wtorek, 15 lipca 2014

PROJEKT TATRY (39)

18. KAMIENIE NIGDY NIE KŁAMIĄ!


Wydarzenie w Iwięcinie - Znikające kamienie ze Stawisk Małych - O diablich kamieniach raz jeszcze - Kamienne kule ze Słowacji i... Wieliczki - Dlaczego powstawały sanktuaria z kamieni?


Zejdźmy z Kosmosu na Ziemię i zajmijmy się teraz kamieniami., ale nie zwyczajnymi otoczakami, lecz głazami eratycznymi, które zaścielają Niż Polski i wychodniami albo ławicami kamiennymi, które można spotkać tam, gdzie nie sięgnął ich lodowiec. Lodowiec sprzed 10.000 lat.

Mimo tego, że wioska Iwięcino leży koło Suchej Koszalińskiej w województwie zachodniopomorskim, to zainteresowały mnie wydarzenia, które tam się rozegrały w dniu 18 lutego 1998 roku, około godziny 04:00. Opisał je najpierw tygodnik Chwila dla Ciebie i pozwolę sobie zacytować fragmenty tego raportu:
 
Z KOSMOSU DO IWIĘCINA

Coś takiego może zdarzyć się raz w życiu! - Zdarzyło się to 18 lutego br. około 4 nad ranem - mówi pani Beata z Iwięcina.
- Wstałam, by nakarmić dziecko. Nagle w oknie ukazało się światło! Żółtawe, podobne do światła żarówki, ale bardzo ostre. Podeszłam do okna. Zobaczyłam świecący półksiężyc. Spadał z nieba z dużą prędkością. Najpierw szybko,   p o t e m  w o l n i e j.  Nad ziemią 3 razy światło zapaliło się i zgasło.(!!!) Jak twierdzą inni świadkowie - zjawisko było znakomicie widoczne także w Darłowie, około 15 km od Iwięcina.

Następnego dnia pani Beata opowiedziała o wszystkim matce. Obie postanowiły poszukać tego, co spadło z nieba. Wkrótce znalazły spory, ciepły, błyszczący w dotyku kamień. Mama pani Beaty pracujaca w miejscowej szkole zaniosła znalezisko do dyrektora szkoły - jednocześnie nauczyciela fizyki.
- Zastanawialiśmy się, co to jest - mówi dyr. Zimnowłodzki - rozważałem, czy nie jest to fragment meteorytu? (...)

Dyrektor mgr inż. Włodzimierz Zimnowłodzki posłał „meteoryt” do mgr Andrzeja S. Pilskiego z Fromborka, który orzekł, że to jest zwyczajny   z i e m s k i   k a m i e ń,  a nie meteoryt. No cóż - dyrektor Zimnowłodzki zaciął się jednak i obiecał, że będzie szukał tego meteorytu...

Poprzez redakcję Chwili dla Ciebie skontaktowałem się z dyrektorem Zimnowłodzkim i w czerwcu 2001 roku otrzymałem od niego list z informacjami uzupełniającymi relacje zamieszczone w tym czasopiśmie. Potwierdzało to moje przypuszczenia - na terenie Polski Obcy zaczynali jakieś tajemnicze działania, w których kamienie odgrywają czołową rolę!... i to już od 1991 roku.

W 1991 roku, na terenie województwa pomorskiego miał miejsce podobny wypadek, o którym dowiedziałem się z referatu Zofii „Eleonory” Piepiórki pt. Sieć diabelskich kamieni, który wygłosiła ona w czasie Konferencji Radiestezyjno - Ufologicznej w dniu 12 grudnia 1998 roku w Morskim Instytucie Rybołówstwa w Gdyni. Na stronach 5 i 6 powołanego dokumentu czytamy:

... Kamień w Małych Stawiskach zwrócił mą uwagę swoim nagłym pojawieniem się w okolicy, w maju 1991 roku, w czasie około 14 dni, w dodatku bez jakichkolwiek śladów środka transportu, np. śladów kół, śladów ciągnięcia, itp. Przechodzę tą drogą w pobliżu miejsca, gdzie stał i  wiem, że nigdy tam nie było tak dużego głazu. Nikt spośród miejscowych rolników nie przyznawał się do niego. Miał on około 1 m wysokości, obwód około 5 m i masę około 3 ton. Mogłam powiedzieć tylko tyle, że był on z granitu, a od strony południowej miał przyklejoną jakby łatkę, która wyglądała jak plama sosu na ścianie. (...)

W latach 1992 i 1993 wokół tego kamienia stały jeszcze trzy mniejsze. Rozłożone symetrycznie w kształcie trójkąta w odległości około 0,5 m od kamienia i 2 m od siebie - jakby wskazywały dwa kierunki. Tworzyły coś jakby strzałkę czy ogon komety. Początkowo wydawało mi się to bez znaczenia, ale potem stwierdziłam, że jeden z nich wskazuje na wyspę Ostrów na jeziorze Wdzydze, a drugi na kamienne kręgi w Odrach. (!!!)Na Ostrowiu pokazywały się często NOL-e w kształcie ognistych kul. Dwa tygodnie wcześniej, zanim ten kamień się pojawił, ukazała się tam olbrzymia pomarańczowa kula światła o średnicy 30 m.
Ślicznie - tylko rzecz w tym, że kamienie owe   z n i k ł y   w roku 1994 - równie tajemniczo, jak się pojawiły!

Rok 1999. W nocy 24/25 lutego 1999 roku, na pole pomiędzy Żabnem a Niecieczą w województwie małopolskim spadł głaz - kamienna kula ze złocistego granitu o średnicy 1 m i masie około 5 ton. Ludzie okrzyknęli to znalezisko meteorytem i z zapałem zaczęli odłupywać jego kawałki, które uchodziły za panaceum. W kilka dni później wywieziono go do Tarnowa, gdzie zrobiono z niego pomnik przyrody.

Oczywiście uczeni stwierdzili, że jest to najnormalniejszy na świecie głaz narzutowy, cała otoczkę towarzyszącą jego pojawieniu się - wszystkie efekty audiowizualne uznano za halucynacje ciemnych i rozgorączkowanych chłopów z Niecieczy i całej sprawie ukręcono łeb...

Następny nietypowy głaz narzutowy - meteoryt został znaleziony we Florynce k./Grybowa w powiecie nowosądeckim, w dniu 22 lipca 1999 roku. Miał on kształt niemal regularnego dysku o średnicy prawie metra i masie pół tony. Do dziś dnia nie ustalono jego pochodzenia i jedno jest pewne - nie jest to głaz z miejscowego materiału skalnego, a z skądinąd...  Czy postąpiono słusznie nie zwracając większej uwagi na te fakty?

Uważam,  że niesłusznie!

„Diabelskie kamienie” tworzą wraz z wychodniami kamiennymi sieć na terenie naszego kraju (i innych krajów świata też). Podejrzewamy, że tworzą one sieć informacjozbiorczą, zbudowaną na przełomie Średniowiecz i Renesansu, czyli w XVI wieku. Być może Obcy ja odbudowują bądź modernizują, a to dlatego, że znaczna jej część uległa zniszczeniu w czasie prawie 500 lat nieprzerwanego funkcjonowania. Tak zatem ta aktywność NOL-i ma związek z tą restauracją sieci informacyjnej na terenie Polski.

O ile „diabelskie kamienie” potraktujemy jako swoiste „znaki drogowe” czy nawigacyjne dla NOL-i, to znalezisko na Słowacji - które odkrył dla świata dr Miloš Jesenský wymyka się - jak na razie, wszelkiej klasyfikacji. Chodzi tutaj o kamienne kule na pograniczu słowacko-czeskim w Javornikach. Są to bryły kamienne w kształcie kul, z których największa mierzy aż 300 cm średnicy i jest największą ze znanych na świecie! Znajdują się one w kamieniołomie w okolicach miejscowości Klokočov. Podobne struktury znajdują się także na stronie czeskiej granicy.

Byliśmy tam po drodze na II Międzynarodowy Kongres Ufologiczny PYRAMIDA’98 w Pradze, w ostatnim dniu kwietnia 1998 roku, i muszę przyznać, że te kule wywarły na mnie kolosalne wrażenie. Zwiedziliśmy klokoczowski kamieniołom, w którym mieści się owa kula piaskowcowa o średnicy 3 metrów, a następnie dwa inne przysiółki, gdzie ze skały wyzierały kule i idealnie kuliste wgłębienia. Niektóre negatywy mierzyły nawet do 6 metrów! Kto i kiedy je tak idealnie obrobił, a nade wszystko   j a k ?  - tego nie wiemy...

Owszem, świat nauki - a jakże - sformułował kilka hipotez. Najpierw była mowa o wietrzeniu kulistym, aliści to wietrzenie ma miejsce w granitach - jak twierdzą w swych pracach geolodzy: prof. dr hab. Walery Goetel i prof. dr hab. Kazimierz Maślankiewicz - i na pustyniach. Ostatnimi czasy uczeni stwierdzili, że wietrzenie kuliste może mieć miejsce także w piaskowcach - to opinia dr Krzysztofa Racielskiego z Uniwersytetu Warszawskiego - rzecz jednak w tym, że podobne struktury musiałyby występować także  po polskiej stronie granicy: w Beskidzie Śląskim, Żywieckim i Małym. Nie ma tam   a n i   j e d n e j   kuli kamiennej, co sprawdziliśmy w maju 1998 roku w ramach prac JORDANOL-a, ale... - coś podobnego znaleźliśmy w Smykalni k./Szczyrzyca w województwie małopolskim. Mowa tu oczywiście o Diablim Kamieniu.

No właśnie - Diabli Kamień. Stanowi on kompletną zagadkę Beskidu Wyspowego. Po raz pierwszy zetknąłem się z nim w 1997 roku, kiedy rozpracowywałem siatkę diabelskich kamieni Pająka-Wilka-Rzepeckiego. Słyszałem o nim jeszcze wcześniej, ale nie brałem tego wszystkiego na serio, co o nim mówiono. Najpierw zwiedziłem z żoną kamień (NB, też diabelski) w Rudniku, kamień Kopytko w Sieprawiu k./Świątnik i kamień Zimna Woda na grzbiecie góry Chełm k./Zembrzyc. Ten ostatni najlepiej pasował do legendy o diabłach bombardujących nowopowstałe kościoły i klasztory, a jego celem miało być w 1610 roku sanktuarium maryjne w Kalwarii Zebrzydowskiej. Inny piekielnik obrał za cel uderzenia ogromnym głazem Bazylikę Mariacką w Krakowie i swój ładunek rzucił w okolicach Rudnika. Legendy także mówią, że celem diabelskiego rajdu miał być klasztor w Tyńcu.

  Troszeczkę inaczej było w Sieprawiu, gdzie w czerwcu 1998 roku udaliśmy się specjalnie z miejscowymi znawczyniami przedmiotu, paniami Michaliną Dyrdą i Aretą Królówną. Od nich właśnie dowiedzieliśmy się, że ten głaz - a właściwie wychodnia ciężkowickiego piaskowca - zwana Kopytko, swoją nazwę zawdzięcza odciskowi jakby końskiego kopyta na swej powierzchni. Ów odcisk ma rozmiary około 20-25 cm średnicy i jest wgłębiony na około 10 cm. Legenda głosi, że odcisk tego kopyta wziął się z tego, że kiedyś jechała tam do Krakowa królowa Polski - św. Jadwiga Andegawenka - której koń wspinając się na ten głaz pozostawił odcisk swego kopyta. W części pierwszej Raportu... przedstawiłem pierwszy wariant tej legendy, w którym chodziło o konia królowej Bony Sforza d’Aragona, dzięki czemu ustalono datę na dni 15-18 kwietnia 1518 roku. W tym układzie, skoro to był koń św. Jadwigi Andegawenki, drugiej żony Władysława Jagiełły, to cały incydent należy cofnąć w czasie do roku Pańskiego 1384, kiedy to św. Jadwiga po raz pierwszy zasiadła na Wawelu. 

I teraz najciekawsze: na powierzchni wychodni Diabelskiego Kamienia w Smykalni k./Szczyrzyca znaleźliśmy negatywy kuliste   i d e n t y c z n e   z tymi, jakie widzieliśmy w Javornikach na Słowacji i w Czechach, zaś w najwyższych partiach wychodni - odciski końskich kopyt identyczny z tym na wychodni Kopytko w Sieprawiu!


Trzeba nam wiedzieć, że Diabli Kamień wraz z dwoma osadami: Klasztorzysko i Grodzisko na zboczach Ciecienia tworzą   c e n t r u m   k u l t o w e   kultury celtyckiej i pomorsko-łużyckiej i to co najmniej od roku 2000 przed Chrystusem!!! Biorąc wszelkie poprawki na pozostałości po atomowych wojnach Atlantydów, to śmiało można cofnąć powstanie tego centrum o dalsze 2000 lat... Obrzędy pogańskie trwały tam aż do połowy XII wieku, do czasu sprowadzenia się w te okolice oo. Benedyktynów i Cystersów - które to zakony stanowiły do czasu powstania Towarzystwa Jezusowego - swego rodzaju „komandosów Kościoła katolickiego” w Średniowieczu. Dziś Diabli Kamień obstawiono krzyżami i figurkami Jezusa oraz Maryi, postawiono kapliczkę u wejścia na wychodnię i szlak łącznikowy na Ciecienia, a tuż przy głazie wartę objęli pustelnicy. Ostatni pustelnik zmarł w połowie lat 60. XX wieku.