piątek, 21 listopada 2014

Kościół... (10)

Ciężkie brzemię cierpienia
Szymon Cyrenejczyk niesie Jezusowi krzyż


Po dzisiejszej jerozolimskiej Via Dolorosa przed dwoma tysiącleciami podążał drogą skazańców pod brzemieniem krzyża Człowiek Boleściwy, który już nie był w stanie iść na własnych nogach, a jego cierpienia przybliża nam dalsze mistrzowskie dzieło ludrovskiego mistrza.

Aresztowany w noc grozy, zmęczony czterema przesłuchaniami, brutalnym traktowaniem, biczowaniem, zbrukany swą krwią i potem, śliną swoich oprawców, pobity i poniżony nie zda się być tym odważnym człowiekiem, który jeszcze przed kilkoma dniami wyganiał batem handlarzy i bankierów ze świątyni. Jego ładna, opalona twarz teraz jest teraz zdeformowana od uderzeń, oczy czerwone od powstrzymywanego płaczu skryły się w ocznych jamach; do porozdzieranych do żywego mięsa plecach kleiły się Jego szaty, co jeszcze zwiększało ból ran zadanych biczami. Zmęczone nogi ledwie mogły unieść umęczone ciało. Ileż zniosło to ciało od tej feralnej nocy! Pocałunek Judasza, ucieczkę przyjaciół, powróz na rękach, groźby sędziów, straszne odnoszenie się żołnierzy, sąd Piłata, krzyki tłumu skazującego Go na śmierć, bicie ze strony legionistów i ta droga z krzyżem pomiędzy okrzykami tych, których ukochał. [111]

I, lictor, expedi crucem! [112] i tak idą po drodze boleści – z przodu jedzie na koniu dumny rzymski oficer, którego Tacitus (Tacyt) nazywa z okrutną precyzją exactor mortis, egzekutor wyroku śmierci, potem skazańcy otoczeni legionistami, odganiającymi gawiedź od drogi. I na tym fresku widzimy setnika, który zorientował się, że Jezus po trzecim upadku pod ciężarem krzyża nie ma już sił dowlec się na miejsce kaźni i stwierdza, że jest potrzebny ktoś silny, który by doniósł krzyż na to miejsce. Szymon Cyrenejczyk, bo o nim mowa, przed chwilą przecisnął się przez gęsty tłum, aby się napatrzeć na Jego zmasakrowane ciało ciężko dyszące pod ciężarem krzyża.

Weź ten krzyż i chodź z nami! – Szymon posłuchał rozkazu setnika i podniósł Jezusowy krzyż – może ze współczucia, może dlatego, że bał się postawić rzymskim żołnierzom. [113]

O litościwym rolniku, który na swe szerokie plecy przyjął ciężkie brzemię, by choć na chwilę ulżyć Jezusowi wiemy bardzo mało, poza tym, że jego synowie Rufus i Aleksander byli chrześcijanami, którzy nawrócili się prawdopodobnie pod wpływem opowieści ojca o Jezusowej śmierci, której na pewno był świadkiem. Takiego też będziemy pamiętać dzięki umiejętności autora malowidła w prezbiterium kościoła pod wezwaniem Wszystkich Świętych [114], na którym pas z tekstem wijący się spoza głowy Jezusa niesie Jego napomnienie do płaczących kobiet jerozolimskich: FILIAE JERUSALEM NOLITE FLERE SUP(ER) MESEDFLETE SUP(ER) FILIS VESTRI. [115]           


Ostatnie zawołanie na Golgocie
Ukrzyżowanie Jezusa


         Okrucieństwo wydarzenia, które ukazuje ludrovski artysta, Ewangeliści opisują lapidarnie: Tam Go ukrzyżowali. [116] Wbrew temu lakonicznemu zdaniu, motyw ukrzyżowanego Chrystusa jest najczęściej zobrazowanym tematem sztuki chrześcijańskiej wszech czasów. Fresk Ukrzyżowanego w kościele śś. Wszystkich Świętych nie jest żadnym wyjątkiem. Na malowidle znajduje się Jezus pomiędzy dwoma łotrami przybity do krzyża, nazywanego także crux immissa. [117] Pod krzyżem, poza żołnierzami oraz krzyczącą i przyglądającą się kaźni gawiedzi stoją ci, którzy Jezusa na krzyżu nie opuścili: Maryja Jego Matka, Maria Magdalena, Maria Kleofasowa, Salome matka Jana i Jakuba oraz być może i Marta. 

W tej chwili, gdy czas się wypełnił, Jezus umiera  i to pokazuje właśnie obraz ludrovskiego mistrza. Kiedy nanosił pędzlem ostatnie kolory na swój fresk, w swym wnętrzu poczuł okrzyk Ukrzyżowanego, konającego na krzyżu: Wykonało się! [118]

To zawołanie było napełnione taką mocą, że oswobodziło duszę z ciała rozległo się w ciemnościach, które objęły tą krainę, a przy tym okrzyku, jak opisuje to św. Mateusz ziemia się trzęsła i skały pękały.[119]

I jakie odczucie pozostawia nam świadectwo przekazane przez ludrovskiego mistrza?
Przeszło już prawie dwa tysiące lat od tego dnia, kiedy można było usłyszeć to zawołanie, a ludzie zrobili wszystko, co w ich mocy, by go nie można było usłyszeć. Ale w mgle i dymie naszych miast, w coraz większych ciemnościach, w których ludzie zapalają ognie swej biedy, odzywa się ten przenikliwy okrzyk radości i wyzwolenia, ten okrzyk, który wiecznie woła każdego z nas i wciąż się odzywa w duszy tego, który nie zbłądzi. [120]   


Na ręce Po Siedmiokroć Bolesnej
Ciało Jezusa zdjęte z krzyża


Wedle zgodnego świadectwa czterech Ewangelistów, Jezusa pochował Józef z Arymatei, członek żydowskiego Sanhedrynu. Św. Jan Ewangelista nazwał go mężem oczekującym Królestwa Niebieskiego i był tajnym uczniem Jezusa. Średniowieczna tradycja wywodząca się z tekstów apokryficznych  Starożytności zna go jako wyznawcę, który zebrał Jezusową krew, która wypłynęła z Jego przebitego boku, do kielicha. Z tego właśnie powstała do dziś dnia żywa legenda o Świętym Graalu, od dawna związana z tajemnicami Zakonu Templariuszy.

Po śmierci Mistrza, Józef zebrał się na odwagę i poszedł do Piłata prosić o pozwolenie zdjęcia ciała Zbawiciela z krzyża. Kiedy ja uzyskał, wziął biały całun i udał się na Kalwarię, gdzie spotkał Nikodema. Ten nie bacząc na zezwolenia przyszedł tutaj w innym celu i przyniósł mieszankę wonnego aloesu i mirry. Obaj z wielką powagą wyjęli bretnale z nóg Jezusa, a następnie z rąk z użyciem drabiny, przy czym ramionami podpierali bezwładne ciało Jezusa, żeby nie spadło na ziemię.
Zdjęcie martwego z krzyża nie było dla ludzi takie łatwe – stwierdza Gerhard Kroll [121] – Przy pogrzebie ciała pokrytego taką ilością krwi obowiązywały Żydów specjalne przepisy, których prawowierni Żydzi przestrzegają do dziś dnia. Jako że krew była uważana za kwidesencję życia, ciało nie mogło być umyte i musiało być pochowane w takim stanie, w jakim było.
Po zdjęciu z krzyża jako martwego, Jezusa zaniesiono i złożono do pobliskiego grobu, gdzie położyli Go na rękach Po Siedmiokroć Bolesnej, która go przed laty zrodziła.      


Pod kamieniem krypty
Złożenie ciała Jezusa do grobu


Po tym, jak Piłat po zdjęciu z krzyża wydał ciało Jezusa Józefowi [122], św. Marek Ewangelista informuje nas o scenie złożenia Chrystusa do grobu, którą w ramach chrystologicznego cyklu pokazał nam także artysta z Ludrovej: Ten kupił płótno, zdjął Jezusa (z krzyża), owinął w płótno i złożył w grobie, który był wykuty w skale.[1] [123] I chociaż się o tym wprost nie wspomina, to możemy przypuszczać, że tą pracę Józef z Arymatei nie wykonał sam. Św. Jan Ewangelista wskazuje na Nikodema [124], który w pewną ciemną noc przyszedł do Jezusa. [125] jak już wiemy, Nikodem przyniósł mieszankę aloesu z mirrą[2], o czym Jan wspomina: Zabrali więc ciało Jezusa i zawinęli w płótno wraz z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. [126] Św. Mateusz uzupełnia to potem, że chodziło o nowy grób, który należał do Józefa [127], a według św. Jana, ów grób znajdował się blisko miejsca, gdzie ukrzyżowano Jezusa. [128] Józef, który nie potrafił ukryć Jezusa w jednym ze swych domów, dawał Mu teraz ciemny, podziemny przybytek, który kazał sobie wykuć w skale dla siebie i gdzie go mieli pochować po śmierci – dopełnia to współczesny autor. [129]

Dziś stoi na Golgocie i ówczesnym ogrojcem Józefa Arymatejskiego świątynia Grobu Pańskiego.[3] Wznosi się ona pośrodku Starego Miasta, otoczona przez krzywe uliczki i domy. Fresk, na który patrzymy – wbrew czasowego interwału trzynastu stuleci, które upłynęły od czasu Ukrzyżowania i dalszym siedmiu wiekom, które dzielą artystyczną wizję ludrovskiego malarza a czasy współczesne, uchwycił to miejsce tak, jak to widzieli w czasach, kiedy ludzie wierni Chrystusowi układali Jego ciało przed zmartwychwstaniem do grobu, a Józef Arymatejski starannie ukrywał Święty Graal z Jego drogocenną krwią.[4]       




[1] Jest to tzw. Całun Turyński – jeden z pięciu artefaktów (relikwii) mających ścisły związek z Jezusem i jeden z elementów legendy Zakonu Templariuszy (mandylion).
[2] W ilości 100 ówczesnych funtów czyli ok. 3,25 kg.
[3] Bazylika Grobu Świętego lub Bazylika Bożego Grobu.
[4] Św. Graal to kolejna relikwia i jednocześnie artefakt mający związek z Templariuszami i ich legendą. Poza tym artefakt ten stał się podstawą cyklu legend arturiańskich – mający związek z królem Arturem i jego Rycerzami Okrągłego Stołu.