sobota, 26 lipca 2014

PROJEKT TATRY (42)

W Polsce - o ile wierzyć różnym relacjom - kręgi i piktogramy zbożowe obserwowano od dawna, ale media i ufolodzy zainteresowali się nimi od sierpnia 1998 roku, kiedy to mieszkańcy miejscowości Polanka k./Myślenic po raz pierwszy zgłosili pojawienie się czterech kręgów zbożowych w jej okolicy. Od tej pory do roku 2001, w kraju odnotowano następujące przypadki pojawienia się kręgów i piktogramów zbożowych:

Kategoria czas i miejsce zjawiska
     Data powstania
  Rodzaj zboża
Ilość ele-mentów
KZ Polanka 1998
Koniec lipca 1998
pszenżyto
4
KZ Stróża 1998
Sierpień 1998
pszenica
1(?)
KZ Pigża 1999
27.07.1999
pszenżyto
4
PZ Kielanówka 2000
1.07.2000

pszenica
4
PZ Nosówka 2000
Lipiec 2000
2
PZ Wylatowo 2000
22.07.2000
5
KZ Wylatowo 2000
VI/VII.2000
żyto
5(?)
KZ Drawień 2000-I
22.07.2000




pszenica
1
KZ Drawień 2000-II
24.07.2000
1
PZ Kruklanki 2000
VII/VIII.2000
5 w 1
PZ Wylatowo 2001-I
26/27.VI.2001
9
PZ Jugowa 2001

11/12.VII.2001
6
PZ Wylatowo 2001-II
2
PZ Łąka 2001
6
PZ Wylatowo 2001-III-A,B
24/25.VII.2001
3+3

Polscy badacze skupieni w organizacji nazwanej Polską Siecią Obserwatorów Kręgów Zbożowych przebadali te tajemnicze formacje i okazało się, że powstały one w miejscach, gdzie w przeszłości miały miejsce tragiczne czy znaczące wydarzenia dla życia naszego narodu. I tak np. w przypadku KZ Polanka 1998 mamy do czynienia formacjami, które powstały w okolicach dwóch cmentarzy: żydowskiego kirkutu i miejsca pochówku ofiar epidemii cholery. Jak twierdzi red. Jerzy Pałosz z Gazety Krakowskiej - kręgi te pojawiły się na tym terenie już w połowie sierpnia 1998 roku. Przedstawiony tam był krąg o średnicy 8 m z pierścieniem. Wychodząc z założenia, że każdy krąg jest jakimś przesłaniem - doszliśmy do wniosku, że jest to Ich ostrzeżenie przed spadkiem stacji orbitalnej Mir. Mogło równie dobrze chodzić Im o zwrócenie naszej uwagi na latające nam wtedy nad głowami NOO!

Wraz z Bronisławem Rzepeckim dokonałem pomiarów i udokumentowania jedynego ocalałego wtedy KZ - wyniki tego przekazaliśmy do publicznej wiadomości na łamach Czasu UFO. Pozostałe przypadki mają już bogatą literaturę, więc nie będę rozwijał tego tematu. Dodam tylko, że poza kręgami i piktogramami zbożowymi istnieją również Kręgi Trawiaste (KT), które obserwowano niejednokrotnie w różnych miejscach naszego kraju - także w zasięgu działania PROJEKTU TATRY, o czym później.

Zimą 1998 roku mieliśmy kolejną przesłankę po temu, by sądzić, że Obcy i ciała astralne ludzi potrafią manifestować się w przedziwny sposób. Było to w listopadzie i grudniu, w Niepołomicach, gdzie na miejscowym cmentarzu ukazywały się jakieś dziwne światła, a które ludzie utożsamiali ze zjawami swych bliskich zmarłych. Sprawie nadała bieg TVN i Superexpress. Nieszczęście chciało, że za wyjaśnienie tego fenomenu zabrało się dwóch krakowskich uczonych z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ci uczeni „zaciemniacze” po badaniach doszli do wniosku, że - cytuję po literkach - Światła na niepołomickim cmentarzu spowodowane są przez... fosfor wydobywający się z kości pochowanych tam zmarłych ludzi... No cóż - głupota tego stwierdzenia jest szokująca i zarazem ewidentna, jako że gdyby było tak, jak postulują to „zaciemniacze” z UJ, to takie fenomeny można by zobaczyć na każdym cmentarzu! Ale tego już „zaciemniacze” nie próbowali wyjaśnić, bo to nie pasuje do ich wymądrzonej teorii.

Pies z tym tańcował, niechże im będzie Wojtek - pardon - fosfor! A co uczeni „zaciemniacze” powiedzą na wizyty nieznanych Istot Nie Z Tego Świata w naszych sypialniach?  Bo wizyty te mają miejsce i są na to świadkowie. A chodzi mi tutaj nie tyle o Bedroom Visitors, ale chodzi o Bliskie Spotkania z Nimi... we śnie!

Pierwszy raz spotkałem się z tym problemem w Karkonoszach, gdzie w 1993 roku zarejestrowałem CE5 w Dolinie Sowiej. Jego bohaterami była pani mgr Ewa Katarzyna T. i jej kolega, którzy tam obserwowali NOL-a, który splanował im nad głowy zupełnie bezgłośnie, świecąc białymi i czerwonymi światełkami po bokach. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w następne noce pani T. Śniła dziwny sen, w którym Obcy kazali się jej zainteresować Ziemia i naukami o niej, co wpłynęło na nią tak inspirująco, że zainteresowała się krystaloterapią...

 Następny przypadek dziwnych snów przeżyłem wraz z moją żoną w lecie 1998 roku, a mianowicie oboje śniliśmy identyczny w detalach sen, a było w nim lądowanie NOL-a w okolicach Majerzówki pomiędzy Jordanowem a Bystrą Podhalańską. Jeżeli był to tylko przypadek - to nadzwyczaj interesujący!...

Podobne przypadki opisywał w swej książce Alien Meetings amerykański ufolog Brad Steiger. Nie wyciągnął on jednak takich wniosków, które nasunęły się nam niemal automatycznie. Jest on nader prosty i przejrzysty - w czasie snu łatwiej jest nawiązać kontakt z naszą podświadomością - z ID - która jest bankiem pamięci każdego człowieka, bowiem zawiera informacje o tym, co człowiek widział i przeżył od swych narodzin do chwili obecnej. Co więcej - ID   n i e   k ł a m i e ! - i dlatego Obcy mają wgląd w nasze dusze, które nie są zakłamane przez Ego i Superego... Myślę, że Obcy w ten sposób dają nam znać: JESTEŚMY!!! I dlatego te wszystkie programy w rodzaju CETI i SETI oraz ich najnowsze mutacje są jedynie sztuką dla sztuki, bo Oni porozumiewają się telepatycznie, ergo wszelkie urządzenia radiokomunikacyjne są Im po prostu zbędne!  Dlatego właśnie SETI jest marnotrawieniem pieniędzy podatników, które powinny być skierowane na badania nad możliwościami ludzkiego mózgu i ich rozwijaniem, co dałoby nam większy pożytek, niż wsłuchiwanie się w Silentium Universii...

Tak zatem   s n y   s ą   w a ż n i e j s z e   o d   j a w y !   O tym dokładnie wiedzą australijscy Aborygeni, dla których sny są bardziej oczywiste od jawy, a cały świat zaczął się od skończenia się Czasy Snu - czasu istnienia i działalności poprzedniej CNT na Ziemi. I to właśnie parapsychiczne widzenie problematyki ufologicznej i Kontaktu z Obcymi jest centralnym punktem sposobu myślenia - zwanego Polską Szkołą Ufologii, a której podwaliny dał artykuł znanego zakopiańskiego mistyka, psychotronika, ufologa i badacza cayce’owskich readings - inż. Jerzego Łataka, a z którego tezami zgadzam się w całej rozciągłości. Uważamy mianowicie, że   s e n   j e s t   k l u c z e m   do tajemnicy Ich działalności na Ziemi.

W Czasie Snu ludzie byli w stałym kontakcie bilateralnym z bogami. A potem stało się coś, co ten kontakt przerwało na wieki. Czy była to - już tutaj postulowana - wojna na skale całej cywilizacji, czy może agresja z Kosmosu - tego jeszcze nie wiemy. Patrząc na to z tego punktu widzenia mogę powiedzieć, że Obcy dążą do ponownego nawiązania z nami kontaktu telepatycznego - stąd te wszystkie niesamowite przygody związane z zetknięciem z Nimi: wszczepy, telepatyczne przekazy, widzenia Matki Boskiej i świętych Pańskich, duchy i widma ludzi dawno zmarłych, itd. itp. Oni nie ingerują w nasze sprawy wewnętrzne, ale przez cały czas sprawują nad nami niewidzialną kontrolę, a wszystko to w czasie snu.


Pierwszy raz tego rodzaju myśl wyraził polski pisarz SF Adam Wiśniowski-Snerg w swej znakomitej i z tego punktu widzenia genialnej powieści Robot. Ta powieść jest czymś więcej, niż tylko opowiadaniem o ludziach, którzy znaleźli się w niecodziennej sytuacji - jest to konkretna wskazówka, gdzie należy szukać drugiego klucza do naszej Rzeczywistości...