piątek, 14 listopada 2014

Kościół... (8)

Zaślepiony Rzymianin
Jezus przed Poncjuszem Piłatem


         Za pośrednictwem tego dzieła ludrovskiego mistrza ponownie cofamy się o stulecia w czasie do ciągu dalszego procesu Jezusa. Wielka rada osądziła Go i skazała jako bluźniercę i buntownika na śmierć, ale tryumf Żydów jest połączony z ciężkim poniżeniem, bowiem najwyższy kapłan musiał przedstawić wyrok do zatwierdzenia namiestnikowi rzymskiemu, któremu jako jedynemu przysługiwało prawo wydawania wyroków śmierci lub zatwierdzania ich. Św. Jan Ewangelista odnotował przy tym krótką uwagę: Nam nie wolno nikogo zabić. [90]

 Ponieważ najwyższy kapłan ze względu na nadchodzące święto Paschy wzdragał się wstąpić do siedziby namiestnika Rzymu, Piłat wyszedł na zewnątrz. Już jego pierwsze pytanie było obrazą dla ich uczuć narodowych: Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi? [91] Kajfasz wyczuwa nienawistny ton w zapytaniu Rzymianina i odpowiada: Gdyby to nie był złoczyńca, nie wydawalibyśmy Go tobie. [92] A właśnie taką odpowiedź chciałby usłyszeć Piłat, kiedy powiada do Żydów: Weźcie Go i osądźcie według waszego prawa! [93] No, a najwyższy kapłan musiał – jak już wiemy – oznajmić: Nam nie wolno nikogo zabić.

W ten sposób ugłaskano pychę Rzymianina. Członkowie Sanhedrynu mogli teraz wnieść skargę, ale Piłat nie dowiedział się niczego, co się działo w czasie nocnego procesu. Oskarżenie musiało nosić – mówiąc współczesnym językiem – znamiona polityczne, a św. Łukasz nam to wiernie przekazuje: Tam zaczęli oskarżać Go: „Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza nasz naród  i odwodzi od płacenia podatków Cezarowi i siebie podaje za Mesjasza-Króla”. Piłat zapytał Go: „Czy Ty jesteś królem żydowskim?” Jezus odpowiedział mu: „Tak, Ja Nim jestem”. [94] To właśnie było to oskarżenie, którego cesarski namiestnik nie mógł zignorować. I rzeczywiście, chytry Kajfasz się nie przeliczył, jak to podaje Papini [95]:
Piłat już rozumie, jaki wyrok wydano na tego żebraka, który stał przed nim, i chciał się dowiedzieć, jakąż to zbrodnię popełnił: co wydaje się godnym wyroku śmierci dla tych bigotów i dewotów i co w oczach Rzymianina można by było odpuścić. Ale świątynne lisy już się przygotowały na taką ewentualność jak tylko zaczęli proces. Doskonale wiedzieli, że Piłat by się nie przychylił moich wyroku, gdyby mu powiedzieli, że ten człowiek podrywa autorytet religii ich ojców i że głosi Królestwo Boże… Musieli więc sprokurować jakieś kłamstwo. Kto chce dokonać jakiegoś łajdactwa musi do nowego dodać jakieś stare. Piłata nie da się przekonać, póki nie przypomną mu o jego obowiązkach wobec Rzymu i cesarza. Już się zorientowali, że oskarżeniu trzeba nadać barwę polityczną. Jak mu powiedzą, że Jezus jest fałszywym Mesjaszem, to Piłat ich po prostu wyśmieje. Ale jak mu powiedzą, że Jezus jest demagogiem i podburza lud przeciwko Rzymowi, to Piłatowi nie pozostanie nic innego, jak skazać Go na śmierć.            


Początek męki
Biczowanie Jezusa


Wtedy Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować [96] śś. Jan, Mateusz [97] i Marek [98] wzmiankują o biczowaniu Jezusa jednym suchym zdaniem. Jednakże z relacji antycznych autorów wiemy, że w jak barbarzyński sposób wyrok ten wykonywano.[1] Skazanego wywlekano, przywiązywano do niskiego kółka czy krótkiego palika, a następnie bito go dotąd, póki nie upadł na ziemię zalany krwią.[2] Używano do tego rzemiennych batów (flagrum), których zakończenia stanowiły ołowiane czy kościane zakończenia w kształcie hantli, które powodowały głębokie, bolesne rany. Jak bardzo boleśnie zbito Jezusa świadczy fakt, że nie był On w stanie nieść poprzecznej belki (patibulum) swego krzyża.

Kiedy widzimy ten obraz w interiorze ludrovskiego kościoła, dzięki inwencji średniowiecznego malarza znów możemy widzieć półnagiego Syna przywiązanego do słupka, jak się modli w cichości ducha do swego Ojca za tych, którzy bezlitośnie Go biczują. Czyż nie powiedział: Miłujcie także tych, którzy was nienawidzą; czyńcie dobro tym, którzy was przeklinają, nadstawcie lewy policzek tym, którzy uderzyli was w prawy? Zbawiciel nie może zrewanżować się swoim oprawcom, tylko prosi Boga, by im odpuścił. Także tych legionistów – zaprawionych i utwardzonych w bojach i cierpieniach w tym zapadłym kacie Imperium Rzymskiego – często biczowano za niedopełnienie obowiązków, i nie było dla nich czymś niezwykłym karanie człowieka z okupowanego kraju i zniewolonego narodu.

Ale jak pisze Giovanni Papini [99], ci rzymscy legioniści nie wiedzą, że krew, którą właśnie przelewają, przelewa się także za nich:  
Jest to pierwsza krew, którą synowie człowieka odbierają Synowi Człowieka. Przy Wieczerzy Jego krew miała postać wina, zaś na Górze Oliwnej Jego krew, która wyciekała wraz z potem była krwią duchowego i wewnętrznego cierpienia. A dzisiaj także ludzkie ręce puszczają krew z Jezusowych żył – strudzone ręce żołnierzy służących sile bogaczy, ręce biczowników i ręce tych, którzy przybiją jego ręce do krzyża. Ten silny grzbiet, opuchnięty i zakrwawiony jest przygotowany do tego, by zawiesić go na krzyżu. Ten grzbiet będzie dla Niego dodatkową udręką, kiedy przyłożą go do źle oheblowanego drewna krzyża.
                  

Zapłata za krew niewinną
Judasz zwraca trzydzieści srebrników


Tym razem fresk pokazuje nam dramatyczną scenę, na której wiarołomca Judasz zwraca trzydzieści srebrników, które dostał za zdradę swego Mistrza. W Ewangeliach wzmiankuje o tym chyba jedynie św. Mateusz. Srebrnik – czyli Argyrion – jako środek płatniczy występuje w całej Biblii, natomiast u św. Mateusza w związku ze zdradą Judasza. Prawdopodobnie na nie zmienia obowiązujące również szekle[3] i dwójdrachmy (didrachmy). W porównaniu z 300 denarami, które Maria zapłaciła za olej na pomazanie Jezusa, te 30 szekli czyli 60 denarów jest nędzną zapłatą za zdradę. Ze świadectwa Ewangelistów można sądzić, że Judasz – którego trapiły wyrzuty sumienia – czekał przed budynkiem sądu, a po wygłoszeniu wyroku na Jezusa, odszukał kapłanów w celu zwrotu im pieniędzy. Ci wszakże odwrócili się od niego z niechęcią:

Wtedy Judasz, który Go wydał widząc, że Go skazano opamiętał się, zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszym i rzekł: „Zgrzeszyłem, wydawszy krew niewinną”. Lecz oni odparli: „Co nas to obchodzi? To twoja sprawa”. [100] I z odrazą Ewangelista kontynuuje: Arcykapłani zaś wzięli srebrniki i orzekli: „Nie wolno kłaść ich do skarbca świątyni, bo są zapłatą za krew.” Po dobyciu narady kupili za nie Pole Garncarza na grzebanie cudzoziemców. Dlatego pole to po dziś dzień nosi nazwę Pole Krwi.” [101]
Późniejsza tradycja rozwinęła wydarzenia związane z Judaszem do trwającej stulecia legendy o „purpurowym srebrze Judasza”, które miało absolutną moc korumpowania – każdy, kto przyjął jeden z judaszowych srebrników ślepo służył temu, od którego te pieniądze przyjął…[4]
Do tego, mówiąc obrazowo, każdy z nas dołożył nieco do sumy, za która kupiono krew Zbawiciela. Kajfasz – jak to pisze Giovanni Papini [102], był tylko naszym pośrednikiem:
Pole, które kupił za te pieniądze za cenę krwi jest naszym dziedzictwem, naszym majątkiem. Pole to powiększyło się cudownym sposobem, rozszerzyło się tak, że pokrywa połowę Ziemi: całe przeludnione miejsca, jaskrawe oświetlenie miast ze sklepami i burdelami tam lśnią od północy do południa. I żeby ta tajemnica była większa, to judaszowe pieniądze po tysiąckroć naznaczone zdradą tak się pomnożyły, że nie jesteśmy w stanie ich policzyć.      
A teraz jak patrzymy na obraz Judasza z woreczkiem pieniędzy usiłującego je zwrócić arcykapłanom, możemy sobie ze smutkiem uświadomić to, że skarbce wszystkich świątyń świata dzisiaj nie byłyby w stanie przyjąć pieniędzy zrodzonych z tych trzydziestu srebrników, które tam zwrócił ten człowiek, kiedy targnęło go sumienie po tym, jak sprzedał Boga.  




[1] Zob. Ian Wilson – „Całun Turyński”, wyd. polskie - Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1983.
[2] Dokładnie pokazano to w kontrowersyjnym ze względu na okrutne, drastyczne sceny filmie „Pasja”, reż. Mel Gibson, 2004 oraz w wyjątkowo kontrowersyjnym ze względu na antychrześcijańską wymowę „Ostatnim kuszeniu Chrystusa”, reż. Martin Scorcese, 1988. 
[3] Także znane jako sykle.
[4] Zob. ks. Marek Starowieyski – „Teksty do poznania legendy Judasza” na stronie internetowej -  http://digital.fides.org.pl/Content/310/Starowieyski.pdf