sobota, 16 sierpnia 2014

Templariusze... (8)

V. Historyk Kraju Templariuszy 


Štefan Nikolaj Hýroš urodził się w Rużomberku w dniu 18 sierpnia 1813 roku. Naukę zaczął w miejscowym gimnazjum o. Pijarów, skąd w 1926 roku wyjechał na dalszą naukę do Bańskiej Bystrzycy, ale gimnazjum ukończył wreszcie w Ostrzygomiu. W 1830 roku został przyjęty na kleryka w Spiskiej Kapitule. Kiedy tamtejsi profesorowie dostrzegli jego niezwykłe zainteresowania, to posłali go na studia filozoficzne do Eger, a teologię do Pesztu. W roku 1836 został wyświęcony przez biskupa Jozefa Bélika na księdza. Najpierw działał w Harhovie, potem w Gniazdochu, gdzie później został administratorem. Taka sama funkcję powierzono mu w Trnovcu, gdzie został proboszczem. Ta jego działalność – jak się wydaje – miało mu posłużyć do pełnego poznania życia i pogłębienie jego bogatych wiadomości o praktyczną wiedzę. W roku 1845, biskup mianował go profesorem w Spiskiej Kapitule, gdzie zaczął wykładać prawo kanoniczne i historię. Po siedmiu latach wykładania pojechał jako ksiądz do wsi Hybe, skąd w listopadzie 1859 przeniesiono go do Liptowskiego Św. Michała, w którym pozostał on do końca życia. [42] 

Według zachowanych dokumentów, starał się on o wiernych i powierzony mu majątek bardzo przykładnie. Na każdym swoim stanowisku miał on wielkie poważanie i dlatego właśnie powierzano mu różne odpowiedzialne i reprezentacyjne funkcje. Jedna z nich było witanie w 1852 roku cesarza Franciszka Józefa, kiedy podróżował przez Liptów. Przyłączył się aktywnie do narodowego życia, kiedy to w roku ukazania się „Memorandum Narodu Słowackiego” pojawił się na wiecu pod marcińskimi lipami. Nie mogło go brakować pomiędzy założycielami Matice Slovenskej [Stowarzyszenie społeczno-kulturalne i naukowe, założone w 1863 roku mające na celu badanie, utrwalanie, ochronę i propagowanie Słowacczyzny, którego centralą jest miasto Martin – przyp. tłum.] w której się zaangażował jako członek Wydziału Etnograficzno-Historycznego. Poza tym znajdujemy go pomiędzy założycielami katolickiego Gimnazjum w Klasztorze św. Wojciecha.

Później zmarł w dniu 30 grudnia 1880 w Liptowskim Św. Michale, gdzie jest także pochowany, i na trwale się zapisał w generacji najważniejszych historyków XIX wieku, jakimi byli także F. V. Sasinek czy J. Záborský. Jego dziełem życia pozostaje książka „Zámok Lykava a jeho páni” [„Zamek Likava i jego panowie” – przyp. tłum.] wydana nakładem własnym autora w roku 1876. Książka ta jest świadectwem niezwykłego uporu autora. Zadziwia ilość przestudiowanych przezeń źródeł. Czerpał on informacje przede wszystkim z dokumentów rodów szlacheckich, z miejskich archiwów Rużomberku, Slovenskej Ľupčy czy protokołów Liptowskiej Żupy. [Żupa (inaczej komitat) – jednostka administracyjna w dawnej Słowacji pod okupacją węgierską. Słowacja podzielona była na 20 komitatów. Liptów w tym czasie stanowił komitat Liptu – przyp. tłum.] Widać to wyraźnie w przypisach do tekstu książki, które zajmują aż 1/3 jej objętości (!!!), co świadczy o jego erudycji. Dokładnie i pieczołowicie zbierał informacje na całym Liptowie, które są jedynie potrzebnym kluczem do rozwiązania tej templariuszowskiej zagadki. 

   Štefan Nikolaj Hýroš w ramach swych powinności duchownego, zajmował się Templariuszami bardzo intensywnie. Właśnie w Liptowskim Muzeum w Rużomberku można znaleźć jego notatki z prac historyka G. Kolinovicha o Zakonie Rycerzy Świątyni, kilku łacińskich dokumentów  dotyczących Zamku Likava i rękopis o kościołach w Liptowie, w których szczególny nacisk kładł na pamiątki po Templariuszach.  W rękopisie pozostało dzieło pt. „Opis starobylých chrámov a malieb” [„Opis starodawnych świątyń i malowideł” – przyp. tłum.] w którym opisuje on sakralne zabytki Liptowa. Praca ta, w tej chwili unikalna i jedyna, miała zostać wydana przez Maticę Slovenską, ale nie została wydrukowana, gdyż ocenzurowały ją władze węgierskie. [Słowacja w latach 1003-1526 znajdowała się pod okupacją węgierską jako północna prowincja Węgier, zaś później (w latach 1526-1939), habsburskiej monarchii Austrowęgier, ale nadal pod administracją węgierską – przyp. tłum.] 

Tekst tej pracy jest napisany w ówczesnej słowacczyznie ukazuje problem, z którym się on zmierzył, a którym była obecność Templariuszy w okolicach Rużomberku: 

Ponad wszelką wątpliwość kładzie to Damian Fuxhoffer [43] uważający, za ks. Jakubem Šeligą, kanonikiem, różomberowskim proboszczem, pod jegoż opieką i Św. Marcin (?) na szczycie Mnicha należący, z JO rodu hrabiów z Herbersteinu w Styrii dokumentacji, w której widocznym jest Jan Godofrid (?) z Herbersteinów Wielki Wizytator i Mistrz Templariuszów, zmarły w czasie przeglądu w roku 1230, na Węgrzech, na Luptowie, na wierchu Mnich u Św. Marcina; który to wedle starodawnego ustnego podania, w dokumentacji Jozefa Krist. Tholta we Wielkiej Szczawnicy odnotowanego, ma być pochowanym, w starodawnej, w romańskim stylu wybudowanej świątyni pod wezwaniem Wszystkich Świętych na Kúte, i to wraz ze wszystkimi skarbami i ze tam właśnie gdzieś przed czy pod ołtarzem znajduje się jego kamień nagrobny z literami już całkiem startymi. Z powyżej wspomnianego dokumentu i to wynika, że tenże ojciec tegoż Herbersteina był przedstawicielem kraju i najstarszym w Styrii, ale matka Elżbieta pochodziła z Stubenbergu. Do tego dodaje: że zamieszkanie Templariuszów na górze Mnich potwierdza także ich staroświecki kościół , i dzwon pięciocetnarowy, a także wały na szczycie góry Mnich do miejsca, do którego wiodła droga od rzeki Wag, po południowej stronie tegoż wierchu, a której resztki są widoczne do dzisiaj. Jednakże wydaje się mu, że wybudowaniu klasztoru jego budynek został zgolony (?) do fundamentów. Tenże pisarz powołuje się na Kolinoviča [44] który także potwierdza istnienie dawnej manserii Templariuszów na szczycie Mnicha przy liptowskiej wsi Św. Marcina. A. Bombardi [45] mówiąc o zameczku czy kasztelu św. Zofii w Rużomberku stwierdza, że: niedaleko od zameczku św. Zofii za Wagiem, na wschód jest wierch przez miejscowych mieszkańców Mnichem zwany, wierzą bowiem, że był tam kiedyś zameczek, czy raczej klasztor Templariuszy, czego wymownym świadkiem są jego ruiny i resztki drogi tamże wiodącej zakosami na jego szczyt, który stoi ponad brzegiem Wagu, tak że z niego, nagiego i stromego można widzieć wielką część miasta i okolicy. [46]

Š. N. Hýroš był bardzo światłym historykiem, który dla przejrzystości uporządkował swe stwierdzenia w formie paragrafów, jakby chciał w ten sposób zaznaczyć swą niezachwianą pewność, z jaką wygłaszał swe opinie. Tak więc na stronach jego rękopisu czytamy:
§ 3. Ci rycerscy mnisi musieli mieć i inną manserię, już wspomnianą, na szczycie Św. Marii w Liptowie, zaś trzecia na Orawie, które należały do komturii Św. Marcina. [47] Od Templariuszy majątki te przeszły do mnichów-rycerzy od św. Jana [48] a te z kolei od św. Marii wreszcie do mnichów cysterskich. Odtąd opactwo (?) Bł. Panny Marii w Lyptowie, które po mnichach jakby zanikło, używał tamtejszy pleban, który od roku 1673 był zarazem opatem.

Jeden z najciekawszych pasaży informuje o tradycji sięgającej daleko w przeszłość i mającej związek z templaryjskimi rycerzami, których autor nie bierze za legendę:
§ 4. Kościół pod wezwaniem Wszystkich Świętych w Kútie, czyli Na Pustyni, świątynia, i kościółek św. Marcina są poza chramem św. Michała Archanioła w Lyptowie najstarsze, ichże styl w którym je postawiono jeżeli nie cyrylo-metodejski, to jeszcze starszy wiek pokazuje. Tylko szkoda, że kościółek św. Marcina na Mnichu poprzedni rużomberski proboszcz A. K. pozbawił śladów i dowodów jego starożytności na oknach, a jeszcze wcześniejszy J. Z. ów pięciocetnarowy dzwon przetopić kazał. [49]  Ustne podanie, które ale za wielce ważne uważam w Świętym Marcinie Lyptowskim twierdzi, że mieszkańcy Zamku Lykava byli po śmierci chowani w kościele św. Marcina i koło niego. A zatem Zamek Lykava był połączony jakimiś więzami z kościołem i mnichami od św. Marcina. Na to mamy świadka Damiana Fuxhoffera, który powołując się na Kolinoviča i Korabinsky’ego powiada: „Święty Marcin Liptowski należy w tym wieku do dzierżawy lykavskiej, dziedzictwa tych dawnych Templariuszów, których 11 manserii na Węgrzech się znajduje. Ci rycerze-zakonnicy mieli obowiązek: a) zaopatrzyć swoje liptowskie siedziby jako to orawski, na zamku Orava zamieszkujących, orawskie: tedy wykonywać służbę Bożą; b) mieli obowiązek bronić węgierską krainę przed Polską; a często i królów, jak Andrzeja II Jerozolimskiego w Górnych Węgrzech [czyli Słowacji – przyp. tłum.], albo jego syna Kolomana w Haliczu.