środa, 13 sierpnia 2014

Templariusze... (7)

IV. Gotycki cud Ludrovej


Co właściwie wiemy o dalszych losach tego kościoła pod wezwaniem Wszystkich Świętych?  Od początku XVII do początku XVIII wieku był on z małymi przerwami w rękach ewangelików, później zaczął pustoszeć, a kiedy w nieodległej Ludrovej postawiono nowy kościół, to w roku 1828 zupełnie go zamknęli. Jego patron Móric Rakovský z Štiavnicy jednak doskonale sie orientował w historycznej wartości tego obiektu, przeto własnymi nakładami go wyremontował i ponownie wyświęcić w 1843 roku. [36]  Dokładny opis kościoła i jego wystroju podają specjalistyczne monografie [37], więc podaje tutaj o nim tylko najważniejsze informacje. Sama budowla jest otoczona kamiennym murem usytuowana w jego południowej części bramą z krat, ozdobionymi monogramami Mórica i Petra Rakovskich. Wchodzi się do niego poprzez gotycką kaplicę z dwoma gotyckimi oknami, zaś na jej południowej ścianie znajdował się zegar słoneczny. Portal z potrójnym późnogotyckim oknem jeszcze w połowie lat 20. XX wieku zamykała stara gotycka bramka ze szczególnie interesującym okuciem, na którym występują romańskie motywy. Sama nawa jest długa na 11 m i szeroka na 9 m. Początkowo znajdował się w niej gotycki ołtarz – jego główny obraz przedstawiający Pannę Marię (którą czcili szczególnie Rycerze Świątyni) [38], został potem umieszczony w ludrovskim kościele postawionym w 1825 roku. Na ścianach były umieszczone kamienne tablice pamiątkowe patronów kościoła z rodu Rakovskich z XVI i XVII wieku.

Prezbiterium kościoła jest czworokątne, z niskim krzyżowym stropem i masywnymi żebrami, zaś na kamiennym zworniku znajduje się tzw. mandylion – głowa Chrystusa. Jest ona oświetlona jednym świetlikiem i dwoma romańskimi, łukowatymi oknami. Łuk tryumfalny [tzw. tęczowy – przyp. tłum.] ma nieprawidłową, słabo załamaną archiwoltę. Na stropie i na ścianach zostały odkryte pod warstwą wapna malarskiego wspaniałe freski z XIII wieku, które są najcenniejszą ozdobą kościoła. Sam krzyżowy strop składa się z czterech pól. Na wschodniej ćwierci plafonu ukazano bardzo sugestywnie Sąd Ostateczny. Bóg jako Najwyższy Sędzia z krzyżową aureolą wokół głowy siedzi na tronie mając po prawej stronie św. Piotra, który wraz z aniołami wpuszcza zbawionych do bram raju, po lewej stronie diabli wiodą potępionych do Piekła – wejście do Piekieł jest pokazane tutaj jako płomienie buchające z paszczy ogromnego potwora. Na północnym i południowym polu są ukazani apostołowie, na zachodnim – koronacja Marii Panny przez Zbawiciela, dookoła aniołowie grają na różnych instrumentach muzycznych. Dookoła mandylionu na zworniku są wyobrażone cztery symbole Ewangelistów: anioł (św. Mateusz), orzeł (św. Jan), lew (św. Marek) i wół/byk (św. Łukasz). Właśnie w architekturze tej budowli możemy sobie uświadomić, że wszystko co nam wydaje się fantazją architekta czy malarza tajemniczych fresków, miało swoje pochodzenie i znaczenie, i jest trudno przedstawić na czym ta osobliwość polegała:
Dla większości ludzi tajemnica jest ukryta zawsze w rzeczach niezwykłych, boż co niezwykłego jest w rzeczach, które widzimy na co dzień? – stawia pytanie Louis Charpentier i zaraz odpowiada – Nie jest dziełem przypadku czy artystycznego zamiaru, póki świątynia stoi tam, gdzie stoi – na jakimś szczególnym miejscu. Nie jest przypadkiem także i to, jak jest ona zorientowana w sposób nietypowy dla kościołów katolickich, kształt jej łamanych okien, jej szerokość i długość, ani wysokość, nie mają tutaj żadnego estetycznego znaczenia. A przecież jest tutaj jeszcze jeden aspekt sprawy, o którym się całkiem zapomina. Wszystkie te rzeczy – całość budowli i jej detale – wytworzyli ludzie, którzy wiedzieli, co robią. I tak do dotychczasowych zagadek dochodzi kolejna, dlatego że nie wiemy niczego o tym, kim byli ci ludzie ani skąd pochodziła ich wiedza i umiejętności. [39]

Ściany prezbiterium zdobią obrazy wydarzeń z narodzenia, życia, męki i zmartwychwstania Jezusa, są także mnogie napisy korespondujące z cytatami z biblijnych tekstów, przy gotyckim wejściu do zakrystii znajduje się w murze pastforium z okratowanymi drzwiami. Sama zaś zakrystia na północnej stronie prezbiterium jest nowsza i ma trzy okna i wymalowaną datę: A. D. 1712. Pod nią znajduje się krypta, a na południowej ścianie fresk św. Krzysztofa (motyw ulubiony przez członków tajnych stowarzyszeń i bractw) i ślady po innych malowidłach.

Na zachodniej stronie kościoła znajduje się czworogranna wieża, do której można się dostać tylko z chóru. Na pierwszym piętrze znajdują się tylko strzelnice, a piętro wyżej znajdują się okna. Dach świątyni pokryty jest gontem, zaś na południowej stronie widać na wpółzatartą rzymską datę przypominającą rok renowacji. Granie wieży są ozdobione ledwie dzisiaj widocznymi kwadratami. Pod kościołem miał mieć miejsce początek podziemnego korytarza wiodąca do już nieistniejącego klasztoru na Mnichu, a drugi kierował się w stronę wsi Čerenej pomiędzy Liptowską Szczawnicą a Ludrovą, gdzie miało się znajdować wejście do podziemi. [40] 

Podłogę kościoła w dniu dzisiejszym tworzy współczesna posadzka, więc nadzieje wszystkich badaczy i eksploratorów ów fakt wystawia na ciężką próbę, bowiem nie zachował się nagrobek umieszczony przed ołtarzem, który miał oznaczać miejsce wiecznego spoczynku Johannesa Gottfrieda von Herbersteina. Ale co się odegrało w klasztorze na szczycie Mnicha przed niemal ośmiu stuleciami? Czy były to jakieś intrygi w łonie Zakonu, walka o władzę, czy może odkrycie jakichś szczególnie odbiegających od reguły Templariuszy postępków, że bracia nie widzieli innego wyjścia jak przerwania nici życia Wielkiego Wizytatora, czy może racje ma legenda mówiąca o tym, że nadstawił on karku w obronie ludzkiego życia i chwalebnie poległ śmiercią rycerza-obrońcy? 

Inną zagadkę w tej zagadce stanowi także sam tytuł tego templariuszowskiego dostojnika, którego historyk Ivan Houdek tytułuje „mistrzem”, a którego nie można utożsamić z żadnym znanym historii Wielkim Mistrzem. Z 22 znanych Wielkich Mistrzów wszyscy jak jeden mąż zmarli pełniąc swoją funkcję, z tego 6 w walce albo w nieprzyjacielskiej niewoli, a jeden z nich na stosie jako kacerz po zainscenizowanym procesie – ale pomiędzy nimi nie ma żadnego von Herbersteina. [41] 

[Istnieje jednak pewna furtka, bowiem w tym okresie Wielkim Mistrzem był Pierre de Montaigu, który zmarł w dniu 28 stycznia 1232 roku a zatem istnieje możliwość, że von Herberstein był kandydatem na to stanowisko, i którego być może zlikwidowano w czasie podróży inspekcyjnej do komandorii na Węgrzech i Słowacji. Zgodnie z zasadą cui bono, cui prodest największą korzyść z tego mógł odnieść następny Wielki Mistrz – Armand de Perigord, którego wybrano jako następnego, a zatem mogło to być morderstwo na zlecenie w celu usunięcia pretendenta do fotela Wielkiego Mistrza – uwaga tłum.]

Wiele z tego, co było napisane do dnia dzisiejszego o działalności Templariuszy w Liptowie do dziś dnia otacza atmosfera niejasności i tajemnicy. Jednak wbrew temu mamy doskonałego przewodnika, który przemawia do nas za pośrednictwem swej pisarskiej spuścizny. Dzieło wspomnianego już tutaj Štefana Nikolaja Hýroša, którego rękopisy stale znajdują się w Liptowskim Muzeum, jest do naszych badań wprost bezcenne, że nie da się ich przedstawić publiczności, bez choć skróconej biografii człowieka, który rozwiązaniu zagadki pobytu Templariuszy w Liptowie poświęcił praktycznie całe swoje życie.