poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Templariusze... (10)

VII.„W przepięknej krainie Dolnego Liptowa”      
  
W przepięknej krainie Dolnego Liptowa na węgierskiej Słowacji przy drodze wiodącej wąskim przesmykiem do orawskiej Dubowej, nad ludną wsią Lykavka, niedaleko miasta Rużomberek, ku północnemu-zachodowi za Wagiem, miejsce na jedną godzinę pieszej drogi jakieś 500 sążni [1 sążeń austriacki = 1,89 m – przyp. tłum.] oddalone, znajdują się na pewnej samotnej skale ogromne ruiny, zachowanego jeszcze do stropu Zamku Lykava, na miejscu otoczonym przez oddalone wierchy, z których najbliższym jest Čebrat od zachodu, Mních na południu i Choč od północnego-wschodu, o których to wierchach, ponieważ na Mnichu niedaleko wielce starego kościółka pod wezwaniem św. Marcina biskupa, i małej wsi podobnie Święty Marcin nazwanej, była kiedyś postawiona siedziba czerwonych mnichów czyli Krzyżowców, a właściwie Templariuszy, [62]  gminna legenda mówi, że swe imiona dostali oni od wypowiedzi – „chodź mnichu żebrać”. Owszem, ma to swoje pochodzenie jeszcze z tych czasów, kiedy czerwoni mnisi w Galii, w roku 1312 zostali pozbawieni przez papieża Klemensa V i króla Filipa Pięknego wszystkich swoich włości i majątków. [63]

Nasze zainteresowanie Likavą wzbudza przede wszystkim znaleziony przez Ivana Houdeka średniowieczny dokument z 1312 roku, w której jako właściciela zamku wymienia się templariuszowskiego mistrza Radmira. [64] To by zaś potwierdzało domniemanie o założeniu templaryjskiej twierdzy, których w ludowej tradycji tu nazywano czerwonymi mnichami. W trzy lata później [a zatem w 1315 roku – przyp. tłum.] dokumenty wspominają jako pana na Likavie niejakiego magistra Donča, który dostał ten zamek w darze od króla Karola Roberta. Po jego śmierci w roku 1339 zamek został przejęty przez królewską komorę [coś w rodzaju dzisiejszego skarbu państwa – uwaga tłum.] Król Ludwik podarował lipawski zamek rodowi Bebekowców, a później cesarz Zygmunt odebrał im go, i podarował swemu palatynowi Mikulášovi Garovi.

Zamek wspomniany w pierwszej połowie XIV wieku jako posessio Lichva został wybudowany jako gotycki pałac nie tylko z pomieszczeniami mieszkalnymi, ale także z kaplicą. W przypadku obrony, jego załoga mogła polegać na naturalny system założony na strzeżonej przez nich dostępności. Pod koniec XIV wieku poza ufortyfikowaną górą była założona także posiadłość, do której należała większość liptowskich wsi i osad, a w końcu i samo miasto Rużomberok. W roku 1431 zamek obsadziło husyckie wojsko i pod wodzą Prokopa Wielkiego pozostało ono do 1434 roku. Wreszcie zamek został przez nich spalony, ale w rok później odbudował go Jan Hunyady, któremu Likavę podarował król Zygmunt. To właśnie jemu ten zamek zawdzięcza swą przebudowę w II połowie XV wieku. Stary zamek przebudowano na czterokondygnacyjny pałac, co jeszcze widać do dnia dzisiejszego po resztkach murów i konsolet.

Likava – wedle starszych kościelnych historyków – miała podlegać Templariuszom z klasztoru na szczycie Mnicha, a jej mieszkańcy byli pochowani w kościele w Martinčeku, jak o tym pisze Š. N. Hýroš:
Gdyby Zamek Lykava nie pochodził z czasów Moymíra, wtedy jego początki wywodzimy od Czerwonych Mnichów, czyli Templariuszy, o których już powyżej wspomniano, że przy Rużomberoku na szczycie Mnicha mieli swoją manserię, czyli klasztor albo sobór; czego dowodzi sama nazwa tego szczytu, która z czasów pogańskich na pewno nie pochodzi, bo poganie nie mieli mnichów. Starodawna klechda ludowa powiada, że ci Czerwoni Mnisi ze swego klasztoru na wierchu Mnicha istniejącego, mieli swe podziemne, jaskiniowe przejścia i wyjścia; co się potwierdza, bo od tego czasu tych podziemnych przejść i jaskiń poszukuje się. [65]

Zastanówmy się nad tym na chwilę. W okolicy Rużomberoka istnieje ponad 200 odkrytych jaskiń rozmaitej wielkości, ale jedna z nich jest bardzo nietypowa jest nią jaskinia znajdująca się na południowo-wschodnim odgałęzieniu wapiennego masywu Mnicha przy Liskovej. Przy swej długości korytarzy wynoszącej 4 km jest dziesiątą co do wielkości jaskinią na Słowacji. [66]

Jedno z największych odkryć, które zostały przez nas dokonane przed dwoma latami, kiedy to odkryliśmy 500 m nowych korytarzy, które w dotychczasowej dokumentacji nigdy nie zostały uwidocznione.  – powiedział jeden ze speleologów z miejscowej grupy w Rużomberoku, którzy jaskinie już długo badają do reportera z lokalnego tygodnika „Ružomberský hlas” speleolog Miroslav Jurečka. – No i teraz te nowe postępy zainspirowały nas do dalszych badań i poszukiwań. Główna trasa jaskini da się przejść w ciągu 4 godzin, przy czym początek trasy jest przy Liskovej a koniec za Martinčekiem. [67] 
To co powiedziano powyżej znajduje swe potwierdzenie w świadectwie już z lat 70. XIX wieku, które przytacza znany nam Š. N. Hýroš:
Nieopodal Rużomberoka znajduje się wierch zwany Mnichem znany w całej okolicy, o którym od wieków krążą wśród ludu różne wieści i opowiadania. Mianowicie opowiada się, że pasterze znaleźli w tej górze jaskinie, w których będą ukryte wielkie skarby Czerwonych Mnichów (Templariuszy), od których sama ta góra dostała imię swoje. Pierwsza część tych opowieści sprawdziła się, kiedy w czasie tego lata rzeczywiście znaleziono w tej górze wielką jaskinię, w której jeden z korytarzy ma długość 77 sążni [ok. 145 m – przyp. tłum.], a który przenika jeszcze głębiej w łono góry; ale dotychczas nikt nie odważył się pójść dalej. [68]

Znany żyliński speleolog i badacz Eduard Piovarči nawiązał do tych dawnych świadectw, a jego osobistą przygodę cytuje książka pt. „Po stopách templárov na Slovensku” następującymi słowami:
Templariusze są dzisiaj wielce wdzięcznym tematem, a i ja się przy tej okazji zajmuję jego intensywnymi studiami. Jest bardzo prawdopodobne, że każdy, kto zamieszkiwał na Mnichu w czasach historycznych, musiał mieć kontakt z tą jaskinią – i Templariusze nie są tu wyjątkiem. Chodzi tutaj przecież o rycerski zakon, i choćby z powodów strategicznych musieli mieć dokładnie przebadane swe bliższe i dalsze otoczenie, aby ich jakiś niespodziewany atak nieprzyjaciela nie zaskoczył. Jaskinia ta mogła się dla nich stać strategicznym ukryciem, choć także dla nich była tajemniczym miejscem – jako prehistoryczne miejsce grzebalne także wzbudzającym rzeczywisty respekt. I właśnie dlatego mogli go używać w celach wojennych, chociaż na żadne materialne ślady ich pobytu w tej jaskini jeszcze nie znaleźliśmy. [69]

[Sprawa istnienia wielu słowackich jaskiń i ich mieszkańców jest wciąż sprawą otwartą, trzeba bowiem wiedzieć, że nieopodal głównego teatru opisanych tu wydarzeń znajduje się wciąż nie odkryty system jaskiniowy w górze Kopa k./Kraľovan. Podobnie rzecz się ma z rzekomo odkrytą jesienią 1944 przez słowackich powstańców  Księżycową Jaskinią – w której znajdują się artefakty liczące sobie około 20.000 lat i świadczące o istnieniu wysoko rozwiniętej cywilizacji technicznej, o której jedna z wersji głosi, że znajduje się w okolicy Rużomberku. Sprawa ta wymaga dokładnego zbadania. Zob. – M. Jesenský, R. Leśniakiewicz – „Tajemnica Księżycowej Jaskini”, Cackatoo 2008 i „Powrót do Księżycowej Jaskini”, Tolkmicko 2010 – przyp. tłum.]