poniedziałek, 29 września 2014

Templariusze... (20)

XVIII. Zagadka czerwonych mnichów    


Historycy nie potrafią się dogadać o tym, czy średniowieczny, zorganizowany zakon militarny Rycerzy Templum w XII i XIII wieku był lub nie był w naszych krajach. Jedni twierdzą – byli u nas. Mieli oni np. klasztor na szczycie Mnicha koło Rużomberka, w Liptowskiej Mare. Do końca mieli też w rękach także niektóre zamki (np. Dobra Voda czy zamek wodny w Vodehradach). Inni najzupełniej pewnie odpowiadają: Nie było ich tutaj! Dokumenty o nich nic nie mówią… Owszem, dokumenty nie, ale ludowe podania – tak. Lud zwał ich czerwonymi mnichami – a to ze względu na wielki czerwony krzyż, który nosili na płaszczach. [133]

Dyskusja o tożsamości czerwonych mnichów zaczęła się w połowie XIX wieku i do dziś dnia jest otwarta, tak że słowa już zapomnianego Nestora słowackiego muzealnictwa Andreja Kmeťa nie straciły niczego ze swej aktualności:
Wiele nieporozumień i sprzecznych zdań panuje wokół tego, kogo należy rozumieć pod nazwą „czerwoni mnisi” – pisze w swej monografii „Sitno a jeho široké okolie”. Wyjaśnienia tego nie znajdujemy ani specjalnych spisach o zakonach ani w kościelnych leksykonach i wydaje się, że powstało ono wśród słowackiego ludu i z niego przedostało się do pomniejszych artykułów. Świat uczonych – entuzjastów i sceptyków – jednakowo przyjął to miano i utożsamia je z Templariuszami. [134]

Starsi historycy uzasadniają swe twierdzenia całkiem jasnym sposobem: Znane jest na Słowacji miano Czerwonych Mnichów, które to miano lud nasz nadał potężnym i bogatym Templariuszom ze względu na ich czerwone płaszcze. W XIII wieku Templariusze na Słowacji byli bardzo rozprzestrzenieni i mieli niemały wpływ na historię. [135]

Zatem powróćmy do tożsamości czerwonych mnichów, których można najprawdopodobniej utożsamiać z Templariuszami, którzy nosili wielki czerwony krzyż na białym płaszczu, który wcześniej oznaczał uczestników I Krucjaty, [136] a także z Joannitami z białym krzyżem na czerwonym tle: „biały krzyż pokoju na krwawoczerwonym polu wojny”. [137] 

Jakbyśmy się chcieli dopatrzyć dowodu  o obecności Templariuszy alias Czerwonych Mnichów w Bańskiej Szczawnicy – jak ich tam sytuuje historyczna powieść Jána Domasty czy zapis kronikarski Ignacego Opluschtila (Opluštila) – musielibyśmy się rozejrzeć w zachowanym materiale źródłowym, który zachował się w murach Starego Zamku. Ano dokładnie tego, którego tradycja wiąże z pobytem w nim szczawnickich Templariuszy. Zamiar tej jednak nie doprowadził do rzetelnego wyjaśnienia, i niestety będziemy zmierzyć się z wyjaśnieniem, dlaczego to jest akurat tak:
Szkoda nie do wynagrodzenia wydarzyła się na tym miejscu, kiedy to 13 lutego 1898 roku, dzięki niedopuszczalnej wprost, grzesznej niedbałości i lekkomyślności spłonęło archiwum na Starym Zamku, z rękopisami co najmniej 500-letnimi i jeszcze starszymi – narzeka Andrej Kmeť, a my razem z nim. „Okładki wielu ksiąg były oprawione w kancjonały i mszałami pisanymi na pergaminie. Jakże wielka mnogość ksiąg musiała tam być niech świadczy fakt Czytelniku miły, że po akcji gaśniczej 15 wozów załadowanych spalonymi i zalanymi wodą papierami wywieziono na śmietnisko!” [138]

Do problematyki Czerwonych Mnichów ustosunkował się w swej książce także Štefan N. Hyroš, który ich identyfikuje z Templariuszami [139], a po jego śladach podąża także Andrej Kmeť, który mówi:
Także o szczawnickich Czerwonych Mnichach myśli się, że byli to templariusze albo Joannici (Rycerze Maltańscy): wiadomym jest, że kiedy skasowano zakon Templariuszy w roku 1312, to złaczyli się z Joannitami, i dlatego do roku 1537 na Węgrzech nie pozbawiono ich majątków. Jednakże Templariusze nie mieli czerwonych habitów, tylko czerwony krzyż na białym płaszczu, Joannici zaś biały krzyż na czarnym płaszczu, a jedynie w czasie wojny mieli białe krzyże na czerwonych płaszczach. Tak więc czerwonymi mogli zostać nazwani wszędzie tam, gdzie byli osiedleni tylko jeżeli idzie o szczawnickich musimy nadmienić, że mimo krótkiego nadania Szczawnicy statusu jednej z 14 manserii na Węgrzech, w samej Szczawnicy nie ma żadnego źródła, co jest dość dziwne. Pomimo tego, o szczawnickich Czerwonych Mnichach mówią ustne podania ludzi w Slavodole, potem w Sklených Tepliciach, ba! - i nawet na Patkôši.  [140]

O slavodolskich Czerwonych Mnichach można tak sądzić, że należeli do zakonu Hieronimantów, o których kanoniczna wizytacja z roku 1779 mówi tak: Są na Piargu pustelnicy zakonni św. Hieronima, dla klasztoru św. Augustyna. Zlikwidowano ich 24 lipca 1786 roku. Po nich sprawy duchowne przejęli Jezuici. [141] Byli to zatem członkowie czwartego odgałęzienia Hieronimantów założonej 70 lat po kasacji Zakonu Templariuszy pod szyldem Ubodzy pustelnicy św. Hieronima Bractwa błogosławionego Piotra Gambacorta Pizańskiego. [142]

Do Czerwonych Mnichów miał należeć także niegdysiejszy klasztor koło wsi Ilija, w środkowej części Szczawnickich Wierchów, na północnym stoku masywu Sitna, z którego w ostatniej kwarcie XIX wieku pozostały jedynie ruiny z rozległymi, sklepionymi piwnicami. Podobne to jest do indiańskich pueblos z powieści Karola Maya. 

Dzisiejsza gospoda ma wielkość połowy ówczesnego klasztoru – pisze Andrej Kmeť – zachodnia strona ukazuje ślady że była zabudowana albo otoczona murami na czterech rogach mająca rotundy: po południowo-zachodniej rotundzie jeszcze do niedawna stały mury. Na północno-zachodniej stronie stały trzy filary, które mogły być resztkami budowli, a otwory w ścianach bardziej przypominają drzwi, a nie okna. Filary nie były postawione naraz, ale przymurowane, co wskazuje, że budynek ten był stawiany na dwa tempa. Wszystkie stare budowle były wznoszone według jednego schematu. (…) [143]

Zgodnie z templaryjską tradycją znajdziemy w tym opisie oprócz do dziś dnia nie znalezionego skarbu jeszcze miejsce na nieistniejące już sztuczne jezioro. Nie brakuje tutaj nawet stawu, ale w odległości 1000 kroków od gospody, w tej dolince znajdują się jego ślady. Okoliczne miejscowości nazywają się: „Stawem”, „Przy Stawie”, itd.

Na poparcie powyższego jest także i fakt, że w dokumencie z 1266 roku figuruje jako powstała wieś z kościołem Ecclesia S. Egidii do XVI stulecia była ona częścią państwa Sitno. [144] Zamek ten ochraniał drogi do kopalń od roku 1240 aż do czasu, kiedy go w 1703 roku zburzyli go powstańcy antyhabsburscy [Wikipedia podaje, że stało się to w roku 1711, w czasie wycofywania się powstańców z Sitna – uwaga tłum.]. W czasie zwiedzania kościoła p.w. św. Egidia [Egidiusza, po polsku Idziego – przyp. tłum.] z I połowy XIII wieku, będziecie mieli pod drewnianym i bogato zdobionym sufitem nawy głównej szczególne odczucia. Jeżeli kładziecie na tym samym poziomie empatię z rozumowym poznaniem, to nie będziecie mieli wątpliwości co do templariuszowskiej tutaj obecności. Poza tym dowiecie się od przewodnika, że w przedniej części kościoła, przy ołtarzu zachowane są detale przypisywane Rycerzom Świątyni. 

Poszukiwania śladów Templariuszy na Słowacji przeprowadzone przez Kmeťa zakończyło się lakoniczną uwagą w jednym z dzieł węgierskich historyków [145] z roku 1867, kiedy rozczarowany niewielka ilością faktów znów zwraca się do Štefana N. Hýroša i do następnych generacji badaczy następującymi słowami: Teraz już potrafię ocenić pracę Hýroša o Templariuszach w jego Lykavie i widzę, jak wiele wdzięcznej pracy czeka jeszcze słowackich uczonych w swym kraju ojczystym i na tej niwie. [146]