czwartek, 27 listopada 2014

Kościół... (11)

Zwiastowanie śpiącym
Jezus zstępuje do Przedpiekla


O Jezusowym zstąpieniu do Piekieł (czy Przedpiekla), które wielokrotnie zobrazowali w ciągu wielu stuleci artyści chrześcijaństwa nie istnieje żadna jednoznaczna wzmianka. Co się działo zatem w tym czasie, kiedy umęczony i zamordowany Jezus leżał w skalnym grobie?

Jego duch wyzwolony z ciężkiej, cielesnej powłoki nie spoczął – wyjaśnia z artystyczną inwencją Giovanni Papini – Przyniósł On żywym radosną nowinę i zapłacił za to śmiercią na krzyżu; teraz musi ją zanieść martwym, którzy od stuleci, ba! – tysiącleci oczekiwali na nią w głębinach Szeolu. [130]

W jednym z najstarszych apokryfów, w Ewangelii św. Piotra, można się doczytać, że świadkowie Jezusowego wskrzeszenia usłyszeli głos z Nieba, który się zapytał: Czy zwiastował także tym, którzy spali posłuszeństwo? I usłyszano z krzyża odpowiedź: Tak. W pierwszym liście św. Piotra znajduje się kanoniczne potwierdzenie tego „zwiastowania śpiącym”: dlatego nawet umarłym głoszono Ewangelię, aby w prawdzie podlegli sądowi jak ludzie w ciele, żyli jednak w Duchu – po Bożemu. [131]  A apostoł Paweł w liście do Efezjan twierdzi, że Chrystus zstąpił do niższych części Ziemi [132][1]  i dodał: Ten, który zstąpił jest i tym, który wstąpił ponad wszystkie niebiosa, aby wszystko napełnić. [133] Wskrzeszony Chrystus ma od tego czasu klucze do śmierci i Otchłani [134] i aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich, ziemskich i podziemnych. [135]

Ten właśnie obraz jest oparty na prastarej, chrześcijańskiej legendzie, która w barwny sposób opowiada o zstąpieniu Jezusa do Piekieł: o przewróceniu bram, o zwycięstwie nad siłami ciemności, o radości sprawiedliwych ze Starego Testamentu, o wstąpieniu zastępu sprawiedliwych do raju. I jak się – jak podaje tradycja – w górze spotykają się z Enochem i Eliaszem, którzy zostali tam wzięci jeszcze za swego życia, widzieli tam także skrwawionego człowieka odzianego w przepaskę na biodrach, niosącego na barkach swój krzyż. Jest to ten skruszony łotr, który się po Ukrzyżowaniu zwrócił do Jezusa ze słowami skruchy i pokory, a On obiecał mu miejsce w Raju.

Jak to przypomina Papini [136], chodzi tu o wytwory tak piękne, jak te właśnie, ale chrześcijańska tradycja nie twierdząc, że zna przebieg zstąpienia do Piekieł i imiona uwolnionych, włożyła pomiędzy swych współwyznawców także ewangelizując martwych. I tak ludrovski mistrz naśladując cień Wergiliusza, mógł tylko po stuleciach przypomnieć Dantemu w dymie Przedpiekla przybycie potężnego i znamieniem wielkości koronowanego Chrystusa.
    

Zwycięstwo nad śmiercią
Zmartwychwstały Chrystus


Najbezpieczniejszym punktem wyjścia do przeprowadzenia historycznego dowodu na Zmartwychwstanie jest w dalszym ciągu świadectwo Apostołów – pisze Gerhard Kroll [137] – nie zostałaby żadna Ewangelia, żaden list, gdyby Apostołowie i wraz z nimi cały pierwotny kościół, nie byli przeświadczeni o tym, że Chrystus zmartwychpowstał.

Z podobną wiarą i przeświadczeniem chwycił za pędzel i farby w trzynaście stuleci później autor wystroju ludrovskiego kościoła śś. Wszystkich Świętych. I na tej także zasadzie działa świadectwo Pawła do Tymoteusza: Pamiętaj o tym, że Jezus Chrystus z rodu Dawida był wskrzeszony z martwych według mojej Ewangelii. [138] Jak bardzo na serio brali Apostołowie swe świadectwo o Zmartwychwstaniu, pokazało się przy uzupełniających wyborach wśród Dwunastu:
Trzeba więc, aby jeden z tych, którzy towarzyszyli nam przez cały czas, kiedy Pan Jezus przebywał z nami począwszy od chrztu Janowego aż do dnia, kiedy został wzięty od nas do nieba, stał się razem z nami świadkiem Jego zmartwychwstania.  [139] Rzeczywistym powodem tego wyboru jest to, że Apostoł musi występować jako świadek wskrzeszenia – i to właśnie jest zasadniczym posłaniem średniowiecznego artysty.

A jak teraz spojrzymy na ten fresk ludrovskiego mistrza, zrozumiemy go o wiele lepiej, niż za pośrednictwem naukowych tekstów historyków sztuki, świadectwo św. Pawła które uznaje fizyczne wskrzeszenie Jezusa za oczywiste wydarzenie:
Przypominam bracia Ewangelię, którą wam głosiłem, któreście przyjęli i w której też trwacie. Przez nią również będziecie zbawieni, jeżeli ją zachowacie tak, jak wam rozkazałem… Chyba żeście uwierzyli na próżno. Przekazałem wam na początku to, co przejąłem: że Chrystus umarł  - zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia zgodnie z Pismem.   [140]
Tak więc na dolnej części wschodniej ściany ludrovskiego kościoła nieznany artysta pokazuje nam głęboka wiarę w to, że Syn Boży pojawił się po Zmartwychwstaniu i przez przepaść stuleci chciał przekazać nam swego rodzaju credo: On zaprawdę zmartwychpowstał
      
  
Świtem dnia pierwszego
Jezus objawia się Marii Magdalenie


Wczesnym rankiem, w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło – czytamy u św. Marka Ewangelisty [141]. Maria Magdalena jeszcze w ciemnościach udała się sama w drogę. Ku swemu zdumieniu, znalazła kamień wejściowy odsłonięty i grób próżny. Niewiele myśląc pobiegła do miasta, by podzielić się tą wieścią z Jego uczniami. Po drodze do miasta spotkała zmartwychwstałego Jezusa.
Na podstawie tego malowidła z ludrovskiego chrystologicznego cyklu możemy żywo sobie przedstawić okoliczności tamtego tajemniczego spotkania. Maria z drżeniem przypada do nóg Jezusa, na trawę jeszcze mokrą od porannej rosy i obejmuje je z jeszcze świeżymi ranami po bretnalach. Ale Jezus mówi do niej:  Rzekł do niej Jezus: „Nie zatrzymuj mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: ‘Wstępuję do Ojca Mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego’” [142] Jezus uwalnia się z objęć Marii Magdaleny i oddala się pomiędzy trawy oświetlony żarem słonecznym.       


Na drodze do Emaus
Jezus objawia się pielgrzymom


Nie wszyscy pątnicy do Jerozolimy zatrzymali się w mieście na całe święta Paschy, i udali się w drogę powrotna do domów, a dwóch z nich miało to szczęście, że zostali świadkami Jezusowego wskrzeszenia.
Tego samego dnia dwaj z nich byli na drodze do wsi zwanej Emaus, oddalonej o 60 stadiów[2] od Jerozolimy. Rozmawiali oni ze sobą o wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali, Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: „Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?” Zatrzymali się smutni. A jeden z nich imieniem Kleofas odpowiedział Mu: „Ty chyba jesteś jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się w tych dniach stało.”   [143] I właśnie ten akurat moment tajemniczego spotkania ukazuje nam ludrovski mistrz. Jezus dzierżący tryumfalny sztandar Zmartwychwstałego, zagaduje dwóch brodatych pątników wystrojonymi świątecznie i z charakterystycznymi zawojami (talif) na głowach, a na paskach tekstowych wijących się od twarzy Chrystusa czytamy: QUI SUNT HI QUOS CONFERTIS AD INVICEM AMBULANTES [144]. A jeden z zagadnietych przez Niego w podobny sposób odpowiada: TU SOLUS PEREGRINUS ES IN JERUSALEM ET NON COGNOVISTI. [145]

Stojąc twarzą w twarz do tej sceny oddajemy znowu głos św. Łukaszowi: Zapytał ich: „Cóż takiego?“ odpowiedzieli Mu: „To, co się stało z Jezusem nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i przywódcy naszego ludu wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On miał właśnie wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim już dzisiaj trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, że On żyje.” [146]

Na tą wieść, która – jak to podsuwają współcześni autorzy została rozsławiona pięknem swej treści [147] – interesujące są przede wszystkim imiona. Pierwszym z tych dwóch pątników jest Kleofas, imię drugiego nie jest podane przez żadną Ewangelię, ale tradycja identyfikuje go z jednym z synów Kleofasa – Szymona. Kleofas przy tym był bratem św. Józefa, a zatem stryjem Jezusa, jak to w IV stuleciu udowadnia „ojciec historii kościoła” Euzebiusz z Cezarei, który powołuje się na Hegesippa. [148] Syn Kleofasa – Szymon, został po ukamienowaniu Jakuba w 62 r. drugim biskupem Jerozolimy. [149] Także Jakub, którego nie tylko nowotestamentowi autorzy nazywany bratem Pana, był kuzynem Jezusa. [150]

I jemu także, wedle św. Pawła, objawił się Jezus zmartwychwstały. Tymi wszystkimi krewnymi Jezusa zainteresowały się wkrótce rzymskie władze państwowe. Za czasów cesarzy: Wespazjana, Domicjana, Trajana i Decjusza byli jako potomkowie Mesjasza z królewskiego rodu Dawida aresztowani i prześladowani. [151] I tych z pośród znanych ludzi z dawidowej linii królewskiej widzimy jako kolejnych świadków Chrystusa zmartwychwstałego także na obrazie ludrovskiego mistrza.        




[1] Komentatorzy Biblii tłumaczą to następująco: „Mowa tutaj o wcieleniu lub o wstąpieniu Chrystusa do Otchłani (czyli Przedpiekla, Piekła Szeolu – te pojęcia stosuje się w Biblii wymiennie) przed Zmartwychwstaniem (Rn 10,6 n; 1 P 3,18 nn i 4,5 n, Ap 1,18).”
[2] Około 11 km – w innej części rękopisów podana jest odległość 160 stadiów czyli 29 km. (przyp. red. Biblii)