sobota, 13 września 2014

Templariusze... (15)

XII. Starsi od Korvinowej lipy

Slovenská Ľupča leżąca na prawym brzegi Hronu i południowym stoku Niskich Tatr we wczesnym i szczytowym Średniowieczu zajmowała poczesne miejsce nie tylko w regionie Zwoleńsko-Bystyrzyckiej kotliny, ale i całych Górnych Węgier. Nawet dzisiaj ta wieś dzięki swej bogatej historii nie traci na prestiżu w sąsiedztwie miasta, będącego stolicą kraju [kraj jest słowacką jednostką administracyjną, odpowiednikiem naszego województwa – uwaga tłum.] – i jak to się mówi w miejscowym podaniu, a dokładniej zachowana do dziś dnia uszczypliwa uwaga, że jeszcze niedawno się mówiło: „Banska Bystrica koło Slovenskiej Ľupčy”.  W źródłach historycznych jej nazwa brzmi jak Lypcsa, Lynche Solinensis, czasami Lypcs Sclavonicalis [104] jako przeciwieństwo do Niemieckiej Ľupčy (Lypcz Theutunicalis), oddzielonych od siebie tylko jednym z grzbietów Niskich Tatr, co jest szczegółem, który w naszych rozważaniach odgrywa bardzo istotną rolę. 

Rozwój Slovenskej Ľupčy przyspieszył przede wszystkim w XII i XIII wieku, i hipotetycznie możemy go przypisać Templariuszom, o czym znajdujemy w literaturze bardzo skromne wzmianki. Dotychczasowe odkrycia nie przeczą temu założeniu. Już przed rokiem 1258, stał tutaj mocny królewski zamek, o czym świadczy także dokument króla Beli IV, który wydał go w tymże roku z jednoznaczną lokacją in Lipcha. [105] W końcu XIII wieku, w tym miejscu następuje władza przodków rodu Balašowców, m.in. także Dominika – ojca magistra Donča, którego będziemy jeszcze tu wspominać. Jego panowanie na zamku w Ľupčy dokumentuje bardzo bogaty materiał źródłowy z lat: 1306, 1313, 1314 – a zatem okresu, którego porównanie z historią Templariuszy jest nadzwyczaj ciekawe. [106] 

Charakterystycznym jest to, że na przełomie XIII i XIV stulecia Ľupča zaczęła tracić na swym znaczeniu, co tradycyjnie wiąże się z wyczerpaniem się miejscowych złóż metali szlachetnych, do czego dokładam także własną hipotezę o upadku miasteczka i jego okolic (ograniczonego na wschodzie zamkiem a na zachodzie klasztorem) po odejściu Templariuszy, o których obecności można się dowiedzieć z najstarszych zapisanych źródeł. [107]

Zamek wznoszący się majestatycznie nad miasteczkiem należy do szczególnej grupy historycznych budowli tego typu, które przeżyły wszystkie wojenne wydarzenia i klęski żywiołowe. Był on zamieszkały od swego początku, aż po czasy współczesne, tworzy go skupisko budowli postawionych w rozpiętości czasowej 700 lat – czyli od XIII do XIX wieku. Najstarsza pisemna wzmianka pochodzi z roku 1250 i pozwala nam wyrobić sobie bliższy obraz tej twierdzy, podlegającej administracyjnie pod stary Zvolensky Hrad. Poza ochroną drogi znanej jako Via magna [dosł. wielka droga – przyp. tłum.] zmierzającej na północ, ku Morzu Bałtyckiemu, strzegł on także bezpieczeństwa regionalnego szlaku wiodącego doliną Hronu na wschód. [108]  Ze średniowiecznego obiektu zachował się cały górny zamek pomostem obserwacyjnym i półokrągłą basztą, czyli barbakanem, który bronił doń wstępu. [109]

Zamkowa góra wznosząca się nad doliną Hronu ma stromo opadające stoki, a po swej północno-wschodniej stronie jest ona połączona z przełęczą z wyższymi partiami Niskich Tatr. Droga do zamku wspina się zakosami po zachodnim stoku, wstępuje na przełęcz, gdzie zakręca w stronę budowli od jej wschodniej strony. Przy wejściu na obszar zamkowy uwagę przyciąga potężna lipa, która dostała swoją nazwę od Macieja Korvina (1458-1490) – który to król często pod nią odpoczywał. Wiek tej lipy szacowany na więcej niż 700 lat oznacza, że może chodzić o ostatnie drzewo prastarego i rozległego Zwoleńskiego Lasu (Silva de Zolum, Silva regia), który w XIII stuleciu pokrywał większość tego regionu. [110] Jeżeli prawdziwą jest legenda głosząca o pobycie Templariuszy w tych stronach, to te wysokie na 25 m drzewo z rozłożystą koroną musi być świadkiem czasów, kiedy mógł po nią w jej cieniu znajdować się ich posterunek. Lipa ta, której obwód pnia wynosi 7 m musiała być posadzona w czasie, kiedy przy boku Wielkiego Mistrza Joannitów padł w boju Wielki Mistrz Templariuszy William de Beaujeu (1273-1291) w czasie obrony Przeklętej Wieży w Akrze, jednej z ostatnich twierdz Krzyżowców w Ziemi Świętej.

Fundamenty zamku – wedle tradycji – położyli Templariusze, którzy postawili go z ruin swojego klasztoru, znajdującego się kiedyś w miasteczku. Dzisiaj trudno jest to wyjaśnić, jednak jasne jest to, że w pierwszej połowie XIII wieku stała tam potężna wieża (donżon) z fortyfikacją. Nawet dzisiaj można w tej części rozpoznać gotycki zamek z zachowanymi architektonicznymi detalami i murami obronnymi, które są szczególnie widoczne na południowej i północnej stronie.

 Pomieszczenia mieszkalne zostały wybudowane tylko na drugim i trzecim piętrze, bowiem w suterenie znajdowały się komory i tunele wejściowe wiodące do pałacu i górnego zamku. W czasie powstawania zamku stał w północno-wschodniej części dzisiejszego obszaru pałac, z którego do dziś dnia zachowały się jedynie trzy pomieszczenia z sutereny z sufitami, przeziernikami i murami obronnymi na obrobionej litej skale.

Największą ciekawostką jest studnia, głęboka aż na 80 m – pierwsze 20 m jest ocembrowane na okrągło, poniżej zaś cembrowina jest kwadratowa, która dochodzi aż do ponurego, podziemnego pomieszczenia, które w czasie II Wojny Światowej służyło jako izba tortur dla internowanych żołnierzy lub jeńców wojennych oraz partyzantów z Ruchu Oporu. Na początku XIX wieku nie było w niej już wody – dzisiaj zapalony papierek leci na jej dno aż 20 sekund, zaś studnia ma nieco mniej, niż 75 m. Ze studni wiedzie tajny korytarz, który rozgałęzia się na pięć dalszych. Jego początek jest w kamiennym szybie, dobrze widzialny, i jego wyjście istnieje do dnia dzisiejszego, a po przebyciu 112 m wpada on do wielkiej piwnicy pod zamkiem, gdzie dojrzewają teraz znakomite lupczańskie sery. Wspomniane są także podziemne korytarze wiodące do byłego klasztoru, tradycyjnie wiązanego z Templariuszami i im przypisywanego, i do kościoła pod wezwaniem Najświętszej Trójcy z początków XIV stulecia, którego przebudowano w 1615 roku w stylu renesansowym.

Interesujące położenie Slovenskiej Lupczy, która zawiera ruiny templariuszowskiego klasztoru, w których znajduje się jeden z unikalnych, podziemnych korytarzy przedstawia jedno z ówczesnych świadectw tymi oto słowami:
   W miasteczku zwanym Lipcza jest stary z roku 1113 w Gotyckim stylu pierwotnie postawiony kasztel, odkąd można przypuszczać, że miasteczko samo starszym jest, a być może iż jego początek sięga czasów Stefana króla. Ale powiadają także, iże zamek później postawionym został, niż w roku 1307 (zatem kiedy to Zakon Templariuszów został zniszczonym), i gdyby prawdziwą była starodawna gadka, że zamek ów z klasztoru Czerwonych Mnichów (takoż Templariuszowie na Słowacji nazywani byli) na końcu tegoż miasteczka postawionym został. To jest rzecz prawdziwa, że kiedy i w dniu dzisiejszym tam, gdzie biegnie „Panska ulica” i papiernia u potoku Lipce można widzieć ślady po stawach rybnych, zaś tu i tam pozostały ruiny wielkiej budowli dzisiaj trawami i ziemią pokryte. [111]

Bardzo skromne pozostałości ufortyfikowanego klasztoru w zachodniej części miasteczka przy Pohronskiej Drodze – gdzie kiedyś przebiegała już tu wspominana Via Magna – miały one wedle historycznych przekazów, leżeć na wyspie, wytworzonej w przeszłości przez meander potoku Ľupčanka, który dzisiaj opływa go od zachodniej strony. 

Archeolodzy po raz pierwszy rozkopali łopatami ziemię w latach 70. ubiegłego stulecia, kiedy wykopali kilka otworów poszukiwawczych. Od razu zostały odkryte podziemne fragmenty architektury: trudno rozpoznawalne wbrew temu, że były one poprzedzone archeologicznym materiałem, który tworzyły fragmenty ozdób, cegieł i innych archeologicznych elementów. [112]

Drugi etap badań archeologicznych na przełomie lat 80/90 postarał się o odsłonięcie części północno-zachodniego fragmentu obszaru klasztoru – mówi się na wstępie do informacji archeologa Václava Hanuliaka [113], w której także zwraca on uwagę na rzeczywisty stan zabytku, wobec którego ani czas, ani ludzkie ręce nie zachowały życzliwie: W tej miejscowości po eksploatacji materiału budowlanego w rzeczywistości nie znajduje się żadna nadziemna część zabudowy. 

Ślady po rzeczywistym templariuszowskim klasztorze w Slovenskej Ľupči tak wieki wymazały z powierzchni ziemi, że możemy mieć nadzieję, że tak nie stało się na zawsze. [114]