poniedziałek, 1 września 2014

Templariusze... (12)

IX. Kościół, który zatopiono


Z templaryjską tradycją związana jest także egzystencja niedzisiejszej, dziś już nieistniejącej wsi Liptovská Mara, która była jedna z najstarszych parafii w tym rejonie. [82] Wieś ta jest opisana, jako pierwsze miejsce targowe w Liptowie, istniejące już od XII stulecia, a w historii jest znana z tego, że w 1390 roku tutaj właśnie osądzono i spalono fałszerza dokumentów królewskich nadań Jána Literáta z Madočian. [83] 

Najstarsza pisemna wzmianka o Liptowskiej Mare znajduje się w dokumencie z roku 1288, w którym wspomniano kościół z farą i przeorstwem, które znikło w XVII wieku. To wymaga dokładniejszego wyjaśnienia. W 1930 roku wyszła w „Zborníku Filozofickej Fakulty Univerzity Komenského” w Bratysławie, dysertacja Alexandra Húščavy pt. „Kolonizacja Liptowa do końca XIV wieku”. To dzieło, które na początku opisuje geografie i demografię Liptowa, na kilku stronicach wspomina najstarszą zachowaną pisemną wzmiankę o tym regionie, pochodzącą z 1230 roku (w której „krzyżowiec” król Andrzej II oznajmia, że „daruje kraj bez mieszkańców” kolonistom) i z niej to właśnie wyprowadza on następujący opis Liptowa w czasie prawdopodobnej pobytu tam Templariuszy:
Węgierscy królowie byli właścicielami ogromnych majątków, pomiędzy którymi znajdowały się ziemie jeszcze nietknięte przez kolonistów. Na tych terenach jedynym prawem była tylko korona, czy osoba królewska. Tak też Liptów jawi się na początkach XIII stulecia ziemią, którego jeszcze nie dotknęła ludzka ręka. Jest to właściwie ogromny kompleks lasów, z bogactwem górskich potoków, które zasilają dziko tutaj płynący w dolinie Wag. [84] 

Sugestywny opis dzikiej, leśnej krainy liptowskiej z jednej strony otoczonej potężnymi szczytami Choču, Zachodnich i Wysokich Tatr, z drugiej trudnymi do pokonania grzbietami Niskich Tatr i rozdzielonej burzliwym biegiem Wagu na dwie części wywołuje dawny obraz regionu, na którego kolonizacji mógłby Zakon Templariuszy skorzystać.

Krzyżowe zakony osadzał król na ziemie odsuniętych straży – pisze historyk Ondrej R. Halaga – Wraz z ziemią wzięli oni na swe barki także część funkcji obronnych. Nie potrzebowali zatem ochrony króla, ale oni sami stanowili dlań ochronę. [85]

Ziemie odsuniętych straży [86] – takie potoczne nazwanie krainy i jednoczesne wyzwanie dla członków Zakonu, którzy podobnie jak Joannici strzegli bezpieczeństwa na pierwszej linii nie tylko za morzami, ale także w wielu europejskich krainach [jak fantastyczni rycerze Jedi w Republice Galaktycznej z filmów G. Lucasa – przyp. tłum.] w tym także w Królestwie Węgierskim. [87]

Kiedy pokusimy się zrekonstruować według historycznych źródeł pstry obraz średniowiecznego Liptowa, nie ułatwi nam tego pewna okoliczność, a mianowicie ta, że w II połowie ubiegłego stulecia 360.000.000 m3 wody zmieniło region nie do poznania: od Liptowskiego Mikulasza na wschodzie do wsi Vlachy i Vlašky na zachodzie, od Gôtovan na południu aż po Liptovskú Sielnicę  na północy, rozlało się gigantyczne jezioro zaporowe, zamknięte od południa leśnymi stokami Niskich Tatr, zaś od północy turniami Liptowskich Tatr.

Z tego potopu pozostała jedynie wieża z początków XVIII wieku, należąca do budowli jednego z najstarszych, średniowiecznych kościołów na Słowacji. Wczesnogotycki kościół w Svätej Mare z XIII, stał kiedyś na szczycie niewielkiego wzniesienia, otoczony murem ze strzelnicami. Od połowy XVI do końca XVII wieku należał on z małymi przerwami do Kościoła Ewangelickiego, a w jego zakrystii w tych burzliwych czasach składowano cenne dokumenty archiwalne. Renowacje przeszedł on w latach 1780, 1851, 1906, 1922-1923. W latach 60. XX wieku jego najcenniejsze elementy architektoniczne zostały ewakuowane z zatopionej części Liptovskej Mary. [Liptovska Mara teraz można przetłumaczyć jako Liptowskie Morze, bowiem jest to największe jezioro zaporowe na Słowacji – przyp. tłum.] 
Po wielu uwagach o sposobie ochrony zabytkowego kościoła (od pomysłu zbudowania ochronnej zapory, przeniesienia na sztuczną wyspę, czy przesunięcia na nowe, bezpieczne miejsce) kolektyw specjalistów z Państwowego Urzędu Ochrony Zabytków dokładną rekonstrukcję przestrzenną. Została ona umieszczona w Muzeum Liptowskiej Wsi w Przyrodzie w Račkovej Dolinie k./Prybyliny. [88]  

Do tego kościoła wchodziło się od południa, przez wieżę. Wieża była postawiona w 1626 roku według napisu Anno Christi M.D.C.XXVI nad portalem. Nad napisem, na wysokości 5 m nad ziemią, znajduje się cyferblat słonecznego zegara. Zachował się on nieco uszkodzony, bowiem wciąż jeszcze widać część wieży przy północnym końcu tamy. [89] 

Z przedsionka wieży wchodziło się przez potrójne gotyckie wejście do południowej bocznej nawy z trzema oknami i barokowym ołtarzem z roku 1677. Tą nawę od nawy głównej oddzielały dwie potężne romańskie kolumny ozdobione twarzami ludzi i potworów, które wspierają gotyckie łuki. Nawa główna miała 18,5 m długości i 8,2 m szerokości, była oświetlona trzema oknami, z których jedno było okrągłe. Znajdowały się w niej rzeźbione ławy z 1670 roku, bogato zdobiona gotycka kazalnica czyli ambona, renesansowa, piaskowcowa chrzcielnica z miedzianą pokrywą, barokowy ołtarz z roku 1768, i dwie podziemne krypty. Za ołtarzem odkryto zamalowany wapnem, uszkodzony fresk ukazujący Sąd Ostateczny. [Jak widać motyw Sądu Ostatecznego i końca świata jest nie tylko tematem millenijnym (jak na przełomie XX/XXI wieku) i ostatnich dni, a był stałym w twórczości chrześcijańskiej jako memento dla Ludzkości – przyp. tłum.] Na wschodniej stronie znajdowało się prezbiterium na planie pięciokąta, oświetlone trzema gotyckimi oknami z witrażami i jednym okrągłym. Miało ono dobrze zachowany gotycki strop, barokowy ołtarz z roku 1678 i bardzo ozdobne, wycięte w piaskowcu i wysunięte na połowę ze ściany pastoforium

Istnienie pastoforium – czyli wyciętej w ścianie wnęki na ukrycie ołtarzowej świętości, jest cennym dowodem kultu Bożego Ciała, krótko po jego kodyfikacji w 1264 roku. 

W czasie rozbiórki późnogotyckiej ołtarzowej mensy, restauratorzy odkryli także dwukrotnie zamurowaną kamienną tarczę w kształcie trójkąta – prawdopodobnie tympanon – który był umieszczony nad małym wejściem. Na jego powierzchni znajdowała się namalowana głowa Chrystusa we wczesnogotyckim lub późnoromańskim stylu. Na potwierdzenie osobliwego zainteresowania Templariuszy twarzą Chrystusa odbitą na mandylionie (od hipotetycznej relikwii Zakonu znanej jako ręcznik czy chusta Weroniki) można znaleźć na to przykłady i dowody w literaturze. [Zob. Ian Wilson – „Całun Turyński” (Warszawa 1985), gdzie stawia on hipotezę, że templariusze czcili Całun, z którego eksponowali jedynie jego część twarzową jako mandylion – uwaga tłum.] Ale to jeszcze nie koniec, lista tajemnic ma ciąg dalszy. 

Na północnej ścianie kościółka w Liptovskej Mare, przy gotyckim wejściu do zakrystii znaleziono fresk dwóch cherubinów, który później zamalowano. Mając wzgląd na często złożone meandry regionalnej historii można skojarzyć to naścienne malowidło z tematyka starotestamentowego sądownictwa – sąd Daniela na obszarze Liptowa jest historycznie jedyny. Na temat tego fresku z punktu widzenia historyka sztuki możemy przeczytać co następuje:
W prawej części kompozycji są wyobrażone dwie postacie siedzące na jednym tronie. Po lewej stronie tronu stoją dwaj brodaci mężczyźni ze związanymi rękami, za nimi przestrzeń zajmuje kosmate drzewo z pięcioma rodzajami liści: pod drzewem leżą dwie nagie (jeżeli nie liczyć przepasek na biodrach) postacie ze związanymi na plecach rękami. Wyciągnięte nienaturalnie nogi wskazują na to, że ktoś je wlecze za nie po ziemi. Fragment jeźdźca wskazuje na to, że ich wlecze koń. Natomiast w spodniej lewej części kompozycji, niemal pod obrazem wleczenia znajduje się obraz górzystej krainy, na którą pada krwawy deszcz. 
Według Louisa Charpentiera styl gotycki i Zakon Templariuszy rozwijały się ręka w rękę. Znaki szczególne tych malowideł są identyczne jak w klasycznym francuskim gotyku z około roku 1300. [90]

Tak więc po takiej opinii historyka możemy popuścić wodze własnej wyobraźni. A zatem zakładamy, że mamy tutaj przedstawioną alegorie upadku tego zakonu rycerskiego, czego echa znajdujemy tutaj – na odległej od teatru wydarzeń – Słowacji. Tak zatem tych dwóch jeźdźców siedzących na jednym koniu – co było emblematem Templariuszy – widzimy tam strąconych z konia, potępionych, zawleczonych na śmierć za koniem swego zawziętego nieprzyjaciela.

Z inwentarza kościelnych artefaktów z najdawniejszych czasów zachowała się figura Madonny, główny ołtarz i mały ołtarz maryjny, które w roku 1918 wywieziono do Budapesztu. Potem Ivan Houdek mógł jeszcze w 1923 roku napisać, że w mało którym kościele znajduje się tyle starych i często tak cennych przedmiotów, jak w kościele swetomarskim, po upływie 90 lat jest to prawda, bo na szczęście wszystko co pozostało po najstarszym kościele Liptowa tradycyjnie przypisywanego Templariuszom, można zobaczyć w Muzeum Wsi Liptowskiej, które stanowi filię Liptowskiego Muzeum w Pribyline.