czwartek, 31 lipca 2014

PROJEKT TATRY (45)

Wyjątkowo „gorące” „popioły” pozostałe po paliwie jądrowym z Irvine EJ zatopiono wraz z kilkoma tonami bojowych środków trujących i zapalających w okolicach Mull of Kintyre - onegdaj opiewanego przez Beatlesów - a dziś czekającego na to, by Pandora uwolniła się ze swej puszki na dnie Morza Irlandzkiego. Uroczy prezencik dla potomnych!... Od tego czasu nad Szkocją i Irlandią widuje się czarne trójkąty, a ufolodzy brytyjscy zachodzą w głowy, co je tam ściąga? Już wiadomo - efekty głupoty i bezmyślności brytyjskich atomistów i wojskowych...

I jeszcze jeden przykład z Europy. Sama tylko awaria elektrofiltrów kominowych huty żelaza w Algeciras w Hiszpanii spowodowała skok promieniowania, które wykryto najpierw we Francji, gdzie promieniowanie tła podskoczyło o 17 μBq/m3 powietrza radionuklidu 137Cs*, zaś w południowych kantonach Szwajcarii skażenie to wynosiło już 150 μBq/m3. Włochom też dostało się za swoje - było tam 20 μBq/m3 powietrza. I co najciekawsze - nad skażonymi miejscami pojawiły się czarne trójkąty! A przecież nie była to awaria reaktora atomowego, a jedynie konwencjonalnego zakładu przemysłowego! I znów muszę powtórzyć, że Oni pilnują nas jak oka w głowie - a szczególnie naszej techniki jądrowej. Zbierając materiały do tego rozdziału przestałem się Im dziwić i Ich poczynaniom, choć z drugiej strony czyż szaleńca nie ratuje się wbrew jego woli???... 

Sprawa piktogramów zbożowych i ich związku z ciałami astralnymi zmarłych ludzi.

Nie tak dawno na łamach Nieznanego Świata przeczytałem niesamowitą relację pewnej pani, która na własne oczy zobaczyła proces tworzenia się kręgu zbożowego. Wyglądało to następująco:

Niedaleko wioski, gdzie mieszkała pani M. T. znajdowała się mogiła radzieckiego żołnierza. Pewnego dnia pani T. wraz z koleżankami wracała z potańcówki czy majowej zabawy i przechodziły nieopodal mogiły, kiedy ujrzały przed sobą młodego mężczyznę w rosyjskim mundurze, który zbliżał się do nich. I naraz:

>>Nieoczekiwanie jednak uwagę dziewcząt przykuło niezwykłe zjawisko. Oto bowiem w rosnący tuż przy drodze zagon zboża uderzył - dosłownie znikąd! - gwałtowny podmuch wiatru. Podmuch, to dosłownie mało powiedziane - przypominało to minitrąbę powietrzną, ograniczoną tylko do tego jednego pola, a wokół było nadal cicho i pogodnie. Tymczasem tuż przy nich zboże zostało dosłownie   w g n i e c i o n e   p a s a m i   w   z i e m i ę  - po czym nagle wszystko ucichło.<<

Dziewczęta zdezorientowane rozglądały się i stwierdziły, że nieznajomy literalnie rozpłynął się w powietrzu...

A skąd my to znamy? Przecież to proces powstawania piktogramów! Ta trąba powietrzna nie wzięła się znikąd, a powstała pod wpływem działania silników czy też jak woli prof. Jan Pająk - pędników NNOL-a, który zawisł nad polem i nie dość, że na chwilę pokazał ciało astralne radzieckiego żołnierza, to zamanifestował się piktogramem, którego sensu młodziutkie dziewczyny nie były w stanie umysłem ogarnąć... Osobiście sądzę, że w okolicy każdego cmentarzyska czy pobojowiska tworzyły się piktogramy, a my nie potrafiliśmy ich zinterpretować. Niedawno dowiedziałem się, że w Jordanowie powstały kręgi trawiaste w okolicach Hyćkowej góry w lecie 1992 roku i w lipcu 2000 roku na stokach Hajdówki - a przecież tam właśnie znajduje się zapomniany cmentarz ofiar „hiszpanki” z 1919/20 roku. Jakże elegancko wpisuje się to w teorię  o kontaktach Obcych z naszymi Drogimi Nieobecnymi...

Od pewnego czasu koresponduję z najbardziej znanym polskim ufologiem Krzysztofem Piechotą na temat „tajne stowarzyszenia, a sprawa UFO”. nie wdając się w szczegóły naszej dyskusji mogę powiedzieć tylko w największym skrócie, że wszystkie tajne ruchy opierały swe działania o alchemię. Stowarzyszenia te miały na celu stworzenie idealnego państwa wolności, równości i braterstwa - coś, co przyświecało rewolucji francuskiej w 1789 roku i rewolucji październikowej w Rosji w 1917 roku, a stało się jedynie straszliwym memento dla pokoleń ludzi i przestrogą, że każda próba stworzenia raju na Ziemi nieuchronnie kończy się piekłem... - i ponadto:
v Uzyskanie kamienia filozoficznego, opanowanie sztuki transmutacji pierwiastków jednych w drugie - ze szczególnym uwzględnieniem robienia złota i srebra;
v Uzyskanie wszechstronnego uniwersalnego rozpuszczalnika - alkathestu;
v Uzyskanie eliksiru nieśmiertelności, które umożliwiłoby życie nieograniczone niczym, a przynajmniej długowieczność liczoną w tysiącach lat;
v Wyprodukowanie sztucznego człowieka - homunkulusa.

Wszystkie te cztery cele miały służyć zbudowaniu pastwa idealnego i powszechnej szczęśliwości. Marzenie tak stare, jak sama Ludzkość i nieziszczalne, jak kwadratura koła.

Naprawdę może chodzić tutaj o przywrócenie stanu sprzed Wielkiego Konfliktu Bogów sprzed 12.000 lat, kiedy to przy pomocy atomowych syntetyzatorów można było produkować dowolne ilości dowolnych pierwiastków chemicznych z dowolnej materii czy energii w oparciu o odwrotność einsteinowskiego wzoru na równoważność energii i materii. To stąd to uporczywe poszukiwania archeusza, kamienia filozoficznego czy piątego żywiołu - quinta essentia - realizowane przy pomocy ognia. Tyle, że był to ogień nie zwykły, ale termojądrowych przemian które zachodzą wewnątrz jąder gwiazd i których efekty rozlatują się potem w chwili eksplozji gwiazdy Supernovej.

Wynalezienie alkathestu miało zapewnić otrzymanie kamienia filozoficznego na drodze rozpuszczania i sublimowania materii aż do uzyskania jej najczystszej postaci - lapis philosophorum.

Eliksir długowieczności miał zapewnić wybranym długowieczność - tak, jak biblijnym patriarchom, których długość życia wahała się pomiędzy 700 a 1.000 lat. Współcześnie takim  patriarchą był ponoć hrabia  de Saint Germain...

No i sprawa homunculusa.  Wyprodukowanie sztucznego człowieka przypomina mi dość dokładnie klonowanie istot żywych.

Czy to nam coś przypomina? A jużci! - przecież o tym wszystkim opowiadają ofiary Bliskich Spotkań Trzeciego, Czwartego i Piątego Rodzaju. To wszystko o czym tutaj piszę, Obcy opanowali do perfekcji, tyle że nie są to żadne istoty, ale biocybernetyczne maszyny pozostałe po Wielkim Konflikcie, a które - zbiologizowane - potrzebowały wszystkich tutaj wyżej wypunktowanych umiejętności do przetrwania. To właśnie dlatego Oni tak interesują się naszą genetyką i potrzebne Im są nasze gamety. To właśnie dlatego potrzebują niektórych narządów i tkanek człowieka i zwierząt - to jest materiał podkładowy do organów modyfikowanych do potrzeb Obcych.  Maszyn biologicznych. Neuromatów.

Istnieje jeszcze pewna furtka. Załóżmy, że Obcy - tj. autentyczni Kosmici, przedstawiciele CNT czy SCNT rzeczywiście istnieją, ale z tylko Im znanych powodów nie mogą czy nie chcą się z nami skontaktować osobiście, więc czynią to za pomocą neuromatów wysłanych do nas z jakiejś bracewellowskiej sondy skierowanej do nas kilka tysięcy lat temu. I to właśnie te neuromaty prowadzą tą działalność, którą my nazywamy aktywnością UFO.

Reasumując - można powiedzieć, że Masoneria i Różokrzyżowcy mogą być jedynie kontynuatorami organizacji, które działając tajnie przekazywały z pokolenia na pokolenie starożytna wiedzę Atlantów, stanowiąc coś w rodzaju zakonu św. Leibovitza z powieści Waltera M. Millera Jn. Są na to dowody. Wiedza ta ma nas doprowadzić z powrotem do Złotego Wieku sprzed Wielkiego Konfliktu. I o to w tym wszystkim chodzi.

Koniec remanentów. Czytelniku - wnioski wyciągnij sobie sam. Kiedy dobrze się rozejrzysz wokół siebie, to zobaczysz, że ten znany Ci i jak Ci się wydaje - ostatecznie poukładany świat ma swe drugie dno. I trzecie. I nawet czwarte... I znacznie różni się od tego, czego uczy się w szkołach, słucha się w kościele czy zna z własnego doświadczenia. Największe bowiem zagadki i tajemnice zawsze znajdują się najbliżej nas, tylko że my nie zawsze chcemy je dojrzeć...

Dziękuję za odwagę wszystkim ufologom, mistykom i psychotronikom oraz innym badaczom Nieznanego. Dziękuję wszystkim pisarzom fantastyki naukowej. Bez Was ten świat byłby o całe piekło nudniejszy i nie do zniesienia. Dziękuję Wam wszystkim...

KONIEC

Jordanów, 6 listopada 2001 roku, godzina 08:43.