poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Templariusze... (5)

W przeciwieństwie do Jonáša Záborskiego, którego poglądy na działalność Templariuszy nie były zbyt łaskawe, inny pisarz i historyk ojczysty Karol Kuzmány (1806-1866) był dla nich życzliwszy. W swoich dziełach zebranych [18] wspomina on o wsi Lučatín k./Slovenskej Ľupči, gdzie osiedlili sie Templariusze, także na podstawie świadectwa barona Alojza Medňanskégo (1784-1844) i tekstu opublikowanego w czasopiśmie „Hronka“ w Bańskiej Bystrzycy w latach 1836-1838. [19]

Informacje te później wzięli do swych prac starsi słowaccy historycy, jakimi byli: Štefan N. Hýroš (1813-1880), Ján Vencko (1869-1957), Jozef Špirko (1896-1954), Daniel Rapant (1897-1988) czy Ivan Houdek (1887-1985). [20] Jednakże ci czerpali najwięcej z monumentalnego dzieła Damiana Fuxhoffera „O klasztorach Królestwa Węgierskiego“ („Monasterologia regni Hungaricae“), wydanego w Ostrzygomiu [dzisiaj Esztergom – przyp. tłum.] w roku 1803. [21]

Tekst tego kościelnego historyka zawiera największą liczbę świadectw na temat obecności Templariuszy w Martinčeku, [22] oddalonego o kilka kilometrów od starego miasta Rużemberoka, od którego zaczynamy naszą drogę poznawania nieznanych rozdziałów liptowskiej historii: 
Na Węgrzech na cześć swego świętego rodaka, niebieskiego Marcina nazwano jego imieniem wiele miast. W Svätym Martinčeku, gdzie mieli oni swoją siedzibę w stolicy Liptowa, a który jest oddalony o jakieś pół godziny od Rużemberku, można zobaczyć w starym państwie Likava dziedzictwo Templariuszy. Ich pobyt w tym miejscu potwierdza przede wszystkim dostojny pan Jakub Šeliga, spiski kanonik, rużemberowski proboszcz i liptowski vice-arcydiakon. [23] Kościół pod wezwaniem św. Marcina pierwsi założyciele nie bez kozery uważali za templariuszowski. Jest czymś oczywistym i bezdyskusyjnym, że ten kościół postawiony na części góry po słowacku nazywanej Mnich, co po łacinie znaczy Monachus został zbudowany tam, gdzie mieszkali Templariusze. Dokumenty potwierdzające ten fakt dostały się do naszych rąk z archiwum sławnego rodu Herbersteinów z rozkwitającej Styrii i stoi w nich dosłownie tak:
Johannes Gottfried Herberstein, wielki wizytator i przedstawiciel Zakonu Templariuszy, zmarł w czasie wizyty w roku Pańskim 1230 na Węgrzech, na peryferiach Liptowa, na górze Mnich przy Świętym Marcinie, którego przedstawicielem był ojciec prowincjał (najstarszy w Styrii) i matka Elżbieta de Studenberg. 

Wszystko z tego się zgadza, ale przede wszystkim fakt, że klasztor został dobudowany do kościoła pod wezwaniem św. Marcina, co oznacza, że kościół już w tym czasie stał na swoim miejscu, a czego dowodzi jeszcze pastforium wzmocnione żelazną kratą, które można zobaczyć w tej świątyni. Jest tam także dzwon w tym kościele, który waży pięć centnarów [czyli 500 kg – przyp. tłum.] na którym gotyckimi literami napisane: „Na pamiątkę św. Marcina. Data, sygnatura”. [24]

Według tych wskazówek, kościół św. Marcina mieliby postawić w XIII wieku Templariusze zamieszkujący w ufortyfikowanym klasztorze na szczycie Mnicha opodal średniowiecznej wsi. Samo zaś świadectwo wskazuje na interesującą zależność z wykonywaniem wojennego rzemiosła i Francją, jako ojczyzną założycieli Zakonu Świątyni. [25]  

Początkowo służył on jako kościół parafialny dla Likavy i Liskovej, gdzie powstała wieś Martinček aż do jego dokończenia. [26] Klasztor był postawiony w 1260 roku na wschodnim stoku Mnicha, na małej, wypukłej buli  i kiedyś otaczał go masywny mur. Jest zachowany w doskonałym stanie, jego architektura jest połączeniem stylu romańskiego i gotyckiego, z przewagą pierwiastków wczesnogotyckich i jest nienaruszona do takiego stopnia, jak to ma miejsce w przypadku niektórych innych kościołów na Słowacji. Był on wybudowany jako jednonawowa bryła z równo dostawionym prezbiterium, wieżą i dobudowaną zakrystią. [27] Obok niego znajduje się cmentarz, gdzie pochowano zmarłych z niedalekiego zamku Likava, z ponad 30 pionowymi szybami przykrytymi daszkami. Kiedyś były one głębsze, teraz jednak te 3-5 m głębokie szyby służą do prozaicznego celu – składowania płodów rolnych, a zatem służą za spiżarnie.
  
Do kościoła wchodzi się poprzez wczesnogotycki portal później zamykany drewnianą bramą, z żelaznymi zdobnymi okuciami, z motywem lilii (z Anjou?). Prezbiterium ma dobrze zachowany krzyżowy strop, którego żebra leżą na konsolach, zaś kamienny zwornik jest ozdobiony ośmiopłatkową różą. Na jego wschodniej ścianie zostało zamurowane wczesnogotyckie okno, zaś na północnej widać późniejsze pastoforium. 

Na południowej ścianie nawy znajduje się wstępny portal. Szczególnie są tu interesujące okna wieży zachowane w pierwotnym stanie. W górnej części noszą one ślady stylu romańskiego, w dolnej – wczesnogotyckiego. Wbrew różnym remontom i naprawom następnych stuleciach, architektura kościoła zachowała swoją pierwotną formę i na tym do dziś dnia polega jego niezwykłość i unikalność.

Ołtarz jest ozdobiony obrazem św. Marcina – niebieskiego patrona wsi. Prezbiterium oświetla jedno okno, zaś nawę dwa okna gotyckie, które przy renowacji w XVIII wieku otrzymały dzisiejszy wygląd. Bardzo ciekawym jest świetlik w kształcie krzyża przebijający ścianę po wschodniej stronie. Jego kształt odpowiada kształtowi krzyża templariuszowskiego – ze zwężającymi się do środka ramionami. Na ścianie północnej prezbiterium gotycka bramka wiedzie do zakrystii z gotyckim stropem. 

Naścienne malowidła odkryto w czasie badań przedrestauracyjnych, które prowadził akademicki rzeźbiarz Juraj Maták w roku 1999. W latach 2000 – 2002 zostały one odsłonięte i odnowione w całym wnętrzu kościoła. Na chórze, znajdującym się na ścianie zachodniej, za organami odkryto nowsze napisy z wyobrażeniem jeźdźca na koniu, pochodzące prawdopodobnie z XVI wieku, ale – jak twierdzi to jeden z specjalistów – „niestety ich stan i nasze wiadomości nie pozwalają nam na odczytanie tego tekstu, który jest tam umieszczony” – możemy się tylko domyślać ich znaczenia.

W każdym razie, te nie tak dawno odkryte freski przedstawiają w ogóle najstarsze, do dziś dnia zachowane malunki naścienne na Słowacji. Powstały one około roku 1300, a zatem w czasie, w którym byli tam obecni Templariusze jako obrońcy północnej granicy Węgier. [28] Freski zawierają więcej ciekawych motywów, które mogłyby potwierdzać ich obecność. Chodzi tutaj np. o starotestamentowych królów Dawida i Salomona grających na instrumentach muzycznych, wyobrażenia Niebieskiego Jeruzalem, czy też Baranka Bożego (Agnus Dei) symbolizującego Jana Chrzciciela, który poza tym ma związek z symboliką Zakonu Joannitów, którego Wielcy Mistrzowie przechowywali prawicę tego świętego jako drogocenną relikwię. [29] Nad zachodnią ścianą świątyni dominuje wieża, do której można się dostać tylko poprzez gotyckie wejście z chóru. Na pierwszym podeście znajduje się gotyckie okno, na piętrze strzelnice, na drugim piętrze znajdują się dwa romańsko-gotyckie okna i dwa dzwony, z których starszy był ozdobiony napisem Vermum Domini Manet in Aeternum A. D. 1594. [30] Wieża ma cebulasty dach w kształcie hełmu i widać z niego wieżę kościoła p. w. Wszystkich Świętych w Ludrovej, o którym będzie dokładniej w następnych rozdziałach.