środa, 20 sierpnia 2014

Templariusze... (9)

VI. Poszukiwania w archiwum Hýroša


Studiując pisemne archiwum Hýroša można nabyć pewne przeświadczenie, że jego autor na temat pobytu Templariuszy w jego rodzinnym regionie – wbrew twierdzeniom wielu współczesnych historyków Średniowiecza – wcale nie wątpił, bowiem po przestudiowaniu ogromnej ilości materiałów historycznych napisał dosłownie tak: Dlatego właśnie najstarsze chrześcijańskie świątynie na Liptowie miały pochodzić od Templariuszy.

Poza tym reprezentował on pogląd, że Templariusze służyli według „słowiańskiego obrzędu” [50] Mszy św. W kościołach w Martinčeku, Svätej Mare, i kútskim kościele Wszystkich Świętych, któremu tradycja przypisała trochę niezwykłe określenie „Na Pustyni”. Poza tym o słuszności tego stwierdzenia przeświadczyło go znalezisko z roku 1874, kiedy to przy orce pola została znaleziona pieczęć z gotyckim napisem S. magnifici Martini de Rhacovio, wraz z wyobrażeniem krzyża owiniętego cierniową koroną. Pieczęć ta należąca jak uważam do Martina Rakovskyego, który żył pod koniec XVI stulecia [51] doskonale wskazuje na to, że jest pamiątką po pobycie tutaj Krzyżowców. [52]  - i do czego w dalszej części dodaje:
§ 5. Ponieważ jest to niewątpliwe, iż Templariusze mieli swoją manserię przy Rużemberku, na szczycie Mnicha, z kościołem św. Marcina, który zawsze należał do Zamku Lykavy, przeto i Zamek Lykava należał do Templariuszów; i nie ma znaczenia, czy posiadali ten zamek z krajem go otaczającym, czy mieli ten zamek tylko w dzierżawie, bo tak czy inaczej wszyscy pisarze twierdzą, że od dawien dawna Lykavę i jej okolice mianują dziedzictwem dawnych Templariuszy. Poza tym wszelkie manserie tych rycerzy-mnichów opływały w dostatek i zamki. [53] c) Takie zamki były im potrzebne w tamtych czasach do obrony wiary i kraju. I właśnie w tym celu rycerze zakonnicy stawiali te zamki np. w Rydze około 1201 roku przez biskupa Alberta z Bremy; albo w Prusach około 1230 roku przez Konrada massovskego księcia. [Chodzi o Konrada I Mazowieckiego (1187-1247) – czyli tego, który sprowadził do Polski Krzyżaków w celu podboju i kolonizacji Prusów. Wobec klęski planów bezpośredniej konfrontacji z pruskimi i jaćwieskimi poganami tylko przy użyciu sił i środków własnych – wśród Piastów powstała koncepcja sprowadzenia na ziemię chełmińską zakonu rycerskiego, mającego zająć się wyłącznie walką z niewiernymi. Wybór padł wówczas na usuniętych dopiero co z Węgier (gdzie usiłowali oni utworzyć niezależne państwo) i szukających własnej siedziby Krzyżaków. Z zakonem pierwszy kontakt nawiązał Henryk Brodaty, który jeszcze w 1222 roku nadał Krzyżakom wieś na Śląsku. Książę śląski, zapewne nie bacząc na grożące Polsce niebezpieczeństwo powtórzenia schematu węgierskiego, polecił Konradowi Krzyżaków, jako najbardziej odpowiednich kandydatów do osadzenia na pograniczu mazowiecko-pruskim. Do pierwszych poważniejszych rozmów przedstawicieli Konrada z Krzyżakami doszło na przełomie 1225 i 1226 r., jednak dopiero dwa lata później na Mazowszu pojawiło się pierwszych trzech rycerzy, tj. Filip von Halle, Henryk Böhme oraz nie będący członkiem zakonu Konrad. Na czele poselstwa stał Filip von Halle. W tym samym czasie (w 1228 roku) doszło zapewne do formalnego przekazania ziemi chełmińskiej zakonowi. Pomimo tego Konrad zachował całość swoich prerogatyw książęcych. W 1230 r. na Mazowsze przybyli dalsi rycerze zakonu z Hermanem von Balkiem na czele. Dosyć szybko współpraca między księciem mazowieckim a Krzyżakami zaczęła układać się niepomyślnie i w rezultacie tego Polska wyszła na tym bardzo niekorzystnie, bowiem rychło Krzyżacy utworzyli swoje własne, bardzo silne militarnie i gospodarczo państwo (Wikipedia) – przyp. tłum.] Tak właśnie zrobili Templariusze ze Św. Martina Liptowskiego z Likavą – co wynika z dokumentu darowizny Imricha (Henryka), króla węgierskiego, wydanego w roku 1198 i przez Grzegorza IX papieża potwierdzonego, który dostrzegając pobożność i obronne prace Templariuszy przeciwko nieprzyjacielem Krzyża Chrystusowego dokonanym ku zbawieniu duszy swojej i ich nieprzyjaciół potwierdza wszelkie majątki i nadania ichże na Węgrzech, które mają lub mieć będą ze swymi poddanymi. To samo zrobił i Andrzej II król. Także Ján Kalinčák w swej powieści pt. „Mnich” [54] twierdzi, że w roku 1217, w czerwcu, manseria Mnich dostała opata. Nie było tam przedtem rycerzy zakonnych. Ich komturia zawierała Lyptov, Orawę, Turiec, Trenčín, a następnie Zvolen, Gemer, Spisz i Šariš. Miało ono bronić Andrzeja króla na Górnych Węgrzech, a jego syna Kolomana w Haliczu [Rusi Halickiej (Czerwonej)???]. Świętomarciński opat Uriasz i komtur Gilbert de Chateau Chavillon był [55] jeszcze za panowania króla Andrzeja II został wysłany na Węgry velinquisitor (wizytator) Templariuszy Jan Godofred Herberstein – syn styryjskiego księcia i Elzbiety Stubenberger, który w siedzibie templariuszy na górze Mnich w roku 1230 nagle zmarł, i to – jak uważali niektórzy – śmiercią nienaturalną – na co jednak nie było żadnych dowodów. [56]

§ 6. Z tego, co tutaj było powiedziane wynika, że Templariusze ze Św. Marcina zamek w Lykavie albo już obsadzili, albo sami go zbudowali, a dokładniej rozbudowali. Jednak musiał być to zamek w dolnej części kamienny, a w wyższej – drewniany, albo był już dawniej postawiony, a jeno dobudowano do niego kolejną część, jak to już było powiedziane.

W pisemnej spuściźnie pomiędzy mnóstwem zażółconych kart zapisanych starannym pismem Hýroša znajdziemy w rękopisie jego dzieła o Likavie także krótki tekst, który później okazał się być częścią przypisów w epilogu przygotowanej do druku książki. Jego stanowisko jest sformułowane jasno, jakbyśmy w jakimś pośmiertnym wywiadzie postawili pytanie dotyczące wprowadzenia Zakonu Braci Świątyni na naszej ziemi:
Tak, nie ma żadnej wątpliwości co do tego, że na ziemiach pod władaniem królów węgierskich, Templariusze opływali w dostatek – odpowiada przez przepaść 130 lat szacowny respondent. – W dokumencie Henrika, czyli Emeryka króla, z roku 1198 wymienieni są wojownicy Templariusze na Węgrzech zamieszkali, z osobami i ich poddanymi, a także ich domy zakonne, i ludzie i bracia świętego wojska. I Grzegorz papież pisał o mistrzu i braciach na Węgrzech. I król Andrzej II w 1219 roku wspomina Mistrza domów, wojska Templariuszów na Węgrzech i Slawonii. Z tego wszystkiego wynika, że Templariusze przy swych wielkich majątkach władali także zamkami, i to na Węgrzech. Wspomina także w roku 1296 brat Bertram z Cveku o wojsku templariuszowskim w Niemczech, Slawonii, Czechach i Morawach. […] Papież Honoriusz III [57] w dniu 26 listopada 1216 roku, nakazał ostrzygomskim Templariuszom przez trzy lata dawać daninę ze wszelkich kościelnych przychodów na pomoc w Ziemi Świętej. [58]

Właśnie z tego źródła dowiadujemy się o okolicznościach zaniku czy wręcz łagodnego rozwiązania Zakonu Templariuszy [po rozwiązaniu zakonu i aresztowaniu jego przywódców 13 października 1307 roku – przyp. tłum.] za czasów Karola I Roberta (1288-1342), w zbieżności z naszymi współczesnymi przedstawieniami i świadectwami historyków kościelnych z II połowy XVIII wieku.   
     
Kolinovič dokładnie relacjonuje: że Węgrzy pod królem Karolem, biorąc przykład  Niemiec i Austrii tzw. „cichą ręką” a nie ogniem i żelazem, wygasili Templariuszy – pisze dosłownie Š. N. Hýroš i jako swoisty bonus do tego dodaje – Ba, jednakże ten król pozostawił na swych ziemiach jeden dom zakonny, który wraz ze swymi majątkami dotrwał aż do czasów króla Macieja Korwina. Rajčáni jest świadkiem tego, jak to w okręgu Čurgov 17 wsi w Šimigu mieli Templariusze i ichże nigdy nie były wygnane na śmierć i do śmierci, ale przeniesiono do Joannitów, którym przysądzono majętności Templariuszy, które znajdowały się w Várady nieopodal Debreczyna, które to dobra zostały w roku 1335 przekazane Franciszkanom.

I tak dalej i temu podobnie – w dalszej części tego dokumentu następuje wyliczenie, kto i ile przejął z ogromnego majątku Braci Świątyni w ramach Królestwa Węgier. [59]

I zakończenie, które autor wyprowadza napełnia nas uczuciem, które będziemy jeszcze długo odczuwać, a którego potrzebuje każdy badacz chodzący po śladach rycerzy gotowych „walczyć z tarczą wiary” na większą chwałę Bożą i za majestat króla, który nigdy nie zapomniał o ich pomocy:
A zatem z tego wszystkiego widzimy wielka przyjaźń Karola Roberta, węgierskiego króla do Templariuszy na Węgrzech. Ale dlaczego? – ponieważ dobrze i wydatnie pomogli w bitwie u Rozhanovic. [60]

Nikt nam nie może zarzucić, że czytając te stronice badacze czują intensywne zadośćuczynienie i satysfakcję. Ślad Templariuszy na Słowacji po fatalnym dla nich roku 1307 nie był krwawą wstęgą ciągnącą się wszędzie tam, gdzie w dziejach ówczesnych królestw ukryli się ciężko zranieni ale z podniesionym dumnie czołem rycerze niezłomni, którzy maszerowali pod rozwiniętymi sztandarami w czasie pamiętnej bitwy pod Rozhanovicami. [61]