światłem odbitym - znajdował się w bardzo dużej odległości od naszej planety, poza stożkami jej cienia i półcienia.

128

Ponownie Jordanów, dnia 18 października 1998 roku, o godzinie 06:03, przez około 5 sekund dwoje świadków: Adam J., jego córka Katarzyna J. i ja, obserwowaliśmy nad wschodnim horyzontem przelot jakiegoś świetlistego punktu zmierzającego ku południowi.

W 5 minut później, jadąc samochodem po drodze nr 28 z Jordanowa do Skomielnej Białej i dalej do Krakowa drogą nr 7 - zauważyliśmy wiszące przez 2-3 minuty nad łańcuchem Tatr Bielskich dziwne światła koloru jaskrawo-pomarańczowego.

Pierwsze światło było koloru białawego, a te nad Tatrami - pomarańczowego. Te ostatnie nie poruszały się - wisiały na niebie i ich jasność wynosiła jakieś -1m, zaś jasność białego światła - 0m. Nie mogły to być meteory czy meteoryty - prędzej jakieś sztuczne satelity lub - dotyczy to obiektu znad Tatr Bielskich - balon meteorologiczny.

129

Następna obserwacja NOO miała miejsce też w Jordanowie, wieczorem, dnia 25 grudnia 1998 roku, około godziny 17:35 i trwała około 5 sekund.

NOO wyglądał jak ruchoma niebieska gwiazda, która przemieszczała się powoli z północy na południe na tle konstelacji Byka. Jasność tego obiektu wynosiła około +4m,5 - co ustalono porównując go z gwiazdami doskonale widocznych Plejad.

Być może był to sztuczny satelita Ziemi, ale biorąc pod uwagę fakt, że Słońce zaszło o godzinie 15:28 ów satelita powinien znaleźć się już w stożku cienia Ziemi. W przypadku, gdyby znajdował się poza nim, to powinien świecić światłem białym lub jasnożółtym, a nie niebieskim.

A zatem nie mógł to być satelita Ziemi zbudowany przez ludzi...

130

8 lutego 1999 roku, w Jordanowie - pięcioro świadków: Anna Leśniakiewicz, Marzena W., Ewelina W., Wioletta W. i ja - zaobserwowaliśmy o godzinie 19:25 przelot świecącego pomarańczowym światłem, gwiazdopodobnego NOL-a, o jasności widomej -1m - co ustaliliśmy porównując jego jasność z jasnością gwiazd: Betelgeuse - α Oriona, Syriusza i planet: Jowisza i Saturna - który przemierzył niebo w ciągu 10 sekund z punktu na AZ = 270o na AZ = 180o i stałej H = 40o.

I tutaj rzecz ciekawa - po przemierzeniu jakichś 40-45o wzdłuż azymutu, nad pomarańczowym NOL-em pojawiła się migająca biała „gwiazdka” o jasności +3m, a następnie oba NOL-e, czy jeden NOL z dwoma światłami, poleciały dalej.

Nie mógł to być żaden samolot czy helikopter. W ciszy zimowego wieczoru nie słyszeliśmy żadnego dźwięku pracującego silnika tłokowego czy odrzutowego, ani wizgu turbin. Nie stwierdzono żadnego wpływu NOL-a na otoczenia, a to dowodzi tego, że ów NOL poruszał się bardzo wysoko. Nie mógł to być żaden satelita - bo Słońce zaszło niemal 3 godziny wcześniej - czy stacja Mir dokonująca eksperymentu w rodzaju „Пятно 2½”, które to eksperymenty mogłyby być od biedy wyjaśnieniem pojawienia się świecącego punktu obok NOL-a.[1] zresztą trudno byłoby wyobrazić sobie zwierciadło kosmiczne, którego położenie zmieniałoby się z częstotliwością 2 Hz - nie mówiąc już o tym, że eksperyment „Piatno 2½” nie wypalił. Czy był to tylko przypadek? Być może, ale nie zapominajmy, że takie kosmiczne zwierciadła mogą odbijać nie tylko promienie Słońca, ale także promienie lasera bojowego. Wyglądałoby zatem na to, że to Ufici przerwali Rosjanom ten niebezpieczny eksperyment, który mógł stanowić zagrożenie dla światowego pokoju, bowiem przy pomocy takiego lasera i systemu zwierciadeł można razić cele na Ziemi, w jej atmosferze i w Kosmosie...

Tak czy inaczej - nie ma wyjaśnienia dla zaobserwowanego przez nas fenomenu!

131

Jordanów, 24 marca 1999 roku, godzina 18:32-18:34. na bezchmurnym niebie zaobserwowano przelot świecącego żółtym światłem NOL-a, który ukazał się na AZ = 180o i H = 40o, a potem poleciał lekkim łukiem i znikł na AZ = 135o i H = 15o. NOL znikł równie gwałtownie, jak się pojawił - jego jasność wynosiła początkowo -3m a pod koniec obserwacji spadła do 0m, co porównano z jasnością planet: Wenus, Jowisza i Saturna oraz gwiazd: Syriusza, Regulusa - α Lwa, Betelgeuse oraz Procjona - α Małego Psa.

Prawdopodobnie był to jakiś duży sztuczny satelita, albo Mir, ale... Ale żaden z tych obiektów nie pojawia się naraz i naraz znika. Być może był to jakiś samolot zwiadowczy typu Aurora czy Uragan znajdujący się na wysokości podorbitalnej - około 70.000 m, czy nawet na LEO, dokonujący zwiadu na terytorium Jugosławii...

O godzinie 19:55 CŚE lotnictwo NATO uderzyło na pozycje serbskie i serbskie bazy wojskowe w Kosowie. Zaczęła się kampania USA i NATO przeciwko Slobodanowi Miloszewiczowi i jego zbrodniczym generałom, istnieje zatem prawdopodobieństwo, że był to właśnie taki zwiadowczy samolot USA! Zakładając, że samolot taki leciał nad Jugosławią - czyli w odległości około 720-750 km w linii prostej od południowych granic Polski, na wysokości 70 km nad Ziemią, to teoretycznie powinien być widoczny w kole o promieniu wynoszącym 945 km, a nawet większym biorąc pod uwagę refrakcję atmosferyczną, a zatem rzecz jest całkowicie możliwa.

Z drugiej zaś strony, co to za samolot szpiegowski, którego widać jak na dłoni z odległości prawie tysiąca kilometrów? Nie mówiąc już o tym, że samolot odbijający nawet 100% światła słonecznego byłby widoczny z tej odległości jako gwiazdeczka o jasności poniżej +6m, natomiast jasność tego obiektu wynosiła tyle, co jasność Wenus, a zatem musiałby to być ogromny balon, poruszający się z prędkością co najmniej 5 Ma i na wysokości podorbitalnej! A zatem, co do było? Tego nie wiem... A jednak to   c o ś   pojawiło się na kilkanaście minut przed uderzeniem NATO na serbskie instalacje wojskowe w Jugosławii.

Wniosek jest jeden: Obcy prowadzący stałą obserwację Ziemi i jej mieszkańców usiłowali nas przestrzec przed kolejnym konfliktem zbrojnym na Bałkanach, nadając nam komunikaty i podpisując się pod nimi jako Matka Boska z Medjugorie. Niestety, stało się to najgorsze i Serbowie z Albańczykami (z UÇK) wciągnęli 26 państw na trzech kontynentach w działania wojenne III Wojny Światowej! Obcych nie interesują ludzie, ale to, co stanie się ze środowiskiem naturalnym Ziemi w okolicach Gór Dynarskich. I nie myliłem się. Oni rzeczywiście byli zaniepokojeni tym, co tam się działo, bowiem Amerykanie użyli w Jugosławii 40.000 pocisków ppanc. DU zawierających zubożony uran-238!

Jak straszną krzywdę wyrządzili tym przyrodzie Ziemi - przekonamy się wkrótce. W 2000 roku ruszyła kampania prowadzona przez sprzedajnych naukowców w celu zanegowania szkodliwości pocisków DU, w której haniebny udział wzięli także nasi atomiści!

30.000 pocisków DU użyto również w wojnie w Zatoce Perskiej przeciwko wojskom Husajna Saddama - co spowodowało trwałe skażenia uranem tamtejszych pustyń. Sławetny „syndrom Zatoki Perskiej” jest spowodowany najprawdopodobniej właśnie skażeniem ludzi rozpylonym uranem-238! Przecież wiadomo powszechnie, że wszystkie bez wyjątki izotopy i związki tego pierwiastka są toksyczne i w najwyższym stopniu szkodliwe dla zdrowia! Pozostaje pytanie: ile ton uranu pozostawili Rosjanie na polskich poligonach na Ziemiach Odzyskanych???...

132

Wieczorem dnia 6 maja 1999 roku, o godzinie 21:00 w Jordanowie, dwoje świadków zaobserwowało przelot gwiazdopodobnego obiektu zmierzającego z N-NW na S-SE. NOO przebył w czasie 30 sekund około 35o. nie była to - rzecz jasna - żadna gwiazda czy planeta, bo te ostatnie były doskonale widoczne na nocnym nieboskłonie: Wenus o jasności -4m i złocisto-białym kolorze, oraz czerwony Mars o jasności -2m. NOO miał kolor niebieskawo-biały. Jego jasność była porównywalna z jasnością Arktura - α Wolarza - czyli +0m,1 - z tym, ze kolor jego światła był podobny do koloru gwiazd o klasie widmowej B.

Mam całkowitą pewność, że nie był to Mir, bo ten ostatni świeciłby światłem słonecznym odbitym od jego korpusu, a w pobliżu terminatora to światło powinno czerwienieć, czego nie zaobserwowano. W opisywanym przypadku światło słabło do wartości +2m, ale nie zmieniło barwy, a zatem nie mógł to być Mir.

Żeby zakończyć już kwestię obserwacji NOO, to do tego chciałbym jeszcze dodać, że w latach następnych także stwierdzano pojawianie się tych obiektów - które tylko tu przekazuję z kronikarskiego obowiązku, bo spowszedniały one do tego stopnia, że tylko odnotowywano fakt ich pojawienia się, co obrazuje następująca tabelka:

Typ UFO
Rok 2000
Rok 2001
Razem
NOO
6
6
12
NOO/RV
1
-
1
Razem
7
6
13

Są to obserwacje dokonane przez Jordanowski Oddział MCBUFOiZA do 31 października 2001 roku. W skali całego Centrum te wielkości są większe o niemal 50%, co uzmysławia nam skalę zjawiska.




[1] Eksperyment „Piatno 2½” polegał na rozwinięciu dużego na 25 m średnicy zwierciadła i oświetlenie odbitym odeń „zajączkiem” świetlnym Ziemi na obszarze około 10 km2. Pierwszy eksperyment się nie powiódł dlatego, że zwierciadło nie rozłożyło się do przewidzianej średnicy.