czwartek, 30 października 2014

Kościół... (4)

Ukrycie w Czarnej Krainie
Ucieczka Świętej Rodziny do Egiptu


„Czarna Kraina“ to Kemet (Khem), ziemia która zrodziła czarną wiedzę alchemii i magii, a która stała się tymczasowym schronieniem Świętej Rodziny przed prześladowaniem ze strony Heroda. Ten motyw, jakże ulubiony przez średniowiecznych artystów opiera się o bardzo skąpe relacje podane przez Ewangelistów, z których św. Mateusz pisze o ucieczce przed rzezią betlejemskich noworodków: Wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i uszedł do Egiptu. [23] Tam pozostali aż do śmierci Heroda, przy czym Ewangelista przypomnienie wypełnienia się starożytnego proroctwa: Z Egiptu powołałem mojego Syna. [24] Więcej już się niczego nie dowiemy, ale tak czy inaczej jest to sugestywny obraz: Od wieczora, ledwie co zanurzyły się betlejemskie domy w ciemność i zapaliły się pierwsze lampy, ucieka Matka jak uciekinierka, jak złodziejka, jak prześladowana. Kradnie królowi jedno życie, ratuje nadzieję ludu swego; przyciska do piersi swego Syneczka, swoje bogactwo i swe utrapienie, udrękę, zmartwienie... Zwraca się na zachód, przemyka się przez stara krainę Kanaanu i przychodzi pomału – wszak dni są wtedy krótkie – ku Nilowi, do kraju Mizarim, do tej krainy, która przed czterystu laty była dla Żydów krainą łez. [25] 


Pobożny starzec i prorokini
Jezus w swiątyni przed Symeonem


Ta scena narusza logiczny bieg wydarzeń tak, jak znamy go z opowieści Ewangelistów, bowiem powinna znaleźć się jeszcze przed obrazem z motywem ucieczki do Egiptu. Wynika to także z praw żydowskich, według których matka musiała pozostawać w domu i nie dotykać żadnych pokarmów ofiarnych przez 40 dni po narodzeniu syna i dwukrotnie dłuższego czasu po narodzeniu córki, a potem miała ona obowiązek zanieść do świątyni ofiarą ciałopalną dla oczyszczenia się z grzechów. Biedni przynosili zazwyczaj parę gołębi, bogaci przynosili baranka, ich stać było jedynie na gołębicę. Po narodzeniu pierworodnego dziecka było obowiązkiem jego poświęcenie, nazywane „przedstawieniem“, co oznaczało że dziecko zostało przeznaczone Bogu i przygotowane do służby świątynnej. Pomiędzy wieloma matkami, które tutaj przybywały by przedstawić swe pierworodne dzieci, rozpoznał małego Jezusa pobożny starzec Symeon, wziął Go na ręce i prorokując rzekł: „Teraz, o Władco pozwól odejść słudze twemu w pokoju według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela.“ [26] W następnym momencie, który ukazał autor tego fresku Symeon ukazał Maryi los Dziecięcia: Oto ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu. [27] Na tym fresku Symeona jest łatwo rozpoznać dzięki swemu charakterystycznemu wyglądowi i pasie z napisem: NUNC DIMITTIS DOMINE SERVUM TUUM, co w przekładzie wg św. Łukasza oznacza Teraz o Panie pozwól odejść słudze Twemu [28], bowiem nie mógł umrzeć póki nie ujrzy Mesjasza Pańskiego. [29]

Na obrazie tym widzimy także postać św. Anny, która o Jezusie mówiła wszystkim, którzy oczekiwali na wyzwolenie Jerozolimy. Ta prorokini, jak to czytamy u św. Łukasza, jest bardzo ciekawą osobą, bowiem Ewangelista, który wylicza imiona jej przodków i ukazuje jej drzewo genealogiczne tak dowodzi, że nie tłumaczy tego jakąś legendą, ale stosowaną tradycją: Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się z świątynią służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. [30] Tutaj należy się pewne wyjaśnienie: albo te 84 lata wskazują na długość jej całego życia, albo tylko wskazują na lata jej wdowieństwa. W drugim przypadku miałaby ona za sobą w tym czasie jakieś 106 – 108 lat życia.     


W domu swego Ojca
Dwunastoletni Jezus naucza w świątyni


Następny fresk ludrovskiego mistrza ukazuje scenę, na której widzimy 12-letniego Jezusa dyskutującego z pobożnymi i uczonymi w Piśmie ludźmi w jerozolimskiej świątyni, do której się udał w czasie Święta Paschy, by wraz z rodzicami pokłonić się Bogu. Zwyczajny przebieg tego pokłonu będzie miał niezwykły finał, o którym czytamy u św. Łukasza jak to się mały Jezus rodzicom zgubił i co z tego wynikło:
Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział pomiędzy nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś to nam uczynił? Oto ojciec Twój i ja szukaliśmy Ciebie“. Lecz On im odpowiedział: „Czemuście mnie szukali? Czy nie wiedzieliście że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?“ Oni jednak nie rozumieli tego, co im powiedział. [31]
Te słowa dwunastoletniego Jezusa odkrywają ostatnią tajemnicę jerozolimskiej świątyni, która jest także wskazówką dla ludrowskiego mistrza. Oto Jezus po raz pierwszy nazywa Boga swym Ojcem, i to wbrew wyrażeniu „twój ojciec“, którego używa jego Matka. Tak zatem Jezus nie mówi o „domu naszego Ojca“, ale o „domu mojego Ojca“.  
Jest to jednoznaczne określenie swego stosunku do Boga – przypomina Gerhard Kroll [32] – Jezus wie, że jest Synem Bożym w dosłownym tego słowa znaczeniu. Żaden z proroków Starego Testamentu, choćby nie wiem jak mocną i głęboką była ich wiara, nie odważył się nazwać Boga swym osobistym ojcem. Jezus to robi, i to jest tajemnica Jego osoby, które właśnie zajaśniało w człowieku imieniem Jezus.   
I tą właśnie tajemnicę ukazuje nam to malowidło.   


Pierwsze kuszenie Chrystusa
Szatan zwodzi na pokuszenie Jezusa na pustyni


Na tym obrazie pokazane jest kuszenie Jezusa na pustyni, kiedy w czasie czterdziestodniowego postu spotyka się z tym wszystkim, co będzie musiał w czasie swego życia zakosztować. Był czterdzieści dni na pustyni, a szatan Go kusił – pisze w swej Ewangelii św. Marek [33] Teraz posiadł nadludzką moc – nie tylko moc nasycania głodnych i uzdrawiania chorych, ale moc wskrzeszania z martwych. Jak jej użyje? Czy będzie zaspokajać tylko własne potrzeby? Czy wystawi Boga na próbę? Czy będzie przyciągać do siebie ludzi, by Go czcili? Czy w chwili potrzeby użyje jej do swej obrony, albo całkiem zaufa Bogu i zgodzi się na swoją Drogę Krzyżową pełną bólu i cierpienia? Jezus odpowiada diabłu na jego pytania starotestamentowymi cytatami. [34]

Przykłady na to wyjaśnienie znajdujemy u św. Marka, św. Łukasza i św. Mateusza. [35] Ale Jezus nie był mimo swego osamotnienia i głodu samotny na pustyni. Był pomiędzy dzikimi zwierzętami, a aniołowie Mu usługiwali – pisze św. Marek, a ten cytat znalazł swój komentarz w uwagach Giovanniego Papiniego [36]: Są z Nim dzikie zwierzęta i aniołowie – istoty wyższe od człowieka i istoty niższe od niego: jedne z nich wywyższają, drugie z nich poniżają. Są to żywe istoty, z których jedne są czystą materią, a drugie czystym duchem. Człowiek jest zwierzęciem, które ma się stać aniołem, jest materią, która ma się stać duchem. Kiedy pierwiastek zwierzęcy w nim zwycięża, człowiek spada na poziom zwierzęcia, albo daje nadmiar rozumu na zaspokojenie zwierzęcych huci; jak zwycięża duch i człowiek mu dorównuje i nieomal staje się Bożym wojownikiem i także uczestniczy w boskości. Upadły anioł zrównany do poziomu zwierzęcia jest nienawistnym i nieustępliwym wrogiem ducha ludzi, którzy zmieniają się w aniołów i chcą wznieść się na wyżyny, z których byli strąceni. Jezus jest nieprzyjacielem takiego świata i zwierzęcego żywota większości ludzi. Przyszedł na Ziemię po to, aby zmienić ten świat i go przemóc. Przyszedł po to, by walczyć przeciwko królowi świata, przeciwko Bogu i ludziom, kłamcy, oszustowi i zwodnikowi. Narodził się po to, by wypędzić szatana z Ziemi tak, jak Jego Ojciec wygnał go z Nieba.


I tak Jezus na puszczy daje odpór dawnemu wrogowi, a kiedy z niej wyjdzie zwycięsko, przemoże go także pomiędzy ludźmi.